Cześć wszystkim czy jak tam wolicie
hej. Jestem Maximilian Ponte – przyjaciele mówią mi Maxi i wole
jak się tak wszyscy zwracają. Może zanim zacznę opowiadać
historię to napiszę coś o sobie. Nie jestem osobą, która
przepada za tym ale chyba jak na pierwszy raz wypada coś tam
wspomnieć. Uczę się w „Studiu 21” jak już pewnie wiecie z
poprzednich historii. Uwielbiam muzykę i bardzo bym chciał związać
z nią swoje przyszłe życie. Gram na paru instrumentach :
keyboardzie oraz bardzo uwielbiam syntezator. Potrafię stworzyć
myślę, że całkiem niezłe podkłady basowe na swoim komputerze.
Uwielbiam także taniec jest to moja druga miłość zaraz po muzyce,
którą próbuję komponować. Moim największym marzeniem jest
nagrać w przyszłości płytę, która będzie może trafiała do
jakiejkolwiek publiczności. Mam także jak każdy chłopak słabość
do dziewczyn. Bardzo szybko się zakochuje jednak moje wybranki we
mnie już nie tak szybko. Muszę wykazywać się nie lada odwagą nie
raz żeby zdobyć ich serce. Przez to często wpadam w tarapaty, z
których pomagają mi wyjść moi przyjaciele. Mam nadzieje, że moją
paczkę już dobrze znacie jeśli nie to w najbliższej przyszłości
uda Wam się ich wszystkich bardzo dobrze poznać. Może już dość
tych bzdur o mnie i czas wrócić do szkoły.
Pędziłem z moim zalanym laptopem do
„Studia 21” aby uratować moją zalaną pracę, którą miałem
przedstawić na zajęciach Pablo. Na szczęście dzwonił do mnie
przyjaciel – Braco, który obiecał mi pomóc. Trochę zna się na
komputerach i dzięki temu jest jakaś nadzieja na uratowanie moich
plików.
A może zanim mam chwile opowiem Wam kim jest Braco. Jest to
bardzo inteligentny ale odrobinę szalony chłopak. Czasami mam nawet
wrażenie, że żyje on w swoim świecie. Doskonały z niego tancerz,
a specjalizuje się głównie w pop pingu oraz hip hopie. Przyjechał
do nas na wymianę uczniowską z innego kraju. Potrafi mówić w
kilku językach ale my go rzadko rozumiemy dlatego nie udało nam się
jeszcze dowiedzieć skąd do nas przyjechał. No dobra wracajmy do
mojego zalanego laptopa.- Jestem już i mam go – krzyknąłem na korytarzu do kolegi.
- No cześć mi też miło Cię widzieć – zażartował Braco.
- Cześć – powiedziałem nieco wryty w ziemie. Nie czas na żarty za pół godziny mamy zajęcia z Pablem i muszę mu coś pokazać.
- Spokojnie zdążymy – uspokajał mnie Braco. To zajmie nam dosłownie chwile.
- Mam nadzieje, bo tam jest całe moje przyszłe życie – powiedziałem i podałem mu laptopa.
- Chodźmy do wielkiej sali.
- Dobrze.
- Otwórzmy to cudeńko i spróbujmy uruchomić – powiedział Braco rozkładając laptopa.
- I co , i co? - pytałem niecierpliwy.
- Toszku się da, potem siwda i wsjo robota jest – powiedział Braco po swojemu.
- Hahaha – zaśmiałem się troszkę nerwowo bo nie rozumiałem go ani trochę ale liczyło się że naprawił laptopa. Dzięki, po tym jak wytłumaczyłeś mi po rosyjsku jest lepiej – zabrałem się do otwierania pliku z muzyką kiedy nagle ktoś wyskoczył zza moich pleców.
- Hej! Co słychać? - zawołała Camila.
- Matko! - krzyknąłem zdziwiony. A Ty za co się przebrałaś?
- Jak za co? To przecież oczywiste – powiedziała oburzona Camila.
- Nie wcale nie.
- Za emu.
Nagle do sali
weszła Ludmiła razem z Leonem.
- Hahaha – śmiała się blondynka. Co za brak osobowości. Z jakiej okazji się tak wystroiłaś? - dodała z drwiną na ustach.
- O nie! - krzyknęła Camila i wyrwała się do ataku ale udało nam się ja złapać zanim rzuciła się z pazurami na Ludmiłę. Nie daruje Ci tego Ty wredna małpo! Wydrapie Ci te Twoje gały! Ty żmijo! Puść mnie! Tym razem Ci nie popuszczę rozumiesz!
- Przestań, przestań – próbowałem ją uspokoić ale do sali wszedł Pablo i rozproszył dziewczyny.
Później odbyły
się zajęcia z Pablem na których jak już pewnie wiecie zadał nam
zadanie. Miejmy nadzieję, że uda nam się jej wykonać mimo tych
ciągłych kłótni. Bardzo się ucieszył bo miałem w głowie
ciągle ten podkład, który skomponowałem i chciałem pogadać z
dziewczynami o jego wykorzystaniu. W tym czasie gdy ja szukałem
dziewczyn na zewnątrz odbywała się krótka rozmowa Leona z Ludmiłą.
- Chyba nie docinasz Camili przez to co powiedziała o Tobie i tamtym dostawcy? - zapytał Leon.
- No jasne, że tak – odpowiedziała bezmyślnie Ludmiła.
- A więc to prawda?
- Nie no co Ty! - krzyknęła zaskoczona. Z takimi burakami to ja się nie zadaje. Ale pomyśl wystarczyłoby im tylko jedno zwycięstwo by pomyśleli, że mogą do nas dołączyć.
W końcu udało
mi się znaleźć dziewczyny, i razem udaliśmy się na ławkę przed
budynkiem aby na spokojnie porozmawiać. Jednak mieliśmy „szczęście”
spotykając na drodze naszą uroczą parkę.
- O nie – powiedziała Ludmiła na nasz widok. A Ty wciąż w tym samym przebraniu Camilita! - zawołała do Camili a ich świta zdążyła do nich dołączyć. Co za brak charakteru – podsumowała swoją wypowiedź.
- To nie jest brak charakteru tylko reakcja na konieczność przebywania z Tobą – odgryzła się jej Camila.
- No proszę – zareagowała na zaczepkę Ludmiła.
- Dobra skończmy już lepiej te sprzeczki i weźmy się w końcu do roboty – wtrąciłem się między dziewczyny aby znowu nie zaczęły swojego przedstawienia.
- Przypominam, że wcięło nam podkład muzyczny, który skomponowałeś – zwróciła się do mnie Camila.
- No i co? Przecież był okropny – odezwała się koleżanka Ludmiły.
- Wcale nie, mnie się całkiem podobał – dorzucił chłopak stojący obok niej.
- Słuchajcie mam pomysł skąd wziąć ten materiał – odezwała się nagle Francesca.
- Ja mam lepszy pomysł, po prostu się stąd zmywajcie – wtrąciła się oburzona Ludmiła.
- Czekaj, niech mówi – przerwał jej nagle Leon.
- Zrobimy nowy podkład z tego co mamy teraz pod ręką – skończyła swoją myśl Francesca.
- Nic nie rozumiem – dodała skołowana Nati.
- Zademonstruje wam skoro nie kapujecie – dodała zachwycona swoim pomysłem Francesca.
Wszyscy uczniowie
stojący obok nas zaczęli bitować i tańczyć w rytm jaki udało
nam się uzyskać. Oczywiście nie nasza mała elitka, która stała
z boku i wszystkiemu się przyglądała.
- Si hay dudaNo hay dudaSe hace claro el caminoIlegare ami destino
- Algo suena en miAlgo suena en vosEs tan distinto y fantasticoSuena distintoBaila tu corazonMueve tu cuerpo, muevelo
- Wow! Widzicie jednak można!- krzyknęła do nich uradowana Francesca.
- Chyba zwymiotować! - odpowiedziała złośliwie Ludmiła.
- Nie było tak źle – przerwał jej nagle Leon. Trzeba jeszcze tylko dopisać słowa i nagrać głos. Jeśli zrobimy to razem powinno być dobrze.
- Chciałeś chyba powiedzieć, że beznadziejnie – dodała zanim zirytowana Ludmiła. Nie mam zamiaru współpracować z tymi fajtłapami. Ja się zmywam!
- Ja też już pójdę – dodała jej koleżanka i ruszyła za nią.
- Ja też! - krzyknął Andres. Ty też – zwrócił się do kolegi i odeszli razem.
- Świetnie pogrążmy się w pustce egzystencjalnej. Kiedyś w końcu dadzą nam nagrodę Grami, a my dalej będziemy się kłócić na scenie – skwitowała całą rozmowę Camila.
- Wiecie co, chodźmy już. Dobra? - powiedziałem do koleżanek i poszliśmy do baru na lunch.
- Dobra – odpowiedziała Francesca.
Udaliśmy
się do „Resto Baru” ale oczywiście Francesca zamiast z nami
posiedzieć udała się pomóc bratu na zaplecze. Zjedliśmy po
kanapce z Camila i udaliśmy się z powrotem do „Studia 21”.
dotarliśmy na miejsce i usiedliśmy na ławce aby poczekać na
spokojnie na Francesce.
- Idę do toalety – powiedziałem nagle do koleżanki, która zainteresowana była bardziej swoim telefonem niż mną.
- Dobrze idź już. Ja chce w spokoju obejrzeć moją ulubiona tancerkę – rzuciła szybko.
- Dobra, dobra idę.
Camila
włączyła internet i zaczęła oglądać konferencje prasową
swojej idolki. Kiedy nagle dołączył do niej Braco.
- Co robisz?
- Właśnie oglądam konferencje mojej ulubionej tancerki tylko, że nic nie rozumie po niemiecku.
- Pokaż – wsłuchują się w telefon. Mówi że... odbiera sztukę jako ciągle przepływającą energię i że... - tłumaczył Braco słowa tancerki.
- Braco Ty jesteś z Rosji. Skąd znasz niemiecki?
- Nie jestem Rosjaninem.
- To skąd Ty jesteś?
- Tak naprawdę to... – zaczął odpowiadać Braco kiedy nagle im przerwałem.
- Jejejej patrzcie tam – powiedziałem siadając obok nich. Widzicie?
Cała
nasza trójka była świadkiem jak Ludmiła ponownie zaczepiała
dostawcę. Braco szybko wyrwał Camili telefon z ręki i zaczął
filmować całe zajście. Ludmiła była tak zajęta adorowaniem
dostawcy że nawet nie zwróciła na to najmniejszej uwagi.
Skończyliśmy nagrywać filmik i odczekaliśmy chwile aż Ludmiła
wejdzie do środka. Żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń także
udaliśmy się do środka.
- Chodźcie zrzucimy filmik na mojego laptopa – powiedziałem do przyjaciół i udaliśmy się do mojej szafki.
- Dobrze, Braco oddaj mi mój telefon – powiedziała oburzona Camila.
- No proszę, już oddaje.
- Dajcie podłączymy go i zaraz będziemy mieć go na dużym ekranie – Camila podała mi telefon, który szybko podłączyłem do laptopa. Nie minęło parę minut i filmik był już na ekranie. Udało się mamy go - dodałem z radością.
- To teraz go sobie obejrzymy jak wyszedł – powiedziała Camila chowając komórkę do kieszeni.
- Poczekajmy na Francesce – powiedziałem do reszty.
- Ja muszę na chwilę lecieć, zobaczymy się później – powiedział Braco i pobiegł w kierunku wyjścia.
- Dobra, to leć – krzyknęliśmy razem w jego stronę. Nagle zza drzwi wyłoniła się Francesca.
- Tu jesteśmy! - zawołała do niej Camila.
- Już jestem, trochę mi tam zeszło ale sami wiecie jaki jest Luca.
- Spoko – powiedziałem i wskazałem jej miejsce aby usiadła.
- Co tam macie ciekawego? - zapytała Francesca spoglądając na mojego laptopa.
- Zaraz Ci pokażemy co nam się udało nagrać moim telefonem jak Ciebie nie było – dodała podekscytowana Camila.
- Patrz – podałem jej mojego laptopa.
- Nie wierzę własnym oczom. To ona!
- Tak Fran to Ludmiła – potwierdziłem jej słowa.
- Pewnie, że to ona. Moja komórka nie nagrywa znowu aż tak źle – dodała oburzona Camila.
- Jak mu się może podobać taka lafirynda – powiedziała wściekła Francesca.
- Nie to na odwrót. To ona podoba się jej – sprostowała Camila.
- Tomas mi mówił że się zakochał. Czyli na pewno w niej.
- Jak to ? - zapytaliśmy równocześnie z Camilą.
- Tomas powiedział mi, że zakochał się w lasce, którą ledwo zna i nawet nie wie jak ma na imię. Ale teraz już wszystko jasne. Nienawidzę jej!
- A... czy mi się wydaje, czy Ty na niego lecisz? - zapytała Camila.
- Że co? Że ja? Skąd! Co Ty wygadujesz w życiu – powiedziała zmieszana Francesca i z wrażenia zgniotła puszkę, którą trzymała w ręce. Trzeba wrzucić to nagranie do internetu.
- Nie, nie! Nie ma mowy – krzyknąłem aby wybić jej ten pomysł z głowy. Nie wrzucimy tego filmu.
- Nie, nie. Pamiętajmy, że nie powinniśmy zniżać się do jej poziomu. To przecież porażka – poparła mnie Camila.
- Porażka to będzie jak ona zacznie chodzić z Tomasem – odpowiedziała jej wściekła Francesca.
- Ej! Ty za nim szalejesz Francesca, co nie? - zapytałem z uśmiechem na ustach.
- On mi się wcale nie podoba! Po prostu szkoda żeby taki fajny i przystojny chłopak wpadł w jej ręce. On jest taki kulturalny i zdolny. Żal żeby się przy niej zmarnował.
- Nie powinniśmy wrzucać tego nagrania – popatrzyłem na Camilę i liczyłem na jej wsparcie w tej sprawie.
- Nie, nie róbmy tego – dodała po chwili.
- Nie ma mowy – dodałem ponownie.
- To bez sensu – wtrąciła jeszcze Camila. Kiedy po chwili ujrzeliśmy Ludmiłę, która przechodziła po korytarzu ze swoim chłopakiem.
- A Wam co się stało? Na co się tak gapicie? - zapytała nas i odeszła.
- Na to co zobaczy cały świat – odpowiedziała jej zadowolona Francesca i wrzuciła filmik do sieci.
- Nie! - krzyknęła Camila.
- Co zrobiłaś!? - krzyczałem nie wierząc własnym oczom.
- I już. Dobrze jej tak – dodała zadowolona z siebie Francesca.
- Nie. Jak mogłaś – powiedziałem patrząc na jej zadowoloną minę.
- Dałam jej nauczkę mam nadzieje, że wreszcie się od niego odczepi – powiedziała szczęśliwa Francesca.
- A ja mam nadzieje, że nie będziemy mieć przez to problemów – dodałem mocno zaniepokojony.
- Chodźmy może przygotować się na zajęcia z Gregoriem. Dobra rozgrzewka nam nie zaszkodzi – dodała Camila aby rozładować atmosferę.
- Chodźmy – poparłem koleżankę i udaliśmy się do szatni aby się przebrać.
W
czasie gdy my udaliśmy się do sali tanecznej Leon razem z Andresem
– chłopaki z „elitki” siedzieli na zewnątrz i pisali słowa
oraz muzykę do naszego zadania. Obok nich przechodzili inni
uczniowie i nabijali się z nich. Oni jednak nie reagowali na ich
zaczepki.
- Co znowu? - zapytał zdziwiony Leon patrząc na grupkę ludzi przechodzących obok.
- Nie witasz się z nim? - zapytał zdziwiony Andres. To fajny gość! Cześć!
- Hej! - zawołał do kumpla aby zwrócił na niego uwagę. Skup się to ważne. Dobra. Gdzie się zatrzymaliśmy?
- Na tym drugim na, na, na.
- Co Ty znowu piszesz?
- Na, na, na tak powiedziałeś.
- Ale... nieważne. Przejdź do refrenu. Dopiero potem na, na, na. Na, na. - nucił Leon kiedy nagle usłyszeli dźwięk emaila.
- A ten dźwięki? - zapytał zdziwiony Andres.
- Dostałem emaila – powiedział Leon i odwrócił laptopa aby otworzyć wiadomość.
- Co się dzieje? - zapytał zaniepokojony miną kumpla Andres.
Leon
odwrócił w jego stronę laptopa i pokazał mu filmik z udziałem
jego dziewczyny oraz dostawcy, który ciągle wchodzi mu w drogę.
Jesteście
ciekawi jak zakończy się akcja z filmikiem z internetu? Co zrobi
Leon, żeby oczyścić swoje dobre imię? Jak zachowa się Ludmiła
gdy się dowie o filmiku z jej udziałem? Tego wszystkiego dowiecie
się w następnym rozdziale, który oczywiście opowiem Wam ja –
Maxi. Średni ze mnie narrator ale mam nadzieje że bardzo Was nie
zanudziłem. Pozdrawiam Maxi.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego
odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Sekret”)










Hej!
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle cudowny jestem ciekawa dalszego biegu wydarzeń. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.