Witajcie moi drodzy dzisiejszy rozdział
opowiem Wam „ja” zwariowana nauczycielka śpiewu – Angie!
Ciekawa jestem czy chociaż trochę nie mogliście się doczekać aż
kolejny rozdział opowiem Wam znowu „ja”. No to szybciutki skrót
z poprzedniego i lecimy dalej bo dużo przed nami. W gabinecie
naszego kochanego Beto odbyła się ciekawa rozmowa naszych
nauczycieli – no wiecie Gregorio szukał chętnego aby mu się
wyżalić, że nie został tymczasowym dyrektorem „Studia21”.
Jednak jak sami wiecie Beto nie jest zbyt dobrym słuchaczem więc
postanowił rozładować swoje nerwy na lekcji tańca z uczniami.
Później zaliczyłam małą kłótnię z Pablo – jak zwykle na ten
sam nudny temat ( oczywiście ma on racje ale ja i tak robię po
swojemu). Po zakończonej wymianie zdań ujrzałam Violę chodzącą
po naszej szkole i lekko się wystraszyłam jej obecności. Jednak
bardzo mnie zastanawiało co tu robi- może sama mi o tym opowie.
Akcja jednak zakończyła się na lekcji z Pablem, chciał on pokazać
uczniom materiały jakie przygotował. Wróćmy więc do tego
momentu.
-
Może nas czymś zaskoczy – powiedział siedzący z tyłu chłopak do blondynki.
- Może – odpowiedziała mu bardzo znudzona.
Nagle na rzutniku
pojawił się filmik, na którym blondynka wręcza wizytówkę
dostawcy i bardzo się mu narzuca.
- Jak po Twojemu będzie Ludmiła jest w tarapatach? - zapytał siedzący po drugiej stronie chłopak swojego kolegi.
- Ok Ludmiła – wstał zdenerwowany chłopak dziewczyny. Co to jest?! - zapytał ją mocno zirytowany tym co właśnie zobaczył.
- Może mi ktoś pomóc jakoś to wyłączyć ! - zawołał do reszty uczniów mocno zdezorientowany Pablo.
- Ale to nie tak jak myślisz! - zaczęła się tłumaczyć blondynka. Ja tylko... - przerwała i spojrzała na swoich kolegów, którzy siedzieli po drugiej stronie sali. Dlaczego mi to robicie?
- Przecież my nic nie zrobiliśmy – odpowiedział jej jeden z chłopaków.
- Ten chłopak nie wygląda jak Leon. Jest przystojny – stwierdziła dziewczyna w stroju punka.
- Nie to ! - krzyknęła blondynka.
- Ludmiła! - krzyknął ponownie jej chłopak i natychmiast spojrzała na niego. Jesteś flirciarą.
- Andres na płycie, którą Ci dałem nie było tego nagrania – zwrócił się Pablo do chłopaka, który pomagał mu załączyć sprzęt. Bardzo Cię proszę, wyłącz to – chłopak podszedł do laptopa, natomiast Pablo zwrócił się do reszty uczniów. Przyznać się to Wy to nagraliście?
- Nie, my tylko wrzuciliśmy to do internetu – odpowiedział jeden z chłopaków.
- Przysięgam, że ja nic złego nie zrobiłam – powiedziała ponownie blondynka.
- Lepiej nic nie mów – uciszył ją jej chłopak i po chwili dodał. Ty kłamczucho.
- Hej, hej, hej Leon! - zawołał Pablo. Nie odzywaj się tak do Ludmiły dobrze! - upomniał chłopaka.
- Przepraszam Pana – zwrócił się do Pabla i dokończył swoją wypowiedź odwracając się do blondynki. Ale dla mnie już nie istniejesz.
- Łuuu... - podsumował jeden z chłopaków.
- Ach... Leon! - krzyknęła blondynka i pobiegła za chłopakiem.
- Jesteście okrutni – zwróciła się do reszty koleżanka blondynki.
- Wrzuciliście to do internetu? Serio? - zapytał Pablo resztę uczniów. To było nie fer, wiecie – dodał i pobiegł za parą kłócących się nastolatków.
Niestety nie
udało mu się ich dogonić więc zrezygnowany poszedł do pokoju
nauczycielskiego w którym akurat czekałam na niego.
- Co Ty tu robisz miałaś wychodzić chyba żeby zobaczyć się z Violettą ? Prawda? - zapytał zdziwiony gdy mnie zobaczył.
- No tak ale ... - zaczęłam coś mówić pod nosem.
- Co takiego się znowu stało? - zapytał Pablo podchodząc do biurka z dokumentami.
- Violetta była w „Studiu” . Ujrzałam ją gdy już miałam wychodzić. Nie mam pojęcia co tutaj robiła.
- I co widziała Cię?
- Nie bo akurat wychodziła – odpowiedziałam zmieszana.
- Więc w czym problem?
- Jak wychodziła była w strasznym stanie i miała łzy w oczach.
- Dlaczego jej nie zawołałaś?
- Coś Ty. Gdyby Violetta zobaczyła mnie w Studio natychmiast by powiedziała tacie, a ten od razu by mnie zwolnił.
- No to by Cie zwolnił. Angie powiedz jej to końcu. Nie mam siły dłużej o tym rozmawiać – powiedział mocno zdenerwowany Pablo.
- Ok ale jeszcze nie teraz.
- Będziesz ją dalej okłamywała? Dokładnie tak samo jak jej ojciec – stwierdził złośliwie Pablo.
- Cóż tu muszę Ci przyznać racje.
- I co teraz? - zapytał spokojnie Pablo.
- No dobrze powiem jej prawdę – poczułam wzrok Pabla na sobie. Dobra już idę, idę daj mi już spokój!
W tym samym
czasie gdy ja udałam się do domu Violetty w sali muzycznej odbywała
się mała próba związana oczywiście z zadaniem wyznaczonym przez
Pabla. Jednak zanim opowiem Wam o konsultacji z Beto to w szybkim
skrócie co działo się w domu. Gdy byłam sama z Violą w pokoju
wpadła nagle Jade i wywołała małe zamieszanie przez, które
oczywiście przerwała mi moją pierwszą i oby nie ostatnią szanse
powiedzenia siostrzenicy prawdy. Po czym brutalnie wyrzuciła mnie z
domu. Ja wściekła i mocno zdezorientowana wracałam do „Studia
21”.
W sali
instrumentalnej rozmawiało dwóch uczniów na temat swoich podkładów
muzycznych kiedy nagle do sali wszedł Beto i usłyszała kawałek
ich rozmowy.
- Podkład Maxiego wcale nie był taki zły – powiedział Beto zmierzając w stronę biurka.
- To chała – odpowiedział chłopak.
- Rozumiem. Posłucham co Ty skomponowałeś.
Chłopak gra
swoją melodie po czym dołącza do niego Beto i razem grają ten sam
kawałek.
- Rewelacja – stwierdza po chwili chłopak.
- Gdybym miał się zachować tak jak Ty w stosunku do Maxiego – zaczął Beto i rzucił zeszytem za siebie. Powiedziałbym, że Twój podkład jest... jest do kitu. Bo widzisz praca w zespole jest zawsze... - kontynuował swoją myśl po czym nagle brakło mu słów. Praca w zespole... zawsze daje...lepsze wyniki, nie? Jest najlepsza! Dlatego tak bardzo ważne jest to ćwiczenie, które dał Wam Pablo. Słuchaj. Budyń jest dobry, a ciasto też jest dobre. Ale w połączeniu, razem są przepyszne. To Ty ćwicz dalej a ja pójdę zjeść sobie – mówił wychodząc kiedy nagle się potknął. Ciasto. Zjem ciasto. Do zobaczenia później – powiedział i opuścił sale.
Beto udał się
na swoje upragnione śniadanie a ja w tym czasie wpadłam do pokoju
nauczycielskiego i nie mogłam znaleźć sobie w nim miejsca.
Chodziłam w kółko i starałam się jakoś uspokoić ale nic nie
pomagało. W końcu Pablo tego nie wytrzymał i wstał.
- Ej, ej, ej. Możesz się uspokoić? Proszę Cię.
- Nie, nie, nie mogę. On ją zabierze, zatrzymam samolot jeśli będzie taka potrzeba
- Dlaczego miałby skoro nie wie, że jesteś jej ciotką.
- A co jeśli już sprawdził kim jestem? On zawsze taki był. Jestem pewna, że już wszystko o mnie wiedzą. Na pewno już mnie szuka policja!
- Daj im... - próbował dojść do głosu Pablo. Nie, nie ale... - ponownie chciał się przebić przez moją histerię.
Nagle zadzwonił
mój telefon i wszystko nam przerwał, wyciągnęłam go z kieszenie
i spojrzałam na wyświetlacz.
- To German
- Co?
- To German pewnie razem z policją próbują mnie namierzyć! - wpadłam ponownie w panikę. Oni już po mnie idą Pablo!
- Czekaj, czekaj. Przestań gadać głupoty i odbierz. Dowiedz się czego chcę. Ok?
- Czego może chcieć! Może chce mi powiedzieć, że... że ją zabiera. Nie! - ja histeryzowałam a Pablo wskazywał na telefon abym go w końcu odebrała. Nie! Już wiem co. Że otrzymałam zakaz zbliżania się do Violetty na mniej niż 100 km.
- Odbierz.
- Odbierz Ty – podałam telefon przyjacielowi.
- Nie, nie, nie. Ty odbierz, Ty odbierz.
- No i co, co mu powiem?
- Odbierz!
- Ale co mam mówić?
- Odbierz to! - zawołał Pablo zza moich pleców.
- Odebrałam – powiedziałam patrząc na wyświetlacz telefonu. Halo? e... tak. To chyba zbyt delikatny temat jak na telefon. Nie sądzi Pan?
- Powiedz mu w końcu, powiedz – szeptał mi do ucha Pablo. Musisz mu powiedzieć... no powiedz... wszystko...
- Przestań! Przestań! - zaczęłam wołać do przyjaciela. Nie, nie, nie. Mówię do psa – wyjaśniłam mojemu rozmówcy. Jestem właśnie na ulicy i odganiam się od psa. Nie jasne, że nie od Pana. Nie no oczywiście. No cóż wie Pan, że nie wszystko zawsze musi iść po Pana myśli.
- Nie czekaj, nie. Nie, nie zgadzaj się, nie zgadzaj się – powtarzał Pablo.
- Tak. Tam będzie najlepiej – rozłączyłam się.
- I?
- Jutro u niego w domu. To znaczy ... że nie wie kim jestem.
- A policja wcale Cię nie szuka.
- Ah... Chyba ze mną źle.
- I co mu jutro powiesz?
- Całą prawdę. Przecież radziłeś mi żebym nie oszukiwała Violetty.
- Aj. Czekaj, czekaj, czekaj... A jeśli to jakaś pułapka. Jeśli tylko czekają by Cię zamknąć?
- Myślisz, że chcą mnie wsadzić do więzienia? - zapytałam troszkę załamana.
- Miałem raczej na myśli szpital psychiatryczny – zażartował Pablo i dał mi pstryczka w nos żebym się rozchmurzyła.
- Głupol – ścisnęłam mu krawat i wyszłam z uśmiechem z sali.
Udałam
się do swojego domu ponieważ tego dnia nie miałam już
zaplanowanych więcej zajęć. Marzyłam tylko o gorącej kąpieli
która odpręży mnie i uspokoi na resztę dnia, a raczej już
wieczoru. W czasie kiedy ja rozmawiałam z Pablo trwały
ostatnie zajęcia w „Studiu 21”. Były to zajęcia z Greogoriem,
który jest bardzo rygorystycznym nauczycielem. Kiedy wchodził do
sali aby rozpocząć wreszcie zajęcia natknął się na jedną z
uczennic, która właśnie zeskakiwała z jego biurka – oczywiście
prosto na niego.
- Co robisz? - zapytał zdziwiony Gregorio.
- To nie jej wina proszę Pana, że od tego żelu na łepetynie cały mózg jej gdzieś wyparował – powiedziała ciemnowłosa dziewczyna z końca sali.
- Dla Twojej wiadomości to jest wosk a nie żel! - krzyknęła do niej dziewczyna, która stała obok Gregoria. I w tym oto momencie w sali rozległa się jedna wielka kłótnia. Odczepcie się ode mnie! Myślicie, że jesteście lepsi? Mądrzy co?
- Uciszcie się wreszcie! Spokój! - krzyknął Gregorio i wszedł w tłum dzieciaków. Dziękuje. Skoro już wszyscy jesteśmy a wy już się rozgrzaliście. To może przećwiczymy choreografię,którą mieliście przygotować na wasze zaliczenie. Zapraszam. Proszę.
- Wierze, że wyuczyliście się układu, który był na płycie – powiedziała blondynka do pozostałych uczniów.
- Nie, zaczekaj – zaczęła mówić jedna z uczennic ale blondynka jej przerwała.
- Nie, nie będę czekać. Gregorio zaraz się przekona, że mamy super układ a po jego poprawkach jest doskonały. To co gotowi?! Jazda!
Uczniowie tańczą
układ, który przygotowali na zajęcia. Jednak nie wszystko idzie po
ich myśli.
- Pięć i sześć, siedem i ... - zaczęła odliczać blondynka jednak nie wytrzymała napięcia i podeszła do radia aby wyłączyć muzykę. Totalny brak synchronizacji – powiedziała mocno oburzona.
- Nawet nie chodzi o brak koordynacji tylko jesteście... jakby to wam... beznadziejni.
- Czego się spodziewałeś skoro wczoraj dali nam układ w dodatku wymyślony przez nich – powiedziała jedna z uczennic, której wypowiedź słyszał akurat przechodzący Pablo.
- Przepraszam, nie wspominałem wam, że to zadanie powinno być przygotowane razem.
- Niby tak ale oni wymyślili...
- Ci... Prawda jest taka, że rozdzieliliśmy zadania żeby było szybciej – zaczęła się tłumaczyć blondynka. We dwie zajęłyśmy się choreografią, a Maxi miał przygotować podkład współpracując z Leonem, nie?
- Tak – odpowiedział chłopak.
- Tak się dzieje kiedy polecenia są mało klarowne – dorzucił Gregorio.
- Słuchajcie dzieciaki – zaczął swoje przemówienie Pablo. Mieliście pracować w grupie. Nauczyć się ustępować, akceptować to co inny ma do powiedzenia i nauczyć się negocjować. Liczę na to, że się wysilicie i skończycie to ćwiczenie razem. W przeciwnym razie oblejecie semestr. A ten kto nie zalicza odpada ze Studia. To jest jasne, tak?
- Masz jeszcze coś do dodania na moich zajęciach? - zapytał zirytowany ale jak najbardziej opanowany Gregorio.
- Tak, tak Gregorio. Wszyscy jesteśmy zaproszeni na backstage.
- Backstage – poprawił Gregorio.
- Backstage aby poznać techników, a paru muzyków i artystę, który uczył się w naszym Studiu.
- Studio – ponownie poprawił go Gregorio.
- Tak Studio i obecnie jest znany na całym świecie. Powiedzieć kto?
- Tak, jasne – zaczęli mówić wszyscy jednocześnie.
- To nikt inny jak sam Rafa Palmer! - krzyknął Pablo.
W sali podniosły
się gorące okrzyki zachwytu, a uczniowie nie mogli uwierzyć w to
że będą mogli poznać takiego artystę.
- Mam nadzieję, że czegoś was nauczy, tak? - mówił dalej Pablo. Po swoich słowach przeszedł na stronę razem z Gregoriem. Czekaj chciałeś mi o czymś powiedzieć?
- Tak nadal muszę to powiedzieć. Serio uważam, że Twój pomysł tej całej pracy zespołowej. To kompletne szaleństwo.
- Dlaczego?
- Ponieważ nie miesza się wody z ...
- Bardzo Cię proszę mów ciszej dobrze.
- Ponieważ nie powinno się mieszać wody z kwasem.
- Hę... to nie jest doświadczenie chemiczne, jasne? Tutaj wszyscy mają talent i chodzi o to by nauczyli się potęgować swoje zdolności ucząc się od innych.
- Zrozumiałem.
- Ok.
- Ale w tej sprawie możesz porozmawiać z Rafą Palmerem bo on nigdy nie umiał pracować w zespole. Taka prawda, wiesz?
- Myślę,że wcale tak nie jest ale sam się o tym przekonasz jak z nim porozmawiasz.
- Jak to?
- Będziesz jednym z nauczycieli, którzy zaprowadzą młodzież na scenę.
Po tych słowach
opuścił salę i udał się do swojej papierkowej roboty. Gregorio
miał do końca zajęć ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami jednak
jako profesjonalista nie mógł tak postąpić. Zakończył zajęcia
i udał się do swojego domu tak jak reszta uczniów.
Jesteście
ciekawi co przyniesie nam kolejny dzień? Jakie niespodzianki
spotkamy tym razem w „Studio 21” musicie poczekać na kolejny
rozdział, który Wam opowiem. A obiecuje, że będzie się dużo
działo. Kolejny rozdział opowiem Wam ktoś inny. I z
niecierpliwością czeka aby opowiedzieć Wam co mu się przydarzyło.
Oj zdradziłam Wam, płeć kolejnego narratora ;) Gorąco Was
pozdrawiam Angie.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego i
czwartego odcinka serialu „Violetta” (
„Zakochanie” i „Rozczarowanie”)








Cudowny rozdział. Nie mogę się doczekać następnego.
OdpowiedzUsuń