środa, 7 listopada 2018

Rozdział XXXVIII Zepsuta gitara


Witam Was moi drodzy w kolejnym rozdziale z mojego życia. Jak sami wiecie dobrze pokręconego jak na nauczycielkę oraz guwernantkę w jednym. To może szybciutki skrót z poprzedniego rozdziału i lecimy z historią dalej. Nie obyło się oczywiście bez awantur. Uczniowie ze „Studia 21” dali popis na zajęciach Pabla, jednak nie bardzo był on w stanie zapanować nad tym co się wydarzyło. Później mój przyjaciel próbował namówić mnie do wyznania prawdy mojej siostrzenicy ale jak zwykle sami dobrze wiecie, że życie musi nam spłatać figla i przeszkodzić wtedy co nie trzeba. Był także mały incydent na zajęciach Beto. Jednak ja spanikowana czekałam na to co się wydarzy. German wezwał mnie na rozmowę i dał mi kolejną szansę na uczestniczenie w życiu Violetty. Wiem miało być krótko, już kończę. No i zakończyłam historię na tym, że Pablo wytypował Gregoria na udział w wycieczce z naszą nieokiełznaną młodzieżą – na koncert Rafy Palmera. Wiem mocno Wam teraz namieszałam w głowach ale jeżeli chcecie to przeczytajcie sami ponownie mój poprzedni rozdział. Czas wracać do tego co się teraz dzieje.



Pędziłam do „Studia 21” jak szalona, ponieważ Pablo zadzwonił z bardzo pilną sprawą. Ale dlaczego nie mógł mi tego wyjaśnić przez telefon. Ciągle musiałam biegać między szkołą a domem Violetty. Dotarłam na miejsce i pobiegłam do pokoju nauczycielskiego.
  • Cześć! Już jestem – powiedziałam do niego i odwiesiłam torebkę na wieszak.
  • Hej! - odpowiedział Pablo nalewając sobie kawę.
  • Co było takie pilne? - zapytałam zniecierpliwiona.
  • No a najpierw Ty mi powiedz jak Ci poszło z siostrzenicą? Jak zareagowała kiedy poznała prawdę? - zapytał Pablo a ja próbowałam mu jakoś powiedzieć, że tego nie zrobiłam. Nie powiedziałaś? - zapytał lekko zdziwiony.
  • Nie. To. Nie – próbowałam to jakoś wyjaśnić.
  • Oj Angie.
  • Wiesz ale... ja nie mogłam bo... przecież German jest dla niej wszystkim.
  • Nie, nie, nie, nie. Na prawdę nie wiem co Ci doradzić. Nie mam pojęcia – usiadł zrezygnowany Pablo.
  • Może po prostu powiedz mi... że mnie popierasz, że robię to co najlepsze dla Violetty albo... albo wiesz co?
  • Co?
  • Lepiej powiedz mi, że jestem genialna, że jestem najlepsza w tym Studio, i że bardzo mnie cenisz – powiedziałam nieco próbując zmienić temat.
  • To prawda ogromnie Cie cenie.
  • A reszta? Ja i tak wiem swoje – podeszłam żeby ucałować go w policzek. Pa! Musze iść bo zaraz idę po .... - nie dał mi dokończyć zdania.
  • Nie. Teraz nie możesz iść. Idziesz z Gregorio na pogadankę z Rafą Palmerem w audytorium Sol.
  • Nie to nie możliwe! Ja i tak tam idę ale z Violettą, idziemy na koncert. Czekaj!
  • Poczekaj! Angie powinnaś poukładać sobie priorytety, tak? Bo wiesz ja spędziłem całą noc zamknięty w ciemnej celi, bardo małej celi żeby Ci wtedy pomóc – mówił Pablo aby wywołać we mnie poczucie winy. Z Violettą możesz pójść jutro.
  • Tak dobrze. Nie martw się pójdę tam jako guwernantka i nauczycielka – wpadłam na genialny pomysł.
  • Jak masz zamiar to zrobić? - zapytał zdziwiony Pablo.
  • Jeszcze nie wiem. Nie wiem ale na pewno coś wymyśle. Mam nadzieje. Pa! - pobiegłam po moją torebkę i skierowałam się do wyjścia.
  • Angie – zawołał w moją stronę Pablo. Nie, nie, Angie! - wołał dalej a ja posłałam mu tylko buziaka i wyszłam.
Pobiegłam szybko do domu po trochę nie zbędnych mi rzeczy żeby móc być w dwóch miejscach na raz. Spotkałam się z Violettą w umówionym miejscu jednak w małym przebraniu. Wymyśliłam, szybkie przeziębienie, przez które muszę być ciepło ubrana. Historii z Violettą pewnie już się domyślacie jednak opowiem Wam jak to było z wycieczką ze Studia. W tym czasie gdy ja byłam z Violą w innej sali zjawił się Gregorio razem z naszymi uczniami.
  • Och! Nie wierze że tu jestem – powiedział z zachwytu Andres.
  • Widzieliście jaki mają tu super sprzęt! - krzyknął z zachwytu Maxi oglądając salę dookoła.
  • No i scenę – dodał zaraz za nim Leon.
  • Dziewczyny z chórku były powalające – mówiła oszołomiona z zachwytu Ludmiła.
  • Tak cudownie śpiewały – przytaknęła jej Camila.
  • Tak śpiewały cudownie – potwierdził Braco.
  • A jakie miały buty – rzuciła do nich Natalia.
  • hm... masz zegarek? - zapytał Gregorio podchodząc do jednego z uczniów. To jest nie dopuszczalne. Na prawdę nie wierze. Ktoś może mi powiedzieć gdzie jest Angie! - krzyknął zirytowany Gregorio.

  • Tak Gregorio już jestem! - zawołałam wyskakując zza jego pleców.
  • Gdzie byłaś? - zapytał sucho Gregorio.
  • Byłam na korytarzu rozmawiałam z Virginią, która jest asystentką Rafy Palmera. A to jest Gregorio nasz instruktor tańca.
  • Bardzo mi miło – odpowiedziała kobieta.
  • To Lusila – powiedziała nagle Francesca. Słynna gitara, którą Rafa skonstruował z ojcem.
  • Bardzo proszę jej nie dotykać! - podbiegła nagle do nich Virginia. Jest dla niego wyjątkowo cenna.

  • Oczywiście rozumiem – nagle wyłonił się z tłumu Gregorio. Dlatego teraz przejdziemy do części garderoby, prawda?
  • Właśnie – potwierdziła Virginia.
  • Przepraszam – uśmiechnął się uprzejmie do kobiety.
  • Ależ proszę – odpowiedziała.
  • Idziemy. 
  • O czym myślisz? - zapytał Leon swoją dziewczynę, która zamiast iść razem z grupą zatrzymała się.
  • Jak będzie wyglądać Twoja garderoba gdy będziesz tak znany jak Rafa – odpowiedziała mu blondynka.
  • Myślę że jakoś sobie dasz rade.
  • To źle myślisz. Zaraz wracam – pobiegłam żeby sprawdzić co się dzieje z Violettą.
  • Kiedy uczył się u nas w Studiu ... - prowadził swój wykład Gregorio jednak nie wszyscy uczniowie byli nim zainteresowani.
  • Nudzi mi się. Kiedy przyjdzie Rafa? - powiedział do kolegi Leon.
  • Mam pomysł! Chodźmy zobaczyć jego konsole – zaproponował kolega.
  • Ale nie przeszkodziło mu to w rozpoczęciu wielkiej kariery. Więc jak widzicie macie szanse Mówiłem nie dotykać – upomniał jednego z uczniów Gregorio i podszedł do mnie. A z Tobą co jest? - zapytał.
  • A nic. Musze iść do toalety Gregorio – odpowiedziałam mu szukając dobrej wymówki.
  • pójść w jego ślady. - opowiadał dalej, jednak tracił zainteresowanie coraz bardziej. Virginia wyszła na korytarz aby zadzwonić. Na prawdę. Możecie zaistnieć. Myślę, że macie potencjał tak jak on. Nikt nie ma wątpliwości że go macie. Na pewno potrzeba czasu żeby coś z niego było ale nikt na razie was nie pogania – mówił Gregorio gdy kolejne uczennice odeszły od grupy. Wszyscy tutaj możecie się nim inspirować. No... - zakończył nagle. Przepraszam – odszedł na bok. Znowu sobie poszła. To nie do wiary, no – wyciągnął telefon i wybrał mój numer. Po rozmowie ze mną kontynuował rozmowy z uczniami. Więc sama rozumiesz – powiedział do uczennicy gdy wpadłam do środka.
  • Już jestem! - zawołałam.
  • Hahahah – zaśmiał się Gregorio. Wróciłaś.
  • Tak, wróciłam.
  • Słuchajcie idźcie sobie obejrzeć złote płyty, dobrze? O tam są. Jazda. Szybciutko. - zaproponował Gregorio uczniom.
  • I co wszystko w porządku?
  • Po co okulary?
  • Jakie okulary? A ... już wiem. Nie no bo pomyślałam, że ... wezmę je na wypadek jakby miały być flesze. Na pewno będą chcieli pstrykać zdjęcie z Rafą Palmerem a to trochę ochroni moje oczy bo bardzo łzawią... - tłumaczyłam się dość nieskładnie.
  • Skończyłaś już?
  • Tak.
  • Dobrze.
  • Tak.
  • Dziewczyny! W tamtą stronę. Pani również.
  • Dziękuje.
  • Przede wszystkim musicie wiedzieć, że to jest tylko kostium. Zakłada się go w specjalny sposób bo inaczej się nie da – tłumaczył Gregorio dzieciakom, a ja skorzystałam z chwili żeby się urwać. Jednak to zauważył. Potrzymaj mi to, proszę. Za chwile wracam – poszedł w moją stronę.
  • A teraz co robimy? - zapytał jeden z uczniów.
  • Teraz idziemy na scenę zobaczyć ich na żywo! - krzyknął Maxi.
  • Niech nikt się nie rusza! - krzyknęła Virginia z gitarą w ręku. Nikt stąd nie wyjdzie dopóki nie dowiemy się, które z Was to zrobiło? Czyja to wina?
  • Violetta już idę – mówiłam do telefonu wychodząc z sali. Dobrze jak się zobaczymy to na spokojnie wszystko Ci wyjaśnię. Nie ruszaj się, poczekaj i zostań tam gdzie jesteś a ja już do Ciebie idę – powiedziałam i odłożyłam telefon do torebki.
  • Co ma oznaczać ta maskarada?! - krzyknął Gregorio wychodząc zaraz za mną. O co tu chodzi? No dobra. Mów co się dzieje i dlaczego się przebrałaś? - mówił dosyć szybko i poważnie Gregorio.
  • Nie, nie – zaczęłam się tłumaczyć. Ja wcale się nie przebrałam. Nie, po prostu w środku jest bardzo zimno – wymyśliłam na szybko wymówkę.
  • Z kim rozmawiałaś przez telefon Angie? - zapytał Gregorio zdejmując mi okulary z nosa. No przyznaj się.
  • Z kim? Jakie to ma znaczenie Gregorio?
  • Ogromne. Bo wiem że coś przede mną ukrywasz.
  • Nie.
  • Wchodzisz, wychodzisz i znowu, i znowu. Dzieje się z Tobą coś dziwnego.
  • Angie! Gregorio! - nagle usłyszeliśmy wołanie jednego z uczniów. Chodźcie mamy problem!
  • Co się stało? - zapytałam mocno zaniepokojona.
  • Cziczi ja nie znaju która Twoja gitaru by zniszzył – mówił drugi uczeń.
  • Mów po ludzku bo nie rozumie! - krzyknął do niego Gregorio.
  • Ja powiem! - krzyknął nagle drugi chłopak.
  • Nie dotykaj mnie – powiedział do niego Gregorio pod nosem.
  • Ktoś zniszczył gitarę Rafy Palmera i przeciął w niej struny – mówił chłopak.
  • Co? - powiedziałam z niedowierzaniem.
  • I obwiniają Camile! - dodał drugi w pośpiechu.
  • A to Twoja wina! - krzyknął do mnie w biegu Gregorio.
  • Moja? - dodałam zdziwiona. Ja nie mam z tym nic wspólnego – pobiegłam za nimi.
  • To Ty to zrobiłaś? - zapytał Gregorio jedną z uczennic.
  • Nie! - odpowiedziała stanowczo uczennica. Nigdy bym nie porysowała gitary! A już na pewno nie pocięłabym strun!
  • A wiesz, że napis na niej jest taki sam jak na Twojej koszulce? - dorzucił Gregorio trzymając zepsutą gitarę w ręce.
  • A co to ma do rzeczy Gregorio? - zapytałam mocno zdenerwowana jego oskarżeniami.
  • Słuchaj Ty się nie mieszaj, wystarczająco dużo dziś zrobiłaś – dodał ponownie Gregorio.
  • Zadziałało – powiedziała blondynka do swojej koleżanki.
  • I to jeszcze jak. Ale to pocięcie strun to chyba już było trochę za wiele – odpowiedziała je dziewczyna.
  • Ona jest święta dla Rafy – wtrąciła się asystentka artysty. Masz pojęcie jaką wartość ma ta gitara!
  • Tak. Doskonale to wiemy. Dlatego się tym zajmiemy – powiedział stanowczo Gregorio.
  • Luscila jest niezastąpiona! - dodała Virgina.
  • Wykazałaś się kompletnym brakiem szacunku panienko – mówił Gregorio do uczennicy, którą o to podejrzewał.
  • Ale ja nic nie zrobiłam! – broniła się dalej Camila.
  • Przestań już kłamać – powiedział koleżanka blondynki.
  • Tak rozumiem to, że jesteś buntowniczką no ale żeby … - mówiła jak najęta blondynka. Poprzecinać struny w gitarze to okropne Cami.
  • A... jasne to byłyście Wy? Tak? - zwróciła się do nich Camila.
  • Nie – zaprzeczyła blondynka.
  • Oceniacie ją po wyglądzie? - zapytałam mocno zdziwiona zachowaniem uczniów oraz Gregoria.
  • Angie ale ja nie używam lakieru – powiedziała Camila. Ani nawet nie jestem punkiem.
  • Ma na myśli to, że wcale nie czuje się punkiem – dodał szybko kolega.
  • Co Ty gadasz? Co ma jedno do drugiego? To nie wyklucza tego, że zabazgroliła Luscilę – dodał chłopak blondynki.
  • I poobcinała jej wąsy – dodał jego przyjaciel.
  • Dobrze wystarczy już – zakończył wymianę zdań między uczniami Gregorio. Wiedziałem, że to wszystko się bardzo źle skończy. Sam skontaktuje się z dyrektorem Studia żeby jak najszybciej rozwiązać te sprawę.
  • Bardzo słusznie – dodała Virgnia.
  • To nie sprawiedliwe oskarżają mnie przez mój wygląd – podsumowała Camila.
  • Sprawę uznaje za zamkniętą. Poniesiesz konsekwencje swoich działań – podsumował całą sprawę jednym zdaniem Gregorio.
Po całej akcji z gitarą udaliśmy się z uczniami do autokaru. Ja w tym czasie wybiegłam na zewnątrz aby odnaleźć Violettę. Nagle ujrzałam ją w towarzystwie Leona jednego z uczniów. Wbiegłam z powrotem do środka aby mnie nie ujrzeli. Gdy odjechali, pobiegłam za Violą.

Uczniowie wraz z Gregoriem dotarli do Studia. A cała sytuacja przeniosła się do pokoju nauczycielskiego, gdyż Gregorio wezwał do siebie uczennicę, która została oskarżona w centrum Sol.  
  • Jakie są dowody że to byłam ja? - mówiła zdenerwowana dziewczyna.
  • Wszystko wskazuje na to że... - mówił Gregorio kiedy Camila mu przerwała.
  • Że mnie z góry oskarżasz Gregorio!
  • Nie jesteś punkiem?
  • Nie!
  • I nie zniszczyłaś gitary Rafy Palmera?
  • Nie! - krzyknęła poirytowana dziewczyna. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
  • Nie przeszkadzać – powiedział Gregorio. Jednak chłopak wszedł do środka.
  • Panie Gregorio. Chciałbym coś jeszcze powiedzieć bo ja przez cały czas byłem z Camilą w centrum Sol, nie rozstaliśmy się ani na chwilę. Sam Pan wie jak to czasami jest. Ona jest niewinna! - tłumaczył chłopak.
Jesteście ciekawi jak zakończy się sprawa z gitarą Rafy Palmera? I co powie Violetta gdy się spotkamy u niej w domu? Czy mi wybaczy? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam na kolejny rozdział mojej historii. Jednak następny rozdział opowie Wam ktoś inny. Myślę, że jego historia też Was mocno zaciekawi. A teraz gorąco Was pozdrawiam. Angie.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego i piątego odcinka serialu „Violetta” („Rozczarowanie”, „Podejrzenie”)

poniedziałek, 22 października 2018

110 postów za nami !

Witajcie!!! Zima zbliża się do nas wielkimi krokami ;( Osobiście nie lubię takiej pogody bo wtedy nic tylko leżeć pod ciepłym kocykiem i nawet nosa nie da się wyciągnąć na zewnątrz ;p
No ale wracamy do mojego bloga. Bardzo mnie cieszy, że stuknęło nam kolejne 10 postów !!! Wiem, że nie którzy powiedzą że było to bardzo oporne i powolne dążenie do celu. Jedno co mnie cieszy i to bardzo że mam wierną czytelniczkę może nie jedną ( sory za dyskryminację ), no i może czytelnika, którzy wiernie czekają na moje dalsze wypociny. 

Dziękuje bardzo ale to bardzo gorąco mojej najwierniejszej Fance Mirandzie Rose !!!!!
Jesteś wspaniała!!!! Gorące pozdrowionka i liczę że mnie nie opuścisz ;*

Dziękuje również moim pozostałym anonimowym czytelnikom, którzy mimo tego iż nie zostawiają żadnego śladu to nadal widzę ich obecność. Dziękuje.

Szybkie podsumowania bo nie ma co zanudzać ;)
No więc wskaźnik czytelników podskoczył nam od ostatniego razu  aktualny stan "licznika" wynosi 3935 czytelników !!!!  To skok o 404 wyświetlenia !!! Bardzo dziękuje !!

Jak już sami wiecie to kolejnym punktem w tym podsumowaniu jest ranking najlepszych "5 rozdziałów".Co najchętniej czytaliście przez ten czas. No to zaczynamy:

 1. Rozdział XXIV Kłótnia z przyjacielem 105 wyświetleń
2. Rozdział XXIII Podwójne życie Angie 96 wyświetleń
3. Rozdział I Początek 44 wyświetlenia
4. Rozdział II Bilety 33 wyświetlenia
Rozdział IV Lotnisko 33 wyświetlenia (również 4 miejsce)
Rozdział XIV Niebieska sukienka 33 wyświetlenia (również 4 miejsce)
5. Rozdział V Buenos Aires 29 wyświetleń
Rozdział XII Nowa guwernantka 29 wyświetleń (również 5 miejsce)

No to nie może nam zabraknąć komentarza gdyż pewnie jak już sami zauważyliście wskoczyło nam trochę nowych/ starych rozdziałów do rankingu najlepszych. Brawo widać, że nie jesteście obojętni na moje rankingi i lubicie sobie trochę powspominać.

To teraz czas na drugi ranking tych rzadziej czytanych rozdziałów, które dzięki Wam już w następnym zestawieniu mogą zmienić swoją pozycję.

1. Rozdział XV Nieoczekiwane spotkanie 6 wyświetleń
2. Rozdział XVII Właściwy wybór Angie 7 wyświetleń
3. Rozdział XIII Urodziny Violetty 8 wyświetleń
Rozdział XVIII Trudne życie Tomasa 8 wyświetleń (również 3 miejsce)
Rozdział XXVIII Zwolniona! 8 wyświetleń (również 3 miejsce)
Rozdział XXXVI Przeznaczenie czeka za rogiem 8 wyświetleń (również 3 miejsce)
Rozdział XXXVII Przyłapani na rozmowie 8 wyświetleń (również 3 miejsce)
4. Rozdział XI Powrót Violetty 12 wyświetleń 
Rozdział XXXIII Problemy z laptopem 12 wyświetleń (również 4 miejsce)
5. Rozdział XIX Zaskakujący dzień Tomasa 13 wyświetleń 
Rozdział XXXII Kłopoty to moja specjalność 13 wyświetleń (również 5 miejsce)
Rozdział XXXIV Zabawny dinozaur 13 wyświetleń (również 5 miejsce)

No i jak pewnie widzicie dużo nowych tytułów się nam tu pojawiło ale stare także tutaj są. Czas na Was !!! Mieszajcie !!!! Czytajcie!!!

Grono naszych zacnych autorów jeszcze się nam nie powiększyło ;( No ale może wypiszmy ich aby poczuli się trochę docenieni: Violetta, Angie, Tomas, Camila oraz Maxi.

Pracuje na bazie pięciu odcinków z pierwszej serii serialu "Violetta", jednak dwa zostały już zamknięte. Kolejne odcinki pojawią się w dalszych rozdziałach.

Koniec już tego nudnego posta więc serdecznie zapraszam do śledzenia mojego bloga dalej. Zostawiajcie swój ślad każdy mile widziany. Gorąco pozdrawiam i do następnego.


poniedziałek, 8 października 2018

Motto Violetty na dziś

Witajcie po bardzo długiej przerwie. Wiem zawsze obiecuje Wam poprawę ale wychodzi jak zwykle...
Dużo się działo, to tak w szybkim skrócie. Ale wracam do Was z nowym Mottem Violetty na dziś!
Ten kto czytał rozdział doskonale zrozumie jego znaczenie, jeżeli jednak ktoś tego mimo tak długiego czasu nie doczytał - to zawsze znajdzie na to trochę czasu.
Ale dość głupiego pisania czas na najważniejsze.



Dla wszystkich którzy niecierpliwie czekają na dalsze losy bohaterów mam dobrą wiadomość! 
Już niedługo nowy rozdział a w nim jak zwykle dużo będzie się działo.
Teraz zmykam i czekam na Wasze komentarze!!
Gorąco pozdrawiam !!

środa, 22 sierpnia 2018

Rozdział XXXVII Przyłapani na rozmowie


Hej wszystkim tu znowu ja ostatnio mój rozdział zakończył się okropnie. Pokłóciłam się z tatą chociaż bardzo tego nie chciałam. Tomas rozczarował mnie na całej linii i nie mam najmniejszej ochoty go więcej widzieć. Szybki skrót ostatnich wydarzeń bardzo Wam przybliży co się wydarzyło, jeżeli oczywiście ktoś nie czytał to nadrobi. Na początku wybrałam się z Angie na najnudniejszy koncert w moim życiu. Oczywiście Angie ciągle dziwnie się zachowywała i znikała. Po koncercie zobaczyłam ponownie Tomasa z tą okropną blondynką! I na dodatek on ciągle mi wpierał że nie jest ona jego dziewczyną jednak wyglądało to inaczej. Uciekłam aby go więcej nie widzieć i jeszcze mało przez to nie wpadłam pod pędzącą deskorolkę. Na szczęście uratował mnie chłopak, który chciał być miły i za wszelką cenę chciał mi naprawić humor. No ale oczywiście na koniec dnia pokłóciłam się z tatą i to przez to że nie chciał mi dać spokoju. Ale zakończyłam rozdział na przyjściu tajemniczego gościa. Wróćmy więc do mojego domu, a raczej kuchni, w której był Ramallo.



  • A co jest, ah... - krzyknął Ramallo gdy wyjmował jedzenie z lodówki, które upadło na ziemię. A no jasne już wiem chcesz o coś poprosić – powiedział do chłopaka, który wszedł do środka.
  • Nie, nie. Nie o to chodzi.

  • Nie, nie. Nie to. To ja już nie wiem. A może są Ci winni pieniądze? - mówił dalej Ramallo i sięgał po portfel. To ja Ci zapłacę.
  • Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Po prostu chciałbym porozmawiać z ... tą ... Olgą.
  • Jesteś bardzo tajemniczy. Dobrze. Proszę Olga jest w salonie.
  • Y... a ... możesz ją zawołać?
  • Y... tam. Spokojnie sam możesz do niej iść. Ja tu zostanę porządkować bałagan, który zrobiłem.
  • A mógłbym Cie o coś zapytać?
  • Pytanie do mnie?
  • Tak, tak.
  • Tak, tak oczywiście.
  • Olga ma chłopaka?
  • Ale pytanie – odpowiedział zdziwiony Ramallo. Ciekawe. Nie Olga nie ma chłopaka akurat w tej chwili nie. Dobra – zaczął nieco poważniej Ramallo. Nie masz pojęcie jaka jest Olga gdy jest zakochana. Nie potrafię Ci tego opisać. Olga tańczy na tym stole, śpiewa na cały dom, piecze same słodkości, pisze wiersze i zajmuje całą przestrzeń w Twoim życiu. Absolutnie całą. W głębi duszy myślę, że Olga ma wspaniałe serce. Proszę nie wspominaj jej o bałaganie jaki tu zrobiłem, dobrze?
  • Nie powiem, spokojnie nie martw się.
  • Dobrze.
  • Dziękuje.
  • No nie ma za co, idź już do niej spokojnie – powiedział Ramallo do chłopaka, który opuścił kuchnię. Olga – powiedział do siebie.

W czasie gdy Ramallo rozmawiał w kuchni z dostawcą, ja spacerowałam sobie po pokoju i śpiewałam piosenkę, którą sama wymyśliłam. Próbowałam w między czasie włożyć kolczyka w dziurkę od ucha ale sprawiało mi to lekkie trudności.
  • No se si hago bien
    No se si hago mal
    No se si decirlo
    No se si callar
Podeszłam więc do lustra aby sobie pomóc kiedy nagle kolczyk upadł mi na ziemię. Śpiewając schyliłam się po niego.

  • Que es esto que siento
    Tan dentro de mi
    Hoy me prequnto
    Se amar es asi...
Kiedy się podniosłam nagle w lustrze ujrzałam Tomasa, który stał w moim pokoju i przyglądał się temu co robię. Gwałtownie obróciłam się do niego, nie dowierzając że stoi on przede mną.

  • Cześć – powiedział do mnie. Przepraszam, że tak wchodzę.
  • Nie przepraszaj a co tu robisz? - zapytałam mocno zszokowana jego obecnością.
  • Przyszedłem żeby Ci wyjaśnić te sprawę z centrum Sol – podszedł bliżej.
  • Nie potrzebuje wyjaśnień, nie jestem Twoją dziewczyną – powiedziałam trochę zdenerwowana.
  • Ta dziewczyna, którą widziałaś też nią nie jest – zaczął się tłumaczyć.
  • Jesteś gorszy niż myślałam – powiedziałam dość stanowczo aby dać mu do zrozumienia, że mnie to nie interesuje.
  • Zaczekaj Ola musimy... - zaczął ponownie się tłumaczyć ale weszłam mu w słowo.
  • Nie jestem Ola ! - krzyknęłam oburzona. Jestem ... - tym razem to on nie dał mi dokończyć zdania.
  • Dobrze no to Olgo. Lepiej?
  • Nie !
  • Porozmawiajmy dwie minuty. Twój szef tu nie przyjdzie – mówił w pośpiechu.
  • Jaki szef! On nie jest moim szefem.
  • To szef Twojej matki tak? Racja?
  • Nie, nie, nie Tomas! Nie!

  • Dobrze, posłuchaj mnie! - krzyknął abym wreszcie dopuściła go do głosu. Bo widzisz ona nie jest moją dziewczyną. Nie mógłbym się spotykać z panną tak...
  • Tak doskonałą? Piękną? I do tego blondynką?
  • Nie. Tak zupełnie do mnie nie podobną. Ona i ja nigdy byśmy się nie zrozumieli. No a po za tym. Myślę, że Ty i ja. No nie wiem. Czuję, że mówimy w tym samym języku.
  • Tomas ja... ja nie... - zaczęłam ponownie tłumaczyć mu całą sytuację kiedy do pokoju wpadła Olga.
  • A co tu robi ten dostawca? - zapytała oburzona jego obecnością.
  • Dostawca niestety się zgubił i już sobie idzie – zaczęłam w pośpiechu, wypychać Tomasa za drzwi pokoju.
  • Y... Proszę się na nią nie gniewać! To wszystko moja wina bo ja tylko chciałem...! - nie zdążył powiedzieć Tomas bo zamknęłam mu drzwi przed nosem.
  • Możesz mi wyjaśnić co to było? - zapytała Olga.
  • To był błąd. A ja będę bardzo żałować, że go popełniłam. No ale już sobie poszedł i jest wszystko dobrze – zaczęłam tłumaczyć Oldze wszystko na jednym wdechu, kiedy ponownie Tomas pojawił się w drzwiach pokoju.
  • Proszę się nie gniewać to wszystko moja wina!
  • Proszę wracać do restauracji! - krzyknęła oburzona Olga a ja zatrzasnęłam drzwi pokoju.
  • Proszę Cię już nic nie mów. Możesz już to zostawić? - zapytałam lekko przerażona tym co zaraz może się wydarzyć.
  • Powiedzmy, że mogę udać że nic tutaj nie zaszło... - mówiła Olga. Ale Ty obiecasz, że już się to więcej nie powtórzy, jasne?
  • Oczywiście – pokiwałam głową aby potwierdzić swoje słowa.
  • Dobrze idę teraz na dół pozmywać naczynia – powiedziała Olga i wyszła z pokoju.
  • Super – odetchnęłam z ulgą opadając na łóżko. Po co on tutaj przylazł? Chciał mnie wpędzić w jakieś poczucie winy? - zaczęłam głośno się zastanawiać nad całą tą sytuacją.
Tymczasem w kuchni toczyła się rozmowa między Olgą i Ramallem na temat pojawienia się Tomasa u nas w domu. 
  • Wyobraź sobie, że idę na górę do łazienki kiedy nagle słyszę jak nasza Viola z kimś rozmawia – zaczęła opowiadać Olga.
  • Tak a z kim takim rozmawiała? Pewnie z Angie?- zapytał zaskoczony Ramallo.
  • Angie nie mówi jak młody mężczyzna, prawda? - zapytała lekko zirytowana Olga.
  • No nie więc weszłaś do jej pokoju i zobaczyłaś ją z... - kontynuował Ramallo.
  • Była w swoim pokoju razem z tym dostawcą – odpowiedziała Olga.
  • Pewnie się chłopak zgubił bo na prawdę to szukał Ciebie. No to co? Powiedziałem żeby sam do Ciebie zajrzał – mówił Ramallo oglądając owoce, które leżały w koszu na blacie.
  • To trochę dziwne – powiedziała Olga odwracając się do niego. Dlaczego gdy mnie zobaczył nic do mnie nie powiedział? Nie rozumiem jak mogłeś go tu wpuścić?
  • No to nie wiem pewnie zakochał się w Violettcie i dlatego ...
  • Ci... - uciszała Olga Ramallo aby nie powiedział za dużo.
  • To moja osobista przestrzeń – mówił Ramallo odpychając Olge od siebie.
  • Nie mów takich rzeczy głośno jeszcze Pan German może to usłyszeć – szeptała Olga.
W czasie gdy Olga próbowała żeby Ramallo nie wykrzyczał na cały dom, że Tomas był u mnie, Angie weszła do mojego pokoju i chciała za wszelką cenę wyciągnąć ze mnie co się wydarzyło po koncercie.
  • Hej porozmawiamy w końcu? - zapytała Angie siadając na łóżku
  • Nie ... - powiedziałam pośpiesznie i podeszłam do komody aby coś znaleźć.
  • Nie? - zamyśliła się Angie i po chwili zaczęła ponownie. Słuchaj opowiesz mi co tam się wydarzyło na koncercie? - podeszła do mnie i zaczęła bawić się moimi włosami.
  • Zawrzyjmy umowę – zaproponowałam jej odwracając się do niej twarzą.
  • Yhm – przytaknęła Angie.
  • Wystaw palec – wystawiłam w jej kierunku mały palec, a ona zrobiła to samo. Nasze palce złączyły się w jedno. Ja nic nie powiem dopóki Ty nie powiesz dlaczego cały czas znikałaś? I dlaczego z dnia na dzień przeszło Ci przeziębienie? - zadałam jej te dwa bardzo trudne dla niej i pytania i widząc jej reakcji odeszłam.
  • Mam katar. Apsik! - kichnęła nagle Angie. No wiesz mam alergie na ten no, no...
  • Na prawdę!
  • Nie, nie.
  • Tak – podążyłam w kierunku garderoby.
  • Coś Ty na prawdę nie mam. Posłuchaj. Ty wychodzisz? - zapytała zdziwiona Angie.
  • A czy ukrywałabyś kogoś żeby go nie stracić? - zapytałam całkiem poważnie.
  • Dlaczego mnie o to pytasz? Gadaj kogo? I przed kim ukrywasz maleńka? Nie uciekaj.
  • Nie to nie o to chodzi – podeszłam do biurka a Angie za mną.

  • Y... coś mi się zdaje, że kogoś poznałaś.
  • Nie, zupełnie nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że jeśli kogoś kochasz nie powinno się go oszukiwać. To znaczy, że gdy się kocha. Nie powinno się kłamać.
  • To zależy.
  • Nie należy kłamać.
  • To skomplikowane. Załóżmy, że oczekujesz ode mnie czegoś choć to jest kłamstwem ale wiem, że gdybym Ci to powiedziała to bym Cie zraniła. Ty byś się zdenerwowała i bym Cię straciła. Więc na przykład w takim przypadku lepiej nie mówić prawdy.
  • No a jeśli się dowiem. To Cię znienawidzę? Mówię Ci nie można okłamywać osoby, którą się kocha. Nie Angie, nie można.
  • No tak zapomnij o tym co Ci powiedziałam. Masz racje. Nie wolno kłamać. Trzeba mówić prawdę, choćbyśmy się jej bali.

  • No właśnie! Dziękuje Ci za rade! Na prawdę – przytuliłam ją mocno.
  • Ale... ale... - zaczęła Angie kiedy nagle od niej odskoczyłam jak poparzona.
  • Musze już iść – pobiegłam do drzwi.
  • Musze powiedzieć Ci coś bardzo ważnego, bardzo ważnego Violu. Czekaj!
  • Pa, to później. Kocham Cię!
  • Ja też Cie kocham – odpowiedziała Angie. Kiedy wyszłam nagle zadzwonił jej telefon. Halo? Nie, nie Pablo teraz nie mogę. Nie możesz mi tego powiedzieć przez telefon żebym nie musiała tak latać. No dobrze idę. Tak już idę – powiedziała do telefonu i się rozłączyła. Mam już dość tego chodzenia tam i z powrotem – odrzekała i pobiegła załatwiać swoje sprawy.
W gabinecie taty w tym samym czasie rozgrywała się równie interesująca scena co w moim pokoju. Rodzeństwo LaFontaine omawiało właśnie między sobą szczegóły ich strasznego planu.
  • Ej Mati! - krzyknęła Jade, gdy została wciągnięta do środka. No przestań. Mów co się dzieje?
  • I co już ustaliliście datę ślubu? - zapytał Matias.
  • Oj Mati dlaczego to ja muszę ratować naszą rodzinę! No dlaczego? - zaczęła rozhisteryzowana Jade.
  • Mów trochę ciszej. Ciszej, ciszej, proszę. Proszę. Ciszej, ciszej – uciszał swoją siostrę zdenerwowany Matias.
  • Dobrze Mati, przepraszam ale chodzi o to, że nawet nie zaczęłam, a już jestem zmęczona. Dlaczego muszę zmienić styl życia tylko dlatego, że już nie jestem milionerką. Dlaczego nie poszukasz sobie pracy na pół etatu? No nie wiem, może na przykład uczyłbyś dzieci czytać co?
  • Jakoś, nie widzę siebie z dziećmi. Rozwrzeszczanymi, ze smarkami, bakteriami, a po za tym próbowałem z Tobą i nie dało rady. Wydaje mi się, że o wiele łatwiej będzie jak wyjdziesz za Germana.
  • Chodzi o to, że jeśli ta mała tu będzie to nie ma mowy!Nie dam rady tego zrobić! Trzeba by jej załatwić jakieś zajęcia Mati!
  • Co? - zapytał trochę zaskoczony z pomysłu siostry.
  • No zdjęcia – zaczęła tłumaczyć z wielkim przejęciem Jade.
  • Nie, nie zdjęcia tylko zajęcia – poprawił ją Matias. Zdjęcie to możesz włożyć do albumu. No ale to dobry pomysł, tylko teraz trzeba namówić tą małą do zajęć poza domem. Tylko jak? - zaczął się zastanawiać głośno Matias.
  • No właśnie jak? Ale co jak? - zapytała Jade.
  • Musisz się z nią zaprzyjaźnić i zapytać co by chciała robić? I po problemie.
  • German jej nie wypuszcza z domu, nie pamiętasz jaka była awantura jak uciekła z domu? Szukała jej policja w całym Buenos Aires! Ciekawe czy mnie też by szukał jakbym się zgubiła – pomyślała na głos Jade.
  • Więc musisz zrobić wszystko aby ją zapisał na wymarzone zajęcia i po problemie – ucieszył się Matias i klasnął w ręce z radości. Teraz muszę już iść a Ty pracuj nad tym siostrzyczko – powiedział Matias i wyszedł z gabinetu.
  • Pracuj, pracuj – zaczęła marudzić Jade. Sam sobie pracuj ja jestem zmęczona – wzięła torebkę i wyszła.
W czasie gdy Jade wychodziła z domu głównym wejściem to ja wpadłam do kuchni aby powiadomić Olgę, że wychodzę z domu. Żeby znowu nie wpadli z tatą na pomysł że uciekłam z domu.
  • Na razie wychodzę tylko na chwile – powiedziałam w stronę Olgii i Ramallo.
  • Mam nadzieje, że nie po to żeby się spotkać z tym dostawcą? - wypaliła nagle Olga.
  • Co? - udałam zaskoczoną. Nie, nie, nie. Idę się przewietrzyć, ok? - rzuciłam im szybkie wyjaśnienie i skierowałam się do drzwi aby uniknąć dalszych tłumaczeń. To na razie! Pa!
  • Ramallo – zdramatyzowała Olga.
  • Tak – odpowiedział dość spokojnie Ramallo.
  • To mi się w ogóle nie podoba – wyraziła swoje zdanie Olga.
  • I mnie też się nie podoba, i wydaje mi się, że właśnie przypala Ci się jedzenie – zasugerował Ramallo wskazując na piekarnik.
  • Nie, nie, nie to tylko piekarnik – odpowiedziała przejęta Olga ale niestety nie tym co trzeba.
  • Aha – przytaknął jej.
  • Piekarnik! - krzyknęła Olga i ruszyła ratować jedzenie albo raczej to co z niego zostało.
Jesteście ciekawi co się wydarzy w kolejnym rozdziale mojej historii? Z kim poszłam się spotkać? Co na to wszystko tata gdy się dowie o odwiedzinach Tomasa w domu? Co tym razem wymyśli Jade i Matias? Zapraszam na kolejny rozdział i wszystkie odpowiedzi na te pytania. Pozdrawiam Was gorąco. Viola.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z piątego odcinka serialu „Violetta” („Podejrzenie”)  

czwartek, 2 sierpnia 2018

Śpiewaj razem z Angie

Witajcie w kolejnym poście z mojej serii. Dzisiaj będzie niestety krótki post. No ale jak to już bywa w tej serii sami wiecie jak to następuje po sobie po kolei. Najpierw krótka historia powstania piosenki, później jej oryginalny tekst, tłumaczenie w mojej wersji oczywiście, no i na koniec wymowa.
Zapraszam do czytania. 

Te creo
Te kreo
No se si hago bien
No se sjago bien
No se si hago mal
No se sjago mal
No se si decirlo
No se si desirlo
No se si callar
No se si kaszar

Que es esto que siento
Ke sesto ke sjento
Tan dentro de mi,
Tan dentro de mi
Hoy me pregunto
Oj me prehunto
Se amar es asi
Sjamar es asi

Mientras algo me hablo de ti,
Mientras algo ja blo de ti
Mientras algo crecia en mi,
Mientras algo kresijen mi
Encontre las respuestas a mi soledad
Enkontre las respłestas a mi soledad
Ahora se que vivir es sonar.
Ałra se ke wiwir es sonjar

Ahora se que la tierra es el cielo
Ałra se kie la tierra sel sielo
Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Que en tus brazos ya no tengo miedo,
Ken tus brazos ja no tengo miedo
Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Que me extranas con tus ojos,
Ke me kstranas kon tu sohos
Te creo
Te kreo
Te creo
Te kro

Y cuando te acercas
I kłando te serkas
No se como actuar
No se komo aktłar
Parezco una nina
Parezko nia ni
Me pongo a temblar
Mia mi punga temblar

No se que me pasa
No se ke me pasa
No se si es normal
No se sias normal
Si a todas las chicas
Sja todas las czikas
Les pasa algo igual
Les pasa lilłal

Mientras algo
Mientras algo
Me hablo de ti
Ja blo de ti
Mientras algo
Mientras algo
Crecia en mi
Kresijen mi

Encontre las respuestas a mi soledad
Enkontre las respłestas a mi soledad
Ahora se que vivir es sonar
Ałra se ke wiwir es sonjar

Ahora se que la tierra es el cielo
Ałra se kie la tierra sel sielo
Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Que en tus brazos ya no tengo miedo
Ken tus brazos ja no tengo miedo
Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Que me extranas con tus ojos
Ke me kstranas kon tu sohos
Te creo
Te kreo
Te creo
Te kreo
Que me extranas
Ke me kstranas
Que me llamas
Ke me dżamas
Te creo
Te kreo
Te creo
Te kreo

Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Ahora se que la tierra es el cielo
Ałra se kie la tierra sel sielo
Te quiero
Te kiero
Te quiero
Te kiero
Que en tus brazos ya no tengo miedo
Ken tus brazos ja no tengo miedo

Que me extranas con tus ojos
Ke me kstranas kon tu sohos
Te creo
Te kreo
Te creo
Te kreo

Que me extranas
Ke me kstranas
Que me llamas
Ke me dżamas
Te creo
Te kreo
Te creo
Te kreo

No se si hago bien
No se sjago bien
No se si hago mal
No se sjago mal
No se si decirlo
No se si desirlo
No se si callar
No se si kaszar

wtorek, 24 lipca 2018

Motto Violetty na dziś!

Witam wszystkich serdecznie w tym mega upalnym dniu !!! Wiem że wiele razy obiecywałam poprawę ale jak pewnie sami zauważyliście nic się nie zmieniło ;( Chyba za słabo pracuje nad sobą ;(  Mam tyle na głowie, że szkoda nawet gadać.  Ale w końcu jestem i mam dla Was nowego posta!!!
Jak sami wiecie już trochę czasu minęło odkąd pojawił się nowy rozdział! Jestem podekscytowana bo w życiu Violetty pojawił się wreszcie nowy chłopak. Ona jeszcze o tym nie wie że odmieni jej życie ale my tak. Więc jestem ciekawa jak Wam się będą podobały dalsze jej losy w moich historiach. A teraz czas na nowe "Motto Violetty na dziś!"

Ten kto czytał rozdział ten rozumie ;) A jeżeli ktoś jeszcze nie czytał to serdecznie zapraszam do nadrobienia braków.  Kolejny rozdział opowiada nam dalej nasza Viola więc nie wiem jak Wy ale jestem bardzo ciekawa co dalej będzie. Kolejny post, który przed nami to "Śpiewaj razem z Angie". Nie wiem kiedy się ukarze i nie chcę Wam nic obiecywać. 
Dlatego serdecznie zapraszam do śledzenia mojego bloga ;)
Zostawiajcie swoje komentarze ;)
Każdy się dla mnie liczy nawet ten z mocną krytyką.
Gorąco zapraszam i wszystkich pozdrawiam!!!

środa, 4 lipca 2018

Rozdział XXXVI Przeznaczenie czeka za rogiem


Witajcie moi drodzy to znowu ja i kolejny rozdział z mojej historii. Tak moje życie jest zakręcone i to bardzo ale mam nadzieje, że nie zanudzam Was aż tak bardzo. Szybki skrót z poprzedniego rozdziału i wracamy do historii. W poprzednim rozdziale tata zafundował mnie oraz Angie wyjście na koncert – oczywiście nie jakiś młodzieżowy koncert ale bardzo, bardzo nudny. Jednak zanim się na niego udałyśmy wydarzyło się milion innych rzeczy, a mianowicie nasza Jade miała małe kłopoty w SPA – jej to akurat mi nie żal. Wymknęłam się znowu z domu tym razem legalnie bo poszłam z Olgą na zakupy. Oczywiście spotkałam tam Tomasa i chciałam mu wszystko wyjaśnić ale niestety tata znowu pokrzyżował nam plany. Musze mu powiedzieć w końcu prawdę :( Zakończyłam ostatnio na tym jak Angie ciągle znikała z koncertu i wracała. Nie dziwie się koncert smyczkowy był mega nudny. Ale wróćmy do tego miejsca w mojej historii.

  • Wiesz właśnie dziś są urodziny koleżanki i obiecałam jej że przyjdę później po tym koncercie – powiedziała zakłopotana Angie. Ojej, zostawiłam coś w łazience, zaraz wracam. Poczekaj – powiedziała Angie i zabierała się za wychodzenie ale ja zatrzymałam.
  • Co zostawiłaś w tej łazience? - zapytałam mocno zirytowana jej ponownym wyjściem.
  • Okulary Violu – powiedziała zagubiona.
  • Przecież masz je na nosie – odpowiedziałam jej mocno zdenerwowana.
  • A no tak masz racje – udała że nic się nie stało ale po chwili znowu zaczęła coś kombinować. Wiesz... nie, tak na prawdę to ... - zaczęła ponownie.
  • Jakoś dziwnie się zachowujesz? - nie wytrzymałam i zapytałam jej wprost.
  • Nie. Wiesz głupio mi Violu. Mam problemy z żołądkiem. Idę do łazienki zaraz wracam. Przepraszam. Uwaga – przeciskała się do wyjścia.

Chwilę później koncert się skończył i na sali rozległy się gromkie brawa, ja jednak zamiast skupić się na owacjach rozglądałam się w poszukiwaniu Angie. Ludzie zaczęli kierować się do wyjścia jednak ja nadal na nią czekałam. 

W tym samy czasie gdy ja siedziałam na tym nudnym koncercie, a Angie ciągle znikała w tajemniczy sposób, Jade spotkała się ze swoim bratem aby omówić ich aktualna sytuację.

  • Co się stało? - zapytał zdziwiony jej telefonem Matias.
  • Mati. Stało się coś strasznego – zaczęła opowiadać Jade. Zniszczyli mi wszystkie karty kredytowe, moje biedne córeczki – histeryzowała i szlochała jednocześnie Jade.
  • Mówiłem Ci przecież, że ten kryzys to nie żarty – zaczął tłumaczyć jej Matias. To już koniec. Dosłownie przed chwilą zbankrutowała firma taty.
  • No i co to oznacza – dopytywała Jade.
  • Że nie mamy ani grosza.

  • Nigdy więcej tego nie powtarzaj – powiedziała wystraszona Jade.
  • Aj tak bij mnie ile wlezie – powiedział beznamiętnie Matias. Przestań, przestań – zawołał gdy siostra zaczęła go mocniej uderzać.
  • Powiedziałeś że mogę Cię bić ile wlezie – powiedział Jade nic nie rozumiejąc.
  • Ale tak się tylko mówi nie rozumiesz?
  • Nie.
  • Dobra ja stąd spadam. Jesteśmy zrujnowani. Teraz bardziej niż kiedykolwiek istotne jest żebyś wyszła za Germana i za jego kasę.
  • Mati jeśli firma zbankrutowała to znaczy, że wszyscy pracownicy są bezrobotni?
  • Możesz nam pomóc?
  • Nie wiem.
  • Jade wszystko nam zlicytują. Zaraz skończymy pod mostem i zjedzą nas wszy. Zobaczysz.
  • Nie. Och Mati nie bój się wszy. A co z rzeczami, które mamy? Domy, samochody, statki? Ten samochód kosztuje krocie. Mam racje?

  • Pani LaFontaine? - nagle usłyszeli sprzed samochodu.
  • Tak. Mam na imię Jade. Kim Pan jest? - zapytała Jade wychylając się zza okna.
  • Zabieramy Pani samochód – powiedział mężczyzna.
  • Och nie – zajęczała Jade. To kim Pan jest i czemu zabiera mi Pan mój samochód?
  • Jestem komornikiem i zabieram go za Państwa długi, a teraz proszę opuścić ten samochód – powiedział mężczyzna chowając swoją plakietkę do kieszeni. Możecie go zabrać powiedział do mężczyzn, którzy stali obok.

Gdy rodzeństwo czekało aż załadują samochód na lawetę, musiałam opuścić już salę koncertową gdyż służby porządkowe chciały posprzątać i przygotować na kolejny koncert. Wyjęłam telefon z torebki i wybrałam numer Angie. Odebrała zaraz po pierwszym sygnale.

  • No gdzie Ty jesteś? Koncert już się skończył? - pytałam do telefonu żądając jednocześnie odpowiedzi i wyjaśnienia, które tłumaczyło by jej zniknięcie. Liczę na sensowne wyjaśnienie i czekam na Ciebie przed salą – powiedziałam i rozłączyłam się. Wychodząc z sali ujrzałam Tomasa z blondynką ze Studia. Oboje świetnie się bawili razem jednak postanowiłam im to przerwać.
  • No proszę – powiedziałam do nich widząc jak się zbliżają ku sobie.
  • Zaczekaj Olga, pozwól mi to wyjaśnić – podszedł do mnie Tomas i zaczął się tłumaczyć.
  • Rzeczywiście nie masz dziewczyny, co? - zapytałam z sarkazmem w głosie. Nie patrz na mnie z taką miną. Tomas okłamałeś mnie.
  • Ale pozwól mi to wyjaśnić. No bo... - zaczął Tomas jednak nie dopuściłam go do głosu.
  • Co mi chcesz wyjaśniać! - zaczęłam krzyczeć. Może co ona z Tobą... - głos mi uwiązł gardle.
  • Schodziłem sobie po schodach i ... wtedy ona mnie za... - ponownie mówił kiedy ja weszłam mu w słowo.
  • Nie już nic więcej nie wyjaśniaj. Pogadaj ze swoją dziewczyną.
  • O! Tom! A co to za dziewczyna nie przedstawisz mnie? - powiedziała blondynka podchodząc do nas. Robię się trochę zazdrosna.
  • Oo... ona nie d... - mówił Tomas plątając się w tym co mówi.
  • Jesteś ... - zaczęłam jednak brakło mi słów i odeszłam aby już więcej na nich nie patrzeć.
  • Na prawdę! - wołał za mną Tomas.
  • O jaka cudna! Przyjaźnicie się? - zawołała blondynka jak odchodziłam. 

Byłam zrozpaczona i uziemiona gdyż musiałam czekać na Angie. Chciałam zniknąć z tego miejsca w którym się znajdują. Czekałam przed wejściem jednak zobaczyłam, że Tomas wychodzi za mną i schowałam się za pobliskim drzewem aby mnie nie zauważył. Tak jak myślałam wyszedł ale mnie nie znalazł i odszedł w przeciwnym kierunku. Postanowiłam jak najszybciej uciec z tego miejsca jednak kiedy przechodziłam na drugą stronę nie zauważyłam chłopaka na deskorolce. Pędził prosto w moja stronę kiedy nagle poczułam jak ktoś mnie ratuje od zderzenia.

  • Uważaj! - zawołał nagle chłopak, który mnie uratował.
  • Violetta no i gdzie Ty jesteś? - mówiła Angie do telefonu próbując się do mnie dodzwonić.
  • Wszystko dobrze? - zapytał chłopak.
  • Tak dobrze – odpowiedziałam lekko oszołomiona całą sytuacją. Dziękuje.
  • No to czemu masz taką minę? - zapytał chłopak przyglądając mi się dokładnie.
  • Y... wszystko w porządku – odpowiedziałam aby go uspokoić.
  • Kłamać to Ty nie umiesz. Po za tym taka ładna dziewczyna nie powinna w ogóle się smucić – powiedział chłopak.

  • E... nic mi nie jest na prawdę – powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
  • W porządku, uważaj na siebie. Jesteś mi coś winna – powiedział a ja się do niego w końcu uśmiechnęłam. Chłopak pobiegł w stronę autobusu a ja z trochę lepszym humorem wracałam do domu. Wróćmy na chwilę do naszego ukochanego rodzeństwa i ich kłopotów.
  • Nie, nie, nie, nie. A te konta w Szwajcarii też? - mówił Matias do telefonu. Dobra, nie ważne informuj mnie co się dzieje, ok? Na razie. - rozłączył się i podszedł do siostry. Jade! Jade!
  • To jakiś potworny koszmar Mati – szlochała Jade. Lepiej zostaw mnie teraz samą, smutną i przygnębioną, proszę.
  • Daj spokój, przestań robić obciach!
  • Niech przyjedzie śmieciarka i niech mnie wywiezie na śmietnik. Nie chce być biedna – płakała Jade.
  • Nie mów tego nigdy więcej. Jesteś naszą jedyną deską ratunku.
  • Ja! - otrzeźwiała na chwilę. Ledwie mi się udaje skorzystać z bankomatu przy odrobinie szczęścia z pomocą dobrego człowieka, który by przechodził obok – produkowała się Jade.
  • To prawda do niczego się nie nadajesz – stwierdził Matias.
  • No.
  • No ale jesteś... urocza... inteligentna... na swój sposób.
  • Tak masz racje.
  • I masz klasę, dobrze wyglądasz.
  • Tylko dobrze! - oburzyła się Jade.
  • Bosko! - poprawił się Matias. No to teraz musisz zrobić się jeszcze ładniejsza niż zwykle i ... Pokazać swoje czarujące oblicze i musisz wyjść za Germana i jego niezliczone miliony.
  • Ok, ok. Zrobię wszystko żeby jeszcze dzisiaj mi się oświadczył – mówiła podekscytowana Jade.
  • Dobrze.
  • Ale przed tym. Potrzebuje trochę gotówki – powiedziała podbudowana Jade.
  • E? - zapytał zdziwiony jej stwierdzeniem Matias.
  • Pieniądze Mati! - wyskoczyła nagle. Przecież mamy ich mnóstwo.
  • Mieliśmy ich mnóstwo.
  • No ale chyba coś Ci zostało?
  • No ale to co mi zostało. To...
  • Mati! Muszę go zdobyć i nie dam rady tego zrobić z tak przygnębioną miną. Jestem jedynym ratunkiem dla tej smutnej, żałosnej rodziny braciszku. Jestem niczym inwestycja.
  • Dobra, dobra, dobra. Trzymaj – wyciągnął banknot i podał siostrze.
  • A co to ma być? - zapytała zaskoczona.
  • Pieniądze – odpowiedział jej dobitnie Matias.
  • Jesteś wyjątkowo skąpy! - krzyknęła i zabrała mu portfel. Okropnie! Taxi! Taxi!
Jade z portfelem Matiasa udała się od razu do fryzjera aby odświeżyć swoją fryzurę. W tym samym czasie w naszym domu tata rozmawiał przez telefon z Ramallo o naszych finansach.
  • Panie Germanie chciałem przypomnieć że ostatnio nadszarpnął Pan trochę domowym budżetem – powiedział Ramallo zerkając w kartki, które trzymał w ręce.
  • Ale jak to? Chodzi o przyjęcie urodzinowe Violetty? - zapytał zdziwiony. Przecież wiesz, że na nią nigdy nie żałuje swoich pieniędzy. Jest dla mnie najważniejsza.
  • Tak wiem ale nie o to mi chodzi. Proszę zerknąć w komputer tam wysłałem panu parę dokumentów – German zerknął w swojego laptopa.
  • Widzę i wszystko jest w porządku.
  • Tak? A te 50 tysięcy, które Pan podarował Pani Jade?
  • Ramallo bądź spokojny. Jade odda mi te 50 tysięcy dolarów. Oczywiście że tak. Na razie – rozłączył się German kiedy do domu weszła Jade. No proszę ale ładnie wyglądasz – powiedział German do Jade, która dumnym krokiem szła w jego stronę.
  • Dziękuje kochanie to strój domowy – odpowiedziała uradowana. Nie chciałbyś ze mną pójść na romantyczną kolację przy świecach... tylko Ty i ja...nad brzegiem rzeki. Tetekor powiedział mi, że otworzyli świetną restaurację z leczniczymi masażami błotnymi. Serwują tam świeżo złowione ryby.
  • Zobaczymy.

  • Tak na prawdę to mówię Ci o tej kolacji bo już tyle czasu jesteśmy razem i ... No nie wiem chciałabym żebyśmy spędzali razem więcej czasu. Żebyśmy zaczęli planować wspólne życie... I żebyśmy razem patrzyli w przyszłość.
  • Ogólnie chodzi o to że powinniśmy spędzać więcej czasu razem. Wybacz ale powrót do kraju był trochę skomplikowany. No i adaptacja Violetty.
  • Tak ale wiesz, Viola potrzebuje bliskiej przyjaciółki. Potrzebuje kogoś kto by nią pokierował. Nauczył by ją jak się malować. Kto by ją wprowadził w najnowsze trendy żeby ją traktowali jak prawdziwą księżniczkę. A Ty potrzebujesz kogoś kto... No nie wiem... kto by był przy Tobie już na zawsze – gdy Jade chciała urobić tatę na swoją stronę, nagle wpadłyśmy z Angie do domu jak huragan.
  • Violu! - wołała za mną Angie.
  • Córeczko co się stało? - zapytał od razu zaniepokojony tata.
  • Co Ty jej zrobiłaś? - zapytała zirytowana Jade. Violu!
  • Nic takiego – odpowiedziałam im od niechcenia i uciekłam do swojego pokoju.
  • Nie wiem co się dzieje. Nie chce ze mną rozmawiać. Zostawiłam ją na chwile na koncercie a jak wróciłam... - tłumaczyła się Angie.
  • Zostawiłaś ją samą? - zapytała oburzona Jade.
  • Poszłam do łazienki – odpowiedziała Angie w swojej obronie.
  • Oj proszę pójdę do niej – wyrwała się nagle Jade.
  • Nie może lepiej ja – odezwała się ponownie Angie.
  • Nie, ja pójdę – powiedział stanowczo German.
Nagle zaczął w torebce dzwonić telefon Angie. 
  • Halo? - zapytała nie pewnie do słuchawki Angie. Nie, nie, nie Maxi. Nie, nie mogę. Nie mogę teraz przyjść. Jestem bardzo zajęta. Skąd masz mój numer ja Ci go nigdy nie dawałam? Co? Dobrze. No już, już. Już idę. Za chwilę tam będę. To na razie – powiedziała do telefonu. Y... Panno Jade mam coś na prawdę pilnego i muszę już iść. Za sekundę wrócę. Dziękuje.
  • Masz tyle sekundek ile tylko chcesz – powiedziała pod nosem zadowolona Jade, w tym samym czasie tata podążył za mną do mojego pokoju.
  • Powiesz co wydarzyło się na koncercie? - zapytał zamykając za sobą drzwi. Co się stało z Angie? Dlaczego zostawiła Cię samą? Wystraszyłaś się? A może się zgubiłaś? - zadawał bez końca kolejne pytania.
  • Nic się nie stało tato – odpowiedziałam mu w końcu w miarę normalnym tonem.
  • No to o co chodzi? - zapytał lekko zdezorientowany.
  • Jak Ci powiem będzie jeszcze gorzej!
  • Dlaczego? Co się stało? Powiedz mi – nalegał tata.
  • Nic się nie stało! Zresztą i tak tego nie zrozumiesz!
  • Daj mi szanse.
  • Nie przestań, nic się nie stało.
  • Violetto coś na pewno się stało skoro się tak zachowujesz. Jeśli to nic takiego to możesz mi powiedzieć.
  • Tylko się zdenerwujesz.
  • Nie rozmawiaj tak ze mną bo...
  • Bo co? Zamkniesz mnie w areszcie bo jest mi źle i chce być sama we własnym pokoju?

  • Kiedyś wszystko mi mówiłaś?
  • Tak ale kiedyś ... byłam małą dziewczynką – zdenerwowana opuściłam swój pokój aby już więcej nie rozmawiać z tatą. Gdy zamknęłam za sobą drzwi poczułam dziwne uczucie które mówiło mi że chyba powinnam mu odpuścić ponieważ to nie jego wina że Tomas mnie tak potraktował. Jednak nie mogłam i poszłam do kuchni po coś do picia. Tata opuścił mu pokój i zamknął się w swoim gabinecie, a ja w spokoju wróciłam do siebie. Do kuchni wszedł Ramallo, który właśnie rozmawiał z Matiasem przez telefon.
  • Tak Matias wiem 50 tysięcy dolarów dla Ciebie i Twojej rodziny to raptem nie wielka sumka ale moja praca polega na porządkowaniu rachunków Pana Germana czy to jest jasne? No cóż dziękuje, żegnam Cie. Do widzenia – powiedział rozłączając się. Ale mnie denerwuje to przeklęte rodzeństwo – mówił Ramallo zerkając do lodówki. Zaraz co my tu mamy. Co by...
  • Przepraszam – nagle ktoś zawołał wchodząc do kuchni.
Jesteście ciekawi kto wszedł do kuchni i przeszkodził Ramallo w grzebaniu w lodówce? Co wydarzy się w kolejnym rozdziale mojej historii? Tego dowiecie się już nie długo. A teraz przepraszam że takie krótkie zakończenie ale nie mam humoru do dalszego pisania. Pozdrawiam Was wszystkich Viola. 


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego i piątego odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie” , „Podejrzenie”)