Hej tu znowu ja wasza Angie! Wiem, że moja ostatnia historia
zakończyła się na tym jak zamieszkałam z Violą i Germanem. Ale to nie oznacza,
że nie mam o czym dla was pisać. Tak się składa, że mam swoje małe tajemnice,
które ukrywam przed resztą domowników i na razie dziele się nimi tylko z wami.
Relacjonuje wam także wszystko co dzieje się w „Studiu 21” oczywiście oczami
nas, nauczycieli. To może czas na szybkie przypomnienie tego co było ostatnio.
Przeżyłam chwilę grozy związaną z moim przyjacielem Pablo, gdyż nasza wizyta na
komisariacie na szczęście skończyła się dobrze. Niestety z mojej winy tam
trafiliśmy ale udało mi się mu to jakoś wynagrodzić wspólną kolacją i myślałam
że miłą rozmową. Jednak jak zwykle miał on rację ale ja wybrałam inaczej, na
własne życzenie. W „Studiu 21” doszło do
kolejnej kłótni wśród uczniów ale mam nadzieje, że Pablo swoim pomysłem
zakończył je wszystkie raz na zawsze. Projekt pod nazwą „ Razem możemy więcej”
przyniesie nam dużo emocji, z resztą sami zobaczcie.
W „Studiu 21” panowała dość nerwowa atmosfera, ponieważ
uczniowie przejęci zajęciami z Pablo rozeszli się do swoim grupek aby
przedyskutować to co się wydarzyło. Pablo, który skończył porządkować papiery
poczuł, że zgłodniał. Miał wyjść na lunch ale zauważył chłopaka, który
dostarcza jedzenie uczniom, wchodził on do sali, w której godzinę temu miał
zajęcia. Postanowił pójść za nim ale na jego nieszczęście zatrzymał go telefon,
który właśnie dzwonił. Podniósł słuchawkę, przybrał odpowiedni ton i zaczął
rozmowę.
- Hallo? „Studio21” Pablo Galindo dyrektor, w czym mogę
pomóc? Aha, pomyłka. Dobrze, do widzenia – odłożył słuchawkę, podrapał się po
głowie i udał się do sali za chłopakiem.
Wszedł do środka i ujrzał go z
gitarą w ręku.
Po krótkiej rozmowie z nim zachęcił go do zagrania jakiegoś
utworu. Gdy on grał, Pablo spożywał posiłek i słuchał melodii a w między czasie
dołączali do niego inni uczniowie.
W ramach wspólnej improwizacji powstał im
całkiem niezły kawałek, który przyciągnął do sali pozostałych uczniów.
Wszystkich
muzyka porwała do tańca i niezłej zabawy, a Pablo obserwując uczniów wczuł się
razem z nimi.
Chłopak skończył grać a pozostali nagrodzili go brawami, na które
sobie zasłużył.
Pablo zapłacił mu za posiłek i pożegnał się z nim, a on
wyszedł.
Nagle do niego podeszła jedna z uczennic, z którą miał już dzisiaj
zajęcia.
- Widział Pan? – podeszła bliżej
blondynka i zapytała, jednak nie czekając na odpowiedź mówiła dalej. Ten
chłopak nie chodzi do żadnej szkoły wystarczy, że ma talent. Nie traci czasu na
pracę w zespole ani na żadne kłótnie – mówiła na jednym tchu.
- No to prawda można i tak na to
spojrzeć. Rzeczywiście chłopak jest bardzo utalentowany – przytaknął
dziewczynie Pablo ale nie zakończył na tym swojej wypowiedzi. Gdyby jednak
gdzieś się uczył, grał w jakimś zespole. No, gdyby mógł dzielić się szczodrze
swoją wiedzą, a także uczyć się od kogoś innego. Wszystkie bramy stały by przed
nim otworem. Samemu można być geniuszem ale siłę tworzymy wszyscy razem!
Współpracując nierozerwalnie, jako grupa – zakończył swoją wypowiedź i już miał
wyjść z sali ale jedna myśl go zatrzymała. No to z kolei przypomina mi o czymś
co mieliście zacząć przygotowywać wszyscy razem. Pamiętacie?
- Tak, tak, jasne, oczywiście! –
przekrzykiwali się uczniowie jeden przez drugiego.
- Świetnie, świetnie – powiedział
Pablo i wyszedł.
Po skończonych zajęciach, zabrałam się za zbieranie papierów
z biurka. Uczniowie zdążyli już opuścić sale więc razem ze swoimi papierami
udałam się do pokoju nauczycielskiego. Wchodząc do środka liczyłam że kogoś tam
zastanę ale trochę się pomyliłam. Zamknęłam drzwi, odłożyłam rzeczy na blat i
podeszłam do planu żeby sprawdzić o której mam kolejne zajęcia. Nagle do środka
wszedł Pablo z bardzo zadowoloną miną.
- O Angie, skończyłaś już zajęcia? - zapytał z uśmiechem
zamykając za sobą drzwi.
- Tak i mam pół godziny przerwy przed następnymi
zajęciami – odpowiedziałam mu odwracając się od planu w jego stronę. Mogę napić
się z Tobą kawy jeśli masz ochotę? - zapytałam z uśmiechem.
- Z Tobą zawsze mam. Nie chcesz przypadkiem ze mną
o czymś porozmawiać? - zapytał zaczepnie Pablo.
- Jeśli mam być szczery to tak. Chodzi pewnie o
Twoją siostrzenice, prawda?
- Tak. Zrobiłam coś za co German mnie na pewno
wyrzuci ale nie żałuje ani trochę.
- On nie może Cię wyrzucić bo jesteś częścią ich
życia.
- Wiem ale chodzi o pracę a nie o życie.
- Robi się coraz ciekawiej – zaśmiał się Pablo.
- Ej bo nic Ci nie powiem! - krzyknęłam oburzona.
- No dobra mów, słucham uważnie – odpowiedział już
poważniej. A to co za stos kartek, chyba nie ze Studia? - zapytał wskazując na
plik papierów leżący obok mojej torebki.
- A to? - zapytałam podnosząc kartki. To jest
regulamin, który dostałam w ramach nowej pracy – odpowiedziałam odkładając
kartki.
- Mogę rzucić okiem? - zapytał zaintrygowany Pablo.
- Pewnie – podałam mu kartki. To teraz słuchaj –
powiedziałam do niego, a on tylko skinął głową. Mam klucz do pokoju na strychu,
który jest zamknięty przed wszystkimi domownikami – mówiłam bardzo
podekscytowana całą sytuacją. Gdy nie było nikogo w pobliżu weszłam do środka i
odkryłam tam wszystkie pamiątki, ubrania oraz zdjęcia mojej siostry Marii. Nie
mogłam uwierzyć w to, że German nie pozbył się tych pamiątek i że ukrywa je
przed Violą.
- Od początku Ci mówiłem że jest dziwakiem, który
rani swoją córkę odcinając ją od przeszłości. Od jej własnej matki, która na
pewno by tego nie chciała.
- Masz rację dlatego wzięłam jedną z sukienek
Marii i podarowałam ją Violettcie na jej urodziny.
- Tak po prostu wzięłaś ją i dałaś Violettcie? -
zapytał zdziwiony Pablo. Nie zapytała Cię skąd masz sukienkę jej mamy? - pytał
dalej.
- Nie zapytała bo ja jej nie dałam sukienki do rąk
własnych tylko podrzuciłam dyskretnie do jej pokoju. Poczekałam aż nikogo w nim
nie będzie, położyłam ją na jej łóżku i wyszłam do Studia.
- Aha czyli prezent niespodzianka. Ciekawe jaką
miała minę kiedy ją znalazła – powiedział Pablo obserwując mnie dokładnie.
- Nawet nie wiesz ile ja bym dała żeby być przy Violi
gdy zobaczyła sukienkę swojej mamy. Ale trudno musiałam przyjść na lekcje –
mówiłam odchodząc od stolika ze słoiczkiem kawy w ręce. Pablo w tym czasie
zagłębił się w regulamin, który dał mi German.
- Zaraz, zaraz. To nie
do wiary. Zabrania się słuchania w domu muzyki pop. Otwierania drzwi
zamkniętych na klucz. Rozmawiania z Violettą o jej matce. Kto to wymyślił? -
zapytał oburzony Pablo.
- Pewnie jakiś
szaleniec – odpowiedziałam stając na przeciwko niego.
- Zdaje się, że
największym szaleńcem w tym wszystkim jesteś Ty – mówił Pablo a ja nie
zwracając uwagi na jego słowa podeszłam do czajnika z wodą. Wprowadziłaś się do
ich domu Angie.
- Tak – odpowiedziałam
trochę zamyślona.
- I co? Służba też
została zaproszona na przyjęcie? - zapytał Pablo gdy stałam do niego plecami.
- Oczywiście przecież
jestem guwernantką solenizantki! - podniosłam nieco głos.
- Ok – odwróciłam się
jego stronę. Nie. Nie zaprosili mnie ale mieszkam w ich domu więc pójdę.
- Jasne – dorzucił
Pablo. Tylko sprawdź czy to jest przewidziane w regulaminie – Pablo zamachał
kartkami, które trzymał w ręce. A potem co powie German gdy się dowie, że
złamałaś połowę zasad i że do tego jesteś jeszcze oszustką – wstał z blatu
stolika i siadł na krześle, które stało na przeciwko mnie.
- Nie, German nie musi
wiedzieć, że to ja dałam jej tę sukienkę.
- I wiesz co? - zaczął
mocno zdenerwowany Pablo. Tak byłoby najlepiej w ten sposób powiedziałabyś w
końcu prawdę swojej siostrzenicy.
- Ach... jeśli tylko
puszczę parę z ust on wyjedzie z nią za granicę. Akurat teraz gdy przebywamy w
tym samym mieście i nareszcie mogę się nią nacieszyć.
- Nie ja po prostu
częściowo ukrywam prawdę. Jedyną osobą, która kłamie jest jej ojciec! -
krzyknęłam oburzona.
- Ty robisz dokładnie
to samo.
- Nie, nie, nie. Lepiej
nie zaprzeczaj.
- Nie prawda Pablo! -
krzyknęłam aby powstrzymać go przed dalszym przekomarzaniem się. Po prostu za
nic nie chce jej stracić.
- Zastanów się Angie –
powiedział spokojnie Pablo i wstał z krzesła. Przecież najlepsze co możesz
zrobić to... powiedzieć jej prawdę – mówił dalej, podchodząc do mnie. Uwierz mi
tak będzie najlepiej dla wszystkich. Tak? - chwycił mnie za ramię aby wesprzeć
mnie jak zawsze.
- Tak masz rację Pablo.
Koniec końców Violetta ma prawo poznać swoją nową tożsamość – Pablo pokiwał
głową a ja rzuciłam się mu na szyję.
Mm... dziękuje Ci – staliśmy objęci.
Dzięki. No i bardzo przepraszam za wczoraj – dorzuciłam gdy się od siebie
odsunęliśmy.
- Tak kiedyś się za to
policzymy – powiedział Pablo poprawiając marynarkę a ja udałam się w kierunku
drzwi.
- Jesteś kochany –
podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek, był bardzo zaskoczony. A potem
wzięłam torebkę z krzesła i wyszłam z pokoju nauczycielskiego.
Pablo stał jeszcze przez chwilę
zaskoczony oraz z wielkim uśmiechem na twarzy, zanim zabrał się za swoje
obowiązki.
Ja
udałam się na swoje kolejne zajęcia z bardzo dobrym humorem weszłam do klasy,
gdyż były to moje ostanie na dziś. Po nich miałam wrócić do domu i przebrać się
na przyjęcie urodzinowe Violi. Zajęcia skończyły się zaskakująco szybko więc
pozbierałam papiery i odniosłam je do pokoju nauczycielskiego. Zerknęłam na
plan zajęć aby upewnić się, o której juto zaczynam zajęcia i nie patrząc na
innych, którzy właśnie wchodzili do środka wyszłam. Popędziłam do siebie do
domu aby wziąć szybki prysznic i wybrać odpowiednią kreację na przyjęcie.
Stanęłam przed szafą i znalazłam kremową, krótką i zwiewną sukienkę.
- Myślę, że ta będzie
odpowiednia – chwyciłam wieszak do ręki i wróciłam do łazienki aby szykować się
dalej. Włosy spięłam w luźny koczek, zrobiłam szybki makijaż, założyłam buty
pasujące do stroju oraz torebkę.
- No jestem już gotowa –
obejrzałam się w lustrze i nagle zobaczyłam odbijający się w nim zegar. O matko
już tyle godzin, przecież nie mogę się spóźnić.
Chwyciłam
klucze i wypadłam z domu jak tornado, wsiadłam do samochodu i udałam się do
domu Germana.
Gdy
dotarłam na miejsce zobaczyłam, że goście już przybywali więc weszłam wejściem
od kuchni. Byłam bardzo ciekawa czy Viola zeszła już na dół do gości w swojej
nowej kreacji. Nagle do kuchni wpadła Olga z pustą tacą więc skorzystałam z
okazji i zapytałam ją o Violę.
- Droga Olgo czy
solenizantka jest już może na dole wśród gości? - zapytałam zagonionej Olgi.
- Przepraszam Panią ale
nie mam wolnej chwili na pogaduszki, a jeśli chodzi o solenizantkę to jeszcze
jej nie ma.
- A, dziękuje. Może Pani
w czymś pomóc? - zapytałam uprzejmie.
- Nie kochaniutka
wszystko mam pod kontrolą, a ty lepiej idź do gości bo tam jest Twoje miejsce –
powiedziała Olga odkładając pustą tacę na blat. No już, już – podeszła do mnie
i wypchnęła przez drzwi do salonu.
Podeszłam
do stolika z napojami i nalałam sobie soku pomarańczowego, później dyskretnie
odwróciłam się w stronę gości i ujrzałam Germana, który popatrzył na mnie
akurat w tym samym momencie.
Poczułam się trochę niezręcznie ale nie odwróciłam
głowy tylko lekko się uśmiechnęłam do niego, on odpowiedział mi tym samym.
Nagle zza jego pleców wyłoniła się Jade, która swoim wzrokiem oraz gestem dała
mi do zrozumienia, że to jej własność. Obeszłam więc salon i stanęłam przy
schodach, nagle zrobiło się poruszenie i wszyscy skierowali swoje spojrzenia na
Violę, która stała u szczytu schodów.
Nagle poczułam w sercu ogromną radość
oraz wzruszenie gdy ujrzałam ją w sukience mojej siostry. Wyglądała cudownie,
nikt nie mógł oderwać od niej oczu, ukradkiem zerknęłam na Germana. Był
zaskoczony oraz bardzo ucieszony tym co zobaczył. Jego uśmiech był tak szczery,
a oczy zaszklone od wzruszenia.
Dalszą
część wieczoru już znacie więc nie będę się powtarzać bo mam nadzieje, że Viola
już ją wam dokładnie opowiedziała. Dodam tylko tyle, że jak tańczyli razem z
jej ojcem wyglądali cudownie. Nie mogłam oderwać od nich wzroku, byli tacy
szczęśliwi. Szkoda że na co dzień nie okazują sobie tyle uczuć co pokazali w
tym wspólnym tańcu.
Następny
dzień miał się okazać dla nas wszystkich dużo lepszy, kładąc się do łóżka
myślałam tylko o tym co powiedział mi German. Był taki zły gdy dowiedział się o
złamaniu regulaminu, tak jak się domyśliłam zagroził mi utratą pracy. Nie
żałuje że udało mi się namówić Violę do zanucenia tej melodii ma taki piękny
głos, po swojej mamie. Na pewno byłaby z niej dumna gdyby mogła ją tylko
usłyszeć.
Nowy
dzień w Studiu zapowiadał się jak zawsze bardzo ciekawie i wszystkie zajęcia
odbywały się zgodnie z planem.
W
jednej z sali odbywały się właśnie zajęcia z gry na instrumencie, które
prowadził Beto. Były one bardzo wcześnie ze względu na to że to zajęcia
indywidualne. Uczennica uczyła się gry na wiolonczeli i bardzo chciała poznać
opinie o swojej grze. Beto uważnie wsłuchany w jej grę czekał aż zakończy zanim
wygłosi swoją opinię.
- No cóż – odwrócił się
Beto i wpadł na keyboard, który stał przed nim. No co jest – poprawił go i
oparł się na nim. Grasz nieźle, na prawdę. Ale musisz się bardziej wczuć.
- Nie rozumiem to gram
dobrze czy gram źle?
- Słuchaj wybrałaś
utwór przepełniony uczuciami więc oprócz tego że dobrze brzmi. Powinienem się
przy nim wzruszyć, a poczułem tylko że jestem e... głodny. No właśnie miałem
gdzieś tu kanapkę, którą przygotowałem w domu – powiedział Beto zmieniając
temat. Nigdzie nie mogę jej znaleźć – szukał między swoimi rzeczami.
- No i co teraz? -
zapytała dziewczyna.
Jak
myślicie co odpowie jej nasz roztrzepany Beto? Co jeszcze wydarzy się w naszym
„Studiu 21”? Czy spotka mnie coś dziwnego? Tego wszystkiego dowiecie się w
następnym rozdziale mojej historii. Mam nadzieje, że już nie możecie się
doczekać. Bo ja tak i to bardzo! Pozdrawiam was z domu Violi i Germana, a tak
właściwie to z mojej sypialni. Angie.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego i trzeciego
odcinka serialu „Violetta” ( „Sekret”, „Zakochanie”)