środa, 22 listopada 2017

Rozdział XXXII Kłopoty to moja specjalność

Cześć wszystkim to ja Tomas wracam z kolejnym „nudnym” rozdziałem z mojego życia. Wiem, że pewnie bardzo Was zanudziłem poprzednim razem ale niestety moje życie składa się ostatnio z samych kłopotów. Jednak liczę na to że ten rozdział choć trochę Was wszystkich zaskoczy. W szybkim skrócie opisze poprzedni rozdział. Oczywiście jak to z moim szczęściem bywa spotkałem tą blondynkę, która ciągle mi się narzuca i pragnąłem się jej pozbyć jak najszybciej. Gdy mi się to udało zostałem wysłany z kolejnym zamówieniem tym razem szczęście mi dopisało bo spotkałem tam Olgę. I z uśmiechem na twarzy pracowałem dalej. Kolejne odwiedziny w Studiu 21 pozwoliły mi na krótką zabawę a mianowicie na mały popis przed jednym z nauczycieli. Dzień zakończył się jednak tragicznie gdyż mało co nie wyleciałem z pracy. Jednak dzięki Francesce, która mi znowu pomogła nadal mogę pracować. Taka przyjaciółka to prawdziwy skarb. A teraz czas na nowy rozdział mojego życia zapraszam do czytania.

Dzień zacząłem od rozmyślań oczywiście nad dziewczyną, która bardzo mi się spodobała i na dobre utkwiła w mojej pamięci. Siedziałem przy biurku i szkicowałem nasz portret – wyglądaliśmy na nim jak para zakochanych. Nagle w moich myślach rysunek ożył i towarzyszyła mu piękna melodia oraz głos Olgii.
  • Ahora se que la tierra es el cielo
  • Te quiero
  • Te quiero
  • Que en tus brazos ya no tengo miedo
  • Te quiero
  • Te quiero
 Nagle z moich marzeń obudził mnie okrzyk mojej kuzynki, która wparowała do mojego pokoju.

  • Co porabiasz? - zapytała stojąc za moimi plecami a ja zdążyłem szybko zamknąć zeszyt w którym znajdował się rysunek.
  • Podliczam właśnie rachunki – powiedziałem lekko przestraszony, że dziewczynka cokolwiek widziała.
  • Nie przedstawisz mnie swojej dziewczynie? - zapytała lekko obrażona.
  • Nie jest moją dziewczyną. Tylko przyjaciółką – powiedziałem zrezygnowany i wstałem z krzesła.
  • To nawet lepiej bo bardzo ma niechlujną fryzurę – odpowiedziała dziewczynka i usiedliśmy na łóżku.
  • Ah... Jaka Ty jesteś dowcipna. Zbieraj się zawiozę Cię do szkoły – powiedziałem do niej i podałem jej plecak aby mogła go wziąć ze sobą.
  • No dobra – powiedziała i popędziła na dół a ja za nią.
Gdy odstawiłem kuzynkę do szkoły sam pojechałem do pracy aby rozpocząć kolejny ciekawy i pełen emocji dzień dostawcy. Wszedłem do baru a tam już czekała na mnie sterta pierwszych zamówień.
  • No tak, pora śniadaniowa – burknąłem do siebie i zabrałem torbę z jedzeniem.
Dzień mijał mi szybko i bez jakichkolwiek zakłóceń. Udało mi się dowieźć wszystkie zamówienia na czas i nawet żadnego nie pomylić. Wracałem do „Resto Baru” po kolejne zamówienia tym razem spotkałem Lucę, który przywitał mnie swoim oczywistym tonem – władczego szefa.
  • I co tym razem? Ile pomylonych? Ile nie zadowolonych klientów? - zadawał pytania z prędkością światła.
  • Melduję, że dostarczyłem wszystko na czas i nic nie pomyliłem. Nie będzie więc żadnych skarg tym razem.
  • No brawo choć raz coś Ci się udało. Na razie nie mam nic dla Ciebie. Zrób sobie pięć minut przerwy a później zabierz się za sprzątanie sali.
  • Oczywiście.
  • Jeżeli będę miał coś dla Ciebie to Cię zawołam.
  • Dobrze będę na zapleczu.
Udałem się na zaplecze aby chwilę odpocząć. Usiadłem z butelką wody w ręce i zacząłem rozmyślać o Oldze.
  • Jak miło by było ją dzisiaj zobaczyć – powiedziałem sam do siebie i nagle usłyszałem wołanie szefa.
  • Tomas! Zamówienie!
  • Już idę!
  • Leży na ladzie razem z kartą na której masz adres pod jaki je zawieźć! - krzyczał Luca z kuchni. Tylko nie zawiedź mnie i tym razem! - dodał szybko.
  • Oczywiście szefie!

Poszedłem pod wskazany adres i jak już pewnie wiecie spotkałem tam Olgę. Był to dom, w którym mieszkała. Zamieniłem z nią dosłownie tylko parę słów bo jak zwykle wpadł jej szef i we wszystkim nam przeszkodził. Oczywiście nie obyło się bez nieporozumienia, które związane było z zamówieniem. Niestety Luca nie będzie zadowolony ze zwrotu zamówienia.
Jednak wróciłem do swojej pracy i roznosiłem kolejne zamówienia. Trwało to oczywiście większość mojego dnia ale dużo bardziej wolę pracę w terenie niż w barze z Lucą. Ostatnie zmówienie miałem zanieść znowu do tego nieszczęsnego Studia 21. Szczerze to bardzo lubię to miejsce ale są tam osoby, które przyprawiają mi mnóstwo kłopotów. Wszedłem do środka i zacząłem szukać osoby, która złożyła u nas zamówienie.
  • Nasu Urtado! - krzyknąłem na korytarzu między uczniami ale nikt nie odpowiedział. Poszedłem do sali, która znajdowała się na przeciwko drzwi i znalazłem chłopaka, który zamówił jedzenie. Zadowolony ze skończonej pracy chciałem opuścić w spokoju szkołę kiedy nagle zaczepiła mnie znowu ta blondynka.
  • Nie zadzwoniłeś do mnie ale najważniejsze, że przyszedłeś. Chodź! - krzyknęła i pociągnęła mnie do jakiejś sali.

  • Ale, ale... - tylko tyle zdążyłem wykrztusić z siebie. O co Ci chodzi? Nie widzisz, że pracuje – powiedziałem mocno oburzony.
  • Jak zawsze ta sama wymówka. W końcu pomyśle, że Ci się w ogóle nie podobam kotku. Czyżbym zgadła?
  • Nic nie powiedziałem – nie bardzo wiedziałem co je powiedzieć.
  • A więc podobam Ci się. Bylibyśmy świetną parą. Ja bogata, Ty przystojniak. Ja popularna, Ty przystojniak. Ja dowcipna, a Ty przystojniak. Widzisz jak do siebie pasujemy. Pewnie nie możesz się powstrzymać i chcesz mnie pocałować. Widzę to po Twojej minie – skończyła swój monolog dziewczyna i nagle się zbliżyła do mnie. Zbliżała się coraz bardziej ale ja od niej nagle odskoczyłem.

  • Ludmiła? Tak? - zapytałem aby odwrócić jej uwagę.

  • Tak.
  • Posłuchaj może i jesteś ładna, i masz kupę kasy, i poczucie humoru ale ja nie jestem Tobą zainteresowany – powiedziałem i nie czekając na jej reakcje uciekłem w stronę drzwi wyjściowych.
  • Podobam mu się – powiedziała zadowolona z siebie dziewczyna.

Po paru godzinach ponownie wróciłem do Studia 21 z kolejnym zamówieniem ale tym razem w drzwiach wejściowych napadła na mnie wściekła blondynka, która trzymała kubek z wodą w ręce.
  • Myślisz, że ujdzie Ci to na sucho! - krzyknęła na mnie.
  • Słucham? - zapytałem mocno zdziwiony o co jej tym razem chodzi.
  • To słuchaj uważnie bo będziesz musiał mnie przeprosić przed całym światem!
  • Niby dlaczego? Zupełnie nie wiem o co Ci chodzi – ciągnąłem dalej wpatrując się w kubek z wodą, który coraz bardziej ściskała.
  • Nigdy nie wybaczę Ci tego co zrobiłeś. Nigdy!- krzyknęła i oblała mnie prosto w twarz.
  • O co Ci chodzi?
  • Zrujnowałeś mi życie! - krzyknęła zapłakana i odeszła.
  • Musimy pogadać! - krzyknął do mnie jej chłopak i razem ze swoim kolegą popchnął mnie w drzwiach.
  • Tomas! Zaczekaj! - wołała w moją stronę Francesca. Co zrobiłeś Ludmile?
  • Ja nic. Co Ty nie znasz mnie? - rzuciłem w stronę przyjaciółki i wyszedłem.
  • No poczekaj na mnie, pogadajmy chwile! - krzyczała dziewczyna biegnąc za mną.
  • Nie mam czasu muszę iść do domu się przebrać bo jak wrócę w takim stanie do baru to Twój brat znowu będzie chciał mnie wyrzucić.
  • Odprowadzę Cię kawałek akurat mam przerwę w zajęciach – powiedziała dziewczyna i ruszyła ze mną w stronę mojego domu.
  • Dobrze – uśmiechnąłem się w jej stronę i razem podążaliśmy przed siebie.
  • To powiesz mi o co tym razem chodziło Ludmile?
  • Sam chciałbym to wiedzieć.
  • Nie mów, że napadła Cię bez powodu - odpowiedziała z lekkim zdziwieniem dziewczyna.
  • Dokładnie tak było.
  • Nie możliwe.
  • Kiedy pierwszy raz ją dzisiaj spotkałem to zaciągnęła mnie do jednej z sali i wygłaszała swoją mowę na temat tego jak to świetnie do siebie pasujemy...
  • Bla, bla, bla – zaśmiała się dziewczyna.
  • No a na koniec chciała mnie pocałować ale udało mi się w porę odwrócić jej uwagę.
  • Pocałować! - krzyknęła Francesca.
  • Tak pocałować ale nie udało jej się to.
  • Czyli już wiem o co jej chodzi.
  • O co? - zapytałem zdziwiony tym, że udało się jej odszyfrować dziwne zachowanie blondynki.
  • Odrzuciłeś jej zaloty względem Ciebie i dała Ci nauczkę!
  • Bardzo mokrą nauczkę – zaśmiałem się na samą myśl. Czyli jak rozumiem odczepi się teraz ode mnie?
  • Być może... chociaż Ludmiła tak łatwo nie odpuszcza.
  • O nie – powiedziałem ze skrzywioną miną.
  • Ona zrobi wszystko żeby Cię zdobyć. Już taka niestety jest.
  • Czyli jednym słowem mam przechlapane.
  • No w skrócie... tak.
  • Dzięki za informacje droga przyjaciółko.
  • Polecam się na przyszłość, a teraz już wracam bo za niedługo mam zajęcia.
  • Ok, dzięki za towarzystwo. Ja też zaraz wracam bo inaczej Twój brat urwie mi głowę.
  • Nie urwie... a jak będzie chciał to w krocze do akcji.
  • Jak zawsze mój wybawco.
  • Bardzo śmieszne, dobra uciekam do zobaczenia później w „Resto Barze”
  • Do zobaczenia! - krzyknąłem wchodząc do domu.
 Wszedłem do domu i od razu pobiegłem na górę aby wziąć jakąś suchą bluzkę. Nie miałem czasu na zastanawianie się co założyć, porwałem pierwszą z brzegu i wybiegłem z domu. W drodze szybko narzuciłem suchą koszulkę a mokrą zwinąłem do torby i pędziłem do baru. 
  • Mam nadzieje, że Luca się nie zorientuje że mnie tak długo nie było. Inaczej będę miał znowu kłopoty – mówiłem sam do siebie. Te dziewczyny są naprawdę dziwne. Same dokładnie nie wiedzą czego chcą. Mam nadzieje, że Ludmiła da mi trochę spokoju.
Wreszcie dotarłem na miejsce, na szczęście Luca był zajęty i nie zauważył mojej nieobecności. Odstawiłem szybko torbę na zamówienia i rozwiesiłem mokrą koszulkę na zapleczu. Potem od razu chwyciłem za miotłę i ruszyłem na sale, żeby Luca mógł widzieć jak ciężko pracuje. Zamiatałem i rozmyślałem nad dzisiejszymi wydarzeniami. Miałem ogromną nadzieję, że już nic mi się dzisiaj nie przydarzy. 
  • Jak na jeden dzień to za dużo wrażeń nawet dla mnie – powiedziałem sam do siebie.
Na szczęście się nie pomyliłem. Resztę dnia spędziłem w barze na obsłudze klientów. Po zamknięciu zabrałem się za sprzątanie kiedy zauważyłem jak dołączyła do mnie Francesca.
  • Pomóc Ci troszeczkę? – zapytała stojąc z mopem w ręce.
  • Nie trzeba ale jeśli bardzo chcesz to chętnie przyjmę Twoją pomoc – odpowiedziałem spoglądając na nią kontem oka.
  • To Ci pomogę – uśmiechnęła się do mnie i zabrała się do mycia podłogi.
  • Dzięki szybciej skończę.
  • Nie ma za co. I jak Luca się zorientował że się spóźniłeś?
  • Na szczęście nie bo był zajęty przygotowywaniem jedzenia w kuchni. A gdy się już zorientował, że za długo mnie nie widzi to wyjrzał z kuchni aby mnie zobaczyć. Akurat sprzątałem sale bo ktoś rozsypał orzeszki na ziemi.
  • To super. Miałeś dużo szczęścia.
  • No... może trochę. Nie licząc dzisiejszego zajścia w „Studiu 21”
  • No tak.
  • Dzięki.
  • Za co mi dziękujesz? - zapytała zdziwiona Francesca.
  • Za to że jesteś moją przyjaciółką i zawsze mogę na Ciebie liczyć.
  • Od tego są przyjaciele. No dobra skończone możemy zamykać.
  • Dobrze. Zgaszę światła i zamykamy.
  • Ja poczekam na Ciebie na zewnątrz.
  • Dobrze.
Zamknąłem za nami drzwi i razem z Francescą pomaszerowaliśmy w stronę naszych domów. Grzecznie ją odprowadziłem i jeszcze raz podziękowałem za pomoc. Później dotarłem do swojego domu, wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. Byłem tak wykończony dzisiejszym dniem, że zasnąłem od razu.
Obudziłem się nad ranem i pomyślałem co przyniesie mi kolejny dzień oraz jakie niespodzianki mi szykuje. Ubrałem się, zjadłem śniadanie i popędziłem do pracy. Dzień zapowiadał się dosyć leniwie, gdyż nie było żadnych zamówień do dostarczenia. Obsługiwałem stoliki na sali kiedy nagle zadzwonił telefon.
  • „Resto Bar” słucham? - powiedział do telefonu Luca. Tak, oczywiście – notował wszystko w swoim notatniku. Proszę jeszcze podać adres dostawy powiedział ponownie. Hej, hej – zawołał w moją stronę zakrywając słuchawkę ręką. Płacisz za każdy stłuczony talerz.
  • Luca jak długo będziesz mnie jeszcze tak traktować? - zapytałem podchodząc do niego.
  • Posłuchaj, gdyby nie Francesca już dawno by Cię tutaj nie było – powiedział do mnie ponownie zakrywając słuchawkę. Przepraszam Pana – zwrócił się do mężczyzny z telefonu.
  • Nie bądź już taki.
  • Daj mi wreszcie spokój i zajmij się obowiązkami – powiedział do mnie ostatni raz i zajął się zamówieniem, które ktoś usilnie próbował złożyć. Jeszcze raz jak? Trzy, cztery, osiem, dobrze. Za pół godziny będzie na miejscu. Do widzenia – rozłączył się i ponownie mnie zawołał do siebie. Szykuj się Tomas zawieziesz całkiem spore zamówienie do centrum Sol. Jazda!
  • Do centrum Sol? - zapytałem nieco zaskoczony ale z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Jesteście ciekawi co wydarzy się w centrum Sol oraz dlaczego ta wiadomość przyniosła mi tyle radości? Jeśli tak to serdecznie Was zapraszam do śledzenia mojego kolejnego rozdziału, w którym zapewniam Was wiele się wydarzy. Zresztą jak zawsze bo ja Tomas jestem mistrzem w ściąganiu na siebie kłopotów. Niestety następny rozdział opowie Wam ktoś inny – pewnie się cieszycie, że nie będę Wam zanudzał. Zadebiutuje dla Was kolejny nowy narrator mam nadzieje, że przyjmiecie go do naszego grona bardzo ciepło. Liczę na Wasze wsparcie a będzie mu potrzebne. Pozdrawiam Was z „Resto Baru” Tomas.

Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego i czwartego odcinka serialu „Violetta” ( „Zakochanie”, „Rozczarowanie”)  

poniedziałek, 20 listopada 2017

Motto Violetty na dziś!

Witajcie ponownie! Trochę się dzisiaj rozpisałam ale tak się składa, że mam dużo wolnego czasu wieczorami i zaczynam się nudzić ;) Więc mam okazje aby dla Was wstawiać nowe posty ;)
Dzisiaj mam dla Was nowe Motto Violetty na dziś! Powiem szczerze, że długo nad nim myślałam i głowiłam się co będzie pasowało do poprzedniego rozdziału... W końcu udało mi się wymyślić ale czy trafiłam w sedno sprawy to nie jestem do końca pewna ;( Zresztą sami zobaczcie i oceńcie ;)


No a teraz może trochę nowinek co w następnym rozdziale ;p
Zmieni nam się narrator jeśli ktoś już się domyślił na czym polega mój system narratorów to gratuluje! Na pewno zgadnie kto następny nam opowie swoją historię ;)
Tym razem Was nie zaskoczę i ta osoba już opowiadała.
Jak zwykle będzie dużo zamieszania ale myślę, że nie zabraknie nam także emocji. 
Serdecznie zapraszam na nowy rozdział!! Zostawiajcie swój ślad ;p Mile widziane dobre oraz złe komentarze - pamiętajcie piszę dla Was! Komentarz to motywacja dla mnie ;)
Pozdrawiam ;)

90 postów za nami!

Witam Was wszystkich bardzo gorąco w ten trochę mroźny wieczór ;) Jak już pewnie udało Wam się zauważyć stuknęło mi 90 postów!!!  Jak to szybko leci jeszcze nie dawno było 80 ;p Chyba mimo moich częstych nieobecności udaje mi się wyrobić jakąś normę ;)

Chcę  bardzo serdecznie podziękować mojej mam nadzieje nie jedynej fance, która czyta i komentuje moje posty ;) Bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszego pisania ;)

MIRANDA ROSE - DZIĘKUJE BARDZO, BARDZO ZA TWOJE WSPARCIE I DOBRE SŁOWO!!!!!

A teraz trochę faktów, nudnych liczb i innych takich pierdół ;p 
Mój blog osiągnął już 3224 odwiedzin!!!
Bardzo dziękuje wszystkim czytelnikom ;*

Czas na ranking najlepiej czytanych rozdziałów:

1. Rozdział XXIV Kłótnia z przyjacielem 105 wyświetleń
2. Rozdział XXIII Podwójne życie Angie 94 wyświetlenia
3. Rozdział I Początek 44 wyświetlenia
4. Rozdział II Bilety 31 wyświetleń
5. Rozdział IV Lotnisko 30 wyświetleń

Mam wrażenie że mało się zmieniło od poprzedniego razu no chyba że się mylę? Może czas wprowadzić w tym rankingu małe zamieszanie? Co Wy na to?

Mam małą propozycje wiem, że to kiepsko zabrzmi ale zrobię ranking najsłabszych rozdziałów może uda mi się jakoś zachęcić do ich przeczytania.

Ranking najsłabszych rozdziałów:

1. Rozdział XV Nieoczekiwane spotkanie 6 wyświetleń
2. Rozdział XVII Właściwy wybór Angie 7 wyświetleń
Rozdział XI Powrót Violetty 7 wyświetleń (także drugie miejsce)
3. Rozdział XIII Urodziny Violetty 8 wyświetleń
Rozdział XVIII Trudne życie Tomasa 8 wyświetleń (miejsce trzecie)
Rozdział XXVIII Zwolniona! 8 wyświetleń (miejsce trzecie)
4. Rozdział XIV Niebieska sukienka 10 wyświetleń
5. Rozdział XXXI Strach ma wielkie oczy 12 wyświetleń

Liczę że uda mi się w ten sposób zwrócić uwagę na niektóre rozdziały i może ktoś z Was będzie miał ochotę jeszcze raz je przeczytać.

Pojawiło się już sporo narratorów: Violetta, Angie, Tomas oraz Camila jak sami wiecie lubię Was zaskakiwać i pojawią się nowi !!!

Wykorzystałam już cztery odcinki pierwszej serii serialu "Violetta". Dwa udało mi się już zamknąć więc tak jakby historia przesuwa się nam do przodu. Może powoli ale mam nadzieje, że podoba się Wam chociaż trochę.

Nie będę Was zanudzać kolejnymi faktami, gdyż jak sami wiecie mogłabym wymieniać ich jeszcze sporo ;) Ale wtedy pewnie nikt nie dotrwał by nawet do końca mojego postu ;P

Na koniec jeszcze raz wszystkim dziękuje i zachęcam do śledzenia dalszych  losów bohaterów, do czynnego komentowania oraz dalszych odwiedzin.
Gorąco Was wszystkich pozdrawiam. 


wtorek, 7 listopada 2017

Rozdział XXXI Strach ma wielkie oczy

Witajcie moi drodzy dzisiejszy rozdział opowiem Wam „ja” zwariowana nauczycielka śpiewu – Angie! Ciekawa jestem czy chociaż trochę nie mogliście się doczekać aż kolejny rozdział opowiem Wam znowu „ja”. No to szybciutki skrót z poprzedniego i lecimy dalej bo dużo przed nami. W gabinecie naszego kochanego Beto odbyła się ciekawa rozmowa naszych nauczycieli – no wiecie Gregorio szukał chętnego aby mu się wyżalić, że nie został tymczasowym dyrektorem „Studia21”. Jednak jak sami wiecie Beto nie jest zbyt dobrym słuchaczem więc postanowił rozładować swoje nerwy na lekcji tańca z uczniami. Później zaliczyłam małą kłótnię z Pablo – jak zwykle na ten sam nudny temat ( oczywiście ma on racje ale ja i tak robię po swojemu). Po zakończonej wymianie zdań ujrzałam Violę chodzącą po naszej szkole i lekko się wystraszyłam jej obecności. Jednak bardzo mnie zastanawiało co tu robi- może sama mi o tym opowie. Akcja jednak zakończyła się na lekcji z Pablem, chciał on pokazać uczniom materiały jakie przygotował. Wróćmy więc do tego momentu.
  • Może nas czymś zaskoczy – powiedział siedzący z tyłu chłopak do blondynki.
  • Może – odpowiedziała mu bardzo znudzona.
Nagle na rzutniku pojawił się filmik, na którym blondynka wręcza wizytówkę dostawcy i bardzo się mu narzuca.

  • Jak po Twojemu będzie Ludmiła jest w tarapatach? - zapytał siedzący po drugiej stronie chłopak swojego kolegi.
  • Ok Ludmiła – wstał zdenerwowany chłopak dziewczyny. Co to jest?! - zapytał ją mocno zirytowany tym co właśnie zobaczył.
  • Może mi ktoś pomóc jakoś to wyłączyć ! - zawołał do reszty uczniów mocno zdezorientowany Pablo.
  • Ale to nie tak jak myślisz! - zaczęła się tłumaczyć blondynka. Ja tylko... - przerwała i spojrzała na swoich kolegów, którzy siedzieli po drugiej stronie sali. Dlaczego mi to robicie?
  • Przecież my nic nie zrobiliśmy – odpowiedział jej jeden z chłopaków.
  • Ten chłopak nie wygląda jak Leon. Jest przystojny – stwierdziła dziewczyna w stroju punka.
  • Nie to ! - krzyknęła blondynka.

  • Ludmiła! - krzyknął ponownie jej chłopak i natychmiast spojrzała na niego. Jesteś flirciarą.
  • Andres na płycie, którą Ci dałem nie było tego nagrania – zwrócił się Pablo do chłopaka, który pomagał mu załączyć sprzęt. Bardzo Cię proszę, wyłącz to – chłopak podszedł do laptopa, natomiast Pablo zwrócił się do reszty uczniów. Przyznać się to Wy to nagraliście?
  • Nie, my tylko wrzuciliśmy to do internetu – odpowiedział jeden z chłopaków.
  • Przysięgam, że ja nic złego nie zrobiłam – powiedziała ponownie blondynka.
  • Lepiej nic nie mów – uciszył ją jej chłopak i po chwili dodał. Ty kłamczucho.
  • Hej, hej, hej Leon! - zawołał Pablo. Nie odzywaj się tak do Ludmiły dobrze! - upomniał chłopaka.
  • Przepraszam Pana – zwrócił się do Pabla i dokończył swoją wypowiedź odwracając się do blondynki. Ale dla mnie już nie istniejesz.
  • Łuuu... - podsumował jeden z chłopaków.
  • Ach... Leon! - krzyknęła blondynka i pobiegła za chłopakiem.
  • Jesteście okrutni – zwróciła się do reszty koleżanka blondynki.
  • Wrzuciliście to do internetu? Serio? - zapytał Pablo resztę uczniów. To było nie fer, wiecie – dodał i pobiegł za parą kłócących się nastolatków.
Niestety nie udało mu się ich dogonić więc zrezygnowany poszedł do pokoju nauczycielskiego w którym akurat czekałam na niego.
  • Co Ty tu robisz miałaś wychodzić chyba żeby zobaczyć się z Violettą ? Prawda? - zapytał zdziwiony gdy mnie zobaczył.
  • No tak ale ... - zaczęłam coś mówić pod nosem.
  • Co takiego się znowu stało? - zapytał Pablo podchodząc do biurka z dokumentami.
  • Violetta była w „Studiu” . Ujrzałam ją gdy już miałam wychodzić. Nie mam pojęcia co tutaj robiła.
  • I co widziała Cię?
  • Nie bo akurat wychodziła – odpowiedziałam zmieszana.
  • Więc w czym problem?
  • Jak wychodziła była w strasznym stanie i miała łzy w oczach.
  • Dlaczego jej nie zawołałaś?
  • Coś Ty. Gdyby Violetta zobaczyła mnie w Studio natychmiast by powiedziała tacie, a ten od razu by mnie zwolnił.
  • No to by Cie zwolnił. Angie powiedz jej to końcu. Nie mam siły dłużej o tym rozmawiać – powiedział mocno zdenerwowany Pablo.
  • Ok ale jeszcze nie teraz.
  • Będziesz ją dalej okłamywała? Dokładnie tak samo jak jej ojciec – stwierdził złośliwie Pablo.
  • Cóż tu muszę Ci przyznać racje.
  • I co teraz? - zapytał spokojnie Pablo.
  • No dobrze powiem jej prawdę – poczułam wzrok Pabla na sobie. Dobra już idę, idę daj mi już spokój!

W tym samym czasie gdy ja udałam się do domu Violetty w sali muzycznej odbywała się mała próba związana oczywiście z zadaniem wyznaczonym przez Pabla. Jednak zanim opowiem Wam o konsultacji z Beto to w szybkim skrócie co działo się w domu. Gdy byłam sama z Violą w pokoju wpadła nagle Jade i wywołała małe zamieszanie przez, które oczywiście przerwała mi moją pierwszą i oby nie ostatnią szanse powiedzenia siostrzenicy prawdy. Po czym brutalnie wyrzuciła mnie z domu. Ja wściekła i mocno zdezorientowana wracałam do „Studia 21”.
W sali instrumentalnej rozmawiało dwóch uczniów na temat swoich podkładów muzycznych kiedy nagle do sali wszedł Beto i usłyszała kawałek ich rozmowy.
  • Podkład Maxiego wcale nie był taki zły – powiedział Beto zmierzając w stronę biurka.
  • To chała – odpowiedział chłopak.
  • Rozumiem. Posłucham co Ty skomponowałeś.
Chłopak gra swoją melodie po czym dołącza do niego Beto i razem grają ten sam kawałek.
  • Rewelacja – stwierdza po chwili chłopak.
  • Gdybym miał się zachować tak jak Ty w stosunku do Maxiego – zaczął Beto i rzucił zeszytem za siebie. Powiedziałbym, że Twój podkład jest... jest do kitu. Bo widzisz praca w zespole jest zawsze... - kontynuował swoją myśl po czym nagle brakło mu słów. Praca w zespole... zawsze daje...lepsze wyniki, nie? Jest najlepsza! Dlatego tak bardzo ważne jest to ćwiczenie, które dał Wam Pablo. Słuchaj. Budyń jest dobry, a ciasto też jest dobre. Ale w połączeniu, razem są przepyszne. To Ty ćwicz dalej a ja pójdę zjeść sobie – mówił wychodząc kiedy nagle się potknął. Ciasto. Zjem ciasto. Do zobaczenia później – powiedział i opuścił sale.
Beto udał się na swoje upragnione śniadanie a ja w tym czasie wpadłam do pokoju nauczycielskiego i nie mogłam znaleźć sobie w nim miejsca. Chodziłam w kółko i starałam się jakoś uspokoić ale nic nie pomagało. W końcu Pablo tego nie wytrzymał i wstał.
  • Ej, ej, ej. Możesz się uspokoić? Proszę Cię.
  • Nie, nie, nie mogę. On ją zabierze, zatrzymam samolot jeśli będzie taka potrzeba
  • Dlaczego miałby skoro nie wie, że jesteś jej ciotką.
  • A co jeśli już sprawdził kim jestem? On zawsze taki był. Jestem pewna, że już wszystko o mnie wiedzą. Na pewno już mnie szuka policja!
  • Daj im... - próbował dojść do głosu Pablo. Nie, nie ale... - ponownie chciał się przebić przez moją histerię.

Nagle zadzwonił mój telefon i wszystko nam przerwał, wyciągnęłam go z kieszenie i spojrzałam na wyświetlacz.

  • To German
  • Co?
  • To German pewnie razem z policją próbują mnie namierzyć! - wpadłam ponownie w panikę. Oni już po mnie idą Pablo!
  • Czekaj, czekaj. Przestań gadać głupoty i odbierz. Dowiedz się czego chcę. Ok?
  • Czego może chcieć! Może chce mi powiedzieć, że... że ją zabiera. Nie! - ja histeryzowałam a Pablo wskazywał na telefon abym go w końcu odebrała. Nie! Już wiem co. Że otrzymałam zakaz zbliżania się do Violetty na mniej niż 100 km.
  • Odbierz.
  • Odbierz Ty – podałam telefon przyjacielowi.

  • Nie, nie, nie. Ty odbierz, Ty odbierz.
  • No i co, co mu powiem?
  • Odbierz!
  • Ale co mam mówić?
  • Odbierz to! - zawołał Pablo zza moich pleców.
  • Odebrałam – powiedziałam patrząc na wyświetlacz telefonu. Halo? e... tak. To chyba zbyt delikatny temat jak na telefon. Nie sądzi Pan?
  • Powiedz mu w końcu, powiedz – szeptał mi do ucha Pablo. Musisz mu powiedzieć... no powiedz... wszystko...
  • Przestań! Przestań! - zaczęłam wołać do przyjaciela. Nie, nie, nie. Mówię do psa – wyjaśniłam mojemu rozmówcy. Jestem właśnie na ulicy i odganiam się od psa. Nie jasne, że nie od Pana. Nie no oczywiście. No cóż wie Pan, że nie wszystko zawsze musi iść po Pana myśli.
  • Nie czekaj, nie. Nie, nie zgadzaj się, nie zgadzaj się – powtarzał Pablo.
  • Tak. Tam będzie najlepiej – rozłączyłam się.
  • I? 
  • Jutro u niego w domu. To znaczy ... że nie wie kim jestem.
  • A policja wcale Cię nie szuka.
  • Ah... Chyba ze mną źle.
  • I co mu jutro powiesz?
  • Całą prawdę. Przecież radziłeś mi żebym nie oszukiwała Violetty.
  • Aj. Czekaj, czekaj, czekaj... A jeśli to jakaś pułapka. Jeśli tylko czekają by Cię zamknąć?
  • Myślisz, że chcą mnie wsadzić do więzienia? - zapytałam troszkę załamana.
  • Miałem raczej na myśli szpital psychiatryczny – zażartował Pablo i dał mi pstryczka w nos żebym się rozchmurzyła.
  • Głupol – ścisnęłam mu krawat i wyszłam z uśmiechem z sali.
Udałam się do swojego domu ponieważ tego dnia nie miałam już zaplanowanych więcej zajęć. Marzyłam tylko o gorącej kąpieli która odpręży mnie i uspokoi na resztę dnia, a raczej już wieczoru. W czasie kiedy ja rozmawiałam z Pablo trwały ostatnie zajęcia w „Studiu 21”. Były to zajęcia z Greogoriem, który jest bardzo rygorystycznym nauczycielem. Kiedy wchodził do sali aby rozpocząć wreszcie zajęcia natknął się na jedną z uczennic, która właśnie zeskakiwała z jego biurka – oczywiście prosto na niego.
  • Co robisz? - zapytał zdziwiony Gregorio.
  • To nie jej wina proszę Pana, że od tego żelu na łepetynie cały mózg jej gdzieś wyparował – powiedziała ciemnowłosa dziewczyna z końca sali.
  • Dla Twojej wiadomości to jest wosk a nie żel! - krzyknęła do niej dziewczyna, która stała obok Gregoria. I w tym oto momencie w sali rozległa się jedna wielka kłótnia. Odczepcie się ode mnie! Myślicie, że jesteście lepsi? Mądrzy co?
  • Uciszcie się wreszcie! Spokój! - krzyknął Gregorio i wszedł w tłum dzieciaków. Dziękuje. Skoro już wszyscy jesteśmy a wy już się rozgrzaliście. To może przećwiczymy choreografię,którą mieliście przygotować na wasze zaliczenie. Zapraszam. Proszę.
  • Wierze, że wyuczyliście się układu, który był na płycie – powiedziała blondynka do pozostałych uczniów.
  • Nie, zaczekaj – zaczęła mówić jedna z uczennic ale blondynka jej przerwała.
  • Nie, nie będę czekać. Gregorio zaraz się przekona, że mamy super układ a po jego poprawkach jest doskonały. To co gotowi?! Jazda!
Uczniowie tańczą układ, który przygotowali na zajęcia. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli.

  • Pięć i sześć, siedem i ... - zaczęła odliczać blondynka jednak nie wytrzymała napięcia i podeszła do radia aby wyłączyć muzykę. Totalny brak synchronizacji – powiedziała mocno oburzona.
  • Nawet nie chodzi o brak koordynacji tylko jesteście... jakby to wam... beznadziejni.
  • Czego się spodziewałeś skoro wczoraj dali nam układ w dodatku wymyślony przez nich – powiedziała jedna z uczennic, której wypowiedź słyszał akurat przechodzący Pablo.
  • Przepraszam, nie wspominałem wam, że to zadanie powinno być przygotowane razem.
  • Niby tak ale oni wymyślili...
  • Ci... Prawda jest taka, że rozdzieliliśmy zadania żeby było szybciej – zaczęła się tłumaczyć blondynka. We dwie zajęłyśmy się choreografią, a Maxi miał przygotować podkład współpracując z Leonem, nie?
  • Tak – odpowiedział chłopak.

  • Tak się dzieje kiedy polecenia są mało klarowne – dorzucił Gregorio.
  • Słuchajcie dzieciaki – zaczął swoje przemówienie Pablo. Mieliście pracować w grupie. Nauczyć się ustępować, akceptować to co inny ma do powiedzenia i nauczyć się negocjować. Liczę na to, że się wysilicie i skończycie to ćwiczenie razem. W przeciwnym razie oblejecie semestr. A ten kto nie zalicza odpada ze Studia. To jest jasne, tak?
  • Masz jeszcze coś do dodania na moich zajęciach? - zapytał zirytowany ale jak najbardziej opanowany Gregorio.
  • Tak, tak Gregorio. Wszyscy jesteśmy zaproszeni na backstage.
  • Backstage – poprawił Gregorio.
  • Backstage aby poznać techników, a paru muzyków i artystę, który uczył się w naszym Studiu.
  • Studio – ponownie poprawił go Gregorio.
  • Tak Studio i obecnie jest znany na całym świecie. Powiedzieć kto?
  • Tak, jasne – zaczęli mówić wszyscy jednocześnie.
  • To nikt inny jak sam Rafa Palmer! - krzyknął Pablo.
W sali podniosły się gorące okrzyki zachwytu, a uczniowie nie mogli uwierzyć w to że będą mogli poznać takiego artystę.
  • Mam nadzieję, że czegoś was nauczy, tak? - mówił dalej Pablo. Po swoich słowach przeszedł na stronę razem z Gregoriem. Czekaj chciałeś mi o czymś powiedzieć?
  • Tak nadal muszę to powiedzieć. Serio uważam, że Twój pomysł tej całej pracy zespołowej. To kompletne szaleństwo.
  • Dlaczego?
  • Ponieważ nie miesza się wody z ...
  • Bardzo Cię proszę mów ciszej dobrze.
  • Ponieważ nie powinno się mieszać wody z kwasem.
  • Hę... to nie jest doświadczenie chemiczne, jasne? Tutaj wszyscy mają talent i chodzi o to by nauczyli się potęgować swoje zdolności ucząc się od innych.
  • Zrozumiałem.
  • Ok.
  • Ale w tej sprawie możesz porozmawiać z Rafą Palmerem bo on nigdy nie umiał pracować w zespole. Taka prawda, wiesz?
  • Myślę,że wcale tak nie jest ale sam się o tym przekonasz jak z nim porozmawiasz.
  • Jak to?
  • Będziesz jednym z nauczycieli, którzy zaprowadzą młodzież na scenę.
Po tych słowach opuścił salę i udał się do swojej papierkowej roboty. Gregorio miał do końca zajęć ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami jednak jako profesjonalista nie mógł tak postąpić. Zakończył zajęcia i udał się do swojego domu tak jak reszta uczniów.

Jesteście ciekawi co przyniesie nam kolejny dzień? Jakie niespodzianki spotkamy tym razem w „Studio 21” musicie poczekać na kolejny rozdział, który Wam opowiem. A obiecuje, że będzie się dużo działo. Kolejny rozdział opowiem Wam ktoś inny. I z niecierpliwością czeka aby opowiedzieć Wam co mu się przydarzyło. Oj zdradziłam Wam, płeć kolejnego narratora ;) Gorąco Was pozdrawiam Angie.

Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego i czwartego odcinka serialu „Violetta” ( „Zakochanie” i „Rozczarowanie”) 

30 rozdziałów za nami!

Kolejne rozdziały za nami! to już 30 nam stuknęło ;) Liczę na kolejne, które przyniosą nam wiele emocji oraz nowych bohaterów. Będą nowi narratorzy oraz nowe historie z ich życia. Zapraszam na kolejne !
A w ramach święta z okazji 30 rozdziałów zapraszam na trzecią odsłonę naszego Quizu!


DOPASUJ DO SIEBIE ODPOWIEDNIO BOHATERÓW SERIALU DO:
- AKTORÓW, KTÓRZY ICH GRAJĄ
- POLSKICH GŁOSÓW OSÓB, KTÓRE IM UŻYCZAJĄ
- KRAJU POCHODZENIA AKTORA
- ZNAKU ZODIAKU AKTORA*

  • DLA OSÓB BARDZIEJ DOCIEKLIWYCH

  1. BRACO IWANOW
  2. CAMILA TORRES
  3. MAXIMILIANO PONTE
  4. PABLO GALINDO
  5. ROBERTO BENVENTITO
FACUNDO GAMBANDE, EZEQUIEL RODRIGUEZ, CANDELARIA MOLFESE, PABLO SULTANI, ARTUR LEGANOV

KRZYSZTOF GANTNER, MAGDALENA KRYLIK, MIŁOSZ KONKEL, TOMASZ STECIUK, WALDEMAR BARWIŃSKI

ARGENTYNA

KOZIOROŻEC, BARAN, STRZELEC, KOZIOROŻEC, BARAN


Rozwiązanie ukaże się po 35 rozdziale ;)
Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału! Nagrody są nam dobrze znane. Jak na razie jedna osoba wzięła udział i zdobyła punkty i wyróżnienie. Serdecznie zapraszam warto wygrywać!

piątek, 29 września 2017

Śpiewaj razem z Angie

Witajcie moi kochani! Mam nadzieje, że poprzednia piosenka już jest Wam tak dobrze znana - przez co możemy przejść do kolejnej. Wierzę w to że kolejny utwór wybrany przeze mnie Was bardzo ucieszy ;) 

Jak już to w zwyczaju bywa najpierw musimy poznać historię poznania utworu aby wiedzieć co nasz autor miał na myśli.

Nie trzymam Was już w niepewności i zdradzę co to za piosenka. Dzisiaj i przez najbliższe dni będziemy pracować nad "Te creo" czyli po polsku " Wierzę Ci".

Utwór ten pojawia się nam już w drugim odcinku pierwszej serii "Violetty". Co prawda nie jest on oficjalnie wykorzystany w naszym "Studiu 21" ale pojawia się nam przez dłużysz czas towarzysząc naszym bohaterom. Doskonale wiemy komu towarzyszy w ich miłośnych początkach. Violetta i Tomas o nich mowa. 

Ich uczucie rodzi się z nagłego spotkania, które dużo zmienia w ich życiu. Violetta myśląc o Tomasie tworzy w swojej głowie melodie oraz słowa, które możemy poznawać w kolejnych odcinkach gdy główna bohaterka je śpiewa.

W późniejszych odcinkach piosenka zostaje wykorzystana do pierwszego poważnego występu w teatrze. W pierwszej wersji śpiewać ją miała Ludmiła ale z ważnych jej powodów niestety nie mogła tego zrobić. Później próbuje swoich sił Natalia ale jak dobrze wiemy jest płochliwa i zjada ją trema. Więc ostatecznie śpiewa ją Violetta występując w roli manekina, który dzięki uczuciu ożywa i zaczyna śpiewać właśnie ten utwór.

W dalszych sezonach można zauważyć inne wersje tej piosenki oraz wielu innych bohaterów, którzy także ją śpiewają.

Autorką słów i melodii oczywiście jest nasza Violetta. 

Mam nadzieje, że podobała się Wam krótka historia tego utworu. W kolejnym poście poznamy słowa oraz może sami macie jakieś ciekawostki odnośnie tego utworu. Oczywiście zostaną zamieszczone w następnym moim poście.

Gorąco pozdrawiam i zachęcam do komentowania. Wasza kochana Angie.

Motto Violetty na dziś!

Witajcie po bardzo długiej nieobecności ale jak sami wiecie dużo się dzieje ;) Mam mało czasu, dużo nauki i pracy bo na początku trzeba zawsze zrobić dobre wrażenie a potem można ewentualnie odpuścić ale tylko troszkę. Dzisiaj nowe motto i może jeszcze jeden post aby nadrobić ale nad tym drugim muszę troszkę popracować więc liczę na cierpliwość z Waszej strony.
Ostatni rozdział nie był zbytnio emocjonalny gdyż większość z Was pewnie przypuszczała, że Angie wróci do pracy. No a ten kto czytał wiedział bo niechcący zdradziłam Wam co się wydarzy ;) 
Kolejny rozdział opowie nam Angie więc kto nie pamięta ostatniego jej rozdziału niech sobie pamięć odświeży bo zapewniam wydarzy się mnóstwo! 


Zapraszam do czytania oraz dalszego śledzenia mojego bloga. Mile widziane są też komentarze te dobre oraz te złe. To dzięki nim tu dla Was jestem.
Gorąco pozdrawiam i lecę pracować nad kolejnym postem ;)

czwartek, 14 września 2017

Rozdział XXX Druga szansa

Hej tu znowu ja i moja historia! Poprzedni rozdział był bardzo emocjonalny i przyniósł mi wiele rozczarowania. Mam jednak nadzieje, że dzisiejszy będzie całkiem inny i wszystko co złe się odmieni. Jednak zanim to się stanie to może bardzo szybki skrót bo nie bardzo mam ochotę wracać do wczorajszego dnia. Po ciężkiej kłótni z Jade oraz tatą udało mi się go namówić na rozmowę z Angie. Mam nadzieje, że po mojej interwencji wróci do nas i znowu będzie jak wcześniej. No a z takich mniej istotnych dla mnie rzeczy to Jade kłóciła się z Matiasem o pieniądze? Dziwne czyżby już ich nie mieli ? No cóż to mnie dotyczy to sprawy dorosłych. Zacznijmy jednak dzisiejszy dzień dobrymi wieściami. Zapraszam.

Dzień zaczął się dla naszych domowników bardzo przyjemnie zresztą jak każdy. Olga wręcz tańczyła i śpiewała z radości w naszym ogrodzie podlewając kwiaty na grządce za domem. Nagle wyszłam żeby zobaczyć dlaczego jest taka radosna kiedy ja mam wszystkiego dość.
  • Szakala, szakala, da o! Dzień dobry moja kruszynko! A co Ty masz taką minę? - zapytała mnie zatroskana Olga.
  • To jedyna jaką mogę mieć – odpowiedziałam jej w miarę spokojnie.
  • Nie zbyt dobrze Cie znam. Coś Ci jest. Rozterki sercowe?
  • Tak !

  • Nie ...
  • Kogo miałabym poznać Olga? Przecież jestem księżniczką uwięzioną w wieży.
  • O jasne! Ale teraz w dobie internetu!
  • Nie Olgita. Smutno mi z powodu Angie.
  • Jak to! Jeszcze się okaże, że bardziej kochasz ją niż mnie! Będę zazdrosna! - zaczęła histeryzować Olga.
  • Nie Olga. Bardzo Cie kocham. Tylko nie rozumiem dlaczego nas okłamała.
W tym samym czasie gdy ja rozmawiałam z Olgą w ogrodzie, Angie zmierzała do naszego domu na rozmowę z tatą. Gdy szła rozmawiała przez telefon ze swoim przyjacielem.
  • Tak! Jestem spokojna. Przyrzekam, że nie będę się wygłupiać. Tym razem powiem Violettcie wszystko co ukrywa przed nią ten jej nieznośny ojciec. Całuje. - zakończyła swoją rozmowę i podsłuchała kawałek mojej rozmowy z Olga.
  • Ty też się tak kłóciłaś z tatą? - zapytałam Olgii.
  • Uu! Ale wtedy to były inne czasy. Kruszynko Twój tata jest kochany. - odpowiedziała Olga na moje pytanie i mnie mocno przytuliła.
  • Kochany? Raczej porąbany a nie kochany – powiedziała do siebie Angie stojąc za ogrodzeniem naszego domu.
  • Tak wiem o tym mój tata mnie ubóstwia – powiedziałam do Olgii odsuwając się od niej.
  • W takim razie dlaczego Cie okłamuje? - Angie zadała sobie pytanie.
  • Męczy mnie to że jest zamknięty w sobie. - stwierdziłam bez wahania.
  • Zamknięty w sobie. To jakiś jaskiniowiec – powiedziała do siebie Angie.
  • Ale musisz go zrozumieć. Twój tata musiał robić za tatę i mamę jednocześnie. - tłumaczyła mi nadal Olga.
  • I nie nauczył się być żadnym z tej dwójki – podsumowała Angie stojąc nadal za ogrodzeniem.
  • Jestem dla niego trochę niesprawiedliwa – dodałam lekko skruszonym głosem.
  • Jak to niesprawiedliwa? Musze z nią być szczera. - powiedziała Angie i wreszcie wyszła z ukrycia.
  • Twój tata wszystko co robi. Robi z troski o Ciebie – powiedziała Olga kiedy nagle za moimi plecami ukazała się Angie.
  • Dzień dobry! - krzyknęła do nas z uśmiechem na twarzy.
  • Angie! - krzyknęłam radośnie na jej widok.
  • Violu! - odkrzyknęła z radością.
  • Tata dzwonił? - zapytałam zniecierpliwiona.
  • Tak. Przyszłam z nim pogadać.
  • To świetnie bo mnie okłamałaś.
  • Violu ja... - zaczęła się tłumaczyć Angie ale nagle jej przerwałam.
  • No dobrze, dobrze. Nie jesteś złym człowiekiem i nie chcesz mnie skrzywdzić. To mi wystarczy na prawdę.
  • No dobrze idę z nim porozmawiać.
  • Idź.
  • Pójdziesz ze mną? - zapytała Angie a ja pokiwałam z radości głową. To chodź. - powiedziała Angie i trzymając mnie za rękę weszłyśmy razem do domu.
W środku jednak stwierdziłam że lepiej będzie jak Angie sama porozmawia z tatą, a ja będę cierpliwie czekała na nią w moim pokoju. Mając tylko nadzieje, że wszystko dobrze się skończy. Odprowadziłam ją pod drzwi gabinetu taty i przytuliłam mocno na szczęście. Potem udałam się powoli na schody i widziałam jak Angie znika w gabinecie taty. Jednak nie mogłam wytrzymać tego napięcia i udałam się pod drzwi gabinetu lekko je uchyliłam i słuchałam ich rozmowy.
  • Proszę niech Pani wejdzie – powiedział German wpuszczając Angie do środka.
  • Dziękuje.
  • Proszę usiąść. - powiedział ponowie i usiadł na krześle po drugiej stronie biurka. Angie, tak? - zapytał bardzo niemiły tonem. Angie to Pani prawdziwe imię?
  • Tak.
  • A to kłamstwo? Chce znać prawdę – powiedział stanowczo German. Jednak Angie mocno się zamyśliła i nie usłyszała co ma jej do powiedzenia.
  • Powiem prawdę. - Angie obejrzała się na drzwi i ujrzała w nich Violettę, która przysłuchiwała się całej rozmowie. Chce Pan ją znać? Prawda jest taka, że jestem Angie! Siostra Marii! Ciotka Violetty! Ta sama, o której mówił Pan że nie istnieje! To właśnie ja! I wie Pan po co, przyszłam opowiedzieć całą prawdę Pańskiej córce!
  • Słucham! - do środka wpada wściekła Violetta i krzyczała na Germana. Jesteś podły! Okłamałeś mnie! Już Cie nie kocham nawet jedną tysięczną częścią mojego serca! Przysięgam! Nie kocham Cię! I już nigdy w życiu nie będę w stanie Cie znów pokochać! I nigdy Ci nie zaufam! Przenigdy! Rozumiesz? - nagle Angie się ocknęła i ponownie spojrzała na drzwi i zobaczyła Violette.
  • Słucham Panią? - powiedział ponownie German.
  • Tak. Prawda jest taka, że skłamałam bo musiałam...Widzi Pan. Poszłam do agencji z życiorysem i zobaczyłam, że na stoliku mają te ofertę i wtedy wiadomo...
  • Przyszła Pani bez zezwolenia agencji i okłamała mnie – stwierdził bez wahania German.

  • Nie, nie, nie. Nie. Miałam o tym powiedzieć ale nie było czasu bo od razu zaczęłam i ... Nie wiem czemu. - powiedziała Angie i popatrzyła w moją stronę a ja posłałam jej uśmiech na odwagę. Po za tym Pańska córka jest taka kochana. Bardzo Pana przepraszam na prawdę żałuje ale potrzebowałam pracy.
  • Ma Pani dzieci?
  • Mam siostrzenice ale ona mieszka za granicą. Nie powodzi im się i muszę im wysyłać pieniądze.
  • Ta siostrzenica ma rodziców?
  • Nie moja siostra zmarła, a jej ojciec to zupełnie nie obecny człowiek, oderwany od rzeczywistości. Lepiej nie rozmawiajmy o nim bo po co.
  • Jasne. Pani... Angie. Doceniam Pani szczerość ale bardzo nie lubię kłamstwa. Absolutnie tego nie toleruje.
  • No rozumiem.
  • Dlatego szalenie trudno mi ponownie Panią zatrudnić. A z drugiej strony nawiązała Pani szczególną więź z moją Violettą. Taka jest prawda. Widzę to – przerwał na chwile German. Jest Pani znów zatrudniona. Lecz tym razem żadnych kłamstw.
  • Dziękuje – powiedziała z radością Angie. Dziękuje! Bardzo dziękuje!
Bez obaw mogłam wreszcie odejść od drzwi i udać się do swojego pokoju aby cieszyć się z decyzji jaką podjął tata.
  • Proszę przekazać prawdziwe dane Ramallo, tak? - powiedział German wstając zza biurka.
  • Tak jest.
  • Bez niespodzianek – powiedział German i podszedł aby otworzyć Angie drzwi.
  • Tak prawda jest najważniejsza.
Zza otwartych drzwi do gabinetu nagle wpadła Jade.
  • O! Cześć kochanie! - wpadła prosto na Germana. O! Ta sukienka! - nagle krzyknęła upadając w jego ramiona. A! Głupi obcas! Co tu robi ta panienka!
  • Angie jednak do nas wróciła.
  • Jak to do nas wróciła?
  • Już mi wszystko wyjaśniła. Proszę już iść – zwrócił się do Angie. Dziękuje.
  • Ja dziękuje – odpowiedziała z uśmiechem. Do zobaczenia.
  • Tak. Do widzenia – odpowiedział German i obserwował jak Jade podskakuje żeby przytrzymać się krzesła. I zanim zdążyła coś powiedzieć wtrącił się jej w pół słowa. Tylko żadnych komentarzy, bardzo Cię proszę.
  • O czym Ty mówisz?
  • Nie chce żadnych historii wokół tej sprawy.
  • Ale mój obcas! Co z moim obcasem?
  • Olga zaniesie te buty do szewca, ok?
  • Dobrze – odpowiedziała załamana Jade.
German udał się na poszukiwanie Olgii aby poprosić ją żeby zaniosła zepsute buty Jade do szewca. Angie udała się więc do mojego pokoju aby wreszcie spędzić ze mną czas oczywiście na nauce – i na naszych ulubionych pogaduchach. Zapukała do drzwi i zanim zdążyłam odpowiedzieć z uśmiechem na twarzy wmaszerowała do środka. Ja w tym czasie uparcie czegoś szukałam w mojej szafie oczywiście gdy tylko ją usłyszałam od razu zapomniałam co to było.
  • Wreszcie jesteś nie mogłam się już doczekać! - krzyknęłam do niej zza półek.
  • Nie zapytasz jak mi poszło? - zapytała z uśmiechem Angie.
  • Nie muszę pytać – dorzuciłam pośpiesznie.
  • Podsłuchiwałaś?!
  • To też – rzuciłam bez zastanowienia. Ale po głosie i po Twojej minie widzę, ze się udało.
  • Oczywiście że tak.
  • Bardzo się ciesze.
  • Ja też – dodała Angie i podeszła do mnie. No dobrze zacznijmy już naszą lekcję zanim znowu mnie zwolnią – powiedziała trzymając w ręce jakieś książki.
  • Angie ale to jest strasznie... nudne – powiedziałam idąc za nią i rzucając na łóżko jakimś notesem. Wiesz o ty prawda?
  • Nauka solmizacji jest najważniejsza. Być może jest trochę nudnawa ale spróbujemy w inny sposób.
  • A może zamiast tego posłuchamy muzyki? - zaproponowałam.
  • A może zamiast czytać nuty to mi je zaśpiewasz?
  • Ale ja nie umiem śpiewać – rzuciłam od niechcenia.
     
  • Jasne że umiesz. Słyszałam Cię.
  • Nie zaśpiewam.
  • Zobaczysz będzie fajnie! - Angie próbowała mnie nadal przekonać. Przekonasz się. Zaśpiewaj razem ze mną. Tylko powtarzaj to co usłyszysz, ok? KA-KE-KI-KO-KU.
  • No dobrze. KA-KE-KI-KO-KU.
  • KA-KE-KI-KO-KU. A teraz tak. KA-KE-KI-KO-KU i po trzeciej wchodzisz tylko Ty. Wyczuj tylko moment.
  • Dobrze – zgodziłam się lekko podekscytowana.
  • Tak.
  • Tak.
  • Tak? Gotowa?
  • Tak.
  • KA-KE-KI-KO-KU
  • KA-KE-KI-KO-KU
Zaczęłyśmy śpiewać tak jak pokazała mi Angie kiedy nagle pomyliłam sylaby i obie zaczęłyśmy się śmiać.

  • Od początku. Skoncentruj się – powiedziała spokojnie Angie.
  • Poczekaj chwile muszę się skupić.
  • Zaczynamy na trzeciej, tak?
  • Poczekaj, tak.
Obie zaczęłyśmy ponownie śpiewać zgodnie z rytmem jaki wystukiwała palcami Angie. Tym razem wyszło nam bez błędnie.
  • Bardzo dobrze, świetnie – pochwaliła mnie Angie. Teraz zrobimy inne ćwiczenie.
  • Tak a jakie? - zapytałam zachwycona.
  • Lalala... tak będzie fajnie.
  • O tak lalalalala.... - powtórzyłam za nią aby się upewnić.
  • Lalalalala...
Ponownie zaczynamy śpiewać tylko inną sekwencje. W czasie gdy ćwiczyłyśmy korytarzem przechodził German. Przystanął przy drzwiach do mojego pokoju i chwile posłuchał zanim wszedł do środka. Usłyszał jak ćwiczymy razem z Angie. Nagle go zobaczyłam i przestałam.
  • Słyszałeś jak śpiewamy? - zapytałam mocno podekscytowana.
  • Y... uczyłyśmy się tylko solmizacji – dodała szybko Angie.
  • Właśnie – potwierdziłam aby tata się na nią nie złościł.
  • Dobrze, dobrze – odpowiedział tata z miną nietęgą. Chciałem tylko sprawdzić czy wszystko jest w porządku.
  • Tak – odpowiedziała Angie.
  • Tato, dziękuje, że wysłuchałeś Angie i dałeś jej szanse. Tak myślałam, że skoro muszę się uczyć muzyki i tak dalej... - zaczęłam nawijać jak szalona. Y... to może poszłabym do prawdziwej szkoły. Ostatnio byłam... znaczy widziałam reklamę szkoły Studio – nie dokończyłam kiedy nagle Angie wyrwała się przed szereg.
  • Nie, nie! - krzyknęła. E... znam Studio. Wiem, że mają dobry poziom ale na pewno są inne miejsca do których można pójść i ... - Angie nie zdążyła wypowiedzieć zdania do końca kiedy tata odpowiedział bez zastanowienia.
  • Nie zgadzam się.
  • Ale tato to najlepsze miejsce.
  • Tego co masz wiedzieć o muzyce nauczysz się w domu. Będziesz miała teorie, solmizacje, komponowanie i tak dalej, ale w domu. Tak jak było z grą na pianinie.
  • Ale...
  • Rozmawialiśmy o tym. Nie Violetta, proszę Cię nie zaczynajmy znowu.
  • Niech będzie masz racje – odpuściła gdyż wiedziałam że nic nie wskóram tym razem.
  • Ale Panie German jeśli na prawdę tego chce – próbowała mi jakoś pomóc Angie.
  • Daj spokój Angie to wcale nie jest takie ważne – dodałam gromiąc ją wzrokiem aby nie drążyła dalej tematu.

  • A żebyś nie narzekała, że trzymam Cie w zamknięciu. Przygotowałem dla Ciebie coś ekstra – mówił tata a ja byłam bardzo ciekawa co to takiego.
  • Ale co? - zapytałam licząc na szybką odpowiedź.




Jesteście ciekawi jaką niespodziankę przygotował dla mnie tata? Bo ja bardzo!! To zapraszam do śledzenia następnego rozdziału na który będziecie musieli niestety trochę poczekać, ponieważ przez parę rozdziałów ustąpię narracji moim kolegą. Pozdrawiam Was bardzo gorąco razem z Angie oraz moim tatą. Violetta.



Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Rozczarowanie”)