W poprzednim rozdziale wreszcie
dotarłam do nowego domu, który zrobił na mnie mega dobre wrażenie.
Oczywiście nie zakończył się on zbyt dobrze bo doprowadził do
małej kłótni między mną a Jade i tatą. Zresztą przeczytajcie
sami jak się ona zakończyła…
- Violetta uspokój się – rzekł stanowczo German
- Nie tato! Nie uspokoję się! Jeździmy od kraju do kraju, linie lotnicze zgubiły moją walizkę, więc nie mam ubrań. I zmuszacie mnie do robienia urodzin, na które nie mam ochoty! Nie wiem po co w ogóle mówię skoro i tak was to nie obchodzi! – oburzona ruszyłam w stronę schodów na piętro.
- Violetta! Pewnie potrzebuje trochę czasu - odparł spokojnie German
- Jasne – rzuciła Jade
- Chodź kochanie napijemy się dobrej kawy i porozmawiamy o przyjęciu. Ramallo o której mam to spotkanie z klientem?
- Późnym popołudniem – powiedział Ramallo
- Dobrze, dziękuje. Zajmij się proszę tą nieszczęsną walizką.
- Ależ oczywiście Germanie już się za to biorę – odpowiedział Ramallo i udał się w stronę gabinetu.
- Droga Olgo przygotuj nam proszę dwie kawy.
- Dobrze już je robię.
- Dziękuje. A tak w ogóle to chciałem Pani podziękować za te niesamowite historyjki na temat waszego lotu, które opowiedziała Pani Violettcie. Dzięki nim mieliśmy niesamowity lot.
- Och co Pan opowiada to przecież nic takiego strasznego… - odpowiedziała Olga i weszła do kuchni.
- Przepraszam, że przeszkodzę ale pójdę do siebie rozpakować swoje rzeczy – rzuciła Pani Elssi
- Oj bardzo Panią przepraszam ale wybuchło takie małe zamieszanie, że całkiem o Pani zapomniałem. Ależ oczywiście proszę iść na górę i się rozpakować.
- Dziękuje – rzuciła krótko Pani Elssi i poszła na górę.
W tym samym czasie, wreszcie udało mi
się znaleźć mój pokój. Weszłam do środka i rozejrzałam się
był ogromny, miał śliczne różowe ściany oraz wielkie ogromne
łóżko na środku. Własna garderoba ujęta w pokoju, jest też
biurko. No i mam wielkie pole do popisu aby urządzić w nim
wszystko po swojemu. I tak nie mam nic lepszego do roboty więc się
tym zajmę. Położyłam swoją torbę na łóżku i wyciągnęłam
swój pamiętnik aby zrobić pierwszy zapis w nowym miejscu.
Otworzyłam go na pustej stronie i zaczęłam się zastanawiać od
czego by tu zacząć. Więc zaczęłam opisałam nowe miasto, w
którym się znajduje ale krótko bo w sumie to jeszcze nic nie
widziałam, a później przeszłam do nowego domu. Krótko jego
wygląd zewnętrzny i wreszcie przeszłam do środka.
Odłożyłam długopis i postanowiłam
wziąć kąpiel, żeby odświeżyć się po podróży oraz żeby
nabrać sił na nowe wrażenia.
- Olga! Możesz do mnie przyjść na chwilkę? – zawołałam z pokoju.
- Co się stało kwiatuszku? – zapytała Olga, która właśnie zmierzała do mnie ze świeżymi ręcznikami.
- Idę właśnie wziąć prysznic jakbyś mogła wyprać moje ubrania, żebym miała w czym chodzić zanim znajdą moją walizkę?
- Ależ oczywiście kochanie już się za to biorę.
- Dziękuje Oleńko.
Gdy ja brałam prysznic, tata opowiadał
Jade nasze ostatnie przygody jakie przydarzyły się nam w Madrycie
przed odlotem. Siedzieli i popijali sobie kawę, śmiejąc się tak
głośno, że słyszałam ich nawet w łazience. Zresztą nie trudno
usłyszeć śmiechu Jade, która skrzeczy jak stara kocica.
Gdy wyszłam z łazienki zmierzałam do
swojego pokoju, lecz coś nie natchnęło i postanowiłam sprawdzić
co znajduje się w tym tajemniczym pokoju. Podeszłam do drzwi i już
chciałam chwytać za klamkę…
- Co tutaj jest?
- Nie! Nie, nie wchodź tam! – wykrzyknął tata który właśnie wbiegł po schodach na górę.
- Co się dzieje tato? Co tam jest w środku? – zapytałam tatę dość zmieszana ale i zaintrygowana jego zachowaniem.
- Nic, nic tam nie ma – rzucił zdenerwowany German. Szybko dołączyła do niego Jade.
- To dlaczego się tak denerwujesz? – zapytałam zdziwiona jego reakcją. Po czym za moich pleców wyłoniła się Olga.
- Bo na pewno jest tam brudno i założę się, że jest bałagan – szybko odpowiedział German i nagle zmienił temat. Olga już Ci wyprała i wysuszyła ubrania. Tak więc idź się ubrać. Linie lotnicze już szukają Twojej walizki. Rozmawiała też ze swoją siostrzenicą, która da Ci trochę swoich ubrań. No już. Poczekaj na nie – zaczął szybko mówić German.
Po słowach taty weszłam do swojego
pokoju, trochę zdziwiona jego zachowaniem. Teraz tajemnica
zamkniętego pokoju jest dla mnie coraz bardziej dziwna. Zaczęłam
się zastanawiać co tam może być, dlaczego tacie tak bardzo
zależało żebym ich nie otwierała. Może uda mi się jakoś tego
dowiedzieć. Spróbuję jakoś podejść Olgę ona na pewno wie co
tam jest. Gdy ja tak sobie rozmyślałam pod drzwiami mojego pokoju
trwała dziwnie cicha rozmowa.
- Masz do nich klucze? – zapytał German
- Przecież jedyną parę kluczy zabrał Pan ze sobą do Europy – rzuciła pośpiesznie Olga
- Cicho! Zgubiłem je – szeptał German
- Dobrze no ja rozumiem, że Pan nie chce by zobaczyła co tam jest w środku. Ale przecież co jakiś czas muszę posprzątać – szepnęła oburzona Olga
- Zadzwoń do ślusarza ale nic nie mów Violettcie.
- Ale przecież minęło już tyle lat.
- Proszę robić to co mówię Olgo!
- Dobrze - odpowiedziała Olga i zeszła na dół.
- Oh. Dobrze robisz – odparła Jade. Robisz to co trzeba. No bo przecież kiedy coś Cię bardzo mocno trapi, tak się właśnie robi – zaczęła pleść bez sensu Jade. Trzeba to ukryć głęboko na samym dnie serduszka i zakryć jak zmarszczeczkę dobrym makijażem. Kochanie Ty moje. Tak jest doskonale. Buzi.
Jade pocałowała
Germana i zeszła na dół. Tata stał jeszcze przez dłuższą
chwilę pod moimi drzwiami słuchając czy zamierzam jeszcze otwierać
te dziwne drzwi. Kiedy przekonał się że tego nie zrobię zszedł
na dół do Jade.
- Kochanie nie przygotowujesz się do swojego spotkania? - zapytała Jade
- Już, już tylko nie daje mi to spokoju, obawiam się, że jak nie będzie mnie w domu to Violetta będzie chciała zajrzeć do tego pokoju.
- O nic się nie martw, ja tego dopilnuję. Zajmę się naszą małą dziewczynką i zorganizuje nam czas. Z resztą trzeba zacząć przygotowania do jej urodzin. Wiesz takie tam babskie sprawy. Ciuszki, fryzury, paznokcie...
- Dobrze, dobrze. Mam nadzieje, że będziecie się świetnie razem bawić.
- Ja także.
- To idę do gabinetu poczytać trochę przed spotkaniem z klientem. Jakby coś to wołaj.
- Dobrze ja się zajmę przeglądaniem tych kolorowych magazynów.
German zajął
się pracą razem z Ramallo, Olga jak zwykle krzątała się po domu,
Jade siedziała i czytała magazyny kiedy na dół zeszła Pani
Elssi.
- Pomóc w czymś Pani? – wyjrzała za czasopisma Jade
- Nie trzeba, proszę sobie nie przerywać tak interesującej lektury – odpowiedziała kpiąco Pani Elssi
- Nie miałam nawet takiego zamiaru. Szkoda marnować czasu i uwagi na takie bezguście – skwitowała krótko Jade i wróciła do przeglądania czasopisma.
- Co za maniery … - burknęła Pani Elssi i udała się w kierunku gabinetu Germana.
- Radziła bym nie przeszkadzać Panu Germanowi bardzo tego nie lubi – powiedziała Jade z wyższością w głosie.
- No cóż nie zamierzałam tego robić – rzuciła pośpiesznie guwernantka.
- To dobrze.
- Pójdę na górę poszukać Violetty – już miała zmierzać w kierunku schodów.
- Violetta jest u siebie w pokoju, właśnie się przebiera – znowu wtrąciła się Jade.
- Jest coś czego Pani nie wie? – wycedziła przez zęby Pani Elssi.
- Nie wydaje mi się. Jestem członkiem tej rodziny jakby Pani nie raczyła zauważyć – odpowiedziała uszczypliwie Jade.
- Ciekawe z jakiej to racji nim Pani jest?
- Jestem narzeczoną Pana Germana Castillo i proszę się do mnie zwracać z należytym szacunkiem inaczej każe Panią zwolnić.
- Nie ma Pani takiego prawa, ponieważ to Pan German mnie zatrudnił.
- Chce się Pani o tym przekonać?
- Nie dziękuje, zajmę się swoimi sprawami – szybko odpowiedziała i poszła na górę, w kierunku swojego pokoju.
- Wstrętne babsko – podsumowała krótko Jade i wróciła do swoich poprzednich zajęć.
Gdy guwernantka
trzasnęła drzwiami do swojego pokoju, Olga wyjrzała z kuchni żeby
zobaczyć co się stało. Nawet nie wiem czy słyszała całą te
rozmowę. Odwróciła się i wzięła z blatu kawałek ciasta
czekoladowego po czym ruszyła do mojego pokoju. Rozglądałam się
po pokoju, żeby ocenić od czego zacznę moje zmiany.
- Uporządkować tyle rzeczy… - krzątałam się po pokoju gdy nagle weszła Olga.
- Uprałam Ci ubrania. Proszę już są suche. Dostaniesz też od mojej siostrzenicy trochę fajnych ciuchów – odłożyła ubrania na łóżko.
- Dziękuje.
- Dopóki nie odzyskamy Twojej walizki. Spokojnie Rapallo już się tym zajął. Przygotowałam Ci Twój ulubiony deser. Zobacz jak pamiętam – uradowana Olga podała mi talerzyk z kawałkiem ciasta czekoladowego.
- Ojej, dziękuje.
- Moja kruszynko. Jeszcze zobaczysz stworzysz sobie w tym pokoju swój mały świat.
- Ale po co Olga, ciągle się przenosimy z jednego miejsca do drugiego. Rozumiesz.
- O jasne, jasne. Ale tym razem może być inaczej. Pamiętaj, że nadzieja zawsze umiera ostatnia.
- Mogę Cię o coś zapytać? Co znajduje się w tym pokoju z zamkniętymi drzwiami? – zrobiłam słodka minkę w kierunku Olgi i czekałam na odpowiedź.
- W którym pokoju? – zapytała Olga udając, że nie wie o co chodzi i wydając z siebie przy tym bardzo nerwowy śmiech.
- W tym na końcu, wiesz chodź zobacz! – pociągnęłam Olgę za rękę. O w tym! – wskazałam jej pokój przy, którym wcześniej tata zrobił mi niezłą awanturę.
- A skąd ja mam wiedzieć co się tam znajduje. Ja nic nie wiem – dziwnie odpowiadała Olga
- Jak to zawsze wszystko wiesz - próbowałam ją jakoś przekonać ale ona nagle zmieniła temat.
- Wieszaki! Wieszaki! Muszę pilnie znaleźć wieszaki do Twojego pokoju – krzyczała Olga. Odchodząc szepnęła coś pod nosem. Co ja gadam jakie wieszaki? – szybko zeszła na dół zostawiając mnie samą pod tymi tajemniczymi drzwiami.
Znowu miałam wielką ochotę podejść
do nich i spróbować je otworzyć, ale nagle ktoś otworzył drzwi i
uciekłam do siebie. Nie chciałam żeby tata znowu mnie tam
przyłapał. Stałam pod drzwiami pokoju i nasłuchiwałam kto
opuścił pokój na piętrze. Była to Pani Elssi, przechodząc
rzuciła coś gniewnie do siebie.
- Mam nadzieje, że ta dziewucha jest już gotowa na dzisiejszą lekcje.
- Och! Jak ja jej nie lubię. Musze coś szybko wymyślić żeby się jej pozbyć – powiedziałam głośno do siebie i ruszyłam w stronę mojego pamiętnika. Wzięłam go do ręki i udałam się w stronę łóżka, nagle coś z niego wypadło. Było to zdjęcie, na którym byłam razem z mamą. Miałam wtedy zaledwie pięć lat.
- Ah… nawet nie wiesz jak bardzo Cię potrzebuje… - zamyśliłam się trochę, ale szybko się otrząsnęłam.
Zabrałam się w końcu za ubieranie
wiedziałam, że w końcu „pani drętwa” będzie musiała ze mną
przeprowadzić te swoje nudne zajęcia. Gdy ja się szykowałam na
spotkanie z moją uroczą guwernantką Olga zabrała się za
wykonywanie telefonu do ślusarza, który miał się zająć
problemem tajemniczych drzwi.
- Tak wystarczy tylko otworzyć drzwi i wymienić zamek. To wszystko. Dobrze będę na Pana czekać. Dziękuje – Olga odłożyła telefon i włączyła radio. Z radości zaczęła tańczyć i nucić sobie w rytm muzyki. Kiedy nagle ktoś wyłącza radio a nasza Olga widzi przed sobą Panią Elssi. O co chodzi? – zapytała zdziwiona Olga.
- Violetta nie może słuchać tego rodzaju muzyki tak nakazał Pan German – odpowiedziała stanowczym głosem guwernantka.
Jeśli jesteście ciekawi jak się
skończy rozmowa Olgi z naszą Panią Elssi? Czy guwernantka zachowa
swoją pracę, a jeśli nie to dlaczego? Tego dowiecie się w
następnym rozdziale mojej historii. Pozdrawiam was wszystkich z
mojego nowego domu, który bardzo mi się podoba. Viola
Dialogi zaznaczone innym kolorem niż
reszta treści pochodzą z pierwszego odcinka serialu „Violetta”
(„Powrót do domu”)
.jpg)



.jpg)
.jpg)

Wrócę tutaj. doczytałam gdzieś do tajemniczego pokoju i nie mam czasu, ale doczytam wkrótce!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Nataly :) :*
Cudowny rozdział!!
UsuńBrak mi słów. Olga jest... hahha naprawdę zabawna!!
świetny pomysł z tymi dialogami z serialu. Czekam na Tomasa!!!
Pozdrawiam i zapraszam do mnie na rozdział o OS Nataly :-) :*
Genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńŚwietny!!! Bardzo mi się podoba. Zapraszam do siebie: http://podemos-printar.blogspot.com/ Mam nadzieje że wpadniesz!
OdpowiedzUsuń