piątek, 13 kwietnia 2018

Rozdział XXXIV Zabawny dinozaur

Siemanko ludziska! Tu znowu ja marny ale może już nie długo sławny tancerz, a może producent muzyczny? A tak na serio to Maxi ;) Bardzo ciesze się z faktu, że mogę ponownie opowiedzieć Wam historię. Kiepski ze mnie narrator ale postaram się znowu coś sklecić. No to szybki skrót z tego co działo się poprzednim razem. Ludmiła zalała mojego laptopa, na którym znajdowała się prezentacja na zajęcia z Pablem. Ale dzięki pomocy Braco udało nam się go naprawić. Pablo dał nam bardzo trudne zadanie, które nie będzie proste w realizacji. Współpraca z „elitką” jest nie możliwa. Próbowaliśmy się jakoś z nimi dogadać ale skutki były marne. Rozdział zakończył się na tym jak Leon obejrzał nagranie ze swoją dziewczyną w akcji. Oczywiście do sieci wrzuciła je nasz ukochana Francesca z zazdrości o Tomasa. Wróćmy jednak do Leona.
  • Co z tym teraz zrobisz? - zapytał Andres.
  • Jeszcze nie wiem ale Ludmiła nie może wiedzieć o tym, że go widziałem. Rozumiesz?
  • Spoko nic jej nie powiem.
  • Ośmieszyła mnie w oczach całej szkoły więc muszę coś wymyślić aby to ona była w centrum a nie ja.
  • Ale przecież to Twoja dziewczyna?
  • No i co z tego! Nikt nie będzie mnie tak ośmieszał.
  • Spoko nie denerwuj się tak.
  • Luz wróćmy do tego na czym skończyliśmy.
  • Ok.
Po ostatnich zajęciach wszyscy wrócili do domów i każdy zastanawiał się co przyniesie mu kolejny dzień w „Studiu 21”. Pablo wyraźnie dał nam wszystkim do zrozumienia, że musimy wreszcie zacząć pracę w grupie ale niestety nie wychodzi nam to wcale. Kolejny dzień miał być lepszy dla nas wszystkich przynajmniej tak się nam wydawało. Siedzieliśmy razem z przyjaciółmi na ławce przed szkołą i rozmawialiśmy na temat zadania od Pabla.
  • Martwi mnie, że Ludmiła i reszta nie chcą się przyłączyć do wspólnego projektu – powiedziała zmartwiona Francesca.
  • O Rzymie mowa – powiedziałem patrząc na „elitkę”, która właśnie zmierzała w naszą stronę.
  • Co mówisz o Rzymie? Nie wiesz jak bardzo tęsknie za Włochami – powiedziała zamyślona Francesca.

  • Tak tylko powiedziałem Francesca. Jak chcesz... - nie dała mi dokończyć zdania.
  • Chce co? Nigdy wcześniej mi nie mówiłeś że byłeś w Rzymie.
  • Francesca on miał na myśli, że właśnie tu idą – wtrąciła się Camila i wskazała palcem na idącą grupkę.
  • A jasne. Idziemy? - zapytała pewna siebie.
  • Teraz? - zapytałem zdziwiony.
  • Tak – powiedziała Francesca i wstała udając się w kierunku „elity”. Poszedłem razem z nią aby ją wesprzeć. Hej jak leci? Chcemy pogadać o naszym projekcie. Mamy już gotowy podkład muzyczny.

  • Wyobrażam sobie – odpowiedziała Ludmiła i zaczęła się śmiać razem ze swoją koleżanką.
  • Nie wiem co was tak śmieszy. Ludzie tylko tracimy czas – powiedziała zrezygnowana Francesca.
  • Poczekaj, uspokój się – próbował wtrącić się Leon. My się tym zajmiemy.
  • Ale mamy wykonać ten projekt razem – przypomniałem im słowa Pabla.
  • Wiesz wody z kwasem się nie łączy – odezwała się przyjaciółka Ludmiły.
  • A to wy tu jesteście kwasem. Tylko wam przypominam bo może o tym zapomnieliście. Zostawcie wszystko w moich rękach, a ja przed ostatecznym terminem pokaże wam choreografie. Oj Fran nie wyglądasz najlepiej kiedy się denerwujesz. Głowa do góry! - powiedziała na odchodne Ludmiła i odeszła razem ze swoją grupką.
  • Czyli wracamy do punktu wyjścia – powiedziała zrezygnowana Francesca i wróciła razem ze mną na ławkę gdzie siedziała Camila i Braco.
  • I znowu nic nie udało nam się osiągnąć – dodała Camila.
  • Moja muzyka znowu się nie przyda na nic – powiedziałem do moich przyjaciół.
  • Maxi Twoja muzyka to coś. Jest wyjątkowa – pocieszała mnie Camila.
  • Tak Camila ma racje Twoja muzyka jest... - zaczęła wymyślać Francesca ale wszedłem jej niepewny swojej wypowiedzi w słowo.
  • Moja muzyka ma mi wskazywać czego dokładnie szukam, a ja szukam... mnie. Ona szuka mnie! - powiedziałem podekscytowany patrząc na dwie dziewczyny zmierzające w naszym kierunku. Zgadza się?
  • I znowu zatkało Cię na widok Dolores – zaćwierkała mi do ucha Francesca.
  • Maxi to moja przyjaciółka przedstawić Ci ją? - zawołała w moim kierunku Camila.
  • Nie no nie, ale po co ? - nagle poczułem się bardzo speszony.
  • Cześć Cami! - zawołała Dolores.
  • Dolo! Przedstawię Ci wszystkich. To Maxi, to Francesca a to jest... - nie dokończyła Camila bo nagle chłopak wszedł jej w słowo.
  • Braco – przedstawił się sam.
  • Ty nie jesteś stąd? - zapytała z uśmiechem na twarzy Dolores.
  • To prawda – odpowiedział jej grzecznie Braco.
  • To skąd jesteś? - zapytała Dolores kiedy nagle zaczął dzwonić jej telefon.
  • Jestem z ... - zaczął Braco jednak dziewczyna nie zwracała na niego uwagi.
  • Tak mamo? Że co? Ale to jest dzisiaj! No dobrze postaram się – powiedziała dziewczyna do telefonu.
  • Jest jakiś problem? - zapytała Camila.
  • Tak.
  • Mów jaki może Ci pomożemy – wyrwałem się z ławki jak poparzony.
  • Dziś są urodziny mojego młodszego brata i mama zatrudniła klauna ale właśnie odwołał występ. Młody jest teraz nie do zniesienia i to ja muszę się nim zająć – tłumaczyła Dolores.
  • Pomogę Ci – powiedziałem ale nagle się poprawiłem. To znaczy wszyscy razem pomożemy.
  • Zrobilibyście to dla mnie? - zapytała zachwycona dziewczyna.
  • Tak jasne, czemu nie – potwierdziłem nie pytając kolegów o zdanie.
  • To widzimy się u mnie po szkole. Cami wie gdzie mieszkam. Do zobaczenia – powiedziała uradowana Dolores i odeszła razem z koleżanką.
  • Do zobaczenia! - zawołały dziewczyny i patrzyły na mnie zabójczym wzrokiem.
  • No co pomożecie prawda? - popatrzyłem na przyjaciół błagalnym wzrokiem.
  • Fran nie zostawimy go przecież w potrzebie – powiedziała Camila patrząc na koleżankę.
  • No dobra niech będzie – zgodziła się Francesca.
  • A Ty Braco idziesz z nami? - zapytała Camila.
  • Niestety ma do załatwienia jedną ważną sprawę. Bardzo bym chciał ale nie zdążę – powiedział Braco.
  • Dobra damy rade chyba w trójkę – podsumowała Francesca. A teraz na zajęcia.
Dzień w szkole ciągnął się długo mimo paru zajęć, które mieliśmy w planie. Siedziałem i z utęsknieniem patrzyłem jak wskazówka zegara przesuwa się niemiłosiernie powoli do przodu. Na zajęcia Angie bujałem w obłokach na szczęście chyba nikt nie zauważył. Gorzej jednak było u Gregoria tam się nie popisałem. Byłem tak rozkojarzony, że pomyliłem wszystkie kroki. Wreszcie nadeszła godzina spotkania z Dolores u niej w domu. 
  • Zdenerwowany spotkaniem z Dolo? - zapytała Camila.
  • Ja? No coś Ty ani trochę – powiedziałem udając pewnego siebie, jednak w głębi ducha czułem jak wszystko się we mnie trzęsie ze strachu.
  • Maxi co Ci jest masz taką dziwną minę? - zapytała mnie Francesca.
  • Dziwną wydaje Ci się – odpowiedziałem otrząsając się z zamyślenia.
  • No i jesteśmy na miejscu! - zawołała Camila.
  • Już na miejscu – przełknąłem głośno ślinę. Byłem tak zamyślony, że nawet nie zauważyłem jak szybko minęła nam droga ze szkoły do domu Dolores.
Camila zapukała do drzwi i otworzyła nam mama Dolores.
  • Dzień dobry! - zawołała z radości gdy nas zobaczyła. To wy macie pomóc Dolores w przyjęciu urodzinowym jej młodszego brata, prawda?
  • Dzień dobry – odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.
  • Tak to my pomożemy – odezwała się Camila.
  • O Camila! Ja Cię nie poznałam! - krzyknęła ponownie kobieta. Jak się miewasz?
  • Nic się nie stało, a dziękuje bardzo dobrze a Pani?
  • Też dziękuje u mnie też wszystko w jak najlepszym porządku. No ale nie stójmy tak w drzwiach wejdźcie do środka i przygotujcie się na niezłą zabawę – zaprosiła nas do środka i pokazała miejsce gdzie odbędzie się przyjęcie.
  • Dobrze to my się pójdziemy trochę przygotować.
  • Dolores zaraz do Was przyjdzie – powiedziała kobieta i wróciła do kuchni.
  • No dobra to może jakaś mała choreografia zabawi dzieciaki? - zaproponowała Francesca.
  • To jest dobry pomysł! Do muzyki Maxiego! - krzyknęła zachwycona Camila.
Zabraliśmy się do tworzenia choreografii, oczywiście prowadziła nas Francesca gdyż ona zawsze wie co zrobić w danej chwili.

  • Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem – liczyła Francesca pokazując nam choreografię. Jeśli to za trudne mogę wymyślić coś łatwiejszego.
  • Ja dam rade, choreografia jest ok – powiedziałem aby ja podnieść na duchu. Nagle do pokoju weszła Dolores.
  • Na prawdę nie wiem jak Wam dziękować – powiedziała uradowana Dolores.
  • Podziękuj Maxiemu, to on był pomysłodawcą – odpowiedziała jej Francesca.
  • Dziękuje Maxi jesteś genialny – powiedziała ponownie Dolores.
  • Tak, tak genialny – dorzuciła nagle Camila. To genialny tchórz, który ciągle gada ale kiedy trzeba to nic nie mówi – dogryzła mi Camila.
  • Bez przesady dajcie mi już spokój – powiedziałem im mocno opanowany. Dolo a co zaplanowałaś na te urodziny? - zapytałem z ciekawości.
  • Nie wiem co miał zamiar zrobić klaun ale z zeszłego roku mamy jakieś inne przebranie. Może nam się przydać.
  • O tak koniecznie. Nasz Maxi uwielbia się przebierać – podeszła do mnie Francesca i poklepała mnie po ramieniu.
  • Tak to prawda. A co to za przebranie?
  • Chodź ze mną to Ci pokaże i od razu je założysz.
  • Dobrze – poszedłem za Dolores do łazienki a tam czekało na mnie przebranie dinozaura. Żałowałem że się na to zgodziłem ale czego się nie robi dla dziewczyny, która Ci się podoba.
  • I jak pasuje? - zapytała Dolo.
  • Tak leży jak ulał! - krzyknąłem z łazienki.
  • Chodź pokażemy się dziewczyną. Będą zachwycone.
  • To na pewno – powiedziałem ze zbolałą miną.
  • No i co wy na to – powiedziała Dolores wchodząc ze mną do salonu.

  • Dawaj Maxi, wczuj się w role – dogryzała mi Camila. Zrób Wraa!!! - zaczęła warczeć na cały głos.
  • Dolo jesteś pewna, że to spodoba się Twojemu bratu? - zapytałem dość nie pewnie.
  • Pewnie! Mój młodszy brat uwielbia dinozaury na pewno oniemieje z wrażenia.
  • Myślisz? - zapytałem dla pewności.
  • Za chwilę będą goście – powiedziała Dolores.
  • Tylko uważaj Maxi nie zjedz nikogo, ok? - zażartowała sobie Francesca.
  • Już tu są! - krzyknęła Dolores gdy zobaczyła nadciągające dzieciaki.
    Dziewczyny w porę zdążyły się ode mnie odsunąć ponieważ ten zbombardowany atak leciał prosto na dinozaura – czyli mnie.
  • To za robienie z siebie dżentelmena – powiedziała uradowana Camila do Francesci.
Jednak sytuacja zaczynała się nie co wymykać dzieciakom z pod kontroli, a ja nie bardzo miałem jak się wydostać z tej nieco ciasnej pułapki. 
  • Spokój! - krzyknęła w pewnym momencie Francesca. Mam pomysł jak uspokoić te bestie – podeszła do radia i włączyła muzykę. Dzieciaki siedziały na podłodze tworząc półokrąg.

  • Algo suena en mi
    Algo suena en vos ooo
    Es tan distinto y fantastico
    Suena distinto,
    Baila tu corazon
    Mueve tu cuerpo, muevelo.
    Śpiewała Francesca tańcząc przy tym swój układ. Nagle dołączyła się do niej Camila i śpiewały razem.
    Ja jako dinozaur miałem nieco skrępowane ruchu więc próbowałem i trochę dorównać.

    • Encuentro todo
      En mi musica
      Porque estoy
      Siempre bailando
      Yo necesito
      Que mi musica
      Me diga que
      Estoy buscando
      Buscando en mi ...
      Encuentro todo
      En mi musica
      Porque estoy
      Siempre bailando
      Yo necesito
      Que mi musica
      Me diga que
      Estoy buscando
      Buscando en mi...

Przyjęcie okazało się naszym małym sukcesem. Jednak wykończyło nas bardziej niż nie jedne zajęcia w „Studio 21”. Gregorio daje nam wycisk ale on niestety nie ma szans z gromadką małych potworków. Dolores odprowadziła ostatniego gościa do drzwi a my w tym czasie siedzieliśmy wykończeni w salonie albo raczej w tym co z niego zostało.

  • Ale mamy kumpla nie? Poradził sobie z tą całą gromadką potworków – zaczęła się ponownie nabijać Camila.
  • To jest genialny dinozaur. Śpiewa, tańczy i w dodatku zabawia dzieciaki – wtórowała jej Francesca.
  • Hahaha – zaczęła się śmiać Camila.
  • Tak, tak śmiejcie się ale jeśli ten układ spodoba się Pablo tak jak tym dzieciom. Na pewno nam zaliczy – powiedziałem dumny z naszej pracy.
  • Teraz przynajmniej wiem, że jeśli Ludmiła i spółka nie przyłączą się do projektu. Możemy chociaż organizować przyjęcia urodzinowe – dodała Camila aby podnieść nas na duchu.
  • Jeszcze nigdy nie widziałam tak miłego dinozaura – powiedziała Dolores sprzątając talerze ze stołu.

  • Jeszcze nie widziałaś mojej specjalnej choreografii. Poczekaj zaraz wstanę – powiedziałem z rumieńcami na twarzy i próbowałem się podnieść razem z ty okropnym przebraniem. Raz, dwa, trzy – udało mi się w miarę zgrabnie wstać.
  • Fran nie miałyśmy już iść na lekcję jogi? - zapytała nagle Camila. Zbieraj się – podeszła do Francesci i pomogła jej się zebrać z podłogi.
Jesteście ciekawi co wydarzy się dalej? Jak zakończy się moje spotkanie z Dolo sam na sam? Czy uda nam się wreszcie dogadać z „elitką” ? Tego wszystkiego dowiecie się w natępnym rozdziale historii. Niestety już nie opowiem jej ja tylko inny z bohaterów. Mam nadzieje, że nie zanudziłem Was aż tak bardzo i jeszcze kiedyś przeczytacie moją historię. Gorąco Was pozdrawiam w głupkowatym stroju dinozaura. Maxi.


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego odcinka serialu „Violetta” ( „Zakochanie” ) 


1 komentarz:

  1. Cudowny❤ Maxi jako dinozaur. Przyjęcie zakończone sukcesem. Ciekawe co się będzie dziać w następnym.

    OdpowiedzUsuń