piątek, 27 kwietnia 2018

Rozdział XXXV Koncert smyczkowy

Hej wszystkim! Trochę mnie z Wami nie było ale już do wracam z kolejną dawka wielkich emocji. Mam nadzieje, że moi poprzednicy godnie mnie zastępowali. Ich historie są równie ciekawe jak moje. Teraz czas na szybki skrót tego co się działo w moim poprzednim rozdziale. Tata ponownie przyjął Angie do pracy z czego ogromnie się ciesze! Jest ona dla mnie więcej niż zwykłą guwernantką. Traktuje ją jak moją jedyną przyjaciółkę, której ufam i mogę wszystko powiedzieć. Po jej powrocie zaczęłyśmy lekcje solmizacji, które były dla mnie bardzo nudne. Jednak dzięki Angie stały się lepsze. Namówiła mnie do śpiewania, które całkiem przypadkiem usłyszał tata. Ku mojemu zdziwieniu nie było awantury ale zwykła rozmowa. Rozdział zakończył się niespodzianką, którą przygotował dla mnie tata ale co to było? No tak zaraz się dowiemy.
  • Pójdziesz z Angie na koncert instrumentów smyczkowych – powiedział z uśmiechem tata.
  • Super! - ucieszyła się Angie.

  • Tato żartujesz sobie przecież ten koncert to będą straszne nudy – powiedziałam mocno zdziwiona jego wyborem.
  • Nie, nie, nie. Nie wiesz co mówisz, koncert odbywa się w nowoczesnym audytorium, które ma mnóstwo sal – mówił tata wręczając Angie bilety. To super miejsce na pewno Ci się spodoba. Powinno być ciekawie. Nie myśl, że to rozrywka tylko dla starszych pryków jak ja. Będziecie się świetnie bawić – powiedział tata kończąc z uśmiechem na ustach.

  • Super – powiedziałam udając entuzjazm.
  • Dobrze. To już Wam nie przeszkadzam w lekcji – powiedział tata i udał się do wyjścia.
  • Nie cieszysz się? - zapytała Angie.
  • Jakoś nie bardzo. Wiesz w moim wieku słucha się raczej czegoś innego...
  • No tak, gwiazdy rocka czy gwiazdki popu.
  • Tak Angie, dlatego liczyłam na koncert jakiejś gwiazdy a nie nudne rzępolenie.
  • Wróćmy lepiej do lekcji bo całkiem się zniechęcisz do muzyki.
  • Jakoś nie mam ochoty na solmizacje.
  • To teraz trochę sobie popiszemy w pięciolinii.
  • Serio?
  • Tak wyciągaj zeszyt.
  • Proszę Ty sobie pisz a ja popatrzę.
  • No dobrze. Zaczniemy od klucza wiolinowego i może zapiszemy parę nut.
  • Yhy.
  • A tak zapisuje się synkopę – Angie pisała dalej.
  • Kim jest Rafa Palmer? - zapytałam nagle niespodziewanie.
  • Rafa Palmer?
  • Tak. Imię to ma takie trochę jak piesek, maskotka. Rafa Palmer – Golden Retriver.
  • Nie, nie. - zaczęła się śmiać Angie. Rafa Palmer to jedna z najbardziej znanych gwiazd rocka.
  • Aha.
  • Violu? Mogę Cię o coś zapytać?
  • Słucham?
  • Na prawdę tak szybko zrezygnowałaś ze Studia?
  • A... coś Ty. Bardzo bym chciała tam pójść ale nie chce się kłócić z tatą. I ... chyba nie warto się o to sprzeczać.
  • Ale Violu przecież dzieci muszą się czasem sprzeciwiać rodzicom. Czasem nawet ich denerwować. Wiadomo, że ludzie mają różne poglądy ale najlepiej kiedy da się znaleźć kompromis. Zwłaszcza, że to co proponujesz jest bardzo sensowne, rozumiesz?
  • Rozumiem ale to nie takie proste. Bardzo dużo mu zawdzięczam.
  • Ale ... nie jest doskonały.
  • Nie, ma swoje wady ale kocham go. To mój tata.
  • A co jeśli by się okazało... że ukrywa przed Tobą coś bardzo, bardzo ważnego?
  • Mój tata nie kłamie – powiedziałam pewna swego.
  • A jakby skłamał?
  • Pewnie było by mi źle. To oczywiste ale dlaczego o tym rozmawiamy?
Nagle zaczął dzwonić telefon Angie.
  • Przepraszam Violu. Halo? Nie, nie teraz nie mogę iść Pablo. W tej chwili! No dobrze, zaraz wychodzę. Całuje – powiedziała Angie i się rozłączyła. Violu przepraszam ale muszę załatwić coś ważnego jak wrócę pójdziemy na koncert, ok?
  • Jeśli to ważne to leć.
  • Ok do zobaczenia!
  • Pa!
W tym samym czasie Jade odbywała swoją wizytę w salonie kosmetycznym. Właśnie udawała się do kasy aby zapłacić za swoje usługi.

  • Proszę, dzisiaj zapłacę kartą i poproszę od razu wizytę na jutro, tak? - podała swoją kartę kredytową ekspedientce. Odwróciła się i nagle ujrzała swoją znajomą. A! Mery! Co u Ciebie? Kupiłaś sobie już ten jacht? O to cudownie, wspaniale. A wiesz słyszałam, że w Kongu mają na prawdę nieziemskie plaże jeśli będziesz się wybierała to od razu daj mi znać nie? - nagle się odwróciła w stronę lady i ujrzała jak kasjerka niszczy jej kartę kredytową. Coś Ty narobiła!? Postradałaś zmysły!
  • Bardzo mi przykro musiałam ją zniszczyć bo takie dostałam instrukcje – powiedziała kobieta.
  • Co mnie obchodzą instrukcje. A jakbym ja tak pocięła Twoją portmonetkę! - krzyczała zdenerwowana Jade.
  • Ma Pani może inną? - zapytała kobieta nie zwracając uwagi na złośliwości Jade.
  • Portmonetek mam tysiące!
  • Inną kartę?
  • Tak chwileczkę, masz trzymaj! - podała kolejna kartę kobiecie i wzięła pociętą do ręki. Moje maleństwo w domu jakoś Cię skleję. Co?
  • Nie mają Państwo przypadkiem kłopotów finansowych albo...

  • Nie mam kłopotów finansowych co Ty wygadujesz bardzo Cię proszę uważaj na to co mówisz. Chcesz mnie nastraszyć żebym osiwiała! Co trzeba zrobić? - zapytała zdenerwowana Jade i podeszła do kobiety.
  • Trzeba ją przeciągnąć tutaj – wskazała kobieta na terminal leżący obok niej.
  • O! To nie możliwe, nie możliwe.
  • Teraz to już jasne, że ma Pani problem na koncie.
  • Teraz to już jasne, że to jednak Państwo mają problem i powinniście mi być dozgonnie wdzięczni, że jeszcze tu przychodzę. I nadaje prestiż temu miejscu. Powinnam tu być przyjmowana za darmo! Gdyby nie to, że dopiero co miałam robiony manikiur u Twoich koleżanek wywróciłabym to wszystko do góry nogami!
  • W takim razie płaci Pani gotówką, prawda? - zapytała nie wzruszona kobieta.
  • Proszę! - krzyknęła oburzona Jade dając kobiecie pieniądze do ręki.
  • Dziękuje. Zapraszamy ponownie.
  • Grubo się  zastanowię zanim ponownie tutaj przyjdę. W moich oczach straciliście najlepszego klienta – powiedziała na odchodne i wyszła. Kobieta wzruszyła ramiona, gdyż była już przyzwyczajona do takich sytuacji.
W tym czasie gdy Jade miała problemy z płaceniem, a Angie pilnie musiała gdzieś wyjść postanowiłam w jakiś sposób wymknąć się z domu. Schodząc po schodach na dół zauważyłam Olgę, która właśnie szykowała się do wyjścia na zakupy. Ubrałam się i stałam gotowa do wyjścia obok jej wózka. Olga wzięła torbę i pomaszerowała do wyjścia jednak była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła jak wychodzę za nią. Po chwili się spostrzegła i zapytała mocno zdziwiona.
  • Moja droga Panno a Ty gdzie się wybierasz? Bo chyba nie na zakupy? To mój obowiązek no chyba że coś się zmieniło?
  • Olga! Ja muszę po prostu wyjść z domu! Dobrze wiesz, że tylko z Tobą tata mi pozwoli.

  • Dobrze weź to – podała mi kartę. To jest lista zakupów. Ty pójdziesz do warzywniaka, ja do piekarni. Masz tu wózek. No – podała mi wózek.
  • Dziękuje. Pośpiesz się bo Angie zabiera mnie na koncert, ok?
  • Ok, idź.
  • Pa.
  • Pa.

Warzywniak był nie daleko mojego domu, więc zbytnio nie oddaliłam się tak jak miałam w zamiarze. Zaczęłam wybierać owoce z listy, którą dała mi Olga kiedy nagle usłyszałam znajomy głos.
  • Cześć!
  • Cześć – odwróciłam się aby się upewnić czy to nie sen.
Ahora se que la tierra...
  • Co robisz zakupy? Pomagasz mamie? - zapytał Tomas widząc mnie z wózkiem i listą zakupów w ręce.
  • A... - nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. A Ty?
  • Kazali mi kupić kilka rzeczy bo właśnie zlecili nam bardzo duże zamówienie, no i jestem.
  • Ha... rozumiem.
  • Szef Twojej mamy ma trudny charakter. Powiedz na prawdę lubisz tam mieszkać?
  • Wiesz Tomas to nie tak jak myślisz. Ja tak serio... - chciałam mu wreszcie wytłumaczyć całą tą sytuacje ale wszedł mi w słowo.
  • Nie rozmawiasz z nieznajomymi o to chodzi? Jeśli chcesz możemy się umówić na przykład na piknik i lepiej się poznamy.
  • Czemu nie umówisz się ze swoją dziewczyną? Powiedz? - zapytałam mocno zdziwiona jego propozycją.
  • Nie mam dziewczyny.

  • To nie prawda. Jest wysoka, ładna blondynka, która cały czas trzyma rękę w ten sposób i gada ... - zaczęłam mu ją opisywać kiedy znowu wszedł mi w słowo.
  • Pewnie mówisz o Ludmile. Nie mów, że Ty też widziałaś ten filmik w internecie.
  • Jaki filmik? - zapytałam trochę zdziwiona.
  • Nie ważne. Wierz mi nie jestem z nią ani z żadną inną dziewczyną.
  • Na pewno?
  • Tak. Mówię prawdę. Lubie dziewczyny takie jak Ty. Wrażliwe, o szczerym spojrzeniu.
Nagle zauważyłam samochód taty, który właśnie zmierzał w naszym kierunku. W panice uciekłam i schowałam się za skrzynkami.
  • Co się stało? - zapytał zdziwiony Tomas.
  • Chodź tutaj – zawołałam żeby się schował razem ze mną. On nie może nas zobaczyć. Nie może nas zobaczyć! - krzyknęłam do niego pół szeptem.
  • A to nie jest szef Twojej mamy? - zapytał Tomas wskazując na samochód.
  • Tak! Ale nie może zobaczyć co robimy. Jest tam? - pytałam mocno zdenerwowana.
  • Co robimy? - dopytywał zdziwiony Tomas. Rozmawiamy?
  • Pojechał już? Nie ma go?
  • Tak już pojechał.
  • Muszę już iść Tomas.

  • Już? Poczekaj! Czekaj! Powiedz mi przynajmniej czy pójdziesz ze mną na ten piknik? Ja mogę przynieść kanapki i picie albo wiesz – powiedział patrząc mi prosto w oczy. Gdy tak staliśmy z daleka obserwowali nas koledzy Ludmiły.
  • Ale ja jestem strasznie zajęta, mam mnóstwo rzeczy na głowie i ... - bardzo się spieszyłam aby tata nie zauważył, że nie ma mnie w domu więc chciałam jak najszybciej zakończyć rozmowę.
  • Ona jest dziewczyną dostawcy? - zapytał chłopak Ludmiły swojego kolegę.
  • Proszę powiedz mi chociaż tak czy nie?
  • Nie wiem – jednak po chwili zmieniłam zdanie. Niech będzie – zgodziłam się i pobiegłam do domu.
  • Ale ma farta ten chłopak. Ma śliczną dziewczynę! - krzyknął zachwycony kolega. Nie no ... Ludmiła też jest śliczna ale... - zaczął się tłumaczyć zagubiony chłopak.
  • Zostawmy temat mojej dziewczyny – powiedział oburzony chłopak. Chodźmy lepiej do Studia bo się spóźnimy.
Pobiegłam do domu mocno zdenerwowana oraz podekscytowana rozmową z Tomasem. Jego propozycja była dla mnie bardzo szalona ale w głębi duszy bardzo pragnęłam się z nim spotkać i porozmawiać na spokojnie. W domu zostawiłam wszystkie rzeczy i przeprosiłam Olgę, że jednak nie udało mi się pomóc jej w zakupach. Chwilę po mnie do domu weszła Angie wyglądała dość dziwnie.
  • Dobrze się czujesz? - zapytałam zdziwiona.
  • Tak chodźmy już bo się spóźnimy – odpowiedziała szybko nie zwracając uwagi że dziwnie się jej przyglądam.
  • Dobrze, chodźmy.
Całą drogę do audytorium odbyłyśmy w milczeniu. Angie była zamyślona oraz bardzo zdenerwowana. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi więc milczałam. Moje myśli i tak były skierowane w stronę Tomasa. Byłam ciekawa czy uda nam się spotkać i porozmawiać. Nagle znalazłyśmy się na miejscu i odważyłam się zapytać Angie ponownie o co chodzi z jej strojem.
  • Jesteś pewna, że ok?
  • Tak, tak. Jest ok. Tylko jestem trochę przeziębiona. A psik – nagle kichnęła oglądając się za siebie.
  • No ale tak nagle? Przed chwilą byłaś zdrowa.
  • Tak właśnie ze mną jest Violu. U mnie to taka huśtawka. Czuje się dobrze a za chwile jestem cała zakichana. A psik.
  • Proszę – podałam jej szalik, który spadł od kichania i weszłyśmy do środka. Możesz już zdjąć okulary – powiedziałam gdy usiadłyśmy na swoich miejscach.
  • Nie, nie. Bo widzisz oczy mi łzawią ale nie martw się.
  • Wszystko dobrze? - zapytałam ponownie.

  • Tak, tak. Musze iść do łazienki. Zaraz wracam, dobrze?
  • Czekaj ale zaraz się zacznie – zatrzymałam ją na chwilę.
  • Właśnie teraz mi się zachciało, tak – powiedziała Angie i wyszła z sali.
Siedziałam na sali sama i słuchałam jak grają, zaczynałam się lekko nudzić oraz zastanawiać gdzie podziała się Angie. Zerknęłam na zegarek i minęło sporo czasu od jej wyjścia , zaniepokoiłam się i rozglądałam za nią. Nagle weszła do sali.
  • Co się z Tobą działo? - zapytałam lekko zdenerwowana. Utknęłaś w toalecie?
  • Nie, nie, nie. Po prostu mam kaszel – zaczęła nagle się dusić. I co podoba Ci się?
  • Nie umieram z nudów. Może zobaczymy tego rockmana o którym mówiłaś?
  • Nie, nie, nie. Wiesz musimy tu zostać do końca. Twój tata mnie zwolni jeśli nie zostaniemy na koncercie – nagle zaczął dzwonić telefon. Hej, sory – powiedziała Angie wyciągając telefon z torebki.
  • Angie! - upomniałam ją.
  • Halo? Halo? Tak, tak, tak, tak, tak. Już idę, zaraz będę.
  • Gdzie Ty znowu idziesz?
Jesteście ciekawi co wydarzy się dalej? To zapraszam do śledzenia mojego kolejnego rozdziału, który Wam opowiem. A wydarzy się dużo! Może dowiemy się gdzie ciągle znika Angie? Czy uda nam się spotkać jeszcze kogoś znajomego w audytorium? Co z kłopotami finansowymi Jade? Zapraszam Was serdecznie do śledzenia dalszych losów. Pozdrawiam Was serdecznie z nudnego koncertu. Viola.

Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie”)  

czwartek, 26 kwietnia 2018

Śpiewaj razem z Angie

Witajcie moi drodzy w kolejnym poście z mojej serii "Śpiewaj razem z Angie".

Dzisiaj nie będzie zbytnio dużo informacji bo jak sami wiecie pracujemy aktualnie nad kolejną piosenką z serialu "Violetta". Dla szybkiego przypomnienia aktualnie pracujemy nad drugą z kolei już piosenką. "Te creo" została napisana przez naszą Violettę. Jednak nie była wykonywana tylko przez nią. Jak sami również wiecie była także wykonywana w innych językach. 

Wracajmy jednak do dzisiejszego posta. Jak sami wiecie w internecie ukazało się mnóstwo wersji w języku polskim. Jednak ja sama poświęciłam swój czas i ciężko pracowałam nad jej tłumaczeniem. Mam nadzieje, że się Wam spodoba i będziecie wyrozumiali jeżeli jednak coś poknociłam.

To teraz już czas na tekst i tłumaczenie.

Te creo
Wierzę Ci
No se si hago bien
Nie wiem, czy dobrze sobie radzę
No se si hago mal
Nie wiem, czy robię źle
No se si decirlo
Nie wiem, czy to powiedzieć
No se si callar
Nie wiem, czy milczeć


Que es esto que siento
Co to jest, co czuje
Tan dentro de mi,
Wewnątrz mnie
Hoy me pregunto
Dziś pytam siebie
Se amar es asi
Tak to jest miłość

Mientras algo me hablo de ti,
Podczas gdy coś mi mówi o Tobie
Mientras algo crecia en mi,
Podczas gdy coś we mnie urosło
Encontre las respuestas a mi soledad
Znalazłam odpowiedzi na moją samotność
Ahora se que vivir es sonar.
Teraz wiem że życie jest marzeniem

Ahora se que la tierra es el cielo
Teraz wiem, że ziemia jest niebem
Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Que en tus brazos ya no tengo miedo,
Że w Twoich ramionach już się nie boję
Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Que me extranas con tus ojos,
Że tęsknie za Twoimi oczami
Te creo
Wierzę Ci
Te creo
Wierzę Ci

Y cuando te acercas
I kiedy Ty podchodzisz
No se como actuar
Nie wiem, jak się zachować
Parezco una nina
Wyglądam jak dziewczynka
Me pongo a temblar
Zaczynam drżeć 

No se que me pasa
Nie wiem co jest ze mną nie tak
No se si es normal
Nie wiem czy to normalne
Si a todas las chicas
Czy wszystkim dziewczyną
Les pasa algo igual
Coś takiego się dzieje

Mientras algo
Podczas gdy coś
Me hablo de ti
Opowiedziało mi o Tobie
Mientras algo
Podczas gdy coś
Crecia en mi
Urosło we mnie

Encontre las respuestas a mi soledad
Znalazłam odpowiedzi na moją samotność
Ahora se que vivir es sonar
Teraz wiem że życie jest marzeniem

Ahora se que la tierra es el cielo
Teraz wiem, że ziemia jest niebem
Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Que en tus brazos ya no tengo miedo
Że w Twoich ramionach już się nie boję
Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Que me extranas con tus ojos
Że tęsknie za Twoimi oczami
Te creo
Wierzę Ci
Te creo
Wierzę Ci
Que me extranas
Że tęsknisz za mną
Que me llamas
Że zadzwonisz do mnie
Te creo
Wierzę Ci
Te creo
Wierzę Ci

Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Ahora se que la tierra es el cielo
Teraz wiem, że ziemia jest niebem
Te quiero
Kocham Cię
Te quiero
Kocham Cię
Que en tus brazos ya no tengo miedo
Że w Twoich ramionach już się nie boję

Que me extranas con tus ojos
Że tęsknie za Twoimi oczami
Te creo
Wierzę Ci
Te creo
Wierzę Ci

Que me extranas
Że tęsknisz za mną
Que me llamas
Że zadzwonisz do mnie
Te creo
Wierzę Ci
Te creo
Wierzę Ci

No se si hago bien
Nie wiem, czy dobrze sobie radzę
No se si hago mal
Nie wiem, czy robię źle
No se si decirlo
Nie wiem, czy to powiedzieć
No se si callar
Nie wiem, czy milczeć

Serdecznie Was pozdrawiam i zapraszam do komentowania. A w następnym poście zobaczycie wymowę tego utworu. 

środa, 25 kwietnia 2018

100 postów za nami!

Witam wszystkich bardzo gorąco w ten trochę wietrzny dzień - no przynajmniej u mnie bo nie bardzo wiem jak jest u Was. Jak sami widzicie stuknęło na moim blogu już 100 postów !!!!!!  Jestem z tego osiągnięcia bardzo dumna, ponieważ nie ukrywam że miałam chwile załamania. A jak sami wiecie one nie służą nam w podejmowaniu dobrych decyzji... Jednak przezwyciężyłam to i jestem tu dalej z Wami!!!! Piszę nadal z czego bardzo się ciesze i mam nadzieje, że Wy razem ze mną.

Wiem że za dużo to się nam nie wydarzyło od ostatniego podsumowania i może Was to wszystkich zanudzić ale już tak w zwyczaju bywa że po kolejnej dziesiątce ono występuje. Może moje małe postępy w obrębie tych dziesięciu nowych postów zmotywują mnie do dalszego i bardziej intensywnego działania. Oczywiście Wasze wsparcie również mi bardzo pomoże.

Najpierw zacznę od podziękowań dla moich czytelników. Dziękuje wszystkim nawet tym, którzy nie zostawiają swojego śladu ale mimo to wiem że ze mną jesteście. Największe podziękowania kieruje do moich wiernych komentatorów : 

MIRANDA ROSE - NAJWIERNIEJSZY KOMENTATOR, KTÓRY ZAWSZE WSPIERA MNIE SWOIM DOBRYM SŁOWEM
LAURA COMELLO - MÓJ DRUGI NAJWIERNIEJSZY KOMENTATOR, KTÓRY MIMO NIE LICZNYCH KOMENTARZY ZAWSZE POTRAFI ZAZNACZYĆ JAK BARDZO CIERPLIWIE CZEKA NA MOJE HISTORIE

SERDECZNIE WAM DZIĘKUJE I CZEKAM NA KOLEJNE DOBRE SŁOWA!!!!!


Teraz czas na licznik odwiedzin, który podskoczył dość sprawnie mimo tak małej ilości postów. Jestem pod wielkim wrażeniem i liczę na coraz więcej Waszych odwiedzin!!!
Aktualny stan to 3528 odwiedzających
Dziękuje !!!

Teraz ranking najlepiej czytanych według Was rozdziałów :
1. Rozdział XXIV Kłótnia z przyjacielem 105 wyświetleń
2.Rozdział XXIII Podwójne życie Angie 96 wyświetleń
3. Rozdział I Początek 44 wyświetlenia
4. Rozdział III Wyprawa na lotnisko 33 wyświetlenia
5. Rozdział II Bilety 31 wyświetleń

Jak sami widzicie zrobiło nam się niewielkie zamieszanie ;) Może następnym razem coś bardziej się zamiesza ;) Liczę na Was jak zawsze ;)

No i jeszcze jeden ranking tych najmniej popularnych rozdziałów. Trochę się pozmieniało. Coś nam ubyło ale coś przybyło i jak zawsze liczę na Was. Zamieszajcie tutaj trochę. (Mam na myśli bardzo ;p )

1. Rozdział XV Nieoczekiwane spotkanie 6 wyświetleń
2. Rozdział XVII Właściwy wybór Angie 7 wyświetleń
3. Rozdział XI Powrót Violetty 8 wyświetleń
Rozdział XIII Urodziny Violetty 8 wyświetleń ( również 3 miejsce)
Rozdział XVIII Trudne życie Tomasa 8 wyświetleń ( również 3 miejsce)
Rozdział XXVIII Zwolniona! 8 wyświetleń ( również 3 miejsce)
4. Rozdział XXXIII Problemy z laptopem 12 wyświetleń
5. Rozdział XIX Zaskakujący dzień Tomasa 13 wyświetleń
Rozdział XXXII Kłopoty to moja specjalność 13 wyświetleń (również 5 miejsce)

No trochę tego nam się tu nazbierało więc jest w czym mieszać ;)

Jeszcze szybkie podsumowanie narratorów bo jak zauważyliście dołączył do nas nowy!
Oto oni: Violetta, Angie, Tomas, Camila i Maxi. 

W obiegu mamy już pięć odcinków z serii pierwszej naszego serialu "Violetta". Prace zakończone już nad dwoma pierwszymi i do zbliżam się wielkimi krokami do końca trzeciego.

Myślę, że mój dość spory post Was nie zanudził ;) Zapraszam do śledzenia kolejnych postów. Komentujcie, zostawiajcie swój ślad. W sekrecie Wam powiem że pracuje nad nowym postem z serii Śpiewaj razem z Angie, który ukaże się jeśli zakończę nad mim pracę już jutro! Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz zapraszam do śledzenia ;)


wtorek, 24 kwietnia 2018

Motto Violetty na dziś!

Witam wszystkich bardzo serdecznie ;) Ciesze się, że nowy rozdział tak się podobał i chętnie go czytaliście ;) Oczywiście kto jeszcze nie miała okazji to zapraszam do nadrobienia lektury. Kolejny rozdział opowie nam już nasza Violetta ale nie martwcie się Maxi jeszcze do nas wróci, tak samo jak reszta naszych narratorów. A kto wie może wkrótce ktoś nowy do nich dołączy ;) Poprzedni rozdział był zabawny, no i wprowadził nas w dobry nastrój. Teraz nowe hasło nawiązujące do rozdziału ;)

W kolejnym rozdziale czekają nas nowe intrygi oraz miłosne zawirowania. Jesteście ciekawi co się wydarzy?? Zapraszam już niedługo nowy rozdział ;) 
Zachęcam do czytania i komentowania :)
Gorąco Was wszystkich pozdrawiam ;) 

piątek, 13 kwietnia 2018

Rozdział XXXIV Zabawny dinozaur

Siemanko ludziska! Tu znowu ja marny ale może już nie długo sławny tancerz, a może producent muzyczny? A tak na serio to Maxi ;) Bardzo ciesze się z faktu, że mogę ponownie opowiedzieć Wam historię. Kiepski ze mnie narrator ale postaram się znowu coś sklecić. No to szybki skrót z tego co działo się poprzednim razem. Ludmiła zalała mojego laptopa, na którym znajdowała się prezentacja na zajęcia z Pablem. Ale dzięki pomocy Braco udało nam się go naprawić. Pablo dał nam bardzo trudne zadanie, które nie będzie proste w realizacji. Współpraca z „elitką” jest nie możliwa. Próbowaliśmy się jakoś z nimi dogadać ale skutki były marne. Rozdział zakończył się na tym jak Leon obejrzał nagranie ze swoją dziewczyną w akcji. Oczywiście do sieci wrzuciła je nasz ukochana Francesca z zazdrości o Tomasa. Wróćmy jednak do Leona.
  • Co z tym teraz zrobisz? - zapytał Andres.
  • Jeszcze nie wiem ale Ludmiła nie może wiedzieć o tym, że go widziałem. Rozumiesz?
  • Spoko nic jej nie powiem.
  • Ośmieszyła mnie w oczach całej szkoły więc muszę coś wymyślić aby to ona była w centrum a nie ja.
  • Ale przecież to Twoja dziewczyna?
  • No i co z tego! Nikt nie będzie mnie tak ośmieszał.
  • Spoko nie denerwuj się tak.
  • Luz wróćmy do tego na czym skończyliśmy.
  • Ok.
Po ostatnich zajęciach wszyscy wrócili do domów i każdy zastanawiał się co przyniesie mu kolejny dzień w „Studiu 21”. Pablo wyraźnie dał nam wszystkim do zrozumienia, że musimy wreszcie zacząć pracę w grupie ale niestety nie wychodzi nam to wcale. Kolejny dzień miał być lepszy dla nas wszystkich przynajmniej tak się nam wydawało. Siedzieliśmy razem z przyjaciółmi na ławce przed szkołą i rozmawialiśmy na temat zadania od Pabla.
  • Martwi mnie, że Ludmiła i reszta nie chcą się przyłączyć do wspólnego projektu – powiedziała zmartwiona Francesca.
  • O Rzymie mowa – powiedziałem patrząc na „elitkę”, która właśnie zmierzała w naszą stronę.
  • Co mówisz o Rzymie? Nie wiesz jak bardzo tęsknie za Włochami – powiedziała zamyślona Francesca.

  • Tak tylko powiedziałem Francesca. Jak chcesz... - nie dała mi dokończyć zdania.
  • Chce co? Nigdy wcześniej mi nie mówiłeś że byłeś w Rzymie.
  • Francesca on miał na myśli, że właśnie tu idą – wtrąciła się Camila i wskazała palcem na idącą grupkę.
  • A jasne. Idziemy? - zapytała pewna siebie.
  • Teraz? - zapytałem zdziwiony.
  • Tak – powiedziała Francesca i wstała udając się w kierunku „elity”. Poszedłem razem z nią aby ją wesprzeć. Hej jak leci? Chcemy pogadać o naszym projekcie. Mamy już gotowy podkład muzyczny.

  • Wyobrażam sobie – odpowiedziała Ludmiła i zaczęła się śmiać razem ze swoją koleżanką.
  • Nie wiem co was tak śmieszy. Ludzie tylko tracimy czas – powiedziała zrezygnowana Francesca.
  • Poczekaj, uspokój się – próbował wtrącić się Leon. My się tym zajmiemy.
  • Ale mamy wykonać ten projekt razem – przypomniałem im słowa Pabla.
  • Wiesz wody z kwasem się nie łączy – odezwała się przyjaciółka Ludmiły.
  • A to wy tu jesteście kwasem. Tylko wam przypominam bo może o tym zapomnieliście. Zostawcie wszystko w moich rękach, a ja przed ostatecznym terminem pokaże wam choreografie. Oj Fran nie wyglądasz najlepiej kiedy się denerwujesz. Głowa do góry! - powiedziała na odchodne Ludmiła i odeszła razem ze swoją grupką.
  • Czyli wracamy do punktu wyjścia – powiedziała zrezygnowana Francesca i wróciła razem ze mną na ławkę gdzie siedziała Camila i Braco.
  • I znowu nic nie udało nam się osiągnąć – dodała Camila.
  • Moja muzyka znowu się nie przyda na nic – powiedziałem do moich przyjaciół.
  • Maxi Twoja muzyka to coś. Jest wyjątkowa – pocieszała mnie Camila.
  • Tak Camila ma racje Twoja muzyka jest... - zaczęła wymyślać Francesca ale wszedłem jej niepewny swojej wypowiedzi w słowo.
  • Moja muzyka ma mi wskazywać czego dokładnie szukam, a ja szukam... mnie. Ona szuka mnie! - powiedziałem podekscytowany patrząc na dwie dziewczyny zmierzające w naszym kierunku. Zgadza się?
  • I znowu zatkało Cię na widok Dolores – zaćwierkała mi do ucha Francesca.
  • Maxi to moja przyjaciółka przedstawić Ci ją? - zawołała w moim kierunku Camila.
  • Nie no nie, ale po co ? - nagle poczułem się bardzo speszony.
  • Cześć Cami! - zawołała Dolores.
  • Dolo! Przedstawię Ci wszystkich. To Maxi, to Francesca a to jest... - nie dokończyła Camila bo nagle chłopak wszedł jej w słowo.
  • Braco – przedstawił się sam.
  • Ty nie jesteś stąd? - zapytała z uśmiechem na twarzy Dolores.
  • To prawda – odpowiedział jej grzecznie Braco.
  • To skąd jesteś? - zapytała Dolores kiedy nagle zaczął dzwonić jej telefon.
  • Jestem z ... - zaczął Braco jednak dziewczyna nie zwracała na niego uwagi.
  • Tak mamo? Że co? Ale to jest dzisiaj! No dobrze postaram się – powiedziała dziewczyna do telefonu.
  • Jest jakiś problem? - zapytała Camila.
  • Tak.
  • Mów jaki może Ci pomożemy – wyrwałem się z ławki jak poparzony.
  • Dziś są urodziny mojego młodszego brata i mama zatrudniła klauna ale właśnie odwołał występ. Młody jest teraz nie do zniesienia i to ja muszę się nim zająć – tłumaczyła Dolores.
  • Pomogę Ci – powiedziałem ale nagle się poprawiłem. To znaczy wszyscy razem pomożemy.
  • Zrobilibyście to dla mnie? - zapytała zachwycona dziewczyna.
  • Tak jasne, czemu nie – potwierdziłem nie pytając kolegów o zdanie.
  • To widzimy się u mnie po szkole. Cami wie gdzie mieszkam. Do zobaczenia – powiedziała uradowana Dolores i odeszła razem z koleżanką.
  • Do zobaczenia! - zawołały dziewczyny i patrzyły na mnie zabójczym wzrokiem.
  • No co pomożecie prawda? - popatrzyłem na przyjaciół błagalnym wzrokiem.
  • Fran nie zostawimy go przecież w potrzebie – powiedziała Camila patrząc na koleżankę.
  • No dobra niech będzie – zgodziła się Francesca.
  • A Ty Braco idziesz z nami? - zapytała Camila.
  • Niestety ma do załatwienia jedną ważną sprawę. Bardzo bym chciał ale nie zdążę – powiedział Braco.
  • Dobra damy rade chyba w trójkę – podsumowała Francesca. A teraz na zajęcia.
Dzień w szkole ciągnął się długo mimo paru zajęć, które mieliśmy w planie. Siedziałem i z utęsknieniem patrzyłem jak wskazówka zegara przesuwa się niemiłosiernie powoli do przodu. Na zajęcia Angie bujałem w obłokach na szczęście chyba nikt nie zauważył. Gorzej jednak było u Gregoria tam się nie popisałem. Byłem tak rozkojarzony, że pomyliłem wszystkie kroki. Wreszcie nadeszła godzina spotkania z Dolores u niej w domu. 
  • Zdenerwowany spotkaniem z Dolo? - zapytała Camila.
  • Ja? No coś Ty ani trochę – powiedziałem udając pewnego siebie, jednak w głębi ducha czułem jak wszystko się we mnie trzęsie ze strachu.
  • Maxi co Ci jest masz taką dziwną minę? - zapytała mnie Francesca.
  • Dziwną wydaje Ci się – odpowiedziałem otrząsając się z zamyślenia.
  • No i jesteśmy na miejscu! - zawołała Camila.
  • Już na miejscu – przełknąłem głośno ślinę. Byłem tak zamyślony, że nawet nie zauważyłem jak szybko minęła nam droga ze szkoły do domu Dolores.
Camila zapukała do drzwi i otworzyła nam mama Dolores.
  • Dzień dobry! - zawołała z radości gdy nas zobaczyła. To wy macie pomóc Dolores w przyjęciu urodzinowym jej młodszego brata, prawda?
  • Dzień dobry – odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
  • Tak to my pomożemy – odezwała się Camila.
  • O Camila! Ja Cię nie poznałam! - krzyknęła ponownie kobieta. Jak się miewasz?
  • Nic się nie stało, a dziękuje bardzo dobrze a Pani?
  • Też dziękuje u mnie też wszystko w jak najlepszym porządku. No ale nie stójmy tak w drzwiach wejdźcie do środka i przygotujcie się na niezłą zabawę – zaprosiła nas do środka i pokazała miejsce gdzie odbędzie się przyjęcie.
  • Dobrze to my się pójdziemy trochę przygotować.
  • Dolores zaraz do Was przyjdzie – powiedziała kobieta i wróciła do kuchni.
  • No dobra to może jakaś mała choreografia zabawi dzieciaki? - zaproponowała Francesca.
  • To jest dobry pomysł! Do muzyki Maxiego! - krzyknęła zachwycona Camila.
Zabraliśmy się do tworzenia choreografii, oczywiście prowadziła nas Francesca gdyż ona zawsze wie co zrobić w danej chwili.

  • Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem – liczyła Francesca pokazując nam choreografię. Jeśli to za trudne mogę wymyślić coś łatwiejszego.
  • Ja dam rade, choreografia jest ok – powiedziałem aby ja podnieść na duchu. Nagle do pokoju weszła Dolores.
  • Na prawdę nie wiem jak Wam dziękować – powiedziała uradowana Dolores.
  • Podziękuj Maxiemu, to on był pomysłodawcą – odpowiedziała jej Francesca.
  • Dziękuje Maxi jesteś genialny – powiedziała ponownie Dolores.
  • Tak, tak genialny – dorzuciła nagle Camila. To genialny tchórz, który ciągle gada ale kiedy trzeba to nic nie mówi – dogryzła mi Camila.
  • Bez przesady dajcie mi już spokój – powiedziałem im mocno opanowany. Dolo a co zaplanowałaś na te urodziny? - zapytałem z ciekawości.
  • Nie wiem co miał zamiar zrobić klaun ale z zeszłego roku mamy jakieś inne przebranie. Może nam się przydać.
  • O tak koniecznie. Nasz Maxi uwielbia się przebierać – podeszła do mnie Francesca i poklepała mnie po ramieniu.
  • Tak to prawda. A co to za przebranie?
  • Chodź ze mną to Ci pokaże i od razu je założysz.
  • Dobrze – poszedłem za Dolores do łazienki a tam czekało na mnie przebranie dinozaura. Żałowałem że się na to zgodziłem ale czego się nie robi dla dziewczyny, która Ci się podoba.
  • I jak pasuje? - zapytała Dolo.
  • Tak leży jak ulał! - krzyknąłem z łazienki.
  • Chodź pokażemy się dziewczyną. Będą zachwycone.
  • To na pewno – powiedziałem ze zbolałą miną.
  • No i co wy na to – powiedziała Dolores wchodząc ze mną do salonu.

  • Dawaj Maxi, wczuj się w role – dogryzała mi Camila. Zrób Wraa!!! - zaczęła warczeć na cały głos.
  • Dolo jesteś pewna, że to spodoba się Twojemu bratu? - zapytałem dość nie pewnie.
  • Pewnie! Mój młodszy brat uwielbia dinozaury na pewno oniemieje z wrażenia.
  • Myślisz? - zapytałem dla pewności.
  • Za chwilę będą goście – powiedziała Dolores.
  • Tylko uważaj Maxi nie zjedz nikogo, ok? - zażartowała sobie Francesca.
  • Już tu są! - krzyknęła Dolores gdy zobaczyła nadciągające dzieciaki.
    Dziewczyny w porę zdążyły się ode mnie odsunąć ponieważ ten zbombardowany atak leciał prosto na dinozaura – czyli mnie.
  • To za robienie z siebie dżentelmena – powiedziała uradowana Camila do Francesci.
Jednak sytuacja zaczynała się nie co wymykać dzieciakom z pod kontroli, a ja nie bardzo miałem jak się wydostać z tej nieco ciasnej pułapki. 
  • Spokój! - krzyknęła w pewnym momencie Francesca. Mam pomysł jak uspokoić te bestie – podeszła do radia i włączyła muzykę. Dzieciaki siedziały na podłodze tworząc półokrąg.

  • Algo suena en mi
    Algo suena en vos ooo
    Es tan distinto y fantastico
    Suena distinto,
    Baila tu corazon
    Mueve tu cuerpo, muevelo.
    Śpiewała Francesca tańcząc przy tym swój układ. Nagle dołączyła się do niej Camila i śpiewały razem.
    Ja jako dinozaur miałem nieco skrępowane ruchu więc próbowałem i trochę dorównać.

    • Encuentro todo
      En mi musica
      Porque estoy
      Siempre bailando
      Yo necesito
      Que mi musica
      Me diga que
      Estoy buscando
      Buscando en mi ...
      Encuentro todo
      En mi musica
      Porque estoy
      Siempre bailando
      Yo necesito
      Que mi musica
      Me diga que
      Estoy buscando
      Buscando en mi...

Przyjęcie okazało się naszym małym sukcesem. Jednak wykończyło nas bardziej niż nie jedne zajęcia w „Studio 21”. Gregorio daje nam wycisk ale on niestety nie ma szans z gromadką małych potworków. Dolores odprowadziła ostatniego gościa do drzwi a my w tym czasie siedzieliśmy wykończeni w salonie albo raczej w tym co z niego zostało.

  • Ale mamy kumpla nie? Poradził sobie z tą całą gromadką potworków – zaczęła się ponownie nabijać Camila.
  • To jest genialny dinozaur. Śpiewa, tańczy i w dodatku zabawia dzieciaki – wtórowała jej Francesca.
  • Hahaha – zaczęła się śmiać Camila.
  • Tak, tak śmiejcie się ale jeśli ten układ spodoba się Pablo tak jak tym dzieciom. Na pewno nam zaliczy – powiedziałem dumny z naszej pracy.
  • Teraz przynajmniej wiem, że jeśli Ludmiła i spółka nie przyłączą się do projektu. Możemy chociaż organizować przyjęcia urodzinowe – dodała Camila aby podnieść nas na duchu.
  • Jeszcze nigdy nie widziałam tak miłego dinozaura – powiedziała Dolores sprzątając talerze ze stołu.

  • Jeszcze nie widziałaś mojej specjalnej choreografii. Poczekaj zaraz wstanę – powiedziałem z rumieńcami na twarzy i próbowałem się podnieść razem z ty okropnym przebraniem. Raz, dwa, trzy – udało mi się w miarę zgrabnie wstać.
  • Fran nie miałyśmy już iść na lekcję jogi? - zapytała nagle Camila. Zbieraj się – podeszła do Francesci i pomogła jej się zebrać z podłogi.
Jesteście ciekawi co wydarzy się dalej? Jak zakończy się moje spotkanie z Dolo sam na sam? Czy uda nam się wreszcie dogadać z „elitką” ? Tego wszystkiego dowiecie się w natępnym rozdziale historii. Niestety już nie opowiem jej ja tylko inny z bohaterów. Mam nadzieje, że nie zanudziłem Was aż tak bardzo i jeszcze kiedyś przeczytacie moją historię. Gorąco Was pozdrawiam w głupkowatym stroju dinozaura. Maxi.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego odcinka serialu „Violetta” ( „Zakochanie” )