sobota, 23 stycznia 2016

Rozdział XVII Właściwy wybór Angie

Witam Was ponownie dzisiaj czeka nas ciąg dalszy historii, w którą nie chcący wpakowałam biednego Pablo. Mam nadzieję, że mi to szybko wybaczy. To najpierw szybki skrót z poprzedniego rozdziału dla tych co mogli zapomnieć co się działo. W „Studiu 21” odbyła się mała sprzeczka, którą miał załagodzić nasz nieustraszony Gregorio. Ciekawe co mu z tego wyszło ale tego dowiemy się nieco później. W dalszej części dowiedzieliśmy się co spotkało Pablo gdy byłam w domu Germana. Najpierw siedząc w radiowozie próbował wytłumaczyć, że to nieporozumienie i na dodatek słyszał komunikat z radia policyjnego i widział naszą uciekinierkę. Co przysporzyło mu dalszych problemów, które musiał wyjaśnić na komisariacie. A no i jeszcze mały incydencik pod domem Germana. Udało mi się spłoszyć kandydatkę na nową guwernantkę ale o tym nikt nie może wiedzieć. To będzie taka nasza mała tajemnica. Wróćmy jednak na ten straszny komisariat.

Gdy tak sobie siedziałam i czekałam aż ktoś mnie zaprowadzi do mojego przyjaciela, rozmyślałam o dzisiejszym dniu, który był pełen wrażeń. Wreszcie widziałam moją małą, śliczną dziewczynkę, za którą tak bardzo tęskniłam. Spotkałam się twarzą w twarz z jej ojcem oraz jego narzeczoną. Zaproponowano mi pracę u boku mojej siostrzenicy.
  • Och tyle się dzisiaj wydarzyło… - powiedziałam do siebie i wróciłam o rozmyślań. No i jeszcze to zakończenie dnia, którego się w ogóle nie spodziewałam. Czemu to trwa tak długo? – zadałam sobie głośno pytanie i nagle ujrzałam jednego z policjantów, który zmierzał w moim kierunku.
  • Pani Carrara? – zapytał mnie mężczyzna, dość wysoki o ciemnych włosach.
  • Tak – odpowiedziałam bez wahania.
  • Proszę za mną – odpowiedział i wskazał na drzwi, które były zamknięte. Wstałam z krzesła i udałam się posłusznie za policjantem. Nie próbowałam nawet zadawać mu pytań, gdyż widziałam, że i tak nie udzieli mi żadnych informacji. Przeszliśmy przez drzwi i szliśmy długim, wąskim korytarzem. Nie był on zbyt przytulny ale czego można się spodziewać na komisariacie. W końcu stanęliśmy przed drzwiami.
  • Proszę wejść do środka tam czeka na Panią komendant. Ma do Pani parę pytań – powiedział mężczyzna i wpuścił mnie do środka.
  • Witam Panią proszę usiąść – zwrócił się do mnie mężczyzna przy biurku i wskazał mi krzesło.
  • Witam. Dziękuję – odpowiedziałam i od razu usiadłam. Czułam się trochę dziwnie siedząc naprzeciwko mężczyzny w mundurze, który nagle zaczął zadawać mi pytania.
  • To z Panią rozmawiałem przez telefon? – zapytał mężczyzna.
  • Tak. Próbowałam się dodzwonić do mojego przyjaciela – powiedziałam do komendanta bardzo zdziwiona całą sytuacją.
  • Proszę się niczym nie denerwować i odpowiadać na pytania. Zna Pani właściciela tego telefonu? – ponownie zapytał.
  • Tak to mój przyjaciel. Nazywa się Pablo Galindo – odpowiedziałam na zadane pytanie, które nie miało dla mnie sensu ponieważ było oczywiste.
  • Dobrze. Czy była z nim Pani pod domem, w którym go zatrzymaliśmy? – zapytał i spojrzał na mnie.
  • Tak byłam tam razem z nim. Przyjechaliśmy razem moim samochodem, który był zaparkowany pod tym właśnie domem – odpowiedziałam mocno sfrustrowana.
  • Aha. To dlaczego Pani nie było na miejscu zdarzenia? – zapytał policjant, dokładnie notując wszystko co mówię.
  • Ponieważ byłam w środku tego domu. Poprosiłam mojego przyjaciela aby poczekał na mnie aż wrócę. Byłam odwiedzić moją siostrzenicę.
  • Dobrze, rozumiem. Czyli to już sobie wyjaśniliśmy. Pozostaje tylko pytanie skąd podejrzany znał imię poszukiwanej dziewczyny – zaczął mówić głośno komendant.
  • Na to też mogę udzielić Panu odpowiedzi – dorzuciłam szybko.
  • No dobrze, słucham Panią?
  • Poszukiwaliście Violetty prawda?
  • No tak zgadza się – odpowiedział nie wzruszony policjant.
  • A tak się składa, że to właśnie moja siostrzenica uciekła z domu. Na imię ma Violetta jak już Pan pewnie zdążył sobie zanotować. A i nie musicie już jej szukać sama wróciła już do domu cała i zdrowa – dodałam z uśmiechem na twarzy.
  • Tak? To miło nam to słyszeć – odpowiedział zakłopotany komendant.
  • Czy teraz mogę zobaczyć mojego przyjaciela? – zapytałam pewna swojej racji.
  • Ależ oczywiście Pan Pablo Galindo jest już wolny – mówił policjant i podniósł słuchawkę telefonu aby wydać odpowiednie polecenie. Proszę wypuścić Pana Pabla Galindo już wyjaśniliśmy całą sytuację – powiedział do słuchawki. A i jeszcze jedno. Ogłoście, że poszukiwana już wróciła do domu. Wykonać! – krzyknął do słuchawki i z trzaskiem ją odłożył. Dziękuję Pani za przybycie. Pozwoli Pani, że odprowadzę do wyjścia – wstał zza biurka i uprzejmie wskazał ręką na drzwi.
  • Bardzo dziękuję – wstałam i wyszliśmy razem na korytarz, który prowadził do recepcji.
  • Proszę tutaj poczekać na Pani przyjaciela. Do widzenia – zwrócił się w moim kierunku, grzecznie pożegnał i odszedł.

W tym samym czasie Pablo siedział w innym pokoju i czekał aż ktoś do niego przyjdzie i wyjaśni mu co się dzieje. Nagle otworzyły się drzwi i do środka wszedł policjant.
  • Panie Pablo jest Pan wolny, proszę za mną – powiedział i wskazał na wyjście.
  • No wreszcie, długo wam o zajęło – powiedział nadąsany Pablo i ruszył z policjantem do wyjścia. Gdy dotarli do recepcji, w której na nich czekałam ujrzałam go i rzuciłam się mu na szyję.
  • Pablo przepraszam, nie wiedziałam, że wpakuję Cię w takie kłopoty! – krzyczałam mocno go ściskając.
  • W porządku Angie – odpowiedział spokojnie i chwycił mnie za rękę. Już wszystko dobrze a teraz chodźmy już stąd bo mam dość policjantów na najbliższy rok – zaśmiał się i wyszliśmy razem na zewnątrz.
  • Jestem Ci winna przepyszną kolację – powiedziałam z uśmiechem i wsiedliśmy do samochodu. Restauracja czy zjemy coś u mnie? – zapytałam. Ty wybierasz.
  • To może zjedzmy coś u Ciebie bo mam już dość atrakcji na dzisiaj – odpowiedział i ruszyliśmy do mnie do domu. Jak Ci poszło w domu Germana? Mam nadzieję, że dużo lepiej niż mnie czekanie na Ciebie.
  • Mam Ci tyle do opowiedzenia, że nawet sobie nie wyobrażasz! – wykrzyknęłam z radością. Ale poczekajmy aż będziemy u mnie wtedy opowiem Ci wszystko na spokojnie.
  • Już się nie mogę doczekać! – wykrzyknął Pablo.

Droga do mojego domu minęła nam dosyć szybko, to pewnie przez te emocje, które towarzyszyły nam cały dzień.
  • No i jesteśmy na miejscu. Zapraszam do środka – powiedziałam do Pabla gdy wysiedliśmy z samochodu. Otworzyłam drzwi i odwiesiłam swoją torebkę na wolne miejsce. Czuj się jak u siebie w domu – uśmiechnęłam się w kierunku gościa. Trafisz do łazienki?
  • Pewnie, że tak – odpowiedział radośnie Pablo i poszedł w jej kierunku, a ja udałam się do kuchni aby przyrządzić pyszną kolację.
  • Pomóc Ci w czymś? – zapytał Pablo, który przyglądał się jak kończę naszą kolację.
  • Nie ma takiej potrzeby albo wiem możesz otworzyć to wino, które stoi tam na blacie będzie pasowało do naszej kolacji – powiedziałam do niego i wskazałam na butelkę, która stała niedaleko mnie.
  • Już się robi – podszedł do butelki i bez trudu uporał się z korkiem potem wziął kieliszki i nalał wino.
  • Świetnie, zapraszam do stołu. Kolacja gotowa!
  • Mmm… Pachnie znakomicie – pochwalił mnie Pablo i zabraliśmy się za jedzenie. No więc teraz możesz mi powiedzieć jak Ci poszło w domu Germana?
  • No dobrze już Ci opowiadam. Więc weszłam do kuchni i nie zastałam w niej nikogo. Potem jakaś para zaczęła się kłócić i musiałam szybko się wycofać. Wtedy znalazłam się w gabinecie Germana. Gdy zadzwoniłeś byłam właśnie tam i bardzo mnie przestraszyłeś tym swoim telefonem!
  • Oj przecież nic Ci nie powiedziałem. No dobra co było dalej?
  • Dalej to spotkałam Germana, który mnie wziął za nową guwernantkę Violetty…
  • Ale Ty go wyprowadziłaś z tego błędu, prawda?
  • Nie miałam okazji bo nagle do gabinetu wpadła ich gosposia i powiedziała, że Violetta uciekła. Wtedy zrobiło się nie małe zamieszanie…
  • Tak wiem co było potem między innymi przez jej zniknięcie także miałem kłopoty. Ale mam rozumieć, że wróciła?
  • Tak cała i zdrowa. Gdy tylko weszła wzięłam ją w swoje objęcia. Nawet sobie nie wyobrażasz jak za nią tęskniłam.
  • Na pewno. Powiedziałaś jej w końcu kim jesteś?
  • Nie dała mi dojść do słowa, wzięła mnie za nową guwernantkę i kazała rozmawiać z jej ojcem.
  • A Ty nie zaprzeczyłaś, prawda?
  • Nie miałam serca jej ranić. Pokłóciła się z ojcem, z resztą dowiedziałam się, że dość często się jej to zdarza. Ona potrzebuje miłości i wsparcia. Żaliła mi się że nikt w domu jej nie słucha a zwłaszcza jej własny ojciec. Bardzo tęskni za mamą to widać.
  • Angie! Nie zastąpisz jej matki, a co gorsze nie powiedziałaś jej kim jesteś!
  • Wiem Pablo ale miałam to zrobić, uwierz mi! Tylko na to wszystko wszedł German i od razu dał mi te pracę. Powiedział, że jego córka potrzebuje kogoś takiego jak ja.
  • Będziesz guwernantką Violetty?! Przecież jesteś jej ciotką i nie musisz udawać kogoś innego.
  • Wiem ale dzięki temu może znajdę sposób żeby powiedzieć jej całą prawdę. Zbliżę się do niej i będę mieć gwarancję, że nigdzie nie wyjedzie.
  • To jest jakieś szaleństwo! Zgodziłaś się już? Angie, przecież Ty masz pracę i to taką jaką kochasz.
  • Wiem o tym ale Violettę kocham najbardziej na świecie i nie stracę takiej szansy. No ale nie przyjęłam propozycji Germana. Powiedziałam, że muszę to przemyśleć. Sama nie wiem co robić ciągle się waham, ponieważ German postawił jeden warunek, który muszę spełnić.
  • Boję się zapytać jaki?
  • Jeśli przyjmę jego propozycję będę musiała się do nich przeprowadzić!
  • Wolałem tego nie słyszeć. Angie jesteś gotowa na takie zmiany? Chcesz wszystko poświęcić dla kłamstwa? Przecież wiesz, że to nie jest dobry pomysł. Wiem, że odzyskanie Twojej siostrzenicy jest dla Ciebie najważniejsze na świecie ale czy Ty sama jesteś na to gotowa?
  • Sama już nie wiem co mam zrobić. Jestem taka skołowana tym wszystkim co się dzisiaj wydarzyło…
  • Ja Ci nie pomogę podjąć tej decyzji. Jedyne co mogę zrobić to wspierać Cię w każdej Twojej decyzji, którą podejmiesz.
  • Jesteś kochany. Dziękuję Ci za wszystko i jeszcze raz przepraszam! – podbiegłam do niego żeby mocno go przytulić. Jesteś moim najlepszym przyjacielem jakie w życiu miałam!
  • Miło mi to słyszeć ale niestety muszę już iść mam z samego rana zajęcia z dzieciakami. A Ty zdaje się, że masz nad czym myśleć.
  • Oj tak mam – od razu spoważniałam.
  • Dziękuję za pyszną kolację – Pablo wstał od stołu i udał się do drzwi wyjściowych. No to dobrej nocy i do zobaczenia jutro w pracy – pochylił się nade mną i pocałował mnie w policzek.
  • To ja dziękuję, że mnie wysłuchałeś. I jeszcze raz przepraszam. Do jutra!

Zamknęłam drzwi i zabrałam się za sprzątanie po kolacji. Sprzątałam bardzo powoli, gdyż dzięki temu nie musiałam nad niczym myśleć. Jeszcze nigdy zmywanie nie sprawiało mi takiej przyjemności jak dziś. Gdy skończyłam udałam się do sypialni tam zatrzymałam się przy zdjęciu małej Violetty i wtedy podjęłam swoją decyzję.
  • Już wiem co zrobić! – krzyknęłam do siebie i ruszyłam na poszukiwania walizki. No gdzieś tu powinna być. O jest! – zdjęłam walizkę z szafy w przed pokoju i pognałam z nią do sypialni. Pakowanie nie zajęło mi dużo czasu, więc gdy skończyłam poszłam do łazienki aby wziąć długą i gorącą kąpiel. Po odprężeniu się w łazience wskoczyłam do łóżka i otuliłam się kołdrą. Jednak brakowało mi czegoś. Wstałam i wzięłam zdjęcie mojej małej i razem z nim wróciłam do łóżka. Już jutro będziemy razem – powiedziałam do fotografii i zasnęłam.

Kolejny dzień zapowiadał się znakomicie. Pablo w bardzo dobrym humorze zmierzał właśnie w kierunku „ Studia 21”. Całą drogę rozmyślał nad decyzją jaką podjęłam, jednak nie brakowało mu przekonania, że pod każdym względem będzie ona słuszna. Dotarł na miejsce i od razu podążył do pokoju nauczycielskiego żeby zaparzyć świeżej kawy przed zajęciami. Wchodząc do niego odwiesił swoją torbę, zerknął na wieszak ale była tam tylko torba Gregoria, który od samego rana miał masę zajęć. Podszedł do planu aby zerknąć, o której rozpoczynam swoje zajęcia ze śpiewu.
  • Angie ma dzisiaj zajęcia od południa. Nie mogę się doczekać spotkania z nią – powiedział do siebie i pomaszerował do ekspresu. Nalał sobie świeżej kawy i usiadł w spokoju aby przygotować się do zajęć. Zza drzwi słyszał uczniów, którzy zaczynali się już schodzić na zajęcia. W spokoju dokończył kawę i zebrał się do swoich zajęć. Nagle z sali, do której właśnie zmierzał usłyszał okropne wrzaski.
  • Ej, ej. Dosyć tego! – krzyknął na uczniów, którzy byli mocno wzburzeni. Co się tu dzieje? – zapytał ich spokojnie.
  • Proszę ją zapytać. Chyba ją opętało – odpowiedziała nagle blondynka.
  • Chodzi o to, że rozlała nam sok na komputer i zniszczyła całą naszą pracę – wytłumaczył całą zaistniałą sytuację w skrócie chłopak trzymający rudowłosą dziewczynę.
  • Skończcie z tym! Dosyć tego cyrku! – wykrzyknął Pablo aby ich uciszyć. Tak nie może dalej być.
  • Tylko proszę jej stąd nie wyrzucać przecież nigdzie indziej jej nie przyjmą – powiedziała z udawaną rozpaczą blondynka.
  • To wszystko Twoja wina i dobrze o tym wiesz! – wykrzyknęła rudo włosa dziewczyna, a koledzy za nią stojący rzucili się aby ja przytrzymać.
  • Niewdzięczna – zaczęła szlochać blondynka.
  • Nie mam zamiaru nikogo wyrzucać – powiedział stanowczo Pablo i oddalił się od dzieciaków. Stanął do nich wszystkich plecami i zaczął swoje zajęcia. Wykonacie pewien projekt – powiedział dalej tyłem i skrzyżował ręce. Wasze dalsze losy w tym Studiu zależeć będą właśnie od końcowego rezultatu tej pracy – powiedział dalej i nagle się zamyślił, w końcu odwrócił się do uczniów i mówił dalej. Ma to być duży projekt, w którym będzie i muzyka i słowa. Ale też choreografia i kostiumy. Macie zrobić to razem a nie indywidualnie – dodał na koniec.
  • Co! Nie! To nie możliwe! To się nie uda! – zaczęli wykrzykiwać niezadowoleni uczniowie.
  • My nie możemy z nimi zdziałać. Nie! – wykrzyknął na koniec najwyższy chłopak z uczniów.
  • Temat tego zadania brzmi: „ Razem możemy więcej” – Pablo podniósł ton swojego głosu i nie zważając na protesty uczniów podszedł do nich i obłą ramieniem rudowłosą dziewczynę oraz bruneta aby ich połączyć w jedność i mówił dalej. Macie na to tydzień więc lepiej dojdźcie do porozumienia, jasne? – poklepał chłopaka po ramieniu i wyszedł z sali.

Pablo udał się do pokoju nauczycielskiego aby dalej nie słuchać jak jego uczniowie „bardzo się cieszą” z zadania jakie im dał. Miał dużo czasu zanim rozpoczynał następne zajęcia więc zajął się papierami Studia aby nie myśleć o mnie.


Ja w tym czasie jak już się pewnie domyślacie udałam się z walizką do domu Germana. Wiecie, że przyjęłam jego pracę i zamieszkałam z nimi. Dobra ale nie będę się już powtarzać bo dalszą część historii znacie już bo przecież Viola wam ją opowiedziała. Ma nadzieje, że bardzo was nie zanudziłam. Jeżeli tak to mam nadzieje, że niespodzianka jaką wam przygotowałyśmy z Violą bardzo was zaskoczy oraz ucieszy. Nie będę zdradzać wam szczegółów sami zobaczcie. Pozdrawiam was serdecznie i do następnego rozdziału. Angie.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Sekret”)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz