Hej to znowu ja wasza Angie! Mam
nadzieje, że choć trochę tęskniliście za moją historią. No o
ile w ogóle was ona interesowała ale mam dobre przeczucie, że
jednak jesteście ciekawi co wydarzyło się dalej. Zanim
wprowadziłam się do domu Violetty czeka was jeszcze sporo atrakcji
związanych z moimi przyjaciółmi. Ostatnio zakończyłam opowiadać
na tym jak biedny Pablo został zatrzymany przez policję i to
niestety z mojej winy. Jesteście ciekawi jak zakończy się to
nieporozumienie to sami przeczytajcie.
Gdy Pablo odjeżdżał razem z
policjantami ja nadal tkwiłam w domu Violetty i Germana.
Niecierpliwie czekałam aż wróci ona do domu, gdyż martwiłam się
o nią jak rodzona matka. W końcu byłam jej ciocią o czym jeszcze
ona sama nie wiedziała. Jednak zanim poznamy dalszą część wróćmy
na chwilę do „Studia 21” tam też dużo się działo.
Słysząc straszne krzyki dochodzące z
sali, w której właśnie zebrali się uczniowie aby spędzić trochę
czasu na pogaduszkach Gregorio bez zastanowienia wpadł do środka.
- Co się dzieje? – zapytał poważnym i zdecydowanym głosem Gregorio rozwrzeszczanych uczniów.
- Nie mam pojęcia – odpowiedziała rozhisteryzowana blondynka, która schowała się za jego plecami. Ona jest jakaś niezrównoważona – dodała szybko.
- Przemocą, nigdy niczego się nie wskóra – zwrócił się Gregorio do dziewczyny i chłopaka, którzy stal przed nim.
- Wyjaśnię Panu co się stało – powiedział zdenerwowany chłopak wskazując palcem prosto na blondynkę, która się za nim chowała.
- Brać to tu! – rzucił gniewnie do chłopaka Gregorio, a on posłusznie wziął palec i zaczął tłumaczyć całą sytuację od początku.
- Wylała sok na naszą prezentację i wszystko nam zniszczyła, żeby popisać się przed Panem – mówił rozżalony chłopak wskazując na swojego zalanego laptopa.
- Och… - wydusił z siebie Gregorio i spojrzał na dziewczynę, która zaczęła się nagle tłumaczyć.
- Przecież to było kilka kropelek i to było niechcący – tłumaczyła swoim skruszonym głosikiem.
- Akurat! Jesteś złośliwą małpą! – wykrzyczała ze złością dziewczyna, która stała za chłopakiem w kierunku blondynki.
- Każdy z nas jest niewinny dopóki nie udowodni mu się winy – powiedział dyplomatycznie Gregorio.
- Błagam Pana, Panie Gregorio niech Pan nie daje się zmanipulować tej wrednej babie – znowu nie wytrzymała rudowłosa dziewczyna i zwróciła się do nauczyciela.
- Czemu Ty jesteś dla mnie taka okrutna i niesprawiedliwa – zaczęła bronić się blondynka. Nic na to nie poradzę, że jestem inteligentna i piękna. Wiesz jak ciężko z tym żyć.
- Bardzo Pana przepraszam – powiedział oburzony chłopak. Nie mogę już tego słuchać – powiedział i schylił się po swojego laptopa. Spadam. Na razie – dorzucił i szybko wyszedł z sali.
- Zobaczymy kto się będzie śmiał potem – dorzuciła zdenerwowana rudowłosa dziewczyna i podążyła za chłopakiem.
- Już po wszystkim, nie gapcie się – powiedział spokojnie Gregorio do pozostałych uczniów.
- Nie rozumiem co oni do mnie mają – powiedziała smutnym głosikiem blondynka. Nie rozumiem.
- Posłuchaj Ludmiło – zwrócił się do niej Gregorio. Przy mnie możesz przestać grać i udawać. W końcu bardzo dobrze się znamy. Prawda? – dorzucił Gregorio i wyszedł z sali aby nie patrzeć na udawane scenki swojej uczennicy.
- Och jaki ten świat jest niesprawiedliwy – powiedziała do siebie blondynka i poszła szukać swoich kolegów.
Zapowiada się bardzo emocjonujący
rozdział więc wróćmy do naszego biednego Pabla, który siedział
właśnie w radiowozie i próbował wyjaśnić policjantom całą
sytuację.
- Ja rozumie, że Panowie wykonują swoją pracę ale przysięgam, że to jest jakieś nieporozumienie – tłumaczył Pablo z tylnego siedzenia samochodu, policjanci popatrzyli na niego i dali do zrozumienia, że tak łatwo się nie wywinie. Pablo oparł się zrezygnowany na siedzenie i popatrzył w szybę. Co za pogoda. Raz deszcz, raz słońce, deszcz, słońce – mówił do siebie zrezygnowany gdy nagle usłyszał z radia ważny komunikat. Jednak nie odwracając głowy od okna spokojnie go wysłuchał.
- Prosimy o uwagę wszystkie jednostki. Poszukiwana jest nieletnia, która uciekła z domu – mówił przez radio policjant. Dziewczyna jest szczupła, ma proste włosy i w dniu zaginięcia miała na sobie spodenki w kwiaty, szaro – różowy T-shirt, dżinsową kamizelkę i brązowe kozaki – gdy mężczyzna podawał opis poszukiwanej dziewczyny, nagle Pablo zobaczył ją przechodzącą obok ich radiowozu.
- E… Patrzcie, patrzcie, patrzcie – wskazywał na okno Pablo. Widzicie ją? No spójrzcie chłopaki tam – rzucił się do przodu i zaczął pokazywać na dziewczynę. Przecież to ta dziewczyna, którą właśnie opisywali. No ta co uciekła, no – dramatyzował Pablo aby zwrócić uwagę policjantów. No, no ruszcie się. No, no łapcie ją, no – mówił rozhisteryzowany. No i powiem wam jeszcze coś. Mogę się założyć, że ma na imię Violetta.
- Bardzo proszę, żeby się Pan uciszył – zwrócił mu uwagę jeden z policjantów.
- Dobrze – odpowiedział zrezygnowany Pablo i opadł na siedzenie wtedy znowu usłyszeli komunikat z radia.
- Nieletnia ma na imię Violetta! Powtarzam Violetta! – krzyczał głos mężczyzny wydobywający się z radia.
- No hehe – zaśmiał się nerwowo Pablo gdy spojrzeli na niego obaj policjanci. A nie mówiłem. Co się tak patrzycie? No chodźmy po nią. No chodźmy. No szybko, bo jeszcze zaraz wręczą jej order za odwagę, że chodzi samotnie w deszczu.
- Gdzie ona jest? Proszę mówić wszystko co Pan wie – powiedział surowo policjant.
- Jak to gdzie ona jest? – zapytał mężczyzn Pablo i zaczął się nerwowo uśmiechać. Przecież dopiero co tędy przechodziła. Nie widzieliście jej – wskazywał na okno Pablo.
- A skąd Pan znał imię nieletniej zanim podali je przez radio? – zapytał zdziwiony policjant.
- No przecież próbuje to Panom wytłumaczyć już od dość dłuższej chwili – powiedział sfrustrowany pytaniem Pablo.
- Zdaje się, że opowie nam Pan to wszystko na komisariacie – odpowiedział jeden z nich a drugi odpalił samochód i ruszył na komisariat.
Zanim nasi Panowie dotarli na
komisariat poszukiwana dziewczyna, czyli Violetta zdążyła wrócić
do domu. Już wiecie jak potoczyła się dalsza część tej historii
więc pokrótce wam ją tylko napomknę. Nasza uciekinierka weszła
tylnym wejściem do kuchni, a w niej spotkała właśnie mnie. Nie
mogłam się opanować więc rzuciłam się w jej kierunku i zaczęłam
ją mocno ściskać. Biedna nie bardzo wiedziała co się dzieje ale
chciałam jej to jak najszybciej wyjaśnić. Niestety odebrała mnie
jako nową guwernantkę i niestety nie dopuściła do głosu. Jednak
po ciężkim początku udało mi się do niej dotrzeć. Gdy cały
wrzask z powodu jej powrotu już minął do kuchni wszedł German.
Niespodziewanie zaproponował mi pracę uzasadniając swój wybór
poprzez akceptację jego córki. Nie miałam pojęcia że słyszał
naszą rozmowę, która nie stawiała go w zbyt dobrym świetle ale
dobrze mu tak należało mu się. Oprowadzając mnie po domu niestety
trafiłam na tego świra, który wpadł na mnie w parku. Co mnie
bardzo zdziwiło okazał się bratem Pani LaFontaine, który miał
sporo za uszami. German myślał, że przysłała mnie jakaś agencji
co dało mi tymczasowe alibi aby zbliżyć się do siostrzenicy i
wyznać jej całą prawdę. Zaskoczyło mnie najbardziej jego prośba
albo raczej polecenie, że jak podejmę decyzję mam się do nich
wprowadzić. Sprawiło to małe zakłopotanie, ponieważ ja bardzo
lubiłam swoje mieszkanko ale z drugiej strony być blisko Violi cały czas. Musiałam to
przemyśleć, a no i jakoś pogodzić z pracą w „Studiu 21”.
Powiedziałam im, że się zastanowię i skierowałam się do
wyjścia, ponieważ przypomniałam sobie o Pablo i jego dziwnym
telefonie. Państwo domu odeszli a ja podeszłam do drzwi i wychodząc
natrafiłam w nich na dziwną kobietę.
- Y… Dzień dobry – powiedziała kobieta. Jestem Berta nowa guwernantka polecona przez agencję.
- Ach… Witam Pani Berto jakże mi miło – powiedziałam i przymknęłam za sobą drzwi, żeby nikt nie słyszał naszej rozmowy. Proszę mi powiedzieć czy zna Pani angielski? – zapytałam pewna siebie udając Panią tego domu.
- Och, yes – odpowiedziała z uśmiechem Berta.
- Yes, yes – powtórzyłam za nią i obejrzałam się czy nikt nie idzie. A francuski? – zapytałam ponownie.
- Oui madame – znowu odpowiedziała zadowolona kobieta.
- Oui madame, mhmm… chiński pewnie też – wyskoczyłam nagle. Wykształcenie średnie, zawodowe czy wyższe? – zadałam jej kolejne pytanie.
- Spełniam wszystkie wymagania, proszę patrzeć – powiedziała kobieta i podała mi swoje CV, żebym mogła je przeglądnąć.
- Bardzo dziękuje – wzięłam teczkę do ręki i znowu się obejrzałam za siebie czy nikt nie idzie. Em.. rosyjski? – ponownie zapytałam.
- Toshka, Toshka zapietaja – ponownie odpowiedziała kobieta.
- Toshka, Toshka zapietaja– powtórzyłam z uśmiechem na ustach i znowu zerknęłam za siebie. A aikido? – zapytałam dość szybko.
- Znam karate, judo i taekwondo – wymieniła trochę niepewnie kobieta.
- Y… szkoda. Tak się składa, że właśnie znajomość aikido była niezbędna. Tak więc wykluczone, no niestety. Bardzo mi przykro ale… - powiedziałam z udawaną rozpaczą i rozczarowanie ciągle oglądając się za siebie, kiedy przerwała mi Berta bardzo zdziwiona tym co mówię.
- Ojej to niemożliwe w agencji nic mi nie powiedzieli o aikido – pokiwała przecząco głową kobieta.
- To bardzo długa historia, no także przykro mi ale sama Pani rozumie. Dziękuje – podałam jej rękę i zaczęłam wycofywać się do drzwi. Do widzenia i powodzenia. Życzę powodzenia – dorzuciłam jeszcze i zamknęłam za sobą drzwi.
- Bardzo mi było miło. Do widzenia – powiedziała kobieta i odeszła.
Za zamkniętymi
drzwiami rozejrzałam się aby upewnić się czy nikt nas nie widział
i ponownie otworzyłam drzwi. Wychyliłam głowę aby się rozejrzeć
i upewnić, że kobieta sobie poszła. Gdy nie było tam nikogo
szybko wyszłam i zamknęłam za sobą drzwi.
Wyszłam przed dom i zorientowałam
się, że samochód stoi z drugiej strony. Szybko popędziłam
dookoła żeby do niego dotrzeć. Gdy znalazłam się przy nim
zaczęłam się rozglądać ale nigdzie nie widziałam Pabla.
- Dziwne, przecież miał pilnować samochodu – powiedziałam do siebie. Może miała pilny telefon ze „Studia 21”, w końcu jest tam teraz dyrektorem – uśmiechnęłam się na tą myśl i wsiadłam do samochodu. Odpaliłam i szybko odjechałam, żeby nikt mnie już tam nie zobaczył. Po drodze do domu postanowiłam zadzwonić do Pabla i podziękować mu za przysługę oraz przeprosić za to że tak długo musiał czekać. Zatrzymałam się na chwilę i zaczęłam szukać telefonu w torebce.
- No gdzie on jest – powtarzałam grzebiąc w jej wnętrzu. O jest! – wykrzyknęłam i szybko wybrałam numer komórki Pabla. Jednak nie obierał. Dziwne, spróbuje jeszcze raz – powtórnie wybrałam jego numer i czekałam.
W tym czasie Pablo był już na
komisariacie i właśnie składał zeznania.
- Panie komendancie już mówiłem tym dwóm, że byłem pod tym domem razem ze swoją przyjaciółką, która należy do rodziny – tłumaczył po raz setny Pablo.
- Z przyjaciółką powiada Pan… - powtórzył komendant. Czy widzieliście tam jakąś kobietę? – zapytał swoich podwładnych.
- Nie Panie komendancie – odpowiedzieli zgodnie.
- No widzi Pan więc powie nam Pan całą prawdę jak to było? – zapytała go komendant.
- No przecież mówię – oburzył się Pablo. Powiem to jeszcze raz! Byłem tam razem z przyjaciółką, która jest członkiem rodziny. Stałem pod domem i czekałem aż załatwi swoją sprawę i wrócimy razem do domu… - tłumaczył gęsto Pablo kiedy nagle do sali wpadł jeden z policjantów z telefonem Pabla.
- Panie komendancie dzwoni jakaś kobieta i jest straszne nachalna – powiedział i wręczył mu telefon do ręki. Komendant popatrzył na wyświetlać i przeczytał na głos imię, które się tam wyświetlało.
- Angie – czytał powoli mężczyzna.
- O to z nią tam byłem! – krzyknął Pablo, a komendant odebrał.
- Tu komisariat policji czy jest Pani przyjaciółką niejakiego Pabla Galindo? – zapytał komendant.
- Halo? Kto mówi? Pablo? – zapytałam mocno zdziwiona i spojrzałam na numer, który wybrałam.
- Tu komisariat policji czy jest Pani przyjaciółką… - powtórzył swoje pytanie mężczyzna ale nie zdążył go dokończyć ponieważ szybko odpowiedziałam.
- Tak jestem. A co się z nim stało? – zapytałam mocno zdenerwowana.
- Proszę przyjechać do nas to wszystko Pani powiemy – powiedział komendant.
- Dobrze już jadę – odpowiedziałam i szybko się rozłączyłam.
- Dobrze czekamy – odpowiedział mężczyzna i się rozłączył. Pana znajoma już do nas jedzie, jeżeli potwierdzi Pańskie zeznania to Pana wypuścimy – powiedział w stronę Pabla.
- Potwierdzi o to się nie musicie martwić – powiedział pod nosem Pablo.
Całą drogę się zastanawiałam o co
im może chodzić. Przecież Pablo to porządny obywatel i raczej nie
narusza prawa.
Podjechałam pod komisariat i wypadłam
z samochodu jak poparzona, ruszyłam w kierunku drzwi. Podeszłam do
recepcji i zapytałam kobiety dość nerwowo.
- Szukam Pabla Galindo to mój przyjaciel – wykrztusiłam z siebie do kobiety, która siedziała w recepcji.
- Proszę chwileczkę poczekać – odpowiedziała mi spokojnie i wykonała telefon. Panie komendancie przyszła do nas kobieta i szuka Pana Pabla Galindo – powiedziała i skierował się w moją stronę. Jak się Pani nazywa? – zapytała.
- Angie! Nie! Raczej Angeles Carrara – szybko się poprawiłam i ciągle czekałam na jakieś informacje.
- Panie komendancie ta Pani nazywa się Angeles Carrara – przekazała kobieta do telefonu.
- Proszę powiedzieć, że rozmawiałam z Panem komendantem przez telefon mojego przyjaciela – szybko wtrąciłam się do rozmowy.
- Ta Pani twierdzi, że rozmawiała z Panem przez jakiś telefon – powtórzyła niechętnie policjantka. Tak, dobrze. Przekaże – odpowiedziała krótkimi słówkami i odłożyła telefon. Zwróciła się w moim kierunku. Proszę chwileczkę poczekać Pan komendant już do Pani idzie – powiedziała do mnie policjantka, która właśnie szybko odebrała dzwoniący telefon.
- Dobrze, dziękuje – odpowiedziałam jej uprzejmie ale chyba nie usłyszała. Stałam przy ladzie i zastanawiałam się o co może w tym wszystkim chodzić.
- Proszę sobie usiąść tam na krzesłach i poczekać ktoś do Pani podejdzie – powiedziała do mnie policjantka, na chwilę przerywając rozmowę telefoniczną i wskazała mi krzesła, które stały naprzeciwko biurka. Posłusznie usiadłam na jednym z nich i czekałam co się wydarzy.
Jesteście ciekawi jak zakończyła się
moja oraz biednego Pablo przygoda na komisariacie? Odpowiedź już w
następnym rozdziale, który mam nadzieje spodoba się wam mimo tego,
że to nie Viola go opowiada. Ona wróci do was już niedługo ale
czekajcie cierpliwie i śledźcie nasze dalsze losy. Co wydarzy się
w „Studiu 21”? Jak Pablo zareaguje na propozycję Germana, która
spadła mi jak z nieba? Czy zdecyduje się na przeprowadzkę? Czy
pogodzę ze sobą prace w „Studiu 21” oraz w domu Violetty?
Serdecznie was pozdrawiam z niezbyt przyjemnego miejsca jakim jest
komisariat. Angie.
Dialogi zaznaczone innym kolorem niż
reszta treści pochodzą z drugiego odcinka serialu „Violetta”
sezon 1 („Sekret”)






Super rozdział!
OdpowiedzUsuńPozdro,xoxo
Emily ♥