Hej wszystkim! Trochę mnie z Wami nie
było ale już do wracam z kolejną dawka wielkich emocji. Mam
nadzieje, że moi poprzednicy godnie mnie zastępowali. Ich historie
są równie ciekawe jak moje. Teraz czas na szybki skrót tego co się
działo w moim poprzednim rozdziale. Tata ponownie przyjął Angie do
pracy z czego ogromnie się ciesze! Jest ona dla mnie więcej niż
zwykłą guwernantką. Traktuje ją jak moją jedyną przyjaciółkę,
której ufam i mogę wszystko powiedzieć. Po jej powrocie zaczęłyśmy
lekcje solmizacji, które były dla mnie bardzo nudne. Jednak dzięki
Angie stały się lepsze. Namówiła mnie do śpiewania, które
całkiem przypadkiem usłyszał tata. Ku mojemu zdziwieniu nie było
awantury ale zwykła rozmowa. Rozdział zakończył się
niespodzianką, którą przygotował dla mnie tata ale co to było?
No tak zaraz się dowiemy.
- Pójdziesz z Angie na koncert instrumentów smyczkowych – powiedział z uśmiechem tata.
- Super! - ucieszyła się Angie.
- Tato żartujesz sobie przecież ten koncert to będą straszne nudy – powiedziałam mocno zdziwiona jego wyborem.
- Nie, nie, nie. Nie wiesz co mówisz, koncert odbywa się w nowoczesnym audytorium, które ma mnóstwo sal – mówił tata wręczając Angie bilety. To super miejsce na pewno Ci się spodoba. Powinno być ciekawie. Nie myśl, że to rozrywka tylko dla starszych pryków jak ja. Będziecie się świetnie bawić – powiedział tata kończąc z uśmiechem na ustach.
- Super – powiedziałam udając entuzjazm.
- Dobrze. To już Wam nie przeszkadzam w lekcji – powiedział tata i udał się do wyjścia.
- Nie cieszysz się? - zapytała Angie.
- Jakoś nie bardzo. Wiesz w moim wieku słucha się raczej czegoś innego...
- No tak, gwiazdy rocka czy gwiazdki popu.
- Tak Angie, dlatego liczyłam na koncert jakiejś gwiazdy a nie nudne rzępolenie.
- Wróćmy lepiej do lekcji bo całkiem się zniechęcisz do muzyki.
- Jakoś nie mam ochoty na solmizacje.
- To teraz trochę sobie popiszemy w pięciolinii.
- Serio?
- Tak wyciągaj zeszyt.
- Proszę Ty sobie pisz a ja popatrzę.
- No dobrze. Zaczniemy od klucza wiolinowego i może zapiszemy parę nut.
- Yhy.
- A tak zapisuje się synkopę – Angie pisała dalej.
- Kim jest Rafa Palmer? - zapytałam nagle niespodziewanie.
- Rafa Palmer?
- Tak. Imię to ma takie trochę jak piesek, maskotka. Rafa Palmer – Golden Retriver.
- Nie, nie. - zaczęła się śmiać Angie. Rafa Palmer to jedna z najbardziej znanych gwiazd rocka.
- Aha.
- Violu? Mogę Cię o coś zapytać?
- Słucham?
- Na prawdę tak szybko zrezygnowałaś ze Studia?
- A... coś Ty. Bardzo bym chciała tam pójść ale nie chce się kłócić z tatą. I ... chyba nie warto się o to sprzeczać.
- Ale Violu przecież dzieci muszą się czasem sprzeciwiać rodzicom. Czasem nawet ich denerwować. Wiadomo, że ludzie mają różne poglądy ale najlepiej kiedy da się znaleźć kompromis. Zwłaszcza, że to co proponujesz jest bardzo sensowne, rozumiesz?
- Rozumiem ale to nie takie proste. Bardzo dużo mu zawdzięczam.
- Ale ... nie jest doskonały.
- Nie, ma swoje wady ale kocham go. To mój tata.
- A co jeśli by się okazało... że ukrywa przed Tobą coś bardzo, bardzo ważnego?
- Mój tata nie kłamie – powiedziałam pewna swego.
- A jakby skłamał?
- Pewnie było by mi źle. To oczywiste ale dlaczego o tym rozmawiamy?
Nagle zaczął
dzwonić telefon Angie.
- Przepraszam Violu. Halo? Nie, nie teraz nie mogę iść Pablo. W tej chwili! No dobrze, zaraz wychodzę. Całuje – powiedziała Angie i się rozłączyła. Violu przepraszam ale muszę załatwić coś ważnego jak wrócę pójdziemy na koncert, ok?
- Jeśli to ważne to leć.
- Ok do zobaczenia!
- Pa!
W tym samym
czasie Jade odbywała swoją wizytę w salonie kosmetycznym. Właśnie
udawała się do kasy aby zapłacić za swoje usługi.
- Proszę, dzisiaj zapłacę kartą i poproszę od razu wizytę na jutro, tak? - podała swoją kartę kredytową ekspedientce. Odwróciła się i nagle ujrzała swoją znajomą. A! Mery! Co u Ciebie? Kupiłaś sobie już ten jacht? O to cudownie, wspaniale. A wiesz słyszałam, że w Kongu mają na prawdę nieziemskie plaże jeśli będziesz się wybierała to od razu daj mi znać nie? - nagle się odwróciła w stronę lady i ujrzała jak kasjerka niszczy jej kartę kredytową. Coś Ty narobiła!? Postradałaś zmysły!
- Bardzo mi przykro musiałam ją zniszczyć bo takie dostałam instrukcje – powiedziała kobieta.
- Co mnie obchodzą instrukcje. A jakbym ja tak pocięła Twoją portmonetkę! - krzyczała zdenerwowana Jade.
- Ma Pani może inną? - zapytała kobieta nie zwracając uwagi na złośliwości Jade.
- Portmonetek mam tysiące!
- Inną kartę?
- Tak chwileczkę, masz trzymaj! - podała kolejna kartę kobiecie i wzięła pociętą do ręki. Moje maleństwo w domu jakoś Cię skleję. Co?
- Nie mają Państwo przypadkiem kłopotów finansowych albo...
- Nie mam kłopotów finansowych co Ty wygadujesz bardzo Cię proszę uważaj na to co mówisz. Chcesz mnie nastraszyć żebym osiwiała! Co trzeba zrobić? - zapytała zdenerwowana Jade i podeszła do kobiety.
- Trzeba ją przeciągnąć tutaj – wskazała kobieta na terminal leżący obok niej.
- O! To nie możliwe, nie możliwe.
- Teraz to już jasne, że ma Pani problem na koncie.
- Teraz to już jasne, że to jednak Państwo mają problem i powinniście mi być dozgonnie wdzięczni, że jeszcze tu przychodzę. I nadaje prestiż temu miejscu. Powinnam tu być przyjmowana za darmo! Gdyby nie to, że dopiero co miałam robiony manikiur u Twoich koleżanek wywróciłabym to wszystko do góry nogami!
- W takim razie płaci Pani gotówką, prawda? - zapytała nie wzruszona kobieta.
- Proszę! - krzyknęła oburzona Jade dając kobiecie pieniądze do ręki.
- Dziękuje. Zapraszamy ponownie.
- Grubo się zastanowię zanim ponownie tutaj przyjdę. W moich oczach straciliście najlepszego klienta – powiedziała na odchodne i wyszła. Kobieta wzruszyła ramiona, gdyż była już przyzwyczajona do takich sytuacji.
W tym czasie gdy
Jade miała problemy z płaceniem, a Angie pilnie musiała gdzieś
wyjść postanowiłam w jakiś sposób wymknąć się z domu.
Schodząc po schodach na dół zauważyłam Olgę, która właśnie
szykowała się do wyjścia na zakupy. Ubrałam się i stałam gotowa
do wyjścia obok jej wózka. Olga wzięła torbę i pomaszerowała do
wyjścia jednak była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła jak
wychodzę za nią. Po chwili się spostrzegła i zapytała mocno
zdziwiona.
- Moja droga Panno a Ty gdzie się wybierasz? Bo chyba nie na zakupy? To mój obowiązek no chyba że coś się zmieniło?
- Olga! Ja muszę po prostu wyjść z domu! Dobrze wiesz, że tylko z Tobą tata mi pozwoli.
- Dobrze weź to – podała mi kartę. To jest lista zakupów. Ty pójdziesz do warzywniaka, ja do piekarni. Masz tu wózek. No – podała mi wózek.
- Dziękuje. Pośpiesz się bo Angie zabiera mnie na koncert, ok?
- Ok, idź.
- Pa.
- Pa.
Warzywniak był
nie daleko mojego domu, więc zbytnio nie oddaliłam się tak jak
miałam w zamiarze. Zaczęłam wybierać owoce z listy, którą dała
mi Olga kiedy nagle usłyszałam znajomy głos.
- Cześć!
- Cześć – odwróciłam się aby się upewnić czy to nie sen.
Ahora
se que la tierra...
- Co robisz zakupy? Pomagasz mamie? - zapytał Tomas widząc mnie z wózkiem i listą zakupów w ręce.
- A... - nie bardzo wiedziałam co odpowiedzieć. A Ty?
- Kazali mi kupić kilka rzeczy bo właśnie zlecili nam bardzo duże zamówienie, no i jestem.
- Ha... rozumiem.
- Szef Twojej mamy ma trudny charakter. Powiedz na prawdę lubisz tam mieszkać?
- Wiesz Tomas to nie tak jak myślisz. Ja tak serio... - chciałam mu wreszcie wytłumaczyć całą tą sytuacje ale wszedł mi w słowo.
- Nie rozmawiasz z nieznajomymi o to chodzi? Jeśli chcesz możemy się umówić na przykład na piknik i lepiej się poznamy.
- Czemu nie umówisz się ze swoją dziewczyną? Powiedz? - zapytałam mocno zdziwiona jego propozycją.
- Nie mam dziewczyny.
- To nie prawda. Jest wysoka, ładna blondynka, która cały czas trzyma rękę w ten sposób i gada ... - zaczęłam mu ją opisywać kiedy znowu wszedł mi w słowo.
- Pewnie mówisz o Ludmile. Nie mów, że Ty też widziałaś ten filmik w internecie.
- Jaki filmik? - zapytałam trochę zdziwiona.
- Nie ważne. Wierz mi nie jestem z nią ani z żadną inną dziewczyną.
- Na pewno?
- Tak. Mówię prawdę. Lubie dziewczyny takie jak Ty. Wrażliwe, o szczerym spojrzeniu.
Nagle zauważyłam
samochód taty, który właśnie zmierzał w naszym kierunku. W
panice uciekłam i schowałam się za skrzynkami.
- Co się stało? - zapytał zdziwiony Tomas.
- Chodź tutaj – zawołałam żeby się schował razem ze mną. On nie może nas zobaczyć. Nie może nas zobaczyć! - krzyknęłam do niego pół szeptem.
- A to nie jest szef Twojej mamy? - zapytał Tomas wskazując na samochód.
- Tak! Ale nie może zobaczyć co robimy. Jest tam? - pytałam mocno zdenerwowana.
- Co robimy? - dopytywał zdziwiony Tomas. Rozmawiamy?
- Pojechał już? Nie ma go?
- Tak już pojechał.
- Muszę już iść Tomas.
- Już? Poczekaj! Czekaj! Powiedz mi przynajmniej czy pójdziesz ze mną na ten piknik? Ja mogę przynieść kanapki i picie albo wiesz – powiedział patrząc mi prosto w oczy. Gdy tak staliśmy z daleka obserwowali nas koledzy Ludmiły.
- Ale ja jestem strasznie zajęta, mam mnóstwo rzeczy na głowie i ... - bardzo się spieszyłam aby tata nie zauważył, że nie ma mnie w domu więc chciałam jak najszybciej zakończyć rozmowę.
- Ona jest dziewczyną dostawcy? - zapytał chłopak Ludmiły swojego kolegę.
- Proszę powiedz mi chociaż tak czy nie?
- Nie wiem – jednak po chwili zmieniłam zdanie. Niech będzie – zgodziłam się i pobiegłam do domu.
- Ale ma farta ten chłopak. Ma śliczną dziewczynę! - krzyknął zachwycony kolega. Nie no ... Ludmiła też jest śliczna ale... - zaczął się tłumaczyć zagubiony chłopak.
- Zostawmy temat mojej dziewczyny – powiedział oburzony chłopak. Chodźmy lepiej do Studia bo się spóźnimy.
Pobiegłam do
domu mocno zdenerwowana oraz podekscytowana rozmową z Tomasem. Jego
propozycja była dla mnie bardzo szalona ale w głębi duszy bardzo
pragnęłam się z nim spotkać i porozmawiać na spokojnie. W domu
zostawiłam wszystkie rzeczy i przeprosiłam Olgę, że jednak nie
udało mi się pomóc jej w zakupach. Chwilę po mnie do domu weszła
Angie wyglądała dość dziwnie.
- Dobrze się czujesz? - zapytałam zdziwiona.
- Tak chodźmy już bo się spóźnimy – odpowiedziała szybko nie zwracając uwagi że dziwnie się jej przyglądam.
- Dobrze, chodźmy.
Całą drogę do
audytorium odbyłyśmy w milczeniu. Angie była zamyślona oraz
bardzo zdenerwowana. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi więc
milczałam. Moje myśli i tak były skierowane w stronę Tomasa.
Byłam ciekawa czy uda nam się spotkać i porozmawiać. Nagle
znalazłyśmy się na miejscu i odważyłam się zapytać Angie
ponownie o co chodzi z jej strojem.
- Jesteś pewna, że ok?
- Tak, tak. Jest ok. Tylko jestem trochę przeziębiona. A psik – nagle kichnęła oglądając się za siebie.
- No ale tak nagle? Przed chwilą byłaś zdrowa.
- Tak właśnie ze mną jest Violu. U mnie to taka huśtawka. Czuje się dobrze a za chwile jestem cała zakichana. A psik.
- Proszę – podałam jej szalik, który spadł od kichania i weszłyśmy do środka. Możesz już zdjąć okulary – powiedziałam gdy usiadłyśmy na swoich miejscach.
- Nie, nie. Bo widzisz oczy mi łzawią ale nie martw się.
- Wszystko dobrze? - zapytałam ponownie.
- Tak, tak. Musze iść do łazienki. Zaraz wracam, dobrze?
- Czekaj ale zaraz się zacznie – zatrzymałam ją na chwilę.
- Właśnie teraz mi się zachciało, tak – powiedziała Angie i wyszła z sali.
Siedziałam na
sali sama i słuchałam jak grają, zaczynałam się lekko nudzić
oraz zastanawiać gdzie podziała się Angie. Zerknęłam na zegarek
i minęło sporo czasu od jej wyjścia , zaniepokoiłam się i
rozglądałam za nią. Nagle weszła do sali.
- Co się z Tobą działo? - zapytałam lekko zdenerwowana. Utknęłaś w toalecie?
- Nie, nie, nie. Po prostu mam kaszel – zaczęła nagle się dusić. I co podoba Ci się?
- Nie umieram z nudów. Może zobaczymy tego rockmana o którym mówiłaś?
- Nie, nie, nie. Wiesz musimy tu zostać do końca. Twój tata mnie zwolni jeśli nie zostaniemy na koncercie – nagle zaczął dzwonić telefon. Hej, sory – powiedziała Angie wyciągając telefon z torebki.
- Angie! - upomniałam ją.
- Halo? Halo? Tak, tak, tak, tak, tak. Już idę, zaraz będę.
- Gdzie Ty znowu idziesz?
Jesteście
ciekawi co wydarzy się dalej? To zapraszam do śledzenia mojego
kolejnego rozdziału, który Wam opowiem. A wydarzy się dużo! Może
dowiemy się gdzie ciągle znika Angie? Czy uda nam się spotkać
jeszcze kogoś znajomego w audytorium? Co z kłopotami finansowymi
Jade? Zapraszam Was serdecznie do śledzenia dalszych losów.
Pozdrawiam Was serdecznie z nudnego koncertu. Viola.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego
odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie”)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz