Obiecałam ciąg dalszy historii z
zagubionymi biletami bez których oczywiście nie dostaniemy się do
nowego domu. Więc wyglądało to tak.
- Musimy działać szybko, ponieważ za parę godzin odlatuje samolot - powiedział zaniepokojony całą sytuacją Ramallo.
- Przecież dobrze o tym wiem Ramallo - wykrzyknął German. Są dwa rozsądne wyjścia z tej dziwnej sytuacji. Pierwsze to spróbuje załatwić nam nowe bilety na ten lot, może mają jeszcze jakieś wolne miejsca, a jeżeli nie to zostaje nam druga opcja.
- Jaka ?! - wykrzyknęliśmy wszyscy razem.
- Ramallo i Olga polecą tym lotem, a my poczekamy do jutra i polecimy następnym pierwszym samolotem - oznajmił stanowczo German
- Ale jest mały problem, ponieważ ma Pan jutro rano spotkanie z ważnym kontrahentem - wykrztusił z siebie Ramallo
- To je przełożysz! A teraz idę zobaczyć co da się zrobić w naszej sprawie.
Czekaliśmy na tatę dobre pół
godziny zanim wrócił i oznajmił nam co udało mu się osiągnąć
podczas negocjacji z miłą panią w kasie.
- No więc poruszyłem niebo i ziemię ale niestety nie zdobyłem biletów na ten lot, a najbliższy samolot jest dopiero jutro w południe. - oznajmił German
- To co teraz będzie ? - zapytałam tatę
- Zarezerwowałem już dla nas bilety. Natomiast Ramallo i Olga polecą więc sami.
- Ale … Proszę Pana a spotkanie? - spytał oburzony całą sytuacją Ramallo
- Gdy tylko dolecicie na miejsce przełożysz je w moim imieniu na inny termin. Ktoś przecież musi odebrać nasze rzeczy na miejscu, a co najważniejsze zatroszczyć się o odbiór kluczy do naszego nowego domu. I będziecie to właśnie wy ty drogi Ramallo oraz Pani.
- Ale… - zaniemówił Ramallo
- Żadnego ale postanowione, a teraz lećcie na wasz samolot bo nawet wy nigdzie nie polecicie.
Ramallo oraz Olga zebrali swoje
podręczne bagaże, mocno nas uściskali i udali się do samolotu.
Stojąc w hali odlotów zastanawiałam się co z nami będzie, czy w
końcu uda nam się dotrzeć do nowego domu, a co najważniejsze
gdzie on się w ogóle znajduje bo nie zdradzili ani słowem dokąd
lecimy.
- Tato a co z nami?
- Violu my udamy się teraz do pobliskiego hotelu i tam w spokoju poczekamy na jutrzejszy lot. Zadzwonię po taksówkę.
Tata wyciągnął telefon z kieszeni i
nagle usłyszeliśmy jego dźwięk: Dzyń, Dzyń
- German Castillo słucham? …O to Pani tak się cieszę, że jednak się Pani zdecydowała jechać z nami… Ależ nie musi się Pani spieszyć my lecimy jutro w południe, więc zdąży się Pani z nami zabrać… Dobrze, dziękuje i do zobaczenia jutro.
Gdy tylko tata się rozłączył od
razu zaczęłam zadawać pytania gdyż byłam bardzo ciekawa co to za
tajemnicza kobieta. Po uzyskanej odpowiedzi zaczęłam żałować, że
w ogóle pytałam.
- Tato co to za tajemnicza kobieta, z którą przed chwilą rozmawiałeś?
- To twoja guwernantka, parę dni temu zaproponowałem jej żeby z nami leciała i właśnie się zgodziła. Pewnie się bardzo cieszysz z tego powodu?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - wypowiedziałam z ironią w głosie
W drodze do hotelu miałam ochotę
wyskoczyć z taksówki i uciec daleko od tego co mnie czeka, ale
niestety podróż nie trwała długo. Przed hotelem kierowca
wypakował nasze bagaże na szczęście niewiele nam tego zostało,
reszta poleciała z Olgą i Ramallo do nowego domu. Weszliśmy do
hotelu i udaliśmy się w stronę recepcji. Tam tata wynajął nam
pokój na drugim piętrze oraz zdążył zarezerwować stolik na
kolację. W drodze do pokoju znowu zadzwonił telefon więc żebym
dłużej nie czekała tata dał mi klucz i sama udałam się do
pokoju. Weszłam do środka i od razu rzuciłam się na wielkie
łóżko, które stało na samym jego środku. Leżąc i patrząc w sufit
zastanawiałam się jak wygląda nasz nowy dom, czy Olga i Ramallo
dotarli już na miejsce, jak będzie wyglądać moje nowe życie. Gdy
tak rozmyślałam nie zauważyłam nawet jak tata wszedł do pokoju,
czas tak szybko mi upłynął na marzeniach.
- Violu znowu bujałaś w obłokach? Wróć już do nas na ziemię i idź odświeżyć się przed posiłkiem. – oznajmił German
- A mogę cię zapytać z kim tym razem rozmawiałeś i czemu tak długo?
- Dzwoniła Jade pytała o której ma przyjechać po nas na lotnisko. Musiałem jej wytłumaczyć co się stało i uspokoić żeby się o nas nie martwiła.
- Chyba o ciebie - wtrąciłam w pół słowa
- Violetto nie bądź niegrzeczna, Jade jest bardzo miłą osobą i liczę na to że się polubicie, ponieważ będzie ona częstym gościem w naszym domu.
- Postaram się aczkolwiek nic nie obiecuję
- Violetta! - wykrzyknął German
Zdążyłam zamknąć drzwi do łazienki
więc nie widziałam jego strasznej miny jaką zrobił mówiąc moje
imię.
No i tu pojawia się nam niestety nowa
postać w mojej historii, jest nią Jade LaFontaine. To kobieta
niezbyt wysoka, o krótkich ciemnych włosach, uwielbiająca
najnowsze trendy w modzie oraz wszystko to co związane jest z
wyglądem zewnętrznym. Była ona córką biznesmena więc mogła
sobie pozwolić na zakupy w najdroższych butikach na świecie. Jej
wadą na pewno jest wredny charakter według mnie oczywiście, a tak
naprawdę to kobieta o „małym rozumku”. Nasza przygoda z nią
zaczęła się w Paryżu. Tata zabrał nas tam w podróż służbową,
ponieważ musiał podpisać ważny kontrakt, a ja mogłam pozwiedzać
i pouczyć się trochę języka francuskiego.
Ale do sedna … któregoś wieczoru,
kiedy czekałam na tatę w hotelowej restauracji razem ze swoją
guwernantką, nawet nie pamiętam dokładnie którą pojawił się w
towarzystwie kobiety, którą zaprosił do naszego stolika. Za nim
usiedli przedstawił nam ją jako Jade LaFontaine. Gdy już usiedli
opowiedzieli jak doszło do ich spotkania. A było to tak…- Tato no wreszcie jesteś, a kim jest ta Pani, która przyszła razem z tobą? - zapytałam bardzo zaciekawiona co ta kobieta tu robi.
- To jest Pani Jade LaFontaine, nie zauważyłem jej w holu i wpadłem na tą miłą kobietę. W ramach rekompensaty zaproponowałem jej żeby z nami zjadła. - oznajmił zadowolony German.
- Mówiłam Panu Germanowi że to nie jest potrzebne ale bardzo nalegał więc nie mogłam mu odmówić. A kim jest ta śliczna dziewczynka? - zaćwierkała swoim głosikiem Jade.
- A no tak pozwoli Pani, że przedstawię moją córkę Violettę Castillo oraz jej guwernantkę - dumnie oświadczył German.
- Miło mi was poznać.- uśmiechnęła się Jade i wyciągnęła w naszą stronę swoją dłoń.
Ja także wyciągnęłam swoją dłoń
i serdecznie uścisnęłam Jade. Później oczywiście tata prowadził
rozmowę z tą kobietą o tym co tutaj robi, skąd jest i takie tam.
Ja oczywiście uśmiechałam się cały czas i przytakiwałam. Podczas tej całej historii o Jade jednak moje myśli były daleko razem z Olgitą oraz Ramallo,
którzy pewnie byli już na miejscu. Po kolacji popędziłam do
pokoju, tata oczywiście żegnał się z Jade i liczył na
kontynuowanie tej znajomości. No i tak zostało do dziś, spotykają
się gdy tylko tata ma na to czas ale na moje szczęście nie są
jeszcze oficjalnie parą, więc dzięki temu śpię spokojnie.
Po naszej wspólnej kolacji ojca z córką wróciłam do pokoju, a tata udał się do recepcji żeby załatwić resztę formalności. Nagle
usłyszałam dzwoniący telefon Dzyń, Dzyń. Zaczęłam się
rozglądać po pokoju i ujrzałam marynarkę, która leżała na
łóżku, podeszłam i wyjęłam dzwoniący telefon. Na wyświetlaczu
pojawiło się imię Ramallo bez wahania
odebrałam połączenie.
- Halo witam Panie Germanie chciałem zakomunikować że dotarliśmy na miejsce, odebraliśmy klucze do nowego domu, meble także dotarły i zabieramy się do rozpakowywania i przygotowywania wszystkiego na wasz przyjazd. - oficjalnym tonem rozpoczął Ramallo.
- Halo to ja Violetta taty nie ma w pokoju. - wykrzyknęłam z radości
- A to panienka miło mi słyszeć, przekażesz wszystko swojemu tacie? - zapytał Ramallo
- Ależ oczywiście jak tylko pojawi się w pokoju to … halo co to za hałas?
- To Olga wyrywa mi słuchawkę…- wyrwał z siebie Ramallo zanim Olga zdążyła mu ją wyrwać z ręki
- Moje słoneczko! Jak miło cię znowu słyszeć już myślałam że cię nigdy nie usłyszę ani nie zobaczę – zaczęła wykrzykiwać Olga
- Mnie też miło Panią słyszeć
- Oj kochanie dobrze że nie lecieliście z nami nawet sobie nie wyobrażasz jakiego strachu się najadłam – zaczęła szlochać do telefonu Olga.
- Ale jak to ? Co się stało? - zapytałam zaniepokojona
Przejmującą opowieść Olgii o tym co
się wydarzyło podczas lotu opowiem wam w następnym rozdziale z
mojego życia. Dzisiejsza opowieść dostarczyła nam nowych wrażeń
– które kryły się w nowej postaci, która nieco namiesza w moim
życiu oraz wielu domowników, ale najbardziej w życiu Germana.
Pozdrawiam Was serdecznie Viola.

Super wciągnęło mnie to i nagle koniec. Tak się nie robi!!!!
OdpowiedzUsuńHaha boski
Czekam na nexta!!! ♥♥♥
Nataly :-) :*
P.S A mój rozdział czytałaś?