Witam Was moi drodzy w kolejnym
rozdziale z mojego życia. Jak sami wiecie dobrze pokręconego jak na
nauczycielkę oraz guwernantkę w jednym. To może szybciutki skrót
z poprzedniego rozdziału i lecimy z historią dalej. Nie obyło się
oczywiście bez awantur. Uczniowie ze „Studia 21” dali popis na
zajęciach Pabla, jednak nie bardzo był on w stanie zapanować nad
tym co się wydarzyło. Później mój przyjaciel próbował namówić
mnie do wyznania prawdy mojej siostrzenicy ale jak zwykle sami dobrze
wiecie, że życie musi nam spłatać figla i przeszkodzić wtedy co
nie trzeba. Był także mały incydent na zajęciach Beto. Jednak ja
spanikowana czekałam na to co się wydarzy. German wezwał mnie na
rozmowę i dał mi kolejną szansę na uczestniczenie w życiu
Violetty. Wiem miało być krótko, już kończę. No i zakończyłam
historię na tym, że Pablo wytypował Gregoria na udział w
wycieczce z naszą nieokiełznaną młodzieżą – na koncert Rafy
Palmera. Wiem mocno Wam teraz namieszałam w głowach ale jeżeli
chcecie to przeczytajcie sami ponownie mój poprzedni rozdział. Czas
wracać do tego co się teraz dzieje.
Pędziłam do „Studia 21” jak
szalona, ponieważ Pablo zadzwonił z bardzo pilną sprawą. Ale
dlaczego nie mógł mi tego wyjaśnić przez telefon. Ciągle
musiałam biegać między szkołą a domem Violetty. Dotarłam na
miejsce i pobiegłam do pokoju nauczycielskiego.
- Cześć! Już jestem – powiedziałam do niego i odwiesiłam torebkę na wieszak.
- Hej! - odpowiedział Pablo nalewając sobie kawę.
- Co było takie pilne? - zapytałam zniecierpliwiona.
- No a najpierw Ty mi powiedz jak Ci poszło z siostrzenicą? Jak zareagowała kiedy poznała prawdę? - zapytał Pablo a ja próbowałam mu jakoś powiedzieć, że tego nie zrobiłam. Nie powiedziałaś? - zapytał lekko zdziwiony.
- Nie. To. Nie – próbowałam to jakoś wyjaśnić.
- Oj Angie.
- Wiesz ale... ja nie mogłam bo... przecież German jest dla niej wszystkim.
- Nie, nie, nie, nie. Na prawdę nie wiem co Ci doradzić. Nie mam pojęcia – usiadł zrezygnowany Pablo.
- Może po prostu powiedz mi... że mnie popierasz, że robię to co najlepsze dla Violetty albo... albo wiesz co?
- Co?
- Lepiej powiedz mi, że jestem genialna, że jestem najlepsza w tym Studio, i że bardzo mnie cenisz – powiedziałam nieco próbując zmienić temat.
- To prawda ogromnie Cie cenie.
- Nie. Teraz nie możesz iść. Idziesz z Gregorio na pogadankę z Rafą Palmerem w audytorium Sol.
- Nie to nie możliwe! Ja i tak tam idę ale z Violettą, idziemy na koncert. Czekaj!
- Poczekaj! Angie powinnaś poukładać sobie priorytety, tak? Bo wiesz ja spędziłem całą noc zamknięty w ciemnej celi, bardo małej celi żeby Ci wtedy pomóc – mówił Pablo aby wywołać we mnie poczucie winy. Z Violettą możesz pójść jutro.
- Tak dobrze. Nie martw się pójdę tam jako guwernantka i nauczycielka – wpadłam na genialny pomysł.
- Jak masz zamiar to zrobić? - zapytał zdziwiony Pablo.
- Jeszcze nie wiem. Nie wiem ale na pewno coś wymyśle. Mam nadzieje. Pa! - pobiegłam po moją torebkę i skierowałam się do wyjścia.
- Angie – zawołał w moją stronę Pablo. Nie, nie, Angie! - wołał dalej a ja posłałam mu tylko buziaka i wyszłam.
Pobiegłam szybko
do domu po trochę nie zbędnych mi rzeczy żeby móc być w dwóch
miejscach na raz. Spotkałam się z Violettą w umówionym miejscu
jednak w małym przebraniu. Wymyśliłam, szybkie przeziębienie,
przez które muszę być ciepło ubrana. Historii z Violettą pewnie
już się domyślacie jednak opowiem Wam jak to było z wycieczką ze
Studia. W tym czasie gdy ja byłam z Violą w
innej sali zjawił się Gregorio razem z naszymi uczniami.
- Och! Nie wierze że tu jestem – powiedział z zachwytu Andres.
- Widzieliście jaki mają tu super sprzęt! - krzyknął z zachwytu Maxi oglądając salę dookoła.
- No i scenę – dodał zaraz za nim Leon.
- Dziewczyny z chórku były powalające – mówiła oszołomiona z zachwytu Ludmiła.
- Tak cudownie śpiewały – przytaknęła jej Camila.
- Tak śpiewały cudownie – potwierdził Braco.
- A jakie miały buty – rzuciła do nich Natalia.
- hm... masz zegarek? - zapytał Gregorio podchodząc do jednego z uczniów. To jest nie dopuszczalne. Na prawdę nie wierze. Ktoś może mi powiedzieć gdzie jest Angie! - krzyknął zirytowany Gregorio.
- Tak Gregorio już jestem! - zawołałam wyskakując zza jego pleców.
- Gdzie byłaś? - zapytał sucho Gregorio.
- Byłam na korytarzu rozmawiałam z Virginią, która jest asystentką Rafy Palmera. A to jest Gregorio nasz instruktor tańca.
- Bardzo mi miło – odpowiedziała kobieta.
- To Lusila – powiedziała nagle Francesca. Słynna gitara, którą Rafa skonstruował z ojcem.
- Bardzo proszę jej nie dotykać! - podbiegła nagle do nich Virginia. Jest dla niego wyjątkowo cenna.
- Oczywiście rozumiem – nagle wyłonił się z tłumu Gregorio. Dlatego teraz przejdziemy do części garderoby, prawda?
- Właśnie – potwierdziła Virginia.
- Przepraszam – uśmiechnął się uprzejmie do kobiety.
- Ależ proszę – odpowiedziała.
- Idziemy.
- O czym myślisz? - zapytał Leon swoją dziewczynę, która zamiast iść razem z grupą zatrzymała się.
- Jak będzie wyglądać Twoja garderoba gdy będziesz tak znany jak Rafa – odpowiedziała mu blondynka.
- Myślę że jakoś sobie dasz rade.
- To źle myślisz. Zaraz wracam – pobiegłam żeby sprawdzić co się dzieje z Violettą.
- Kiedy uczył się u nas w Studiu ... - prowadził swój wykład Gregorio jednak nie wszyscy uczniowie byli nim zainteresowani.
- Nudzi mi się. Kiedy przyjdzie Rafa? - powiedział do kolegi Leon.
- Mam pomysł! Chodźmy zobaczyć jego konsole – zaproponował kolega.
- Ale nie przeszkodziło mu to w rozpoczęciu wielkiej kariery. Więc jak widzicie macie szanse Mówiłem nie dotykać – upomniał jednego z uczniów Gregorio i podszedł do mnie. A z Tobą co jest? - zapytał.
- A nic. Musze iść do toalety Gregorio – odpowiedziałam mu szukając dobrej wymówki.
- pójść w jego ślady. - opowiadał dalej, jednak tracił zainteresowanie coraz bardziej. Virginia wyszła na korytarz aby zadzwonić. Na prawdę. Możecie zaistnieć. Myślę, że macie potencjał tak jak on. Nikt nie ma wątpliwości że go macie. Na pewno potrzeba czasu żeby coś z niego było ale nikt na razie was nie pogania – mówił Gregorio gdy kolejne uczennice odeszły od grupy. Wszyscy tutaj możecie się nim inspirować. No... - zakończył nagle. Przepraszam – odszedł na bok. Znowu sobie poszła. To nie do wiary, no – wyciągnął telefon i wybrał mój numer. Po rozmowie ze mną kontynuował rozmowy z uczniami. Więc sama rozumiesz – powiedział do uczennicy gdy wpadłam do środka.
- Już jestem! - zawołałam.
- Hahahah – zaśmiał się Gregorio. Wróciłaś.
- Tak, wróciłam.
- Słuchajcie idźcie sobie obejrzeć złote płyty, dobrze? O tam są. Jazda. Szybciutko. - zaproponował Gregorio uczniom.
- I co wszystko w porządku?
- Po co okulary?
- Jakie okulary? A ... już wiem. Nie no bo pomyślałam, że ... wezmę je na wypadek jakby miały być flesze. Na pewno będą chcieli pstrykać zdjęcie z Rafą Palmerem a to trochę ochroni moje oczy bo bardzo łzawią... - tłumaczyłam się dość nieskładnie.
- Skończyłaś już?
- Tak.
- Dobrze.
- Tak.
- Dziewczyny! W tamtą stronę. Pani również.
- Dziękuje.
- Przede wszystkim musicie wiedzieć, że to jest tylko kostium. Zakłada się go w specjalny sposób bo inaczej się nie da – tłumaczył Gregorio dzieciakom, a ja skorzystałam z chwili żeby się urwać. Jednak to zauważył. Potrzymaj mi to, proszę. Za chwile wracam – poszedł w moją stronę.
- A teraz co robimy? - zapytał jeden z uczniów.
- Teraz idziemy na scenę zobaczyć ich na żywo! - krzyknął Maxi.
- Niech nikt się nie rusza! - krzyknęła Virginia z gitarą w ręku. Nikt stąd nie wyjdzie dopóki nie dowiemy się, które z Was to zrobiło? Czyja to wina?
- Violetta już idę – mówiłam do telefonu wychodząc z sali. Dobrze jak się zobaczymy to na spokojnie wszystko Ci wyjaśnię. Nie ruszaj się, poczekaj i zostań tam gdzie jesteś a ja już do Ciebie idę – powiedziałam i odłożyłam telefon do torebki.
- Co ma oznaczać ta maskarada?! - krzyknął Gregorio wychodząc zaraz za mną. O co tu chodzi? No dobra. Mów co się dzieje i dlaczego się przebrałaś? - mówił dosyć szybko i poważnie Gregorio.
- Nie, nie – zaczęłam się tłumaczyć. Ja wcale się nie przebrałam. Nie, po prostu w środku jest bardzo zimno – wymyśliłam na szybko wymówkę.
- Z kim rozmawiałaś przez telefon Angie? - zapytał Gregorio zdejmując mi okulary z nosa. No przyznaj się.
- Z kim? Jakie to ma znaczenie Gregorio?
- Ogromne. Bo wiem że coś przede mną ukrywasz.
- Nie.
- Wchodzisz, wychodzisz i znowu, i znowu. Dzieje się z Tobą coś dziwnego.
- Angie! Gregorio! - nagle usłyszeliśmy wołanie jednego z uczniów. Chodźcie mamy problem!
- Co się stało? - zapytałam mocno zaniepokojona.
- Cziczi ja nie znaju która Twoja gitaru by zniszzył – mówił drugi uczeń.
- Mów po ludzku bo nie rozumie! - krzyknął do niego Gregorio.
- Ja powiem! - krzyknął nagle drugi chłopak.
- Nie dotykaj mnie – powiedział do niego Gregorio pod nosem.
- Ktoś zniszczył gitarę Rafy Palmera i przeciął w niej struny – mówił chłopak.
- Co? - powiedziałam z niedowierzaniem.
- I obwiniają Camile! - dodał drugi w pośpiechu.
- A to Twoja wina! - krzyknął do mnie w biegu Gregorio.
- Moja? - dodałam zdziwiona. Ja nie mam z tym nic wspólnego – pobiegłam za nimi.
- To Ty to zrobiłaś? - zapytał Gregorio jedną z uczennic.
- Nie! - odpowiedziała stanowczo uczennica. Nigdy bym nie porysowała gitary! A już na pewno nie pocięłabym strun!
- A wiesz, że napis na niej jest taki sam jak na Twojej koszulce? - dorzucił Gregorio trzymając zepsutą gitarę w ręce.
- A co to ma do rzeczy Gregorio? - zapytałam mocno zdenerwowana jego oskarżeniami.
- Słuchaj Ty się nie mieszaj, wystarczająco dużo dziś zrobiłaś – dodał ponownie Gregorio.
- Zadziałało – powiedziała blondynka do swojej koleżanki.
- I to jeszcze jak. Ale to pocięcie strun to chyba już było trochę za wiele – odpowiedziała je dziewczyna.
- Ona jest święta dla Rafy – wtrąciła się asystentka artysty. Masz pojęcie jaką wartość ma ta gitara!
- Tak. Doskonale to wiemy. Dlatego się tym zajmiemy – powiedział stanowczo Gregorio.
- Luscila jest niezastąpiona! - dodała Virgina.
- Wykazałaś się kompletnym brakiem szacunku panienko – mówił Gregorio do uczennicy, którą o to podejrzewał.
- Ale ja nic nie zrobiłam! – broniła się dalej Camila.
- Przestań już kłamać – powiedział koleżanka blondynki.
- Tak rozumiem to, że jesteś buntowniczką no ale żeby … - mówiła jak najęta blondynka. Poprzecinać struny w gitarze to okropne Cami.
- A... jasne to byłyście Wy? Tak? - zwróciła się do nich Camila.
- Nie – zaprzeczyła blondynka.
- Oceniacie ją po wyglądzie? - zapytałam mocno zdziwiona zachowaniem uczniów oraz Gregoria.
- Angie ale ja nie używam lakieru – powiedziała Camila. Ani nawet nie jestem punkiem.
- Ma na myśli to, że wcale nie czuje się punkiem – dodał szybko kolega.
- Co Ty gadasz? Co ma jedno do drugiego? To nie wyklucza tego, że zabazgroliła Luscilę – dodał chłopak blondynki.
- I poobcinała jej wąsy – dodał jego przyjaciel.
- Dobrze wystarczy już – zakończył wymianę zdań między uczniami Gregorio. Wiedziałem, że to wszystko się bardzo źle skończy. Sam skontaktuje się z dyrektorem Studia żeby jak najszybciej rozwiązać te sprawę.
- Bardzo słusznie – dodała Virgnia.
- To nie sprawiedliwe oskarżają mnie przez mój wygląd – podsumowała Camila.
- Sprawę uznaje za zamkniętą. Poniesiesz konsekwencje swoich działań – podsumował całą sprawę jednym zdaniem Gregorio.
Po całej akcji z
gitarą udaliśmy się z uczniami do autokaru. Ja w tym czasie
wybiegłam na zewnątrz aby odnaleźć Violettę. Nagle ujrzałam ją
w towarzystwie Leona jednego z uczniów. Wbiegłam z powrotem do
środka aby mnie nie ujrzeli. Gdy odjechali, pobiegłam za Violą.
Uczniowie wraz z
Gregoriem dotarli do Studia. A cała sytuacja przeniosła się do
pokoju nauczycielskiego, gdyż Gregorio wezwał do siebie uczennicę,
która została oskarżona w centrum Sol.
- Jakie są dowody że to byłam ja? - mówiła zdenerwowana dziewczyna.
- Wszystko wskazuje na to że... - mówił Gregorio kiedy Camila mu przerwała.
- Że mnie z góry oskarżasz Gregorio!
- Nie jesteś punkiem?
- Nie!
- I nie zniszczyłaś gitary Rafy Palmera?
- Nie! - krzyknęła poirytowana dziewczyna. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Nie przeszkadzać – powiedział Gregorio. Jednak chłopak wszedł do środka.
- Panie Gregorio. Chciałbym coś jeszcze powiedzieć bo ja przez cały czas byłem z Camilą w centrum Sol, nie rozstaliśmy się ani na chwilę. Sam Pan wie jak to czasami jest. Ona jest niewinna! - tłumaczył chłopak.
Jesteście
ciekawi jak zakończy się sprawa z gitarą Rafy Palmera? I co powie
Violetta gdy się spotkamy u niej w domu? Czy mi wybaczy? Jeśli
jesteście ciekawi to zapraszam na kolejny rozdział mojej historii.
Jednak następny rozdział opowie Wam ktoś inny. Myślę, że jego
historia też Was mocno zaciekawi. A teraz gorąco Was pozdrawiam.
Angie.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego i
piątego odcinka serialu „Violetta” („Rozczarowanie”,
„Podejrzenie”)




