W poprzednim rozdziale opowiedziałam
wam o moim nowym domu ale również zdążyłam pokłócić się z
niektórymi jego mieszkańcami. Nie udało mi się odkryć co
znajduje się w tajemniczym pokoju. Spokojnie kiedyś to odkryję.
Czas kontynuować moją historię. Stanęło na rozmowie Olgii i Pani
Elssi zobaczmy jak się potoczyła.
- Uczy się gry na pianinie – odpowiedziała oburzona Olga
- To czego Pani słucha nie sposób nawet nazwać muzyką. I przypominam Pani, że lekcje gry na pianinie są uzupełnieniem jej edukacji – odpowiedziała dość wyniośle Pani Elssi
- Coś takiego… - odburknęła Olga i wzięła ze stołu ciasto czekoladowe aby schować je do lodówki.
- Violetta! – krzyczała guwernantka, gdy nagle bez zawahania otworzyłam drzwi aby wejść do kuchni. Oczywiście nie stałam pod nimi aby słyszeć tę ciekawą rozmowę. Wparowałam do kuchni i niestety nie zauważyłam jak Pani Elssi pod nimi stała. Odbiła się od drzwi i pech chciał, że poleciała na moje ulubione ciasto. Jej twarz była cała z czekolady.
- Mam nadzieje, że smakowało – rzuciłam niewinnie.
- Wiedźma! Moja cierpliwość już się skończyła – zaczęła krzyczeć guwernantka
- Przepraszam to było niechcący – odpowiedziałam
- Panienka nic nie robi niechcący. Panienka jest jakąś… Ty jesteś jakąś wiedźmą! Młodocianym przestępcą! – krzyczała dalej
Jednak nie
zauważyła jak do kuchni wpadł tata razem z Jade.
- Nie pozwolę by mówiła tak do mojej córki – krzyczał rozpędzony German. Gdy ujrzał twarz Pani Elssi, która była umazana czekoladą wydusił z siebie Ojej.
- Panie German… zaczęła guwernantka usiłując namierzyć tatę
- Tutaj jestem – wspomógł ją German
- Pańska córka. Jest … To jest potwór! – krzyczała
- Dobrze, dobrze proszę się uspokoić – próbował opanować sytuację German
- To jest diabeł wcielony!
- Zostawcie mnie z nią samego, dobrze? – powiedział do nas tata.
Słuchając jego polecenia opuściłam
kuchnię razem z Olgą i Jade. Jednak nie udałyśmy się dalej niż
do jadalni, ponieważ byłyśmy
bardzo ciekawe jak potoczy się dalej ta rozmowa. Olga
chichotała przez cały czas nie mogą powstrzymać ani na chwilę
śmiechu. Jade próbowała być coraz bliżej ściany kuchennej aby
jak najwięcej usłyszeć. A ja próbowałam opanować sytuację.
- Ciszej Olga nic nie słyszę – wyszeptałam
- Posłuchaj maleńkiej dobrze mówi – przytaknęła mi Jade
- Dobrze, dobrze już będę cicho. Ale Pani niech się odsunie od tych drzwi bo nas wyda - szeptała Olga
Tata próbował przekonać Panią Elssi
aby nie odchodziła z pracy. Zresztą sami zobaczcie jak to
wyglądało.
- Pani Elssi proszę mnie posłuchać, przez taką błahostkę nie warto rezygnować. Proszę ją zrozumieć. Violetta jest poddenerwowana dopiero co przyjechała – próbował łagodnie German
- Przy Pana córeczce moje życie jest zagrożone – ciągnęła guwernantka
- Spokojnie, dobrze.
- Przykro mi – odparła kobieta i usiłowała się udać w kierunku drzwi wyjściowych
- Prosto, na prawo, jeszcze na prawo. Proszę uważać na drzwi. Uwaga na drzwi! Proszę otworzyć – kierował ją swoim głosem German
Gdy tylko kobieta
opuściła dom Jade nie mogąc wytrzymać dłużej wyskoczyła jak
poparzona za ściany i podbiegła w kierunku Germana. Razem z Olgą
nie wiedziałam co robić ale było za późno Jade rozmawiała już
z tatą. Miałam tylko nadzieję, że nie wygada się przed nim że
podsłuchiwałyśmy całą rozmowę.
- Kochanie zostaw ją niech sobie idzie. W końcu ktoś kto chodzi w butach z przed dziesięciu lat nie może być dobrym przykładem dla Twojej córki – rzekła beztrosko Jade
- No i co teraz? - zapytał German
- Wszystko zostaw mnie. Poszukam Ci takiej guwernantki jaką tylko Violetta mogłaby sobie wymarzyć.
- Dziękuję, naprawdę nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
- Byłbyś bardzo, bardzo nudną osobą. Skarbeńku możesz być spokojny bo ja i Viola staniemy się wielkimi przyjaciółkami. Będziemy rozmawiać tajnym kodem i będzie wspaniale. Obiecuje! - wykrzyknęła radośnie Jade i rzuciła się Germanowi na szyję.
Słysząc tę
rozmowę wcale nie byłam zadowolona z rozwoju sytuacji. Liczyłam na
to, że tata wreszcie stwierdzi, że nie potrzebuje guwernantki i
pójdę do normalnej szkoły. Jeszcze ta przyjaźń z Jade nigdy w
życiu!
- Violu kochanie mówię do Ciebie ale mnie chyba nie słuchasz? - powtarzała Olga
- Oj przepraszam Oleńko ale się zamyśliłam
- Nie dziwie się tyle rzeczy się tu wydarzyło. Pewnie jesteś zmartwiona tym, że odeszła od nas Pani Elssi? - zapytała żartobliwie Olga
- Nawet nie wiesz jak bardzo – roześmiałam się i udałam z stronę schodów na górę
- Ale jednak czymś się martwisz skarbie?
- Nie niczym po prostu przyzwyczajam się do nowego otoczenia.
- Mam taką nadzieję nie lubię jak masz smutną minkę.
- Oj już się uśmiecham. Pójdę do siebie urządzić się trochę.
- Dobrze ja zrobię pranie i odbiorę ubrania od mojej siostrzenicy.
- Dziękuje – popędziłam do pokoju. Nie chciałam spotkać Jade po drodze.
Nie wiem co jej przyszło do głowy. My nie
będziemy przyjaciółkami, na samą myśl robi mi się nie dobrze.
Ona chyba nie ma pojęcia, że toleruję ją tylko ze względu na
tatę. Chociaż z drugiej strony może jakbym się z nią
zaprzyjaźniła to wpłynęła by na tatę i pozwoliłby mi na
uczęszczanie do normalnej szkoły. Muszę to poważnie przemyśleć.
Tylko niestety osoba Jade ma więcej minusów niż plusów i na siłę
próbuje mnie uszczęśliwić. Pomyślę o tym później czas brać
się do roboty. Muszę urządzić ten pokój po swojemu. Rozwiesić
zdjęcia, obrazki, porozkładać swoje drobiazgi. Ale najpierw
zabiorę się za ścianę nad łóżkiem jest taka pusta. Wezmę
młotek i gwoździe i zabieram się do roboty. W tym czasie na dole w
salonie toczyła się rozmowa na temat mojego nieszczęsnego
przyjęcia urodzinowego.
- Kochanie pomyślałam, że mogłabym razem z Violą zająć się jej przygotowaniami do przyjęcia – zaproponowała radośnie Jade
- Myślę, że to świetny pomysł. Lepiej się poznacie. Tylko proszę nie gniewaj się na nią jeśli odmówi to dla niej trudny czas. Wiesz nowe miejsce.
- Dobrze skarbeńku o nic się nie martw. No wracaj już do swoich zajęć.
- Już mnie nie ma – odpowiedział German i zniknął za drzwiami swojego gabinetu.

Jade jakby
natchniona słowami Germana udała się na górę i skierowała w
kierunku mojego pokoju. Nagle usłyszałam stukanie do drzwi.
- Mogę wejść? - zapytała Jade i weszła mimo mojej odpowiedzi do pokoju.
- Jestem zajęta, widzisz – odpowiedziałam dość niechętnie przymierzając do ściany gwoździa.
- Tak kochanie, a ja jestem zajęta przygotowaniami do Twoich urodzin. Ale czemu by nie zacząć już szykować Cię na jutrzejsze przyjęcie. Zrobią z Ciebie prawdziwą księżniczkę. Obiecuję. Zadbają o Twoją śliczną buzię i o Twoje śliczne włoski. Od razu zapomnisz o wszystkich problemach – produkowała się dość przesadnie Jade.
- Czyli że mam zabić klina klinem?
- Oj kochanie, mnie o stolarstwo nie pytaj. Wiem co nieco o dekorowaniu pomieszczeń.
- Świetnie – rzuciłam niedbale.
- Ale to nie wszystko. Mam nawet przyjaciółkę, która robi fantastyczne fen szui używając wysuszonych roślin. Coś niesamowitego! Ale do rzeczy. Jest jeszcze kwestia sukienki. Może pójdziemy ją przymierzyć i sprawdzimy czy nie trzeba zrobić jakiś poprawek przed jutrem.
- Słuchaj Jade, nie bierz tego do siebie ale nie mam ochoty na przyjęcie – rzuciłam ostro w kierunku Jade i wróciłam do pracy.
- Ale kochanie, poczekaj! Przecież to Twoje urodziny. To Twoje święto.
- To że jesteś narzeczoną taty nie daje Ci prawa decydowania za mnie! - wykrzyczałam Jade prosto w twarz. Odwróciłam się do ściany i uderzyłam z całej siły młotkiem, kiedy nagle ze ściany wytrysnęła woda i pech chciał, że prosto na Jade. Lała się jakby wąż wytrysnął w ogrodzie na grządki i w jednej minucie Jade była cała mokra.
- German! Jestem cała mokra! - wrzeszczała Jade
- Niezłe – odpowiedziałam sobie na swój nieplanowany wybryk i zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
Jade pośpiesznie
zbiegła na dół i krzyczała w niebo głosy. German słysząc
krzyczącą Jade wybiegł z gabinetu aby dowiedzieć się co zaszło
między jego córką i Jade. Gdy zobaczył mokrą kobietę nie mógł
wykrztusić z siebie ani słowa. Za to ona mówiła jak szalona.
- Twoja córka zachowała się karygodnie. Jestem cała mokra. Zniszczyła moje ubranie oraz fryzurę. Kochanie zrób z nią coś. Ona jest nie możliwa. Nie potrafi docenić tego co dla niej robię.
- Uspokój się kochanie. Olga zaraz zajmie się Twoim ubraniem, natomiast fryzjera zapłacę Ci ja. Tylko się uspokój.
- Och kochanie.
- Idź już do kuchni. Ja pójdę porozmawiać z córką i opanować ten cały bałagan – powiedział łagodnie German i ruszył na górę do pokoju córki. Gdy tam wszedł zobaczył obraz, który przerósł jego oczekiwania. Wszystko było przemoczone pościel, ściany, podłoga, tylko nigdzie nie widział swojej córki. Woda lała się małym strumyczkiem po ścianie. Gdy tak stał i oglądał dziurę jaką wybiła w ścianie jego córka usłyszał jak wchodzę do pokoju.
- O tato co Ty tu robisz?
- Właśnie chciałem zadać Ci to samo pytanie. Co Ty tu wyprawiasz? Jade wrzeszczy po całym domu i biega mokra. Ty także jesteś mokra.
- Ja tylko chciałam...
- Dość przebierz się ja w tym czasie się tym zajmę. Jak będziesz sucha przyjdź do mnie do gabinetu poważnie sobie porozmawiamy - odpowiedział surowo German i wyszedł z pokoju.
- Czuję, że czeka mnie kolejne starcie z tatą i jego pseudo narzeczoną – zabrałam suche ubrania i ruszyłam w kierunku łazienki.
W tym czasie
German zdążył wykonać telefon do sowich robotników i zgłosić
im awarię jaką wyrządziła jego córka. Gdy skończył czekał aż
wreszcie zejdę na dół i odbędę z nim poważną rozmowę, której
niestety nie mogliśmy uniknąć. Niepewnym krokiem zeszłam na dół
i podążyłam, w kierunku gabinetu taty. Po drodze widziałam Jade
miotającą się po kuchni i próbującą umówić się do fryzjera
za wszelką cenę. Zapukałam nieśmiało w drzwi i weszłam pewnym
krokiem do środka, tata wstał i podszedł do mnie ze srogą miną.
Bez wahania zaczęłam tłumaczyć całe to zajście.
- Skąd miałam wiedzieć, że tamtędy przechodzą rury rzekłam pewna siebie.
- Mam firmę budowlaną, więc nie musisz brać się za wbijanie gwoździ! – krzyknął zdenerwowany German.
- Tato, chciałam powiesić zdjęcie mamy! Już nie mogę? – odpowiedziałam zdenerwowana tonem jaki tata użył w stosunku do mnie.
- Oczywiście, że możesz – złagodniał nagle German i mówił dalej. Tyle, że Violu nic nie rozumie. Kłócisz się z Jade, kłócisz się z Elsą, ze mną. Jesteś nie do zniesienia! – w końcu nie wytrzymał German i znowu krzyknął.
- Bo żadne z was mnie nie słucha! – nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć. Ty też mnie nie słuchasz. Jeździsz ze mną po całym świecie jakbym była walizką!
- Dla mnie nie ma nic ważniejszego niż to, żebyś była szczęśliwa – powiedział spokojnie German
- Ale przez te Twoją nadmierną troskę czuję, że się dusze!
- Nie, nie mów tak do mnie.
- Daj mi spokój tato! – zdenerwowana opuściłam gabinet, a na do widzenia trzasnęłam ze złości drzwiami.
Byłam taka wściekła, że miałam
ochotę wyjść z domu i pobyć sama, poza kontrolą taty. Tylko, że
to nie było takie proste wszędzie plątała się Olga i byłam
pewna, że od razu doniesie o wszystkim mojemu tacie. Postanowiłam
zakraść się do kuchni i wymknąć w tym momencie gdy Olga będzie
zajęta czymś ważnym, i nawet nie zauważy jak wyjdę.
- O! Czyżby na darzyła się świetna okazja akurat przywieźli dostawę. Świetnie wykorzystam sytuację i wymknę się po cichu.
Olga stała przed domem i rozmawiała z
dostawcą. Ja stałam za drzwiami i czekałam na odpowiednią chwilę,
która miała się zaraz nadarzyć.
- Na pewno jest tu wszystko tak? – zapytała Olga i nie czekając na odpowiedź dostawcy kontynuowała swój monolog. Doskonale wejdź do kuchni zapłacę Ci. Chodź za mną – Olga ruszyła w kierunku kuchni. Uwaga na schodek. Oj!
- Wreszcie weszli do środka. Teraz uda mi się wymknąć – gdy zniknęli za drzwiami ostrożnie ruszyłam przed siebie. Opuściłam teren naszej posiadłości i schowałam się za drzewem zauważyłam, że dostawca wraca po resztę zakupów. Siedziałam w ukryciu i obserwowałam czy nie podąża za nim Olga. Na moje szczęście był sam.
- Panie Germanie już skończyłam sprzątać na strychu. Nie chce Pan tam wejść i zobaczyć? – zapytała Olga
- Nie, ale poproszę kluczyk – odpowiedział German i wyjął sok z lodówki.
- Za każdym razem jak będę musiała tam posprzątać mam prosić Pana o kluczyk?
- Ślusarz nie dał Pani jednej kopi?
- Nie.
- Proszę, wyrobi Pani sobie – German podał Oldze klucze i wrócił do siebie
- Dobrze, dziękuję.
W tym momencie do
kuchni wszedł dostawca i zaczął wyciągać towar przyniesiony z
ciężarówki.
- Zobaczymy co my tutaj mamy. A gdzie olej! Nie widzę oleju – rzuciła Olga
- Nie ma tu. Pewnie jest w ciężarówce – odpowiedział dostawca
- No to idź sprawdzić. Ja w między czasie pójdę po pieniądze.
- Rozumiem.
- Ach… ej… Co za dzień – wyrzuciła z siebie Olga i udała się po pieniądze.
Gdy dostawca wszedł do domu ruszyłam
przed siebie. Jednak coś zwróciło moją uwagę, przystanęłam
przy następnym drzewie. Pod dom podjechał czerwony samochód, a w
nim była jakaś kobieta i mężczyzna. Prowadzili między sobą
bardzo burzliwą rozmowę. Niestety nic nie udało mi się usłyszeć.
Nagle kobieta wysiadła z samochodu i ruszyła w kierunku drzwi
prowadzących do kuchni. Dostawca zostawił otwarte gdy wnosił
towar. Nie zastanawiałam się dłużej nad tym co będzie się
działo w domu. Skorzystałam z okazji, że wszyscy będą zajęci
tajemniczą kobietą więc mogłam trochę pozwiedzać.
Jesteście ciekawi co wydarzyło się
dalej, odpowiedź już w nowym rozdziale. A w nim nowa postać? Kim
jest ta tajemnicza kobieta? Czego szuka u nas w domu? Pozdrawiam
Viola.
Dialogi zaznaczone innym kolorem niż
reszta treści pochodzą z pierwszego odcinka serialu „Violetta”
(„Powrót do domu”)
.jpg)



Śliczny!! Oby tu już był Tomas!! No i nasza Angie się pojawia która zmieni życie Violi!! Haha
OdpowiedzUsuńDo nexta!
O Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu link chyba znasz, prawda?
Na wszelki wypadek leonivioletta.blogspot.com
Pozdrawiam Nataly :-) :*