czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział XX Przyjęcie

Witam Was gorącymi uściskami! Trochę mnie nie było ale mam nadzieje, że się nie nudziliście. Moi poprzednicy też potrafią nieźle opowiadać. No dobra w szybkim skrócie to co było i oczywiście ekscytujący ciąg dalszy. W poprzednim moim rozdziale rozmawiałam z Angie o przyjęciu, którego nie zamierzam odwołać, ponieważ mama też je uwielbiała. Podczas naszej lekcji geografii miałam sen na jawie, który spełnił się dość nieoczekiwanie i bardzo pozytywnie. Tomas zjawił się u mnie w domu! Ale na moje nieszczęście zdążyłam pokłócić się o to z tatą. Całą sytuacje na załagodziła Angie, która pod koniec rozdziału zadała mi pytanie na które nie wiedziałam jak odpowiedzieć. Z resztą zobaczcie sami jak mi poszło.
  • Chłopak? A no tak ten dostawca – rzuciłam pośpiesznie. On przyniósł jedzenie dla Ramallo, a że ja akurat byłam w pobliżu to go od niego odebrałam – próbowałam sklecić to jakoś w jedno sensowne zdanie.
  • Aha – odpowiedziała Angie z nieco dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
  • To skoro lekcje skończone to pozbieram swoje rzeczy i odniosę do pokoju – rzuciłam się w kierunku książek i razem z nimi udałam się na górę.
  • Dobrze Violu – powiedziała Angie i podeszła do czajnika żeby zrobić sobie herbatę.

Odłożyłam książki na biurko i wróciłam się po sukienkę, którą naprawiła dla mnie jedna z krawcowych Jade.  
Wchodząc ponownie do środka rzuciłam okiem na wieszak jednak nie był to zbyt miły widok.
  • Nawet po ucięciu rękawów jest potworna. Och beznadziejna. O nie – powiedziałam zrezygnowana i odłożyłam sukienkę na łóżko. Podniosłam wzrok i moim oczom ukazała się piękna nowa sukienka. O rety! – dorzuciłam z zachwytu i zaczęłam oglądać ją uważnie.

Gdy nagle coś mnie olśniło. Podeszłam do komody, w której był mój pamiętnik i szybko go wyjęłam.
Zdjęłam wisiorek z szyi i otworzyłam pamiętnik. W środku miałam zdjęcie mamy, na którym była razem ze mną. Popatrzyłam na zdjęcie a potem na sukienkę, która leżała na moim łóżku.
To sukienka mamy! – wykrzyknęłam z radości. Nie mogłam w to uwierzyć.

Był to najwspanialszy prezent jaki dostałam w życiu. Byłam pewna, że była ona od taty, który chciał mnie przeprosić za wcześniejsze kłótnie.
Bez chwili zastanowienia pobiegłam razem z nową sukienką do łazienki i rozpoczęłam swoje przygotowania do przyjęcia. Co chwilę zerkałam na swoją nową sukienkę nie mogąc uwierzyć, że to nie sen, a wszystko dzieje się naprawdę.  

Gdy zamykałam za sobą drzwi do łazienki usłyszałam Jade, która właśnie schodziła na dół aby dopilnować wszystkiego co działo się w naszym salonie.
  • Litości proszę coś zrobić z tą okropną płachtą bo wygląda to jak jakiś namiot cyrkowy! – krzyknęła Jade na ostatnim stopniu. Dziękuje.
    A Pan niech bardzo dokładnie wypoleruje wszystkie te kieliszki bo nie znoszę śladów palców – zwróciła się do kelnera, który właśnie to robił. Mati, braciszku nareszcie jesteś – podeszła do niego żeby się przywitać.
  • Wytłumaczysz mi czemu chciałaś żebym przyjechał tak wcześnie? – zapytał mocno zirytowany Matias.
  • Ach… bo rozmyślałam intensywnie calusieńką noc – odpowiedziała mu dość beztrosko Jade.
  • A to mogę się założyć, że głowa Ci pęka – powiedział Mati nie spuszczając wzroku z przekąsek, które stały już na stole.
  • Co? – zapytała zdziwiona Jade. Skąd.
  • No nic. Dobra powiedz mi w takim razie do jakiego wniosku doszłaś? – ponownie zapytał i udał się w kierunku stołu.
  • Do żadnego! – krzyknęła za nim Jade. Proszę to postawić. Najlepiej na tamtym stoliku – zwróciła się w między czasie do kelnera, który niósł kolejną tacę z przekąskami. Bardzo dziękuję. Musimy za wszelką cenę zwolnić te guwernantkę, pomożesz mi w tym? – zapytała mocno zaintrygowana całą sprawą Jade.
  • No pewnie. Te wariatkę?
  • Tak. No właśnie.
  • Tak, tak. Nie ma problemu ale pozwól że najpierw coś przekąszę – powiedział i zabrał się za jedzenie, które leżało na stole.
  • Matias nie ruszaj kawioru ani żadnej kanapki bo przysięgam, że Cię własnoręcznie utłukę – Jade chwyciła rękę brata zanim ten zdążył coś zjeść. Odłóż to. Odłóż to natychmiast! – szarpała go dalej. No już o właśnie, świetnie. Upiekło Ci się.
  • Rany nawet nie jadłem śniadania. Od jakiegoś czasu jadam same odsmażane rzeczy i nie mam już zniżek w restauracji gdzie zwykle chodzę na śniadanie – tłumaczył się Matias.
  • Nie interesuje mnie to! Bierz na kredyt albo płać drobnymi. Wszystko mi jedno!
  • Ale…ja…Jade! Ostatnio są problemy finansowe w firmie.
  • To nie moja sprawa i wiesz, że nie lubię rozmawiać o pieniądzach bo to w złym guście.
  • Ok. Nie patrze. Nie dotykam.

Jade udała się do kuchni aby sprawdzić czy wszystko jest w najlepszym porządku, natomiast Matias dalej walczył w salonie z pokusą, która na niego czekała.


Czas leciał bardzo szybko i ani się obejrzałam a minęło już ładnych parę godzin odkąd zaczęłam się przygotowywać. W tym czasie wszystko było już gotowe i nawet członkowie rodziny zdążyli się już wyszykować. Ja natomiast chciałam żeby wszyscy zapamiętali mnie w mojej uroczej sukience, więc przedłużałam swoje zejście ile się dało. Słyszałam jak salon zapełniał się ludźmi, których niestety w ogóle nie znałam, ponieważ byli to znajomi Jade. Stanęłam przed drzwiami pokoju i nagle usłyszałam czyjeś kroki, które zatrzymały się tuz pod moimi drzwiami. STUK! PUK!
  • Tak, proszę wejść – odeszłam od drzwi i zawołałam.
  • Mogę na chwilkę Ci przeszkodzić? – zza drzwi wychyliła się Angie.
  • No pewnie, że tak – odpowiedziałam do niej z uśmiechem.
  • To jak gotowa na przyjęcie? – zapytała ponownie.
  • Tak ale chciałaby jeszcze chwilkę pobyć sama zanim zejdę na dół, dobrze?
  • Oczywiście, to ja już pójdę do gości – uśmiechnęła się do mnie Angie i wyszła z pokoju.
  • Dziękuję, za chwilkę będę – szybko dorzuciłam zanim zamknęła drzwi.

Na dole salon był już pełny ludzi, którzy w pełni ekscytacji oczekiwali na przybycie solenizantki. Nagle zdenerwowana Jade podeszła do Germana i zaczęła wypytywać o moje przybycie.

  • Kochanie gdzie podziała się Violetta wszyscy na nią czekają i już zaczynają się niecierpliwić. Co ona robi tyle czasu?
  • Na pewno jeszcze się szykuje – odpowiedział spokojnie German.
  • Nie, nawet ja to robię szybciej – odpowiedziała lekko oburzona Jade. Pójdę po nią.
  • Nie, daj jej jeszcze chwile.
  • No dobrze. Pójdę zająć się naszymi gośćmi a Ty się trochę rozwesel. Dziękuje – rzuciła na odchodne Jade i ruszyła w kierunku grupki, która stała przy schodach. Zaraz do was przyjdę – powiedziała do nich i poszła dalej.

W między czasie Angie zdążyła już dołączyć do gości, którzy przebywali na dole. Rozglądała się po salonie w poszukiwaniu znajomej twarzy.
Gdy nagle napotkała na wzrok Germana, który w tym samym momencie ujrzał jej oczy. Nieśmiało wymienili uśmiechy między sobą co bardzo się nie spodobało Jade, która przyglądała się całej sytuacji.
Podeszła więc do swojego narzeczonego aby dać do zrozumienia Angie, że należy on do niej. Jednak German nie zwracał uwagi na spojrzenia kobiet, ponieważ jego uwagę zwróciłam ja – najważniejsza kobieta w jego życiu.
Stanęłam na szczycie schodów i patrzyłam jak wszyscy obserwują każdy mój krok. Zaczęłam więc powoli schodzić w dół stopień po stopniu.

  • Skąd ona wzięła te sukienkę? – zapytał zdziwiony German.
  • Nie wiem, to nie ta, którą jej kupiłam – odpowiedziała bardzo zaskoczona kreacją,stojąca obok niego Jade.

Angie z uśmiechem na twarzy przyglądała się jak schodzę na dół, w sukience mamy.
  • Maria – wyrzucił z siebie German
  • Co? – zapytała wyraźnie zaskoczona Jade.
  • To sukienka jej mamy – powiedział nieco poważniej German.

Schodziłam dalej i zobaczyłam tatę, który zbliża się do mnie pewnym krokiem,nie odrywając wzroku od sukienki.
  • O… Jaka piękna suknia – powiedziała zachwycona Jade do Matiasa, który akurat do niej podszedł.
  • Cudownie na niej leży – dorzucił jej brat.

Gdy byłam już na końcu tej jakby się wydawało krótkiej ale jak na ten wieczór bardzo długiej drogi, zobaczyłam tatę, który stanął obok Angie i czekał na mnie.

  • Wygląda przepięknie. Ah… - powiedziała Angie z zachwytem do taty.
  • Tak… Naprawdę śliczna – odpowiedział z uśmiechem na ustach.

Nagle wszyscy goście zaczęli bić brawo, poczułam się jak gwiazda, na którą wszyscy czekali z niecierpliwością. Angie szturchnęła tatę, który szybko się otrząsnął z zachwytu podszedł do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę abym mogła jak dama zejść z ostatniego stopnia schodów.

  • Kochanie ta sukienka… - powiedział wzruszony tata ale przerwałam mu w połowie zdania
  • Jest bardzo piękna. Dziękuje. Zatańczymy? – zapytałam tatę i zobaczyłam na jego twarzy ogromny uśmiech, który oznaczał że się zgadza.
Muzycy zaczęli grać, a tata jak przystało na dżentelmena poprosił mnie do tańca i zaczęliśmy powoli wirować w rytm walca. Wszyscy goście z zachwytu zaczęli bić brawo i podziwiać nasz taniec. Gdy tak wirowałam z tatą w objęciach widziałam uśmiech na twarzy Angie, który ani na chwilę nie znikał, obserwowała nas przez cały czas.
Reszta gości także zaczęła wirować w rytm walca, widziałam jak Ramallo podryguje z Olgą w ramionach, Matias także świetnie się bawił w towarzystwie koleżanki Jade, a sama Jade oczywiście zabawiała resztę gości, którzy właśnie stali przy stole z przystawkami.
Obserwowała kątem oka jak się bawimy razem z tatą, gdy nagle podszedł do niej Matias i poprosił do tańca. Wirowali w tańcu obok nas ale po pewnym czasie Jade uciekła bratu i skierowała się w stronę schodów. Matias w poszukiwaniu partnerki zatrzymał się przy stole z przekąskami. My w tym czasie wykonaliśmy dość zgrabny obrót, po którym postanowiłam podziękować tacie za wspaniały prezent.

  • Tato… ta suknia jest przecudowna – powiedziałam do niego z uśmiechem. To ta, którą mama miała na zdjęciu. Kocham Cię. Wspaniały prezent. Dziękuję - mocno przytuliłam tatę w ramach moich podziękowań.
  • To nie ja dałem Ci tę sukienkę – odpowiedział tata gdy wypuściłam go z objęć.
  • Co?!jak to nie Ty? – zapytałam mocno zaskoczona tym co powiedział. Leżała na moim łóżku myślałam, że to od Ciebie.
  • Nie. Ta sukienka była w tamtym… - zaczął mówić tata kiedy nagle zmienił zdanie. Nie wiem, nie mam pojęcia skąd wzięła się w Twoim pokoju.
  • Powiedz gdzie była! – krzyknęłam pełna entuzjazmu.
  • Była schowana.
  • A jest więcej schowanych rzeczy mamy? – zapytałam mocno podekscytowana.
  • Muszę się dowiedzieć jak sukienka wylądowała u Ciebie – powiedział zdenerwowany tata i odwrócił głowę w przeciwnym kierunku aby uniknąć mojego wzroku.
  • Czemu się tak denerwujesz? Bardzo się ciesze, że dostałam tę sukienkę.
  • Ale to, to nie jest dla Ciebie dobre! Właśnie tego chciałem uniknąć! – krzyknął mocno zdenerwowany tata.
  • Żebym była szczęśliwa?
  • Nie! Nie chce żebyś żyła przeszłością!
  • To nie jest przeszłość! To moja mama! – nie wytrzymałam już tego napięcia i także krzyknęłam. W tym momencie muzyka przestała grać, wszyscy goście zwrócili swoje spojrzenia w naszym kierunku.
    Odwróciłam się od taty i wolnym ale zdecydowanym krokiem podążałam na schody. Nie zauważyłam Jade, która nagle znalazła się przy stoliku z napojami.
    W ręce trzymała szklankę z sokiem pomarańczowym i podążała szybkim krokiem w moją stronę.
  • Gdzie idziesz skarbie? – zapytała Jade i wpadając na mnie wylała sok na moją sukienkę. Ah! Strasznie przepraszam. To było niechcący – powiedziała Jade mocno poruszona tym co się stało.

Bez zastanowienia pobiegłam do swojego pokoju, nie zwracałam uwagi na gości oraz tatę, którzy obserwowali całe zdarzenie. Jade po całym zajściu podeszła do taty żeby z nim porozmawiać.

  • Co się znów dzieje? – zapytała tak aby nikt z gości nie słyszał.
  • Nie wiem skąd wyciągnęła tę sukienkę – odpowiedział także szeptem German.
  • To nie ma znaczenia. Teraz musi pobyć sama – dorzuciła szybko Jade.
  • Ale jest smutna.
  • Nie przejmuj się tym. Jutro pochodzisz z nią po sklepach. Kupisz jej jakiś drobiazg i za chwilę zapomni o wszystkim. Zobaczysz – chciała pocieszyć Germana.
    Proszę państwa nic się nie dzieje, wszyscy do tańca! – zarządziła Jade do gości, którzy stali mocno zmieszani w salonie. A wy puśćcie coś bardziej żwawego, zagrajcie rock and rolla albo coś w tym stylu! – dodała kierując się w stronę muzyków, którzy także nie bardzo wiedzieli co się dzieje.

Angie stała w miejscu i przyglądała się całej tej sytuacji. W głębi duszy chciała podejść do Violi i ją pocieszyć ale wiedziała, że w ten sposób tylko sobie zaszkodzi. Patrzyła więc na Germana, który w ogromnym szoku próbował zapanować nad sobą.

Przyjęcie jednak nie trwało długo, ponieważ ja nie zeszłam już później do gości tylko siedziałam w pokoju i czekałam aż wreszcie sobie pójdą. Tata także nie miał ochoty na udawanie szczęśliwego więc grzecznie przeprosił gości i udał się do siebie. Przed pójściem podszedł do Jade i poprosił aby zakończyła już przyjęcie i podziękowała wszystkim w ich imieniu. Jade z lekkim grymasem na twarzy wyprosiła gości i zagoniła kelnerów do sprzątania. German widząc, że ostatni ludzie już wychodzą udał się do swojego gabinetu i poprosił do siebie Olgę, z którą chciał odbyć poważną rozmowę na temat mojej sukienki.

  • Ach Mati! Ja sama w to nie wierze! – zaczęła lamentować Jade. Ta smarkula zrujnowała moje przyjęcie! Nienawidzę tej wiedźmy! Nie znoszę gdy przyjęcia się kończą Ramallo! Nie nienawidzę tego! – krzyczała rozhisteryzowana Jade. Kiedy podszedł do niej Ramallo nie potrafiła opanować emocji i zaczęła szarpać go za marynarkę.
  • Przepraszam Pani Jade to moja prywatna przestrzeń – próbował ratować się Ramallo.
  • A! A!A! – krzyknęła Jade i nagle odskoczyła od niego.
  • Pan German chciałby za chwilę z Panią porozmawiać. Najpierw musi skończyć z Panią Olgą. Jest teraz w gabinecie.
  • Oczywiście zaraz tam pójdę. Dziękuje Ramallo – odpowiedziała już bardziej opanowana Jade do Ramalla, który zmierzał w kierunku gabinetu. Gdy poszedł się zorientować czy zakończyli już rozmowę do Jade podszedł jej brat aby ja ostrzec przed samą sobą.
  • Niczego mu nie mów – powiedział mocno zaintrygowany.
  • Ale co miałabym powiedzieć Mati! – krzyknęła Jade.
  • Nie wiem, wszystko. Wszystkiemu zaprzeczaj. Nic nie mów. Posłuchaj masz jeszcze ważny paszport?
  • Czy ja o czymś nie wiem? Co nabroiłeś?
  • Co takiego?






Jesteście ciekawi co wydarzy się w następnym rozdziale? Mam nadzieje, że tak bo będzie on bardzo emocjonujący, zresztą sami zobaczycie. Poznacie odpowiedzi na pytania: Czy tata odkryje skąd mam sukienkę mamy? Czy przesłuchanie każdego członka rodziny w czymś mu pomoże, a może nie? Co się stanie z poplamioną sukienką?
To już nie długo, serdecznie was zapraszam! Pozdrawiam z mojego pokoju z sukienką mamy w ręce! Viola


Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z drugiego oraz trzeciego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Sekret”, „Zakochanie”)

2 komentarze:

  1. Cudowny kochana ! :*
    Napelnilas bo fajnie zdjęciami :* Świetny , Najlepszy , Wyjątkowy :* Dlugasnnyy 😍😍 Cudownyyyy ! ;*
    CZekam na nexta ! :* Zapraszam do mnie ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały. Maez talent. Besos

    OdpowiedzUsuń