Hej wszystkim tu znowu ja ostatnio mój
rozdział zakończył się okropnie. Pokłóciłam się z tatą
chociaż bardzo tego nie chciałam. Tomas rozczarował mnie na całej
linii i nie mam najmniejszej ochoty go więcej widzieć. Szybki skrót
ostatnich wydarzeń bardzo Wam przybliży co się wydarzyło, jeżeli
oczywiście ktoś nie czytał to nadrobi. Na początku wybrałam się
z Angie na najnudniejszy koncert w moim życiu. Oczywiście Angie
ciągle dziwnie się zachowywała i znikała. Po koncercie zobaczyłam
ponownie Tomasa z tą okropną blondynką! I na dodatek on ciągle mi
wpierał że nie jest ona jego dziewczyną jednak wyglądało to
inaczej. Uciekłam aby go więcej nie widzieć i jeszcze mało przez
to nie wpadłam pod pędzącą deskorolkę. Na szczęście uratował
mnie chłopak, który chciał być miły i za wszelką cenę chciał
mi naprawić humor. No ale oczywiście na koniec dnia pokłóciłam
się z tatą i to przez to że nie chciał mi dać spokoju. Ale
zakończyłam rozdział na przyjściu tajemniczego gościa. Wróćmy
więc do mojego domu, a raczej kuchni, w której był Ramallo.
- A co jest, ah... - krzyknął Ramallo gdy wyjmował jedzenie z lodówki, które upadło na ziemię. A no jasne już wiem chcesz o coś poprosić – powiedział do chłopaka, który wszedł do środka.
- Nie, nie. Nie o to chodzi.
- Nie, nie. Nie to. To ja już nie wiem. A może są Ci winni pieniądze? - mówił dalej Ramallo i sięgał po portfel. To ja Ci zapłacę.
- Nie, nie, nie, nie, nie, nie. Po prostu chciałbym porozmawiać z ... tą ... Olgą.
- Jesteś bardzo tajemniczy. Dobrze. Proszę Olga jest w salonie.
- Y... a ... możesz ją zawołać?
- Y... tam. Spokojnie sam możesz do niej iść. Ja tu zostanę porządkować bałagan, który zrobiłem.
- A mógłbym Cie o coś zapytać?
- Pytanie do mnie?
- Tak, tak.
- Tak, tak oczywiście.
- Olga ma chłopaka?
- Ale pytanie – odpowiedział zdziwiony Ramallo. Ciekawe. Nie Olga nie ma chłopaka akurat w tej chwili nie. Dobra – zaczął nieco poważniej Ramallo. Nie masz pojęcie jaka jest Olga gdy jest zakochana. Nie potrafię Ci tego opisać. Olga tańczy na tym stole, śpiewa na cały dom, piecze same słodkości, pisze wiersze i zajmuje całą przestrzeń w Twoim życiu. Absolutnie całą. W głębi duszy myślę, że Olga ma wspaniałe serce. Proszę nie wspominaj jej o bałaganie jaki tu zrobiłem, dobrze?
- Nie powiem, spokojnie nie martw się.
- Dobrze.
- Dziękuje.
- No nie ma za co, idź już do niej spokojnie – powiedział Ramallo do chłopaka, który opuścił kuchnię. Olga – powiedział do siebie.
W czasie gdy
Ramallo rozmawiał w kuchni z dostawcą, ja spacerowałam sobie po
pokoju i śpiewałam piosenkę, którą sama wymyśliłam. Próbowałam
w między czasie włożyć kolczyka w dziurkę od ucha ale sprawiało
mi to lekkie trudności.
- No se si hago bienNo se si hago malNo se si decirloNo se si callar
Podeszłam
więc do lustra aby sobie pomóc kiedy nagle kolczyk upadł mi na
ziemię. Śpiewając schyliłam się po niego.
- Que es esto que sientoTan dentro de miHoy me prequntoSe amar es asi...
Kiedy się
podniosłam nagle w lustrze ujrzałam Tomasa, który stał w moim
pokoju i przyglądał się temu co robię. Gwałtownie obróciłam
się do niego, nie dowierzając że stoi on przede mną.
- Cześć – powiedział do mnie. Przepraszam, że tak wchodzę.
- Nie przepraszaj a co tu robisz? - zapytałam mocno zszokowana jego obecnością.
- Przyszedłem żeby Ci wyjaśnić te sprawę z centrum Sol – podszedł bliżej.
- Nie potrzebuje wyjaśnień, nie jestem Twoją dziewczyną – powiedziałam trochę zdenerwowana.
- Ta dziewczyna, którą widziałaś też nią nie jest – zaczął się tłumaczyć.
- Jesteś gorszy niż myślałam – powiedziałam dość stanowczo aby dać mu do zrozumienia, że mnie to nie interesuje.
- Zaczekaj Ola musimy... - zaczął ponownie się tłumaczyć ale weszłam mu w słowo.
- Nie jestem Ola ! - krzyknęłam oburzona. Jestem ... - tym razem to on nie dał mi dokończyć zdania.
- Dobrze no to Olgo. Lepiej?
- Nie !
- Porozmawiajmy dwie minuty. Twój szef tu nie przyjdzie – mówił w pośpiechu.
- Jaki szef! On nie jest moim szefem.
- To szef Twojej matki tak? Racja?
- Nie, nie, nie Tomas! Nie!
- Dobrze, posłuchaj mnie! - krzyknął abym wreszcie dopuściła go do głosu. Bo widzisz ona nie jest moją dziewczyną. Nie mógłbym się spotykać z panną tak...
- Tak doskonałą? Piękną? I do tego blondynką?
- Nie. Tak zupełnie do mnie nie podobną. Ona i ja nigdy byśmy się nie zrozumieli. No a po za tym. Myślę, że Ty i ja. No nie wiem. Czuję, że mówimy w tym samym języku.
- Tomas ja... ja nie... - zaczęłam ponownie tłumaczyć mu całą sytuację kiedy do pokoju wpadła Olga.
- A co tu robi ten dostawca? - zapytała oburzona jego obecnością.
- Dostawca niestety się zgubił i już sobie idzie – zaczęłam w pośpiechu, wypychać Tomasa za drzwi pokoju.
- Y... Proszę się na nią nie gniewać! To wszystko moja wina bo ja tylko chciałem...! - nie zdążył powiedzieć Tomas bo zamknęłam mu drzwi przed nosem.
- Możesz mi wyjaśnić co to było? - zapytała Olga.
- To był błąd. A ja będę bardzo żałować, że go popełniłam. No ale już sobie poszedł i jest wszystko dobrze – zaczęłam tłumaczyć Oldze wszystko na jednym wdechu, kiedy ponownie Tomas pojawił się w drzwiach pokoju.
- Proszę się nie gniewać to wszystko moja wina!
- Proszę wracać do restauracji! - krzyknęła oburzona Olga a ja zatrzasnęłam drzwi pokoju.
- Proszę Cię już nic nie mów. Możesz już to zostawić? - zapytałam lekko przerażona tym co zaraz może się wydarzyć.
- Powiedzmy, że mogę udać że nic tutaj nie zaszło... - mówiła Olga. Ale Ty obiecasz, że już się to więcej nie powtórzy, jasne?
- Oczywiście – pokiwałam głową aby potwierdzić swoje słowa.
- Dobrze idę teraz na dół pozmywać naczynia – powiedziała Olga i wyszła z pokoju.
- Super – odetchnęłam z ulgą opadając na łóżko. Po co on tutaj przylazł? Chciał mnie wpędzić w jakieś poczucie winy? - zaczęłam głośno się zastanawiać nad całą tą sytuacją.
Tymczasem w
kuchni toczyła się rozmowa między Olgą i Ramallem na temat
pojawienia się Tomasa u nas w domu.
- Wyobraź sobie, że idę na górę do łazienki kiedy nagle słyszę jak nasza Viola z kimś rozmawia – zaczęła opowiadać Olga.
- Tak a z kim takim rozmawiała? Pewnie z Angie?- zapytał zaskoczony Ramallo.
- Angie nie mówi jak młody mężczyzna, prawda? - zapytała lekko zirytowana Olga.
- No nie więc weszłaś do jej pokoju i zobaczyłaś ją z... - kontynuował Ramallo.
- Była w swoim pokoju razem z tym dostawcą – odpowiedziała Olga.
- Pewnie się chłopak zgubił bo na prawdę to szukał Ciebie. No to co? Powiedziałem żeby sam do Ciebie zajrzał – mówił Ramallo oglądając owoce, które leżały w koszu na blacie.
- To trochę dziwne – powiedziała Olga odwracając się do niego. Dlaczego gdy mnie zobaczył nic do mnie nie powiedział? Nie rozumiem jak mogłeś go tu wpuścić?
- No to nie wiem pewnie zakochał się w Violettcie i dlatego ...
- Ci... - uciszała Olga Ramallo aby nie powiedział za dużo.
- To moja osobista przestrzeń – mówił Ramallo odpychając Olge od siebie.
- Nie mów takich rzeczy głośno jeszcze Pan German może to usłyszeć – szeptała Olga.
W czasie gdy Olga
próbowała żeby Ramallo nie wykrzyczał na cały dom, że Tomas był
u mnie, Angie weszła do mojego pokoju i chciała za wszelką cenę
wyciągnąć ze mnie co się wydarzyło po koncercie.
- Hej porozmawiamy w końcu? - zapytała Angie siadając na łóżku
- Nie ... - powiedziałam pośpiesznie i podeszłam do komody aby coś znaleźć.
- Nie? - zamyśliła się Angie i po chwili zaczęła ponownie. Słuchaj opowiesz mi co tam się wydarzyło na koncercie? - podeszła do mnie i zaczęła bawić się moimi włosami.
- Zawrzyjmy umowę – zaproponowałam jej odwracając się do niej twarzą.
- Yhm – przytaknęła Angie.
- Wystaw palec – wystawiłam w jej kierunku mały palec, a ona zrobiła to samo. Nasze palce złączyły się w jedno. Ja nic nie powiem dopóki Ty nie powiesz dlaczego cały czas znikałaś? I dlaczego z dnia na dzień przeszło Ci przeziębienie? - zadałam jej te dwa bardzo trudne dla niej i pytania i widząc jej reakcji odeszłam.
- Mam katar. Apsik! - kichnęła nagle Angie. No wiesz mam alergie na ten no, no...
- Na prawdę!
- Nie, nie.
- Tak – podążyłam w kierunku garderoby.
- Coś Ty na prawdę nie mam. Posłuchaj. Ty wychodzisz? - zapytała zdziwiona Angie.
- A czy ukrywałabyś kogoś żeby go nie stracić? - zapytałam całkiem poważnie.
- Dlaczego mnie o to pytasz? Gadaj kogo? I przed kim ukrywasz maleńka? Nie uciekaj.
- Nie to nie o to chodzi – podeszłam do biurka a Angie za mną.
- Y... coś mi się zdaje, że kogoś poznałaś.
- Nie, zupełnie nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że jeśli kogoś kochasz nie powinno się go oszukiwać. To znaczy, że gdy się kocha. Nie powinno się kłamać.
- To zależy.
- Nie należy kłamać.
- To skomplikowane. Załóżmy, że oczekujesz ode mnie czegoś choć to jest kłamstwem ale wiem, że gdybym Ci to powiedziała to bym Cie zraniła. Ty byś się zdenerwowała i bym Cię straciła. Więc na przykład w takim przypadku lepiej nie mówić prawdy.
- No a jeśli się dowiem. To Cię znienawidzę? Mówię Ci nie można okłamywać osoby, którą się kocha. Nie Angie, nie można.
- No tak zapomnij o tym co Ci powiedziałam. Masz racje. Nie wolno kłamać. Trzeba mówić prawdę, choćbyśmy się jej bali.
- No właśnie! Dziękuje Ci za rade! Na prawdę – przytuliłam ją mocno.
- Ale... ale... - zaczęła Angie kiedy nagle od niej odskoczyłam jak poparzona.
- Musze już iść – pobiegłam do drzwi.
- Musze powiedzieć Ci coś bardzo ważnego, bardzo ważnego Violu. Czekaj!
- Pa, to później. Kocham Cię!
- Ja też Cie kocham – odpowiedziała Angie. Kiedy wyszłam nagle zadzwonił jej telefon. Halo? Nie, nie Pablo teraz nie mogę. Nie możesz mi tego powiedzieć przez telefon żebym nie musiała tak latać. No dobrze idę. Tak już idę – powiedziała do telefonu i się rozłączyła. Mam już dość tego chodzenia tam i z powrotem – odrzekała i pobiegła załatwiać swoje sprawy.
W gabinecie taty
w tym samym czasie rozgrywała się równie interesująca scena co w
moim pokoju. Rodzeństwo LaFontaine omawiało właśnie między sobą
szczegóły ich strasznego planu.
- Ej Mati! - krzyknęła Jade, gdy została wciągnięta do środka. No przestań. Mów co się dzieje?
- I co już ustaliliście datę ślubu? - zapytał Matias.
- Oj Mati dlaczego to ja muszę ratować naszą rodzinę! No dlaczego? - zaczęła rozhisteryzowana Jade.
- Mów trochę ciszej. Ciszej, ciszej, proszę. Proszę. Ciszej, ciszej – uciszał swoją siostrę zdenerwowany Matias.
- Dobrze Mati, przepraszam ale chodzi o to, że nawet nie zaczęłam, a już jestem zmęczona. Dlaczego muszę zmienić styl życia tylko dlatego, że już nie jestem milionerką. Dlaczego nie poszukasz sobie pracy na pół etatu? No nie wiem, może na przykład uczyłbyś dzieci czytać co?
- Jakoś, nie widzę siebie z dziećmi. Rozwrzeszczanymi, ze smarkami, bakteriami, a po za tym próbowałem z Tobą i nie dało rady. Wydaje mi się, że o wiele łatwiej będzie jak wyjdziesz za Germana.
- Chodzi o to, że jeśli ta mała tu będzie to nie ma mowy!Nie dam rady tego zrobić! Trzeba by jej załatwić jakieś zajęcia Mati!
- Co? - zapytał trochę zaskoczony z pomysłu siostry.
- No zdjęcia – zaczęła tłumaczyć z wielkim przejęciem Jade.
- Nie, nie zdjęcia tylko zajęcia – poprawił ją Matias. Zdjęcie to możesz włożyć do albumu. No ale to dobry pomysł, tylko teraz trzeba namówić tą małą do zajęć poza domem. Tylko jak? - zaczął się zastanawiać głośno Matias.
- No właśnie jak? Ale co jak? - zapytała Jade.
- Musisz się z nią zaprzyjaźnić i zapytać co by chciała robić? I po problemie.
- German jej nie wypuszcza z domu, nie pamiętasz jaka była awantura jak uciekła z domu? Szukała jej policja w całym Buenos Aires! Ciekawe czy mnie też by szukał jakbym się zgubiła – pomyślała na głos Jade.
- Więc musisz zrobić wszystko aby ją zapisał na wymarzone zajęcia i po problemie – ucieszył się Matias i klasnął w ręce z radości. Teraz muszę już iść a Ty pracuj nad tym siostrzyczko – powiedział Matias i wyszedł z gabinetu.
- Pracuj, pracuj – zaczęła marudzić Jade. Sam sobie pracuj ja jestem zmęczona – wzięła torebkę i wyszła.
W czasie gdy Jade
wychodziła z domu głównym wejściem to ja wpadłam do kuchni aby
powiadomić Olgę, że wychodzę z domu. Żeby znowu nie wpadli z
tatą na pomysł że uciekłam z domu.
- Na razie wychodzę tylko na chwile – powiedziałam w stronę Olgii i Ramallo.
- Mam nadzieje, że nie po to żeby się spotkać z tym dostawcą? - wypaliła nagle Olga.
- Co? - udałam zaskoczoną. Nie, nie, nie. Idę się przewietrzyć, ok? - rzuciłam im szybkie wyjaśnienie i skierowałam się do drzwi aby uniknąć dalszych tłumaczeń. To na razie! Pa!
- Ramallo – zdramatyzowała Olga.
- Tak – odpowiedział dość spokojnie Ramallo.
- To mi się w ogóle nie podoba – wyraziła swoje zdanie Olga.
- I mnie też się nie podoba, i wydaje mi się, że właśnie przypala Ci się jedzenie – zasugerował Ramallo wskazując na piekarnik.
- Nie, nie, nie to tylko piekarnik – odpowiedziała przejęta Olga ale niestety nie tym co trzeba.
- Aha – przytaknął jej.
- Piekarnik! - krzyknęła Olga i ruszyła ratować jedzenie albo raczej to co z niego zostało.
Jesteście
ciekawi co się wydarzy w kolejnym rozdziale mojej historii? Z kim
poszłam się spotkać? Co na to wszystko tata gdy się dowie o
odwiedzinach Tomasa w domu? Co tym razem wymyśli Jade i Matias?
Zapraszam na kolejny rozdział i wszystkie odpowiedzi na te pytania.
Pozdrawiam Was gorąco. Viola.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z piątego
odcinka serialu „Violetta” („Podejrzenie”)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz