W poprzednim rozdziale
rozstałam się wreszcie z „Panią drętwą”, oczywiście po
małym incydencie, który nie był do końca moim wyczynem. Jade
bardzo chciała uczestniczyć w moich osobistych przygotowaniach do
przyjęcia, którego w ogóle nie mam ochoty mieć. Jednak znowu miał
miejsce przykry incydent, który bardzo zdenerwował członków mojej
rodziny. Czy to jakiś dziwny zbieg okoliczności czy ja przynoszę
pecha? Zakończyłam swoją opowieść na tajemniczej kobiecie,
która nagle pojawiła się w moim domu. Zobaczcie jak potoczył się
ta historia.
Tajemnicza kobieta
niepewnie weszła do kuchni i próbując zwrócić uwagę
któregokolwiek z domowników zaczęła krzyczeć.
- Dzień dobry! Dzień dobry! Wcale się nie zakradłam, bo drzwi były otwarte – śmiało zawołała lecz nikt jej nie odpowiedział. Nagle usłyszała zbliżające się głosy, które nie zwróciły uwagi na to że wcześniej wołała.
Do kuchni weszła
zbulwersowana Jade razem ze swoim bratem Matiasem. I tu pojawia nam
się kolejna nowa postać w mojej historii. Oczywiście nie licząc
tej tajemniczej kobiety, która zostanie dla nas jeszcze przez jakiś
czas zagadką. No więc przybliżmy wszystkim nową postać. Matias
LaFontaine jest starszym bratem Jade.
Pracuje razem ze swoim ojcem w
rodzinnej firmie. Uwielbia drogie samochody, ładne kobiety oraz
jedzenie. Zawsze jak do nas przychodzi Olga zamyka przed nim lodówkę.
Jak sama twierdzi ma on wielki apetyt,którego nie da się tak łatwo
zaspokoić. Czuję się także bardzo odpowiedzialny za swoją
siostrę, która jest kobietą o bardzo mały rozumku. Jak udało nam
się już zauważyć. No dobrze dość tej prezentacji wróćmy już
do naszej historii.
- Och Mati! Spójrz tylko jak ja wyglądam! Na moje włosy i na mój makijaż! Ta małolata mnie nienawidzi! Jest strasznie rozpieszczona! Rozczochrana i w dodatku bardzo rozżalona! – krzyczała w niebo głosy Jade.
W tym czasie tajemnicza
kobieta zdążyła wyjść z kuchni i stanąć za drzwiami. Miała
nadzieję, że rozwrzeszczana para jej nie widziała. Jednak
ciekawość nakazała jej zatrzymać się i posłuchać o czym
rozmawia tak dwójka. Zastanawiała się także co robi tu mężczyzna,
którego spotkała wcześniej w parku.
- Co tutaj robi ten pomyleniec? – rzuciła do siebie kobieta i czekała jak rozwinie się sytuacja.
Matias
wziął do ręki ścierkę, która leżała na blacie kuchennym.
- Dawaj! – krzyknęła Jade i wyrwała bratu ścierkę z ręki żeby otrzeć resztki wody, które zostały na jej włosach.
- Jade uspokój się i zamiast marnować swoje nieliczne neurony na awantury z Violettą, zastanów się jak ją sobie zyskać – odpowiedział Matias
- Ale Mati przecież organizuję jej przyjęcie urodzinowe, a to już dużo.
- Bardzo dobrze, każdy krok jest dobry jeśli doprowadzi Cię do ślubu z Germanem.
- Ale mnie się wcale nie śpieszy do ślubu! – wykrztusiła Jade
- No to od teraz niech Ci się śpieszy. Musisz zyskać sobie zaufanie Violetty.
- Och… - westchnęła Jade i pomaszerowała z bratem do salonu.
- Dziwni są Ci ludzie. Ale dzięki nim dowiedziałam się paru interesujących faktów z życia Violetty i jej ojca. Hm… ta kobieta jest chyba jego narzeczoną ale ten pomyleniec? Kim on jest i czemu spiskuje z tą kobietą? To nie moja sprawa. Przyjęcie urodzinowe to świetny…
W tym momencie kobieta
słysząc kroki pary, która rozmawiała przed chwilą w kuchni,
szybko rozejrzała się po salonie i zobaczyła drzwi. Bez wahania
podeszła do nich i liczyła, że nie będą one zamknięte.
Pociągnęła za klamkę i weszła do środka. Aby upewnić się, że
nie ma tam nikogo zawołała.
- Dzień dobry! Violetta! – nie było tam jednak nikogo. Nagle zadzwonił telefon. Przestraszona kobieta wyjęła go z torebki. Próbując utrzymać telefon w ręce oraz jednocześnie go odebrać aby nie wydawał z siebie dźwięku wreszcie się jej udało. Zdenerwowana kobieta szeptem powiedziała do telefonu. Halo co się dzieje?
W
głośniku rozbrzmiał głos mężczyzny.
- Yyy… wybacz, że Ci przeszkadzam Angie ale jestem w trochę niezręcznej sytuacji. Sprawy się trochę skomplikowały. Chciałem wiedzieć czy dużo Ci to jeszcze zajmie? – zapytał dziwnym głosem mężczyzna
- Nie, nie wiem. Nie powiem Ci ale mogę już wrócić.
- Nie, nie. Nie chcę cisnąć, jasne. To nie jest żaden wyrzut ani nic takiego ale długo jeszcze tam będziesz?
- Pociesze Cię jeśli Ci powiem, że bardzo Cię lubię. Jesteś moim najlepszym przyjacielem.
- To pocieszające odrobinę, no powiedzmy. Widziałaś się już z nią?
- Nie, nie. Jeszcze jej nie widziałam ale… Zaraz to załatwię i już wracam.
- Halo? Halo?
- Halo? Pablo? Halo? – mężczyzna się rozłączył.
Kobieta schowała
telefon do torebki i zaczęła zastanawiać się co jej przyjaciel
miał na myśli.
- Dziwne czemu tak nagle się rozłączył. To do niego niepodobne. Muszę szybko załatwić sprawę, z którą tu przyszłam i wrócić do niego aby dowiedzieć się o co mu chodziło. A może to nie najlepszy moment, żeby spotkać się z Violettą… Może wykorzystam jej przyjęcie urodzinowe i zrobię jej taki prezent… A co jeśli ją to zrani? Jeśli nie uda mi się tu znowu dostać? Nie, nie mam już odwrotu przecież po to tu jestem – zastanawiała się głośno kobieta.
Jak udało wam się już
pewnie zauważyć w moim nowym domu dzieje się strasznie dużo
rzeczy, przez które nawet nikt nie zauważył że mnie w nim nie ma.
Jednak to moja historia więc pewnie jesteście ciekawi co dzieje się
ze mną. No więc ruszyłam przed siebie nie zwracając uwagi zbytnio
na miejsca, które mijałam. Byłam wściekła na mojego tatę. Nie
miałam najmniejszej ochoty na kolejną rozmowę z nim. Pragnęłam
pobyć sama, chciałam wreszcie poczuć się niezależna, wolna, poza
ciągłą kontrolą taty.
- Pewnie nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Po naszej kłótni zamknął się w swoim gabinecie i pewnie udawał, że nic się nie stało. To przecież w jego stylu. Ciągle liczy się dla niego tylko praca, a no i ciągła kontrola nade mną. Traktuje mnie jak rzecz, jak mebel, który nic nie czuje i zawsze będzie stał tam gdzie on tego chce. Ale ja ma już tego dość! Jeszcze te jego słowa „ że jestem dla niego najważniejsza i chce żebym była szczęśliwa”. Tylko, że jego słowa w porównaniu z tym co wyczynia nic nie znaczą, a tylko jeszcze bardziej mnie ranią. Gdy tak sobie głośno rozmyślałam nawet nie zauważyłam jak zaczął padać deszcz. Nie zważając na to zadałam sobie głośno pytanie.
- Dlaczego taki jest? Dlaczego nie próbuje mnie zrozumieć? – zaczęło mocniej padać. Zobaczyłam przed sobą drzewo i podbiegłam do niego aby schronić się choć trochę przed deszczem. Oparłam się o jego konar oczywiście cała przemoczona. Zaczęłam się zastanawiać co robić dalej.
Wróćmy jednak do tego
co dzieje się w moim domu, tam czeka na nas dużo atrakcji.
German właśnie
skończył rozmawiać z klientem i kierował się w stronę swojego
gabinetu. Po drodze zobaczył Jade stojącą razem z bratem w
salonie. Podszedł do nich.
- O witaj Matias miło Cię widzieć – wyciągnął rękę w stronę Matiasa i przywitał się z nim.
- Witaj Germanie. Jak się masz? – odpowiedział Matias.
- Dobrze. A co u Ciebie?
- Dziękuję, że pytasz. Wszystko w porządku. Przyszedłem odwiedzić siostrę ale widzę, że nie jest zbytnio w formie.
- To nie jej wina. Mieliśmy tu mały incydent.
- Tak słyszałem od Jade.
- Właśnie mu opowiadałam jak Violetta… - zaczęła Jade ale German jej przerwał.
- Przepraszam Kochanie ale nie widziałaś jej może? Nie ma jej w pokoju a nie skończyliśmy naszej rozmowy.
- Ktoś wchodził do gabinetu może to ona – odpowiedziała Jade
- Dziękuje – ucałował ją w policzek i ruszył do gabinetu. W tym samym momencie kobieta rozglądała się po pokoju i ujrzała zdjęcie stojące na biurku przed nią. Była na nim Violetta razem ze swoim tatą.
- Wyglądasz tak samo jak Twoja mama – powiedziała kobieta i w tym momencie otworzyły się drzwi i stanął w nich German.
- Violetta to Ty! – zawołał. Widząc kobietę trzymającą ich zdjęcie w rękach zapytał. A kim Pani jest? – nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi zapytał ponownie. Kim Pani jest? Ja jestem gospodarzem tego domu – dodał German.
- A także ojcem Violetty prawda? – wydusiła z siebie wreszcie kobieta.
- Tak. German podszedł bliżej kobiety i wyciągnął rękę po zdjęcie, które ona trzymała. Doszło między nimi do małej szarpaniny, w końcu odzyskał zdjęcie. No więc?
- Już dawno temu powinnam była tu przyjść po to żeby odmienić życie Violetty – wreszcie wykrztusiła z siebie kobieta, która chciała mówić dalej ale mężczyzna wtrącił jej pół słowa.
- Świetnie. Podoba mi się to podejście w stylu „To właśnie mnie szukacie”- mówił German udając się w stronę biurka i odkładając zdjęcie na jego blat. Jednak zanim podejmę decyzję spotkam się też z innymi kandydatkami – kontynuował siedząc za biurkiem.
- Słucham?
- Jest Pani kandydatką z agencji do opieki nad moja córką prawda?
Gdy w gabinecie trwała
rozmowa z potencjalną kandydatka na nową guwernantkę, przynajmniej
tak to wyglądało, Olga przemieszczała się po całym domu szukając
Violetty. Stanęła przed drzwiami, które powinny być zamknięte i
zawahała się.
- Czyżbym zapomniała zamknąć tych okropnych drzwi?! Oby jej tam nie było – Olga pociągnęła za klamkę i na jej szczęście były zamknięte. Jednak szybko się ocknęła i zbiegła na dół aby czym prędzej powiadomić Pana Germana o zniknięciu córki. Po drodze jednak zatrzymał ją ogrodnik.
- Przepraszam coś się stało jest Pani taka zdenerwowana? – zapytał ogrodnik, który właśnie wszedł do domu aby schować się przed deszczem.
- Oj stało się stało! Nasza maleńka zniknęła! Nigdzie jej nie mogę znaleźć! – krzyczała Olga.
- Violetta? Tak się składa że chyba ją widziałem.
- Gdzie i kiedy to było?
- Przed domem jak przyjechał ten dostawca i rozmawiał z Panią. Później weszliście do środka…
- Przecież pamiętam co robiłam, proszę mówić o Violettcie!
- No i jak weszliście do środka to ona się wymknęła z domu. Myślała że nikt jej nie widzi ale ja akurat tam byłem.
- To dlaczego Pan jej nie zatrzymał!
- Jak odłożyłem swoje narzędzia to już jej nigdzie nie było.
- O matko pędzę do Pana Germana!
Olga wpadła do
gabinetu i nie zwracając uwagi na toczącą się tam rozmowę
krzyknęła do Pana Germana.
- Panie German! Violetty nigdzie nie ma, a ogrodnik twierdzi, że widział jak wychodziła na ulicę!
- Co takiego? – zapytał zaniepokojony German. Szybko wstał zza biurka, chwycił za telefon i pobiegł do salonu. Proszę wziąć kontakt od tej Pani! – krzyknął szybko do Olgii i już go nie był.
- Tak – odpowiedziała zdziwiona Olga, która nie zauważyła kobiety zanim weszła do środka. A kim Pani jest? – zapytała.
- Ja jestem… - zaczęła kobieta ale Olga nie dała jej dojść do słowa.
- Dobrze nie ważne, zaraz porozmawiamy. Zapraszam za mną do kuchni tam wszystko mi Pani opowie. A no i wezmę kontakt od Pani tak jak prosił Pan German. Obie udały się w pośpiechu do kuchni. Widziały jak German rozmawia z kimś przez telefon i jest bardzo zdenerwowany.
- Proszę natychmiast połączyć mnie z komendantem to sprawa życia i śmierci! – wykrzykiwał. No w końcu ktoś kompetentny… o… przepraszam. Chciałem zgłosić zaginięcie córki. Kiedy wyszła? Jakieś parę godzin temu! Ja nie panikuję, jestem spokojny. Proszę Pana dzisiaj wróciliśmy z Europy to jej pierwszy dzień w nowym mieście… Tak już mówiłem że wyszła. Tak sama! Proszę zacząć jej szukać! W co była ubrana? Już chwilkę … Dobrze podam Panu jej rysopis. Jest szczupła, ma proste, brązowe włosy. Ubrana była w krótkie spodenki zdaje się, że w kwiaty, szaro – różowy T- shirt, na to miała dżinsową kamizelkę i brązowe kozaki… To wystarczy czy coś jeszcze? Dobrze, dziękuję, będę czekał – German zdenerwowany odłożył telefon podbiegł do szafy wyjął swój płaszcz i wyszedł z domu.
- Nie będę czekał z założonymi rękami aż policja łaskawie zajmie się szukaniem mojej córki. Sam muszę się tym zająć – wsiadł do samochodu i ruszył na poszukiwania córki.
Jeździł po okolicy i
rozglądał się ale niestety nic nie mógł zobaczyć, ponieważ
deszcz padał tak mocno, że uniemożliwiał dobrą widoczność.
Zaparkował samochód i wysiadł, dalej postanowił szukać pieszo.
Nie miał ze sobą parasola więc nie trwało to długo jak
przemoknął do suchej nitki. Cały czas zastanawiał się dlaczego
jego córka wyszła z domu, przecież robił wszystko aby była
szczęśliwa.
- To moja wina poświęcam jej za mało czasu, ciągle pracuje… Może czas pomyśleć o kimś kto będzie dla niej przyjaciółką, kto ją wysłucha i wybije jej z głowy głupie pomysły. Może jednak ją za bardzo rozpieściłem. Chciałem jej w ten sposób zastąpić oboje rodziców, a ona przez to uciekła z domu – krążył po okolicy i mówił do siebie. Strasznie się o nią martwię. Nie chce jej stracić, nie wybaczyłbym sobie tego.
No dobrze skoro zrobiło
się takie zamieszanie z powodu mojej osoby to czas wrócić do tego
co dzieje się u mnie. Czekałam pod drzewem aż przestanie padać,
byłam już cała przemoczona. Nagle ujrzałam, że niedaleko mnie
znajduje się daszek pod którym mogłabym się schronić i chociaż
trochę wyschnąć zanim wrócę do domu. Niestety nie miałam pojęcia
co się w nim teraz dzieje. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że
tata chodzi po okolicy i szuka mnie nie zważając na to,że tak
okropnie pada.
Nie rozglądając się
zbytnio bez wahania zaczęłam biec w kierunku lepszego schronienia.
Gdy nagle poczułam jak grunt traci mi się pod nogami i czuję jak
zaraz upadnę na błoto, przez które właśnie się poślizgnęłam
ale nie ma upadku.
Czuję dotyk jakiegoś
chłopaka, który złapał mnie w ostatniej chwili. Otworzyłam oczy
i ujrzałam przystojnego chłopaka, który pochylał się nade mną,
był tak samo przemoczony jak ja. Ciemno
włosy chłopak bez słowa uratował obcą dziewczynę, która co
najwyżej potłukła by sobie tyłek. No może w gorszej wersji
skręciła nogę ale nie ma co histeryzować.
Gdy spojrzeliśmy sobie
w oczy poczułam jak nagle przestaje padać i zza burzowych chmur
wychodzi słońce. Czyżby to jakiś znak? Nie to tylko dziwny zbieg
okoliczności. Trwaliśmy w bezruchu jakieś dobre parę minut, żadne
z nas nie potrafiło się poruszyć. Ta chwila była zbyt piękna aby
była prawdziwa pomyślałam sobie.
Jesteście ciekawi jak
potoczy się dalej moja historia? Czy wrócę cała i szczęśliwa do
domu? A może tata odnajdzie mnie zanim wrócę? No i kim będzie ta
tajemnicza kobieta? Czy się polubimy? Tego wszystkiego dowiecie się
w następnym rozdziale… A zapomniałam mała niespodzianka!
Następny rozdział opowie wam jedna z bohaterek moich historii,
dowiecie się skąd się wzięła w moim świecie ale nie martwcie
się tego wszystkiego dowiecie się już niebawem. Pozdrawiam
Violetta.
Dialogi zaznaczone
innym kolorem niż reszta treści pochodzą z pierwszego oraz
drugiego odcinka serialu „Violetta” sezon 1 („Powrót do domu”,
„Sekret”)







Zajmuje!!
OdpowiedzUsuńPierwsza!!
UsuńPrzepraszam cię bardzo, ale nie miałam za dużo czasu.
Ale już jestem i czekam na nexta!!
Świetny ten rozdział no i wreszcie jest Tomas ♡♡
Pozdrawiam Nataly :-) :*