poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział XII Nowa guwernantka

W poprzednim rozdziale rozmawiałam z najprzystojniejszym chłopakiem na świecie, ma na imię Tomas. Tak naprawdę to nic o nim nie wiem ale mam nadzieje, że wszystko przede mną. Cała przemoczona ale i szczęśliwa wróciłam wreszcie do domu i zastałam w nim tę tajemniczą kobietę. Zachowywała się dość dziwnie ale to pewnie przez to że starała się o posadę nowej guwernantki. Jednak jest w niej coś niezwykłego i myślę, że się polubimy. Nie poznałam jej zbyt dobrze, ponieważ Olga z tej radości zaciągnęła mnie do łazienki. Zakończyłam opowieść na tym jak tata wprowadził nową guwernantkę do salonu i zrobiła ona wielkie wrażenie na rodzeństwie LaFontanie. Dowiedzmy się czy pozytywne?

  • Dobrze przejdźmy może dalej nie będziemy przecież rozmawiać w kuchni – zaproponował German i wskazał kobiecie drzwi do salonu.
  • Ależ oczywiście – przytaknęła kobieta i wyszła z Germanem z kuchni.
  • Oprowadzę Panią po domu i omówimy wszystkie szczegóły – mówił German.

Nagle Matias wyrwał się na widok kobiety, która wyszła z Germanem z kuchni.
  • To ta wariatka !
  • Oj nie mów tak o niej Mati – powiedziała do niego Jade, która stała obok i przyglądała się całej sytuacji.
  • Ej, ej opowiadałem Ci o niej to ta nienormalna z parku – ciągnął dalej Matias, jednak Jade nie zwracała na to uwagi i przysłuchiwała się dalej rozmowie Germana i kobiety.
German nie zauważył dwójki rodzeństwa, którzy stali w głębi salonu i tłumaczył dalej swoją decyzję kobiecie.
  • Chciałbym, żeby Violetta miała przy sobie kogoś kto będzie umiał utrzymać ją w ryzach. Ale też wysłuchać. To bardzo inteligentna dziewczyna, nie ma problemów z nauką.
  • I jedyne czego teraz potrzebuje to pewnie trochę miłości. Mam rację? – zapytała kobieta.
  • Tak – odpowiedział bez wahania German. Pewnie powiedzieli Pani w agencji, że pracując dla nas będzie Pani musiała tu zamieszkać. Jeśli wyjadę w podróż służbową, Pani również będzie musiała z nami wyjechać.
  • Nie, nie wiedziałam o tym do tej pory – powiedziała zdziwiona kobieta. Nie powiedzieli mi. Pewnie im umknęło – rzuciła kobieta i instynktownie odwróciła się w kierunku pozostałej dwójki, która znajdowała się także w salonie.
  • Kochanie, to jest Angie – zwrócił się German do Jade i ruchem ręki wskazał na kobietę.
  • Tak już się poznałyśmy – odpowiedziała Jade i zbliżyła się razem z Matiasem do Germana i Angie.
  • To nowa guwernantka Violetty – powiedział German.
  • A ja jestem Matias, brat Jade – zwrócił się do Angie. My też już się znamy, nie?
  • Tak niestety to prawda – odpowiedziała niechętnie.
  • Skarbie pozwól na sekundę – pociągnęła Jade Germana za rękę i odeszli na chwile. Nie chce mi się wierzyć, że Ty ją zatrudniłeś. Nie uważasz, że jest trochę za młoda, na pewno brakuje jej doświadczenia. Po za tym Mati mówił, że poznał ją na ulicy w bardzo dziwnych okolicznościach – gorączkowała się Jade.
  • No cóż jeśli spotkała się tam z Twoim bratem to faktycznie musiały to być dziwne okoliczności – odpowiedział German.
  • Oj ale nie uważasz, że to coś więcej niż zwykły przypadek – kontynuowała Jade.
  • Nie, ona została polecona przez agencje i dogaduje się z Violettą.
  • Y… Przepraszam, że przerywam ale niestety muszę powoli już iść – przeszkodziła im kobieta, o której właśnie rozmawiali.
  • Zostały nam jeszcze do omówienia finanse – powiedział German, który stał razem z Jade.
  • Ale możemy to zrobić jutro – zaproponowała kobieta.
  • Tak, jeśli się Pani zdecyduje. Wprowadzi się Pani do nas jak najszybciej.
  • Rozumiem.
  • Odprowadzę Panią – zaproponował German jednak Jade go powstrzymała. Kobieta widząc tę sytuację bez wahania odpowiedziała.
  • Nie, nie dziękuję. Proszę się nie kłopotać znajdę drogę do drzwi. Do zobaczenia.
  • Właśnie – zasyczała Jade.
  • Do jutra – odpowiedział German.
  • Pa – rzuciła w ich kierunku kobieta i skierowała się do drzwi.
  • Dobrze chodźmy już kochanie. Chodźmy – pospieszała Jade Germana i ruszyli w kierunku schodów.
  • Pa – rzucił krótko Matias i powędrował do kuchni, korzystając z tego że nie ma w niej Olgi.

W tym samym czasie Olga szykowała mi gorącą kąpiel oraz suche ubrania. Byłam przemoczona do suchej nitki i trzęsłam się z zimna. Jednak w mojej głowie buzowało tysiąc myśli na sekundę. Nie potrafiłam się skupić na niczym, nawet na tym co mówi do mnie Olga.
  • Och moja kruszynko, przemokłaś do suchej nitki! Zaraz się rozgrzejesz. Mam tu dla Ciebie suche ubrania – mówiła Olga podając mi je, jednak ja nawet nie zareagowałam. Violetta coś się dzieje? Halo?
  • A Olga… - wyrwała mnie z zamyślenia.
  • Tak Olga, mówię do Ciebie już od paru dobrych minut. Co się dzieje?
  • Nie nic po prostu jest mi strasznie zimno.
  • To szybciutko ściągaj te mokre ubrania i wskakuj do wanny.
  • Dobrze, dziękuje Ci Oleńko.
  • Mam tylko nadzieję, że się nie rozchorujesz jeszcze tego by nam brakowało przed Twoim przyjęciem.
  • Nie nic mi nie będzie, a i to nie jest moje przyjęcie…
  • Tak a czyje?
  • Jade… z resztą nie ważne. Mogę Cię o coś zapytać?
  • Śmiało pytaj kochanie.
  • Kim była ta kobieta, z którą rozmawiałam w kuchni? Nową guwernantką?
  • To była jedna z kandydatek na Twoją nową guwernantkę. Bardzo miła osoba. Strasznie się martwiła Twoim zniknięciem zresztą jak my wszyscy tutaj.
  • Oj przecież nic się nie stało!
  • Napędziłaś nam stracha moja droga, a Twój tata wezwał nawet policję, żeby Cię szukali!
  • Cały on… narobił tylko niepotrzebnej paniki.
  • Nie mów tak, on się po prostu o Ciebie martwił. Gdy policja przyjęła zgłoszenie postanowił sam pójść, żeby Cię poszukać.
  • Nie mówmy już o tym. Pójdę do łazienki.
  • Dobrze ja wstawię pranie, żeby Twoje ubrania wyschły na jutro.
Olga wyszła z mojego pokoju, a ja zaraz za nią. Weszłam do łazienki i poczułam gorąco, które mnie otaczało ze wszystkich stron.
  • Olga nie przesadziła mówiąc, że czeka na mnie gorąca kąpiel.

 Weszłam do wanny i poczułam jak gorąca woda ogrzewa moje ciało. Miałam chwilę spokoju i mogłam poukładać wszystkie swoje myśli. Na początek pomyślałam o kłótni z tatą i o tym wszystkim co działo się potem. Nie traktowałam mojego wyjścia z domu jako ucieczki, po prostu chciałam pozwiedzać okolicę i pobyć trochę sama. A tata… no tak jak zwykle panikował bez powodu. No może miał trochę racji mogłam się zgubić ale nie jestem już małą dziewczynką i nie trzeba mnie wszędzie prowadzić za rękę. Mam nadzieje, że nie będziemy musieli już o tym rozmawiać. Dalej moje myśli skierowały się w stronę tego chłopaka, który uratował moją godność przed nieszczęśliwym upadkiem. Jego imię ciągle brzmi w moich uszach. Tomas… Tomas… podoba mi się to imię. Tak samo jak i on, ma w sobie coś niesamowitego. Jest przystojny, no i ten akcent od razu poznałam, że nie jest stąd. Jest Hiszpanem szkoda, że nie spotkałam go gdy byłam z tatą w Madrycie. No ale cóż nic nie dzieje się bez przyczyny. Chociaż z drugiej strony mogę go już nigdy nie spotkać. Nagle usłyszałam stukanie do drzwi.
  • Violu wszystko w porządku! – zawołał German.
  • Tak tato! – odkrzyknęłam.
  • Za niedługo będzie kolacja.
  • Dobrze zaraz wychodzę.

Wyskoczyłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Zawinęłam włosy i stanęłam przed lustrem, zaczęłam przyglądać się sobie. Pomyślałam o kobiecie, z którą rozmawiałam dzisiaj w kuchni. Była tak miła i troskliwa mimo tego, że mnie nie znała. Potraktowałam ją trochę chłodno ale nie miałam pojęcia kim jest. Zresztą mam już uraz do kolejnych guwernantek. Jednak ta jest inna, potrafiła mnie wysłuchać i nie bała się skrytykować taty. Choć udało się jej też trochę przesadzić, a może to było specjalnie? Żebym poczuła się trochę winna tego co zrobiłam? Zdjęłam ręcznik z głowy i zaczęłam rozczesywać włosy. Ta kobieta rozmawiała ze mną o mamie. Nie bała się powiedzieć tego wszystkiego o mnie i o niej. Poczułam dziwną więź między mną i tą kobietą. Ciekawa jestem jaka będzie decyzja taty. Gdy skończyłam rozczesywać włosy ubrałam swój szlafrok i udałam się do pokoju. Na łóżku czekały już na mnie moje suche i świeże ubrania.
W czasie gdy ja brałam kąpiel, tata rozmawiał z Jade o mojej ucieczce oraz o nowej guwernantce.
  • Kochanie mam nadzieję, że porozmawiasz z Violettą o jej dzisiejszym wybryku. Najedliśmy się przez nią tyle strachu – paplała Jade.
  • Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł powinniśmy najpierw wszyscy ochłonąć.
  • Jak chcesz skarbie. A co do tej guwernantki to powinieneś najpierw przesłuchać inne kandydatki zanim podejmiesz decyzję.
  • Może i masz rację ale słyszałem jak rozmawiała ona z Violettą i było w tym coś takiego, naturalnego… - zamyślił się German.
  • Ale ona jest za młoda na guwernantkę – sabotowała dalej Jade.
  • Wiek nie ma tu znaczenia, wyglądała na mądrą i rozsądną kobietę. Będzie świetną guwernantką dla mojej córki – ucieszył się German i zauważył, że schodzę na dół aby zjeść wspólnie kolacje.
  • O kochanie jak się masz? – zapytał tata.
  • Dobrze dziękuje. Jestem strasznie głodna.
  • O to dobrze kolacja już na stole. Zapraszam moje drogie Panie – zwrócił się do nas tata i ruszyliśmy do stołu.

Kolacja przebiegała w spokoju i trochę niezręcznej ciszy. W końcu postanowiłam ją przerwać i zapytać tatę o jego decyzję w sprawie tej kobiety.
  • Tato?
  • Tak kochanie?
  • Czy ta kobieta co dzisiaj u nas była będzie moją nową guwernantką?
  • No więc… a co o niej myślisz?

Jade siedziała w milczeniu i chyba w duchu prosiła o to żebym spławiła tą kobietę z naszego życia. Ale jej mina zrzedła gdy tylko usłyszała co o niej myślę.
  • No wiesz była całkiem w porządku. Nie znam jej za dobrze ale potrafiłyśmy się dogadać.
  • To miło mi to słyszeć – ucieszył się German i z uśmiechem zerknął na Jade, która miała kwaśną minę gdy to usłyszała.
  • Czyli to moja nowa guwernantka, tak?
  • Jeśli Angie tylko się zdecyduje, to tak.
  •  Angie?
  • Tak ma na imię Twoja nowa guwernantka. A teraz jedz bo Ci wystygnie. Jutro poznamy jej decyzję o tym czy z nami zamieszka i czy będzie Twoją nową nauczycielką.
  • Nie mogę się już doczekać – wysyczała Jade przez zęby.

Dokończyłam swój posiłek, grzecznie podziękowałam za kolację, ucałowałam tatę i ruszyłam w kierunku schodów. Nagle się zatrzymałam gdyż usłyszałam jak Jade mówi coś do taty.
  • Kochanie dlaczego z nią o tym nie porozmawiałeś – nalegała Jade.
  • To nie jest odpowiedni moment – odpowiedział pół szeptem German.
  • Coś się stało? – zapytałam nie ukrywając bardzo ciekawa o co im chodzi.
  • Nie nic idź już się połóż bo czeka Cię jutro wielki dzień – odpowiedział radośnie German.
  • Jasne, dobranoc
  • Dobranoc kochanie.

Ruszyłam schodami na górę nie zatrzymując się już ani na chwilę. Na zewnątrz słychać było głośne dudnienie kropel deszczu, które coraz intensywniej spadały na ziemie. Słychać było także grzmoty, które mu towarzyszyły.
Nieco rozmarzona weszłam do środka, odłożyłam grzebień na biurko, który wcześniej zostawiłam w przedpokoju. Usiadłam na łóżku obok różowej torebki, która tam leżała i niestety spadła na ziemię pod wpływem mojego ciężaru. Podniosłam ją z ziemi i położyłam na stoliku nocnym. Jednak z torebki wypadło coś co zwróciło moją uwagę.
Był to cieniutki, srebrny łańcuszek. Wzięłam go do ręki i dokładnie obejrzałam. Nie był mój, widocznie tego chłopaka, który uratował mnie dziś od upadku. Musiał zahaczyć się o moją torebkę jak pomagał mi się podnieść.
Zamknęłam łańcuszek w dłoni i podeszłam z nim do okna. Zaczęłam się nim bawić i rozmyślać o nim – tym chłopaku.
Nagle wyobraziłam sobie go jak gra na gitarze przepiękną melodie a ja mam w głowie słowa, które do niej świetnie pasują. 
Przypominam sobie upadek oraz chwilę gdy spojrzałam mu głęboko w jego ciemne oczy. I nagle historia toczy się inaczej. On pomaga mi wstać a ja idę przed siebie i zaczynam śpiewać.
  • No se si hago bien
  • No se si hago mal
  • No se si decirlo
  • No se si callar

Tak się składa, że w rzeczywistości Tomas także rozmyśla o dziewczynie, którą dzisiaj uratował. Wpatrując się w okno rozmyśla o niej. Chłopak obchodzi drzewo stojące obok dookoła, a ja śpiewając siadam na ławce, która wyrasta obok z ziemi jak grzyby po deszczu.
  • Que es esto que siento
  • Tan dentro de mi
  • Hoy me pregunto
  • Se amar es asi

Tomas okrążając drzewo podchodzi do ławki z tyłu, na której siedzę i nagle odwracam głowę czując jego wzrok na sobie. Przestraszona wstaje ale nie spuszczam z niego wzroku. 
  • Mietras algo me hablo de ti

Nagle uciekam od niego ale on podbiega do mnie i delikatnie obejmuje, potem obraca do siebie twarzą.
  • Mietras algo crecia en mi

Chłopak nagle odchodzi ode mnie.

Nadal stoję w oknie i widzę nas razem, niczego nie świadoma marzę dalej ale w swoim domu Tomas także o mnie myśli.
  • Encontre las respuestas a mi soledad

Chłopak siada na ławce i zaczyna grać na gitarze naszą melodię. A ja patrząc w jego stronę ciągle śpiewam.
  • Ahora se que vivir es sonar

Nagle przestaje grać i wstaje, podchodzi do mnie i patrząc mi prosto w oczy przytula. Ja nie przerwanie śpiewam.
  • Ahora se que la tierra es el cielo

Tomas znowu gra na gitarze, a ja śpiewam dla niego, do niego.
  • Te quiero
  • Te quiero
Kolejny raz siedzę samotnie na ławce, kiedy nagle za moich pleców pojawia się on i mnie obejmuje.

  • Que en tus brazos ya no tengo miedo
Przytulam się do niego a on pokazuje mi coś w oddali. Nie przestaje dla nas śpiewać.
  • Te quiero
  • Te quiero

Stoję rozmarzona i ciągle patrze w okno, za którym bezustannie pada deszcz. Nagle Tomas obraca się dookoła siebie i wchodzi na ławkę. Ja także na niej stoję i śpiewam.
  • Que me extranas con tus ojos

Dotykam jego policzka i nagle zeskakuje z ławki aby znaleźć się za nią. On szybko reaguje i dogania mnie. Staje obok i patrzy.

  • Te creo
  • Te creo

Śpiewam z wielką pasją , a on mi akompaniuje na gitarze.
  • Te quiero
  • Te quiero

Wreszcie odeszłam od okna i skierował się w stronę łóżka. Jednak nie mogę wyrzucić melodii i słów tej piosenki, która nagle powstała za jego sprawą. Kładę się do łóżka, a łańcuszek który ciągle miałam w ręce odkładam na torebkę, która leżała na moim stoliku nocnym. Ciągle słysze w moich uszach.
  • Ahora se que la tierra es el cielo…

Do mojego pokoju zostały uchylone drzwi, jednak nie zauważyłam że tata pod nimi stoi. German stał i zastanawiał się czy wejść do środka, chce zapukać do drzwi. Jednak widzi jak gaszę światło w lampce, która stoi obok. Otulam się kołdrą i zasypiam. Tata mocno zdezorientowany stoi jeszcze chwilę pod drzwiami ale nagle odchodzi.

Jak się wam podobał kolejny rozdział? Ten był nieco dłuższy, no i zawierał w sobie pierwsze słowa piosenki, która myślę, że jeszcze kiedyś da o sobie znać. Poznałam moją nową guwernantkę – o ile się zgodzi nią być. Nasza Jade nie była zbyt zachwycona tą decyzją taty! W następnym rozdziale wszystkiego się dowiemy jak potoczą się dalsze losy mojej rodzinki! Pozdrawiam was nieco sennie Violetta.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Sekret”)

sobota, 26 grudnia 2015

30 postów za nami!

Witajcie! Za nami już 30 postów z czego bardzo się ciesze ;) Przyszedł czas na małe podsumowanie ;p
Za nami już 11 rozdziałów, mnóstwo bohaterów się u nas już przewinęło oraz ciekawych wątków. Nie martwcie się będzie ich jeszcze więcej ;)
Z okazji 30 postów mam dla Was niespodziankę, której Wam nie zdradzę tak szybko. Pojawi się nowy cykl postów pisanych przez jednego z naszych bohaterów ;) Jesteście ciekawi co i kto dla Was szykuje? Może zaciekawi Was i zachęci do zabawy w zgadywanki? Już niebawem się przekonacie ;p Zostawiajcie ślad po sobie i komentujcie ;) Mile widziane dobre ale również te nie pochlebne opinie ;)
Serdecznie Was pozdrawiam i czekam na Wasze propozycje kto to może być ;) ? Może uda Wam się zgadnąć ;)

wtorek, 1 grudnia 2015

Motto Violetty na dziś!

Hej tu znowu ja! Jak Wam się podobał ostatni rozdział? Piszcie w komentarzach swoje opinie chętnie poznam te dobre a nawet te złe jeśli będą. Mam nadzieje, że nie możecie się już doczekać nowego rozdziału! Powiem Wam, że ja bardzo niecierpliwie na niego czekam!


Bierzcie udział w moim Quizie!
Na prawdę się opłaca, główna nagroda jest obiecująca! 
Serdecznie zapraszam do zamieszczania odpowiedzi w komentarzach!
Do następnego razu! 
Serdecznie zapraszam i gorąco pozdrawiam!

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział XI Powrót Violetty

Witam was z powrotem mam nadzieje, że tęskniliście za mną ale nie aż tak bardzo. Moja poprzedniczka opowiedziała wam swoją historię przez co nie było mnie aż dwa rozdziały. Mam nadzieje, że wam się podobały. Jednak wracam do opowiadania o swoim życiu. Teraz przypomnę wam w dużym skrócie co się działo u mnie ostatnio. Zaczęliśmy od nowej postaci czyli brata Jade – Matiasa. Pojawiła się też tajemnicza kobieta, która zdążyła już namieszać. Oczywiście moja ucieczka z domu i kolejne kłopoty. Tata wezwał policje i sam zaczął poszukiwania. No i najlepsze na sam koniec! Gdy chciałam się schronić przed deszczem prawie doszło do wypadku ale uratował mnie tajemniczy chłopak. Więc wróćmy do tych wydarzeń!

Gdy zorientowaliśmy się że tkwimy tak już dłuższy czas, chłopak postawił mnie na nogi. Świeciło nad nami słońce ale ciągle padał deszcz, który wcale nam nie przeszkadzał. Doprowadziłam się w miarę szybko do porządku a on ciągle mi się przyglądał. Pomyślałam czy aż tak źle wyglądam? A może mam błoto na czole? Jednak w końcu ciemno włosy chłopak zapytał.  
  • Dobrze się czujesz?
  • Tak – odpowiedziałam patrząc mu prosto w oczy i nie mogąc wyjść z podziwu.
  • Na pewno? – zapytał ponownie. Jeśli chcesz pójdę z Tobą do szpitala to nie daleko – mówił dalej. Ja jednak nie bardzo zwracałam uwagę na to co mówi. Byłam zbyt zafascynowana jego wyglądem. W końcu zapytałam.
  • Jesteś Hiszpanem?
  • Tak.
  • Ja wróciłam wczoraj z Madrytu – powiedziałam bez namysłu.
  • Podobał Ci się? – zapytał chłopak.
  • Jest piękny – odpowiedziałam.
  • Tak jak Ty – rzucił chłopak i szybko wrócił do rozmowy. Słuchaj mogę Cię gdzieś odprowadzić. Wyglądasz na zagubioną?
  • A… zapomnij.
  • O Tobie to niemożliwe – powiedział nieśmiało chłopak.
  • Muszę już iść – powiedziałam i zaczęłam odchodzić. Szłam przed siebie i słyszałam głos chłopaka, który krzyczał w moim kierunku.
  • Y… ale.. na pewno nic Ci nie jest? Nie idź jeszcze, jestem Tomas! A Ty?!
Nie odwracając się w stronę chłopaka podążałam twardo przed siebie. W mojej głowie było tysiąc myśli na minutę. Sprawę z tatą ciągle przerywały mi myśli o tym chłopaku. Jak on miał na imię ciągle próbowałam sobie przypomnieć.
  • Tomas! – wykrzyknęłam przed siebie. Był taki przystojny i uratował mnie przed upadkiem. Ciekawe czy go jeszcze kiedyś spotkam. Nawet nie odpowiedziałam mu jak mam na imię. Może to i lepiej, znowu miałabym powody do kłótni z tatą.

Chodziłam tak sobie po okolicy i rozmyślałam, gdy tak sobie myślałam po drodze minęłam radiowóz. W środku było dwóch policjantów oraz jakiś mężczyzna. Coś krzyczał i wymachiwał rękami do policjantów, natychmiast przyspieszyłam kroku. Nie chciałam być świadkiem żadnego dziwnego zdarzenia.
  • Dziwne gdzieś już widziałam tego faceta? No tak przed domem był w samochodzie z tą kobietą, która wchodziła do naszego domu. Muszę szybko wracać i dowiedzieć się co się stało – skierowałam się w drogę powrotną.

Tym czasem w domu Castillo, German ciągle nie wrócił z poszukiwań Violetty. Olga weszła do kuchni z kobietą, która wcześniej rozmawiała z Germanem.
  • Moja kruszynka, jak mogła od nas uciec? – lamentowała Olga wniebogłosy.
  • Aż dziw, że nie wcześniej – odpowiedziała kobieta.
  • Słucham? – zapytała zdziwiona Olga.
  • No bo, mówiła Pani, że pokłóciła się z ojcem i to nie pierwszy raz. Więc… - zaczęła się tłumaczyć zmieszana kobieta.
  • Chyba Pani wie jaka jest młodzież w tym wieku – mówiła Olga poprawiając półmisek z owocami, który leżał na blacie kuchennym.
  • Jasne, a co z jej matką? – zapytała kobieta.
  • Jej mama zmarła wiele lat temu – odpowiedziała Olga układając owoce na półmisku.
  • A… przykro mi. Ale chyba rodzina pomaga w jej wychowaniu? – pytała dalej kobieta.
  • Pan German ma tylko ojca ale jest zbyt zajęty – odpowiedziała Olga trzymając w ręce owoce i kierując wzrok w kierunku kobiety.
  • A ze strony mamy?
  • Mm… nie. Jej matka nie miała rodziny – pokiwała przecząco głową Olga
  • Żadnej?
  • Żadnej.
Zapanowała nagła cisza w kuchni i jak małe tornado do kuchni wpadła Jade.

  • O matko, Olga błagam zrób mi zieloną herbatę. Spójrz na moją twarz, nie wierzę własnym oczom. Chyba będę potrzebowała okładu z glinki z nilu żeby wrócić do formy. To wszystko przez te gówniarę! – lamentowała do siebie Jade nie zwracając uwagi na to kto jest w kuchni. Musiała uciekać z domu akurat tuż przed przyjęciem, które dla niej szykuje. O… - Jade zauważyła kobietę stojącą obok Olgi i przyglądającą się jej histerycznemu zachowaniu. A Pani to kto? – zapytała i podeszła bliżej żeby przyjrzeć się obcej kobiecie.
  • Ta Pani y… to kandydatka na guwernantkę – odpowiedziała Olga z radością widząc bardzo zdenerwowaną Jade.
  • Bardzo mi miło – kobieta wyciągnęła dłoń w kierunku Jade.
  • Mnie również ale nie masz się co wysilać bo to nie jest stanowisko dla Ciebie – Jade także pewnym już ruchem podała kobiecie dłoń. Tak więc zjeżdżaj! – oburzyła się Jade.
  • Halo! – słychać było wołanie Matiasa, który właśnie wszedł do domu.
  • Jestem w kuchni braciszku! – zawołała Jade nie spuszczając wzroku z kobiety.
  • Ale śmiało, proszę iść. Proszę iść! – rzuciła w stronę Jade kobieta i wskazał jej gestem, że może sobie iść.
  • Ej! A co Ty mi tu rozkazujesz – oburzyła się Jade.
  • E… Może są jakieś wieści od Violetty?
  • O bardzo sprytne, dziękuje kochana – rzuciła pośpiesznie Jade i pobiegła do Matiasa, który był w salonie.
  • To właśnie cała ona – zaśmiała się Olga podsumowując całą rozmowę.
  • To nowa żona Pana Germana? – zapytała kobieta.
  • Nie, skąd że znowu. Panienka Jade jest przyjaciółką Pana German ale uważa się za jego narzeczoną.
  • Aha… a ten mężczyzna, który wszedł do domu to?
  • To jest brat Panienki Jade. Ale czemu ja Pani to mówię… miałam wziąć tylko kontakt od Pani a nie zatrzymywać tu niepotrzebnie. Proszę poczekać pójdę po jakąś kartkę i już wszystko zapiszemy.
  • Dobrze, proszę iść ja poczekam. Proszę się nie spieszyć.

Olga udała się na poszukiwanie kartki papieru, na której mogłaby zapisać numer i dane kobiety, która ubiega się o stanowisko nowej guwernantki. German, który znajdował się dalej poza domem, zrezygnowany wracał w kierunku domu. W tym samym czasie Jade pobiegła do swojego brata.
  • Co się stało? – zapytał Matias, który widział minę swojej siostry.
  • To straszne Violetta zaginęła, German poszedł jej szukać, a ja… - mówiła Jade z przejęciem, gdy nagle do domu wszedł German. O! Jesteś skarbie powiedz co się dzieje? Wiesz coś o Violettcie? – zapytała Jade z przejęciem. 
  • Ani śladu. Nie wiem gdzie jej szukać – powiedział bardzo zrezygnowany German. Już zgłosiłem zaginięcie.
  • Spokojnie nie martwcie się – Matias starał się ich uspokoić. Przejadę się po okolicy może przypadkiem na nią trafię – powiedział Matias i udał się w kierunku drzwi.
  • Dzięki – odpowiedzieli równocześnie Jade i German.
  • A jeśli coś jej się stało? – zapytał sam siebie German.
  • Nie przesadzaj kochanie, na pewno jest cała i zdrowa. I nic jej nie jest. To tylko jakiś kolejny jej wybryk – przytulając się do Germana próbowała go pocieszyć Jade.
  • Ale czemu? Dlaczego? Przecież ona nigdy taka nie była. Nie rozumiem o co jej chodzi – wściekał się na siebie German.
  • Och kochanie, wszystko będzie dobrze.
  • Mam nadzieje…

Jade udała się na górę do pokoju gościnnego żeby się trochę uspokoić. Tata został w salonie i ciągle patrzył na telefon i sprawdzał czy ktoś z komisariatu do niego nie dzwonił. A wracając do mnie to właśnie zmierzałam do domu. Byłam cała przemoczona ale nie przeszkadzało mi to wcale. W tym samym czasie Olga spisała już wszystkie dane kontaktowe dla Pana Germana.
  • To wszystko. Myślę, że jak sprawa z Violettą się wyjaśni to Pan German się do Pani odezwie – Olga odłożyła kartkę na blat kuchenny i wzięła ścierkę do ręki. Zaczęła ścierać blat kuchenny.
  • Dobrze.
  • Proszę Pani na co Pani jeszcze czeka? Pan German dzisiaj Pani nie przyjmie – odparła beztrosko Olga.
  • Wiem, wiem. Ale zostanę tutaj tak długo, aż Violetta nie wróci. Nie mogę odejść w tych okolicznościach.
  • Jak Pani chce – powiedziała Olga i wyszła z kuchni.

Weszłam na naszą posesję i udałam się do wejścia bocznego, tego którym wymknęłam się z domu. Miałam nadzieję, że nikogo nie będzie w kuchni i niepostrzeżenie wejdę do domu. Nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego co właśnie się w nim działo. Weszłam do kuchni jak gdyby nigdy nic i zobaczyłam tam tą kobietę, która wcześniej była w tym samochodzie, z tym mężczyzną. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam dalej i nagle kobieta krzyknęła.
  • Violetta!
  • Kim jesteś? – zapytałam kobietę i podeszłam bliżej. Cały czas się zastanawiałam skąd zna moje imię i nagle poczułam jej uściska na sobie.
  • Kochana. Witaj Violetto. Wiesz jestem Twoją… Od tak dawna czekam na ten moment i jestem taka szczęśliwa i … - kobieta chwyciła mnie za ręce i patrzyła. prosto w oczy.
  • To nie mnie musisz przekonywać lecz ojca – powiedziałam do kobiety.


W tym czasie German słysząc poruszenie w kuchni chciał wejść do środka jednak coś go powstrzymało i przysłuchiwał się całej rozmowie, która miała miejsce w kuchni.
  • Jesteś nową guwernantką, tak? – zapytałam. Z nim rozmawiaj – powiedziałam i odeszłam poskurczana z zimna.
  • Posłuchaj Violetto ucieczka nie jest żadnym rozwiązaniem. Słyszałam o Twojej kłótni z tatą ale pamiętaj… - powiedziała kobieta i zatrzymałam się, żeby jej wysłuchać. Niezależnie od tego jak bardzo jest uparty, surowy, samolubny i zakłamany… - ciągnęła dalej kobieta.

German ciągle stał pod drzwiami i nasłuchiwał co się dalej wydarzy.
  • Nie jest aż taki zły – stanęłam w jego obronie.
  • Oczywiście. Nie, mam na myśli rodziców w ogóle. Ale rozmowa zawsze jest najlepszym rozwiązaniem – powiedziała kobieta a ja ocierałam wodę, która kapała mi z włosów prosto na czoło i słuchałam co ma jeszcze do powiedzenia.
  • Ale mój tata nigdy mnie nie słucha. No a moja mama… - odpowiedziałam nieco zrezygnowana. Moja mama nie…
  • Tak słyszałam o tym – powiedziała szybko kobieta, żebym nie poczułam się niezręcznie. Na pewno za nią tęsknisz? Ale pomyśl o sobie. Wiesz ona w pewnym sensie żyje w Tobie i Ty również jesteś jej częścią – kobieta wzięła mnie za rękę i trzymała.
  • Tata kazał Ci to powiedzieć? – zapytałam.
  • Mówię poważnie – zaśmiała się kobieta. Nawet jeśli jej nie ma i nie możesz z nią rozmawiać nie jesteś sama. Violetta jestem Twoją… - nie dokończyła kobieta, ponieważ Olga weszła do kuchni i przerwała nam rozmowę.
  • Moja kruszynko wróciłaś! Rybeńko kochana! Boże! – wykrzykiwała i ocierała mnie szmatką z wody.
  • Olga! – krzyknęłam i poczułam jak mnie mocno ściska z radości.
  • Ty przemokłaś do suchej nitki. Chodź, chodź przygotuje Ci ciepłą kąpiel – ściskała mnie Olga i wycierała jednocześnie.
  • Dziękuje – udało mi się powiedzieć do kobiety, z którą przed chwilą rozmawiałam. Niestety nie mogłam już nic powiedzieć, ponieważ Olga zaciągnęła mnie do salonu, a stamtąd do łazienki.
  • No już, już dobrze. Chodź. Panie German! Pańska córka wróciła cała i zdrowa! Tylko strasznie zmokła! – wykrzykiwała Olga z radości i wyszłyśmy razem.

W tym samym momencie do kuchni wszedł German, który cały czas stał pod drzwiami i słyszał każde słowo. Zwrócił się do kobiety.
  • Witam. Chce żeby Pani dla nas pracowała. Zatrudniam Panią.
  • Witam… Ale jak to zatrudnia mnie Pan? Tak po prostu bez rozmowy wstępnej? – zapytała zakłopotana kobieta.
  • Tak. Uważam, że jest Pani odpowiednią osobą na to stanowisko – kontynuował German.
  • Bardzo miło mi to słyszeć ale…
  • Nie przyjmuję, żadnego ale… Pani?
  • Jestem Angie – kobieta wyciągnęła swoją dłoń w kierunku Germana.
  • Miło mi Panią poznać – German także podał dłoń kobiecie. Mam nadzieje, że nasza współpraca będzie bardzo przyjemna. Oczywiście jeżeli się Pani zdecyduje. Do niczego nie mogę Pani przecież zmusić.
  • Ależ oczywiście. Przemyśle Pana propozycje i dam Panu moją odpowiedź.
  • Proszę się nie spieszyć i dobrze to przemyśleć.

Gdy German rozmawiał z nową guwernantką Violetty, Jade właśnie zeszła do salonu i zobaczyła tam swojego brata. Podeszła do niego i zaciągnęła pod fortepian.
  • Co Ty tutaj robisz? – zapytała wściekła Jade. Przecież miałeś iść po Violette! – krzyczała Jade.
  • No tak i przecież wyszedłem nawet na dwór. Ale widziałaś jak leje! Gdyby zaczął padać grad zniszczyłby mi całą karoserię – tłumaczył się ostro Matias swojej siostrze.
  • Bardziej troszczysz się o swój samochód niż o ludzi? – zapytała zirytowana Jade.
  • Chyba nawet nie wiesz jak bardzo jest mi teraz potrzebny. Hy… A po, za tym może Ci się trochę poszczęści i ktoś z ulicy przygarnie tę nieznośną smarkulę – powiedział Matias.
  • Ach żeby to było takie proste. Niestety już wróciła.
  • Jak to? Tak sama z siebie? – zapytał zdziwiony Matias. 

Nagle z kuchni wyszedł German w towarzystwie kobiety, z którą rodzeństwo LaFontaine miało już wcześniej styczność. Jednak każde w innym momencie.



Dalszy ciąg mojej historii w następnym rozdziale, który już niedługo. A w nim dowiecie czy tajemnicza kobieta zostanie moją nową guwernantką? Czy chłopak, który uratował mnie od upadku zawrócił mi w głowie? Jak zareaguje Jade i Matias na nową guwernantkę, którą przedstawi im mój tata? Odpowiedzi na te wszystkie pytania już niedługo! Pozdrawiam Violetta.




Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Sekret”)


czwartek, 12 listopada 2015

10 rozdziałów za nami!

Hej witam Was wszystkich bardzo serdecznie! Oj długo mnie nie było ale teraz wracam do was z nowościami! Z okazji 10 rozdziału mam dla Was mały Quiz z nagrodami! 





DOPASUJ DO SIEBIE ODPOWIEDNIO BOHATERÓW SERIALU DO:
- AKTORÓW, KTÓRZY ICH GRAJĄ
- POLSKICH GŁOSÓW OSÓB, KTÓRE IM UŻYCZAJĄ
- KRAJU POCHODZENIA AKTORA
- ZNAKU ZODIAKU AKTORA

* DLA OSÓB BARDZIEJ DOCIEKLIWYCH

  1. ANGELES CARRARA „ANGIE”
  2. ANTONIO FERNANDEZ VALLEJO
  3. GERMAN CASTILLO
  4. GREGORIO CASAL
  5. JADE LAFONTAINE
DIEGO RAMOS, FLORENCIA BENITEZ, CLARA ALONSO, ALBERTO FERNANDEZ DE ROSA, RODRIGO PEDREIRA

WOJCIECH PASZKOWSKI, MAREK ROBACZEWSKI, AGNIESZKA FAJLHAUER, ANNA GAJEWSKA, JACEK KRÓL

ARGENTYNA (akurat tutaj zadanie jest proste ale nie zawsze tak będzie)

BYK, STRZELEC, PANNA, WODNIK, PANNA


Nagrodą główną dla osoby, która zdobędzie jak najwięcej poprawnych odpowiedzi jest przed premierowy rozdział do przeczytania osobiście zanim się ukaże na moim blogu! 
Poprawne odpowiedzi zamieszczajcie w komentarzach pod postem! 
Serdecznie zapraszam Was do czytania i zabawy! 
Gorąco pozdrawiam!

wtorek, 1 września 2015

Motto Violetty na dziś!

Hej mam nadzieje że bardzo tęskniliście chociaż zauważyłam że was strasznie ubyło!
Bardzo przepraszam i zachęcam do czytania wszystkich starych czytelników oraz nowych!
Zostawiajcie swój ślad żebym wiedziała że ktoś w ogóle jeszcze czyta mojego bloga.
Mam dla was mnóstwo niespodzianek oraz nowych rozdziałów i wielu nowych bohaterów!



Serdecznie zapraszam postaram się dla was z szybkim dodawaniem nowych rozdziałów jeśli tylko będziecie mnie odwiedzać!

Gorąco pozdrawiam i wracam do was po długiej nieobecności!

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział X Odważna decyzja Angie

W poprzednim rozdziale poznaliście trochę „Studio 21” oraz wielu nowych bohaterów między innymi mnie. Opowiadałam wam o swoim życiu oraz trochę o Violi i jej perypetiach związanych z przyjazdem do Buenos Aires. Zakończyłam historię na niedokończonej rozmowie z Pablo. Dowiedzmy się co było dalej.
  • I wtedy był ten wypadek – powiedział Pablo
  • Aha… Tak – potwierdziłam
  •  Ile lat miała Violetta?
  • Pięć latek… No właśnie… To było trudne dla nas wszystkich – odpowiedziałam smutnie
  • To jasne, ale tak miało być nie?
  • Aha.
  • To był wypadek. Nikt nie był temu winny.
  • To prawda. Ja wiem, że to nie była niczyja wina ale… German… zaczął obwiniać mojego ojca za śmierć Marii i … I wyjechał z Violettą do Europy. Pewnego dnia zebrał wszystkie swoje manatki i od tamtej pory nie mam z nią kontaktu, dosłownie żadnego. Niedługo po tych wydarzeniach mój tata zmarł… Violetta pewnie nawet nie wie o moim istnieniu!
  • Yyy… wszystko będzie dobrze – powiedział Pablo i chwycił mnie za ręce, pocałował w nie na pocieszenie jak prawdziwy dżentelmen.
  • Tak.
  • Zobaczysz – pocieszał mnie Pablo po czym zmienił nagle temat. Ty nie masz zajęć o jedenastej?
  • Nie dopiero jutro, w środę. Dziś jest wtorek.
  • Nie dzisiaj jest środa.
  • Nie dzisiaj wtorek. Nawet jeśli jesteś dyrektorem to dziś jest wtorek – odpowiedziałam pewna siebie ale Pablo wskazał na kalendarz i sprowadził na ziemie. Yyy… Dziś jest środa! Co ja tu jeszcze robię! Dlaczego mnie wcześniej nie uprzedziłeś! Pa!

Wybiegłam czym prędzej z pokoju nauczycielskiego i udałam się do sali śpiewu, z której dochodziły mnie już dźwięki śpiewu uczennic oraz gry na instrumentach. Pomyślałam, że dzieciaki się już rozgrzały więc nie będzie aż tak źle. Weszłam do sali pewnym krokiem i zatrzasnęłam za sobą drzwi.
  • Dzień dobry już jestem. Wszyscy na swoje miejsca. Zaczniemy od razu od emisji głosu – podeszłam do keyboardu. Dziękuje Leon. Dźwięk br… - zaczęłam grać i nadawać tonację aby wszyscy mogli rozgrzać swoje aparaty dźwiękowe. No to do roboty!

Jedna z uczennic rzuciła niepotrzebny komentarz i zaczęła się ostra wymiana zdań między uczniami. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać. Przerwałam granie i zaczęłam ich uspokajać.
  • Dosyć! Dosyć! Koniec! – uderzyłam w klawisze i wszyscy umilkli. Halo! Co jest z wam? – podeszłam do grupy i zapytałam. Wszyscy milczeli. Według mnie tylko tracicie tutaj czas i mam wrażenie, że nic nie zrozumieliście! Tutaj tak samo jak na scenie musicie walczyć o swoją pozycję każdego dnia. Jest pełno ludzi równie, a nawet bardziej utalentowanych niż wy. Oni też zasługują na swoją szansę, a wy im ją odbieracie. Najważniejsze jest byście nauczyli się pracować w zespole. Serio. Czy to jest jasne? – zapytałam grupę, która nic nie odpowiedziała. Tak Angie – powiedziałam sama do siebie. No dobrze wracamy do zajęć – wróciłam do instrumentu i zaczęłam od nowa ćwiczenie. I znowu br… tak? No to proszę br… Proszę?
  • Br… - uczniowie zaczęli wreszcie uczestniczyć w moich zajęciach.

Popatrzyłam na zegarek i niestety tak nas pochłonęły niektóre sprawy, że zajęcia nieubłaganie się już kończyły. Przerwałam więc ćwiczenie i zwróciłam się do uczniów.
  • Nasze zajęcia już się zakończyły ale zanim wyjdziecie proszę was abyście przemyśleli swoje dzisiejsze zachowanie i poćwiczyli w domu. Tak jak robiliśmy na zajęciach. Dobrze, dziękuje wam za uwagę i do zobaczenia następnym razem.
  • Dziękujemy – odpowiedzieli uczniowie i zaczęli wychodzić z sali.

Pozbierałam swoje notatki i udałam się do pokoju nauczycielskiego, żeby trochę ochłonąć przed następnymi zajęciami. Weszłam do gabinetu ale nikogo tam nie było. Podeszłam do kawy i nalałam sobie do kubka, wzięłam ją i opadłam na krzesło wykończona. Nagle usłyszałam, że na korytarzu zrobiło się małe zamieszanie. Położyłam kubek na stole i wyszłam z gabinetu. Ujrzałam trójkę chłopaków, którzy zachowywali się dość głośno i chyba agresywnie. Podeszłam do nich i zapytałam.
  • Co tu się dzieje? Macie jakiś problem?
  • Nie, wszystko dobrze. Tylko gadam z dostawcą bo się chyba zgubił – odpowiedział jeden z chłopaków.
  • Tak, właściwie to szukam Martina Pla – odpowiedział dostawca.
  • Martin Pla tak, jest pewnie… w sumie… To tam – wskazałam chłopakowi na salę do występów.
  • Dziękuje – odpowiedział dostawca.
  • Nie ma za co – zwróciłam się do niego ponownie i odszedł w kierunku wskazanym prze ze mnie. A wy przestańcie zaczepiać chłopaka jest w pracy. Ok.? – zwróciłam się do pozostałej dwójki. Dziękuje – po moich słowach odeszli. Nagle za moimi plecami ukazał się Pablo.
  • Coś się stało? Jakiś problem z młodzieżą? – zauważył moją minę, która nie była zbyt zadowolona.
  • Nie, nie chodzi o nich – odpowiedziałam nieco zmartwiona.
  • Więc o kogo? O Twoją siostrzenicę?
  • Oj, przytul mnie mocno – w tym momencie Pablo wykonał moją prośbę i poczułam się trochę lepiej.

  • Chodź pójdziemy na spacer od razu poprawi Ci się humor, zobaczysz.
  • A Ty nie masz już zajęć? – zapytałam.
  • Nie ja już na dzisiaj skończyłem. Zdaje mi się, że Ty także.
  • Ale ja mam chyba jeszcze jedne zajęcia dzisiaj – odpowiedziałam.
  • Jako twój dyrektor mówię Ci, że ich nie masz. A teraz marsz po rzeczy i wychodzimy.
  • Ale…
  • Żadnych ale masz się mnie słuchać. No już – popędził mnie Pablo w stronę pokoju nauczycielskiego. Po drodze minęliśmy Beta, który właśnie wybierał się na swoje zajęcia. Jak zwykle był spóźniony i strasznie roztargniony.
  • Cześć Beto! – krzyknęliśmy razem w jego kierunku ale on tylko kiwnął głową i poszedł do sali. 
Wpadł do środka jak burza, wszystkie swoje rzeczy rozsypał po drodze do biurka. Zostawił otwarte drzwi, przewrócił stojak na nuty jednej z uczennic, zrzucił wszystkie rzeczy ze stolika.
  • Teraz teoria ha… harmonii… Proszę… no proszę wchodzić szybko, szybko. Już gotowe – stanął wreszcie przed keyboardem i zaczął lekcje. Dzień dobry. Proszę wszyscy zajmijcie już swoje miejsca, dobrze – zwrócił się do uczniów, którzy nie zwracając na jego zachowanie zabrali swoje instrumenty i usiedli na miejsca.
  • W zeszłym tygodniu mówiliśmy o teorii harmonii. A gdy mowa o teorii harmonii, to o czym nie w sposób nie wspomnieć? – zapytał lecz zaraz sam sobie odpowiedział. O muzyce klasycznej. No proszę o tu mamy muzykę klasyczną. Dokładnie zacznijmy więc. Proszę za mną – zaczyna grać ale niestety nie brzmi to zbyt dobrze. No, no nie. Wszystko pod kontrolą – uspokoił uczniów i zauważył, że jego nuty są do góry nogami. Odwrócił je i kontynuował. Proszę bardzo. Teoria harmonii, muzyka klasyczna. Raz, dwa, trzy. Proszę za mną i a… - zaczął grać na instrumencie a wszyscy uczniowie razem z nim.

Beto zakończył swoją grę oraz lekcje na temat muzyki klasycznej. Oczywiście nie obyło się także bez jakiś atrakcji ze strony nauczyciela. Jego nuty poleciały do góry i rozsypały się po całej sali.
  • Oj, przepraszam was. Już kończymy dzisiejsze zajęcia, ćwiczcie w domu z muzyką klasyczną. A, a teraz do widzenia. Gdzie ja zaś położyłem te okulary? – zastanawiał się szukając na biurku.
  • Ma Pan je na głowie – zwróciła się do niego jedna z uczennic, która właśnie wychodziła.
  • Dziękuje – odpowiedział i zebrał wszystkie swoje pozostałe papiery i wyszedł z sali.

Po jego zajęciach wyglądała ona zawsze jakby przeszedł w niej jakiś huragan, a tak naprawdę to był mały huragan „Beto”. Udał się on teraz do gabinetu, w którym siedział sobie Gregorio i przygotowywał się do zajęć.
Ja razem z Pablo zdążyliśmy opuścić już mury szkoły i szliśmy sobie wolnym krokiem. Pablo przeglądał gazetę, którą miałam ze sobą. Była to gazeta z artykułami o mojej zmarłej siostrze. Oglądał z zaciekawieniem.

  • Twoja siostra była piękną kobietą – w końcu powiedział Pablo zamykając gazetę.
  • Tak, była naprawdę ładna. To wszystko to jakieś szaleństwo. Co mam powiedzieć Violettcie? Cześć Violetta jestem Angie, Twoja ciotka i siostra Twojej mamy. Rozumiesz German mnie zabije! – wykrzyczałam załamana całą sytuacją.
  • W takim razie porozmawiaj najpierw z nim. Jesteś ciotką. Nie maglujmy dalej tej kwestii bo to nie ma sensu – powiedział zrezygnowany Pablo.
  • A jeśli znów z nią wyjedzie?
  • Angie jesteś częścią jej tożsamości. Ona ma prawo znać swoje pochodzenie. Wiesz jak ta dziewczyna musi tęsknić za mamą? Możesz jej pomóc, powiedzieć jak bardzo ją kochała. To na prawdę ważne.
  • Tak, moja siostra ją ubóstwiała. No nie wiem tak uważasz?
  • Według mnie musisz to zrobić, tak.
  • Racja tak, masz rację. No to muszę jej to powiedzieć. I powiem jej w końcu! A Ty pójdziesz ze mną! – wykrzyknęłam z radości. Idziemy. Dziękuje – chwyciłam go pod ramię i pociągnęłam za sobą.
  • Ale ja? Do czego jestem Ci tam potrzebny? – zapytał pośpiesznie Pablo
  • Bo Ty mnie wesprzesz w tej trudnej chwili i dopilnujesz żebym nie uciekła – odpowiedziałam w pełni przekonana, że wszystko się uda. 
Popędziliśmy w kierunku mojego samochodu, który stał dalej pod Studiem. Wsiadłam za kierownicę, oczywiście Pablo nie zostawił mnie w tej trudnej sytuacji i wsiadł do mojego samochodu. Czułam w sobie wielką siłę i to wszystko dzięki niemu. Ruszyliśmy w kierunku domu Castillo. Zaparkował obok tylnego wejścia aby nikt nie zauważył, że tu jestem. W jednej minucie gdy wyłączyłam silnik samochodu przeszedł mnie okropny dreszcz i czułam, że nie dam rady. Zaczęłam panikować, otworzyłam drzwi samochodu i nagle zamknęłam.
  • Powinnam już była zrobić dawno temu. Nie wiem czemu nie wsiadłam w samolot… i nie… Przecież mam prawo ją poznać, prawda? – zapytałam w pełni przerażona tym co zamierzałam zrobić.
  • Masz całkowite prawo – odpowiedział Pablo. Teraz właśnie jest ten moment. Wysiądziesz i to zrobisz. No już, już, już wysiadaj.
  • W porządku, dobrze. Nie, nie, nie poczekaj. Nie jeszcze. Poczekaj nie mogę – zaczęłam panikować coraz bardziej.
  • Wysiadaj.
  • No nie mogę. Co ja jej powiem? Cześć co słychać? Jestem Angie ciotka Violetty. Mogę powiedzieć jej całą prawdę?
  • Poczekaj, czekaj… zatrzymaj się dobrze. Spokojnie. Głęboki wdech i wydech. I znowu wdech. I co już jest lepiej?

  • Tak, tak, tak. Przecież zabierze ją. Na pewno z nią wyjedzie.
  • Dobrze, już dobrze.
  • Mam straszną ochotę ja poznać Pablo.
  • Rozumiem, ale nie w taki sposób.
  • Nie, nie, nie jasne.
  • Musisz to zrobić inaczej bo w takich nerwach – Pablo przytrzymywał drzwi samochodu. To nie, nie, nie.
  • Nie, nie, nie – szarpaliśmy się dalej.
  • Nie, nie, nie – w końcu wykrzyczeliśmy razem.
  • Dobrze – powiedział Pablo
  • Gotowa, gotowa. Zostawię uchylone drzwi – powiedziałam i odpięłam wreszcie pasy.
  • Co?
  • Pilnuj, żeby nikt nie przyszedł – szykowałam się do wyjścia gdy Pablo rzucił się w moją stronę.
  • Nie! Nie, nie, nie, nie ma mowy – położył rękę na moich drzwiach.
  • Zabieraj, no zabierz tę rękę – krzyczałam do niego i mocno szarpałam.
  • Nie mam zamiaru. Zostajesz tutaj.
  • Zabieraj.
  • Nie namówisz mnie, nie!
  • Zabierz te rękę! – nie wytrzymałam i uderzyłam go w rękę i puścił.
  • Angie!
  • Zabieraj mówiłam. Trzeba było mnie słuchać.
  • Chodź tutaj, wracaj. Natychmiast wracaj. Wracaj tu! – wykrzykiwał Pablo
  • Przestań! Cicho! – upomniałam go i skierowałam się w kierunku drzwi wejściowych.
  • Angie! Chodź tu. Nie idź tam! – próbował powstrzymać mnie Pablo.
  • Uspokój się! Ci! – krzyknęłam do niego i podeszłam pod drzwi. Były one uchylone więc rozejrzałam się i bez wahania weszłam do środka. Pablo został w moim samochodzie.

Jak dobrze pamiętacie z poprzednich rozdziałów wiecie co się wydarzyło dalej. Jednak nikt nie ma pojęcia co działo się w tym samym czasie z Pablo, który na mnie czekał przed domem. No więc gdy ja krzątałam się po domu i uczestniczyłam w różnych dziwnych wydarzeniach mój przyjaciel wpakował się w niezłe kłopoty i to prze ze mnie.
Pablo nie wytrzymał w końcu napięcia i wysiadł z samochodu. Podszedł pod drzwi, które wcześniej zostawiłam uchylone na wszelki wypadek i zaczął się rozglądać za mną. Otworzył je bardziej i chciał wejść do środka ale niestety nie zauważył jak za jego pleców wyłonił się policjant, który właśnie patrolował okolice. Od razu wezwał patrol i zatrzymał biednego Pabla.
  • Proszę Pana ja tu na kogoś czekam – próbował wytłumaczyć się Pablo ale policjant wcale go nie słuchał.
  • Porozmawiamy sobie na komisariacie – powiedział i zatrzymał Pabla, wprowadzając go do radiowozu.
  • Czy mogę się chociaż skontaktować z osobą na którą tam czekałem ona Panu wszystko wyjaśni – prosił Pablo i policjant podał mu telefon.

Jak sobie przypominacie Pablo wykonał ten telefon do mnie tylko, że ja nie miała zielonego pojęcia o co mu chodzi. Zakończyłam z nim rozmowę w dziwny sposób, ponieważ nas rozłączyło. Teraz wiem dlaczego.
  • Co jest? – zdziwił się Pablo. Policjant zabrał mu telefon z ręki. Ale proszę Pana mam prawo do jednego telefonu tak? – domagał się dalej Pablo.
  • Właśnie już go Pan wykonał – powiedział policjant i wsiadł do samochodu.
  • Panie władzo, a drugi z dobrego serca? Bardzo proszę. Dobrze, tak? Panie władzo, no proszę – próbował dalej Pablo ale policja go nie słuchała i odjechali z miejsca. Ja przecież jestem niewinny. Jestem niewinny. Dopóki nie udowodni mi się winy jestem niewinny! – wykrzykiwał Pablo. Tylko jeden telefon! Proszę!




Pewnie jesteście ciekawi jak zakończy się historia Pablo i niezwykłego nieporozumienia? Tego dowiecie się w moim następnym rozdziale, a następną historię już opowie wam wasza Violetta. Mam nadzieje, że was nie zanudziłam i zapraszam na kolejną historię. Pozdrawiam Angie.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z pierwszego odcinka serialu „Violetta” („Powrót do domu”)