Witam wszystkich tych, którzy mam nadzieje jeszcze ze mną zostali. Bo oczywiście cierpliwości im do mnie nie brakowało albo może jednak już całkiem im jej zabrakło. Szczerze to liczę chyba na jakiś cud, że jeszcze ktokolwiek tutaj został ;(
Miałam bardzo długą przerwę spowodowaną wieloma czynnikami. Rodzinne problemy i nie tylko a nawet poważna awaria laptopa, którą jeszcze do dzisiaj odczuwam. Musiałam zainwestować w nowy sprzęt z czego akurat bardzo się cieszę ale minus jest taki, że straciłam wszystkie moje materiały na bloga i liczę na pomoc dobrych ludzi i uda mi się je odzyskać. Wtedy z czystym sumieniem będę mogła wrócić tutaj do Was i kontynuować mojego bloga ;)
Trzymajcie kciuki aby odbyło się to jak najszybciej i abym mogła ponownie dla Was pisać i tworzyć coś fajnego. Gorąco Was pozdrawiam i liczę na Wasze wsparcie ;)
poniedziałek, 21 października 2019
wtorek, 7 maja 2019
Rozdział XXXX Podstępne nagranie
Witajcie wszyscy to mój debiut i
bardzo się denerwuję mam nadzieję, że mi okażecie jakieś
wsparcie. To zacznijmy od początku.
Nazywam się Francesca
Cauvigilia jestem włoszką. Dobra mniej oficjalnie przyjechałam z
Włoch do Hiszpanii aby móc spełniać swoje marzenia w najlepszej
szkole w mieście. Tak doskonale wiem ile to wszystko kosztuje moją
rodzinę ale jeżeli zrobię karierę to wszystko im wynagrodzę.
Przyjechałam tutaj z moim bratem, który zajmuje się interesem
rodzinnym – ja oczywiście w miarę moich możliwości staram się
mu w tym pomagać. Mam dwójkę wspaniałych przyjaciół, których
już poznaliście. Camila i Maxi to bardzo odmienny duet ode mnie ale
doskonale do siebie wszyscy pasujemy i tworzymy bardzo zgrany team.
No dobra nie lubię się rozpisywać o sobie więc wróćmy do tego
co działo się dalej. Skończyliśmy na imprezie urodzinowej brata
koleżanki Camili, w które oczywiście wkopał nas Maxi. Szaleje on
na punkcie Dolores no a my mu pomogłyśmy oczywiście jak przystało
na przyjaciółki. Wróćmy już do tego co tam się działo.
- A masz racje – powiedziałam do Camili.
- Już idziecie? - zapytała Dolores.
- Tak, jesteśmy spóźnione – dodała w pospiechu Camila. Och idziemy. Pa.
- Cześć! - zdążyłam zawołać przed wyjściem.
- Byłeś niezły – zwróciła się Dolores do Maxiego.
- Tak? - zdziwiony zapytał. To ładnie.
- A jaki dowcipny – dorzuciła i pocałowała go w policzek.
- Spoko.
- Dziękuje, że pomogłeś mi z przyjęciem.
- Nie ma za co. Zawsze możesz na mnie liczyć.
- Zaczekaj chwilę, chce Ci kogoś przedstawić – powiedziała Dolores.
- Ale tak teraz?
- Tak.
- A to nie za wcześnie by przedstawiać mnie Twoim rodzicom?
- Jesteś zabawny – rzuciła w jego stronę i pobiegła do drzwi. Maxi to jest Emil mój chłopak. Emil poznaj Maxiego dinozaura.
- Hm... Twój chłopak – powiedział lekko zdziwiony Maxi. Wiecie co pójdę się przebrać bo trochę mi za ciepło – powiedział smutny chłopak i poszedł. Co ja sobie myślałem. Taka ładna dziewczyna a ja myślałem że mam u niej jakiekolwiek szanse. W czasie gdy Maxi próbował się wymknąć z domu Dolores my zmierzałyśmy do „Studia 21” na kolejne zajęcia.
Oczywiście w tym
czasie trwały już dodatkowe zajęcia z tańca, które nie były
wpisane w grafik jednak nasza ulubiona "elitka" brała w nich udział
jak zawsze. Gregorio jak zwykle pokazał wszystkim gdzie ich miejsce
oraz delikatnie przypomniał o naszym zadaniu.
- Tym razem się udało, nie? - powiedział do reszty Leon.
- To co robimy jest trochę nie w porządku, co nie? - dorzuciła szybko zdenerwowana Natalia.
- Że niby co robimy? Wytłumaczcie co się dzieje? - zapytał Andres.
- Ty się nie odzywaj! - zatrzymała go w pół zdania Ludmiła. To oczywiste, że muzyka Leona jest o niebo lepsza od tego badziewia Maxiego. A moja choreografia po poprawkach jest genialna.
- A mój tekst pasuje jak ulał. Mam kopie dla wszystkich – dodała Natalia.
- Tak? A gdzie? - zapytał Leon.
- W mojej szafce. Idziemy? - dodała i zaprowadziła wszystkich do swojej szafki.
- Jasne – poparł Leon.
- Dołączę do Was później – dodała Ludmiła.
Reszta podążyła
za Natalią do jej szafki, a później do szatni aby przebrać się
na kolejne zajęcia. Tym razem czekały nas zajęcia z Pablem, który
pewnie oczekiwał od nas jakiś postępów w związku z naszym
zadaniem. Jednak były one marne.
- Rozchmurz się w końcu – powiedziała Camila do swojego przyjaciela.
- Nie mogę – dodał zrezygnowany Maxi. Właśnie poznałem chłopaka Dolo. Wiesz co teraz czuje – zamyślił się. Chciałbym być teraz emo.
- Daj spokój dwoje takich to za dużo – zniechęciła go Camila.
- I budie tak dwa krawata, haha – dodał po swojemu Braco.
- No tak nabijajcie się teraz ze mnie – dodał ponownie Maxi.
W tym czasie do
sali weszły Ludmiła z Natalią, które były mocno zajęte rozmową
na temat dostawcy. Ludmiła oczywiście opowiadała jej jak bardzo
była zaaferowana przeprowadzoną z nim rozmową.
- Nie wierze, że Leon nie widział tego nagrania – wyszeptał zdziwiony Maxi.
- Przecież wszyscy je widzieli – odpowiedział mu Braco.
- Właśnie! - krzyknął Maxi. Może widzieli ale udają że wcale nie.
- To w ich stylu – dorzuciła szybko Camila. Są tak sztuczni, że aż mi ich szkoda.
- Leon, czemu oni się tak na nas gapią? - zapytała oburzona Ludmiła.
Dalszy ciąg tej
historii już znacie. Ale dla zapominalskich szybki skrót wydarzeń.
Pablo chciał odtworzyć materiały pomocnicze do lekcji, którą dla
nas przygotował, kiedy zamiast tego na ekranie wyświetlił się
film z udziałem Ludmiły i Tomasa. Leon się mocno wściekł,
nakrzyczał na Ludmiłę i opuścił salę. Zdezorientowany Pablo
wyłączył film i pobiegł za wzburzonym Leonem.
- Chyba trochę przesadziliśmy – skwitował całą sytuację Maxi.
- Masz rację ja nie popieram żadnej formy przemocy – dodała Camila.
- Wróciła hipi? - zapytał Maxi.
- Sama nie wiem. Nie wiem – skwitowała Camila.
Kiedy Leon
próbował opanować swoje emocje, Ludmiła szukała wsparcia u
swojej przyjaciółki.
- Wystawili mnie na pośmiewisko i wyszłam na najgorszą dziewczynę na świecie. W dodatku Leon ze mną zerwał! Raperita poprzebierana słono mi za to zapłacą! - krzyczała Ludmiła.
- Maxi i Camila wrzucili to nagranie do internetu? - zapytała Natalia.
- Tak i niedługo się na nich zemścimy. Ale najpierw muszę naprawić swoją reputację i zrobić wszystko żeby Leon do mnie wrócił. A może właśnie na odwrót? - zapytała sama siebie.
- Czyli co? - zapytała nieco zdziwiona Natalia. Zrobić wszystko żeby stracić Leona i odzyskać reputacje? - rzuciła bezmyślnie Natalia szukając czegoś w szafce.
- Nie! Prawda jest taka, że ten dostawca strasznie mnie kręci i właśnie teraz to moja jedyna szansa żeby z nim być. Mam wolną drogę, co nie?
- To jest prosta droga do obciachu! - krzyknęła zdziwiona Natalia. Ty jesteś dziewczyna z klasą nie możesz z nim chodzić.
- Dlaczego nie? - zaczęła się szybko bronić Ludmiła. Czemu miałabym się kryć z uczuciami skoro mi się podoba.
- A pomyślałaś w ogóle nad konsekwencjami? - zapytała ponownie Natalia na co przyjaciółka na chwilę odpłynęła do krainy swoich marzeń. Wyobraziła sobie siebie jako dziewczynę Tomasa.
- Ta dam! - krzyknęła uradowana Francesca. I co nieźle wyszło? - zapytała Camilę.
- Ja bym jeszcze trochę poćwiczyła – odpowiedziała przyjaciółka.
- Dobrze ale najpierw zjedzmy coś proszę. Jestem głodny jak wilk! Gdzie moje zamówienie! - krzyczał zniecierpliwiony Maxi.
- Proszę bardzo – nagle pojawił się Tomas z zamówieniem. Sory za takie opóźnienie. Poprosiłem kogoś o pomoc ale więcej z tego kłopotu niż pożytku.
- Coś Ty jeszcze nie zdążyła się nauczyć? - zapytała uszczypliwie Francesca.
- Tomas! Tu brakuje połowy jedzenia! - krzyknęła Camila.
- Pokaż? Co się stało kotku? - Tomas zwrócił się do Ludmiły.
- Sory skarbie – odpowiedziała.
- Rany co za obciach – nagle pojawiła się Natalia wraz zresztą jej dawnych przyjaciół.
- Leonowi robiła obciach jak z nią chodził – dodał Andres.
- Właśnie, nie wiem jak w ogóle mogłem być z kimś takim – dodał Leon i wszyscy zaczęli się głośno śmiać.
- Ty co ona ma? Ale wieśniackie na maksa – zaczął ponownie Maxi.
- Mówią że ja dziwnie wyglądam – rzuciła z tłumu Camila.
- A czujecie woń smażonych frytek – odezwała się Natalia, a wszyscy ponownie zaczęli się śmiać.
- Nie! - zaczęła przeraźliwie krzyczeć Ludmiła.
- Nie krzycz – uspokoiła ją Natalia.
- O matko masz racje nie mogę chodzić z tym kolesiem! - krzyczała przerażona. Muszę czym prędzej wrócić do Leona!
- A potem zemścić się na tamtych?
- Tak ale spokojnie wszystko w swoim czasie. Najpierw muszę odzyskać Leona. Pomożesz mi? - zapytała Natalię ale ta nawet nie zdążyła odpowiedzieć gdyż Ludmiła uznała to za oczywiste, skoro się przyjaźnią. Jasne, że tak.
- Yym... Miałam to powiedzieć – rzuciła pośpiesznie Natalia.
W
tym czasie gdy w „Studiu 21” rozgrywała się akcja z Ludmiłą
ja ratowałam Tomasa od gniewu chłopaka naszej „Super Nowej” -
no oczywiście że Ludmiły. Nasi koledzy w ramach zemsty chcieli aby
mój brat zwolnił Tomasa za kradzież pieniędzy z kasy jednak mieli
pecha. Kamery wszystko zarejestrowały i udało mi się wybronić
przyjaciela. Po całej akcji pobiegłam szybko na kolejne zajęcia i
liczyłam na to, że Pablo nie zauważył mojej nieobecności na jego
zajęciach. Wpadłam do sali a tam pusto – no prawie tylko wielkie
zamieszanie wśród uczniów.
- Co tu się stało? - zapytałam przyjaciół, którzy stali obok fortepianu.
- O jesteś wreszcie – zauważył Maxi. Trochę Cię ominęło – dodał po chwili.
- No więc powiecie mi co takiego mnie ominęło, czy nie? - zapytałam lekko zirytowana.
- Leon zrobił Ludmile awanturę o ten filmik, który wrzuciliśmy do sieci i opuścił zajęcia. Zachowywał się tak jakby go wcześniej nigdy nie widział. Dziwne? -wydusiła z siebie Camila.
- Niemożliwe! - wykrzyczałam zdziwiona. Musiał go widzieć bo właśnie ratowałam Tomasa przed moim bratem. Leon i Andres byli tam przede mną – szybko sprostowałam.
- A kiedy to się stało? - zapytał Braco.
- Niedawno. Leon i Andres poszli do Tomasa w związku z tym filmem z internetu – dodałam.
- Aha. To znaczy, że Leon widział już to nagranie – podsumował Braco.
- Jasne ale nie rozumiem dlaczego udawał zaskoczonego podczas oglądania go na zajęciach. Tak szczerze to mam mętlik w głowie – powiedział Maxi.
- Ja tak samo – dorzuciła Camila.
- Słuchajcie myślimy bo inaczej Ludmiła zrobi z nas papkę – sprowadziłam przyjaciół lekko na ziemie.
- O Ludmiła nic nie może nam zrobić. Wcale się jej nie boje – powiedziała z uśmiechem Camila.
- Haha ja też nie – roześmiał się Maxi.
Nagle
zauważyliśmy zbliżającą się Ludmiłę oraz Leona i Andresa.
Woleliśmy usunąć się z ich drogi gdyż zapowiadało się bardzo
gorąco. Jednak w pole „rażenia” naraził się Tomas, który od
razu stał się celem blondynki. Nasze oczy zwrócone były w ich
kierunku , nie tylko nasze bo Andres z Leonem także obserwowali co
się wydarzy. Nagle Ludmiła zaczęła krzyczeć na Tomasa i oblała
go wodą na oczach całego „Studia 21”. Po
występie Ludmiły wszyscy jak gdyby nigdy nic wrócili do swoich
zajęć. Ja pobiegła za Tomasem żeby sprawdzić czy wszystko z nim
w porządku, chociaż po ciuchu cieszyłam się, że pokazała mu
gdzie jego miejsce. Wiem jestem okropną przyjaciółką, no ale cóż
zazdrość czasami ze mną zwycięża. A Ludmiła nie jest dziewczyną
dla niego i wcale nie mam na myśli tego, że różnią się
hierarchią społeczną. Ludmiła ma po prostu okropny charakter, a
Tomas jest całkiem inny od niej. No dobra dość tych moich wynurzeń
osobistych wracamy do historii. Maxi
wrócił do sali muzycznej aby jeszcze popracować nad swoim
podkładem muzycznym. Nagle do sali wszedł Leon i zaczął zajmować
się swoimi nutami. Słuchając w międzyczasie muzyki Maxiego.
- Leon! - krzyknął do niego. Co Ty na to? - zapytał.
- Do kitu – rzucił krótko Leon. Tak szczerze. Mój podkład jest sto razy lepszy.
- No ale choreografia i słowa są ułożone przecież pod tą muzykę .
- Zapomnij Maxi. Wykorzystujemy mój – powiedział Leon kiedy nagle do sali wpadł niesforny Beto, który upuścił wszystko co trzymał w rękach.
- Przynajmniej to mam – powiedział Beto wskazując na kartkę papieru.
- Beto już tu jest tak więc … - zasugerował Leon.
- Tak widzę go – odpowiedział Maxi.
- No idź już – ponaglił go Leon.
- Jak to przecież widzę, że jest – powtórzył Maxi.
- Zjeżdżaj stąd! - krzyknął Leon.
- Nie wyganiaj mnie stąd. Jasne – powiedział twardo Maxi i urażony zabrał swojego laptopa i wyszedł z sali. Całej sytuacji przyglądał się Beto, który skomentował zachowanie Leona i udowodnił mu, że jego współpraca z Maxi wyjdzie im na dobre.
W
tym samym czasie udało mi się dogonić Tomasa, który był troszkę
przemoczony. Próbował doprowadzić się do jakiegoś ładu aby móc
wrócić spokojnie do pracy.
- Ej poczekaj na mnie! - zaczęłam do niego wołać z oddali.
- Chcesz się ze mnie pośmiać czy może chcesz się nade mną litować? - zapytał załamany Tomas. Bo jeżeli to drugie to daruj sobie dobrze.
- Nie zamierzam się z Ciebie ani śmiać, ani tym bardziej się nad Tobą litować. Po prostu jako Twoja przyjaciółka chciałam tylko sprawdzić czy z Tobą wszystko w porządku. No więc wszystko dobrze?
- Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłem po prostu ta dziwna sytuacja wyprowadziła mnie z równowagi. Ta Ludmiła jest jakaś nienormalna. Najpierw mnie ciągle nachodzi, a teraz to? Wyżyła się na mnie za swojego chłopaka bo nie rozumiem.
- Wiesz tak w szybkim skrócie to Leon zrobił jej awanturę o filmik, w którym z Tobą romansuje na oczach całego „Studia 21” - powiedziałam lekko zmieszana, gdyż tak naprawdę to moja zasługa.
- Serio? Czyli już wiem o co im chodziło w „Resto Barze” - powiedział olśniony swoją myślą. Czemu mi tego wcześniej nie powiedziałaś? Przynajmniej udało by mi się uchronić przed Ludmiłą i jej atakiem złości.
- Przepraszam. Zapomniałam a po całej tej akcji w barze spieszyłam się na zajęcia, na które i tak byłam już spóźniona.
W
czasie gdy ja rozmawiałam z Tomasem, Leon po
skończonych zajęciach z Beto został w sali żeby jeszcze trochę
poćwiczyć. Nagle do sali weszła Ludmiła udawała bardzo skruszoną
i załamaną.
- Ludmiła ! - zawołał Leon.
- Idź sobie – odwróciła się od niego. Nie oglądaj mnie w takim stanie.
- I co znudził Ci się już Twój dostawca? - zapytał, a ona odwróciła się do niego. Jestem zły za to nagranie dlatego z Tobą zerwałem.
- On mnie zaczepiał – rzuciła pewnie.
- Ale tam wyraźnie widać, że to Ty do niego podeszłaś – nie dał się zwieść Leon.
- Na tym nagraniu nie ma dźwięku. Nic nie słychać, ok?
- Uśmiechałaś się.
- Słuchaj, uśmiechałam się tak jakoś... tak nerwowo. Tylko sobie wyobraź tę sytuacje. Czułam się niezręcznie, w końcu dałam mu swój numer żeby się odczepił. Leon, zadziwiasz mnie. Na prawdę uważasz, że mogłabym umawiać się z kolesiem, który śmierdzi serem. A Ty jesteś przystojny, jesteś miły i taki zdolny. Masz tylu znajomych. Popatrz jesteśmy tacy podobni! - gęsto tłumaczyła się Ludmiła licząc na wybaczenie Leona.
Jesteście
bardzo ciekawi co się wydarzy dalej? Czy Leon wybaczy Ludmile i
znowu zostaną parą gwiazd w „Studio 21” ? Jak zakończy się
nasz pierwszy wspólny projekt? Szczerze to sama jestem ciekawa ale
nic Wam nie zdradzę. Miło się dla Was pisało i mam nadzieję, że
chociaż trochę Was zaciekawiłam swoją historią. No to do
zobaczenia już niedługo. Francesca.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego i
czwartego odcinka serialu „Violetta” ( „Zakochanie” ,
„Rozczarowanie”)
wtorek, 19 lutego 2019
Motto Violetty na dziś!
Witajcie wszyscy!!! Zrobiło się bardzo słonecznie i chyba wiosna na horyzoncie ;)
Nic nie obiecuje tylko dodaje!!!
Mam teraz tydzień zwolnienia więc myślę że pojawię się tutaj częściej, chociaż nie ukrywam mam takie zaległości że nawet nie powstał jeszcze nowy rozdział ;(
No ale zero załamki i czas ruszać do przodu ;)
W poprzednim rozdziale trochę się nam namieszało kto czytał ten wie o czym teraz pisze...
Ale moi drozdy kto nie czytał ma zawsze szanse jeszcze to nadrobić.
Nasz Tomas na prawdę brnie w niezłe tarapaty ... nic już nie zdradzam.
Jeśli uda mi się naskrobać nowy rozdział to będziecie mieli okazje poznać nowego narratora ;)
Więc trzymajcie mocno kciuki oby mi się wszystko udało ;)
Czytajcie i zostawiajcie jakiś ślad ;)
Gorąco pozdrawiam ;)
środa, 30 stycznia 2019
Rozdział XXXIX Spotkaj się ze mną
Cześć wszystkim to znowu ja Wasz
ukochany nieudacznik Tomas. Mam nadzieje, że z ogromną
niecierpliwość – no dobra taki mały żarcik ;p Czekaliście na
mój rozdział. No i jestem chociaż moi poprzednicy świetnie sobie
dawali radę. Wróćmy jednak do mojego życiorysu. Ostatnio historie
zakończyliśmy na ważnym zleceniu od mojego szefa. Tak udaję się
do centrum „Sol” - tak występuje tam wielki Rafa Palmer!!! No to
opowiadam co było dalej bo jestem bardzo podekscytowany!!!
- Tak – potwierdził Luca.
- Tam gra Rafa Palmer – dodałem uradowany.
- Nie wiem kto to i nie interesuje mnie to – mówił dalej.
- To wirtuoz gitary! Jestem jego fanem! Jedna piosenka leci tak y... - odpłynąłem na chwile nucąc jego wielki utwór jednak po chwili przerwał mi Luca.
- Skończyłeś? Posłuchaj mnie. Jedziesz, zostawiasz zamówienie i wracasz. Nie będziesz poznawał żadnego Rafy Palmera, ok? - powiedział dość dosadnie Luca.
Zacząłem
ponownie nucić na co Luca zrobił srogą minę i zabrałem się za
sprzątanie stolików. Jednak po chwili
zawołał mnie do siebie szef.
- Tomas do mnie!
- Już gotowe mogę zanosić zamówienie? - podbiegłem gotowy do spełnienia swojej wymarzonej misji.
- Nie zabrakło nam paru składników. Pójdziesz do pobliskiego warzywniaka. Masz tutaj pieniądze i listę zakupów. Tylko się nie zgub i chce Cię tu za chwilę widzieć razem z zakupami. Bo jak nie to...
- Dobra, dobra już lecę.
Udałem się do
pobliskiego warzywniaka. W doskonałym humorze kiedy nagle zobaczyłem
ją!! Dziewczynę o imieniu Olga!! nie wierzyłem że spotka mnie
dzisiaj coś jeszcze lepszego a tu taka niespodzianka. Jak już sami
przeczytaliście zamieniliśmy ze sobą parę słów. Nie obyło się
oczywiście od tłumaczeń związanych z moimi kłopotami, które
przysparzała mi wiecznie Ludmiła. Na szczęście udało mi się
jakoś z tego wybrnąć. Jak zwykle szef jej mamy przeszkodził nam w
rozmowie ale udałem, że nic się nie stało. No i w końcu zebrałem
się na odwagę aby zaprosić ja na randkę. Oczywiście po długich
namowach zgodziła się i bardzo mnie to ucieszyło. Zabrałem więc
zakupy i pobiegłem do „Resto baru” . Chciałem zanieść
zamówienie i przygotować się na najlepszy piknik w moim życiu. W
kuchni szybko uporali się z zamówienie więc zabrałem torbę i
udałem się czym prędzej żeby go zrealizować.
Gdy dotarłem do
Centrum Sol bez zastanowienia wparowałem do środka, oczywiście na
korytarzu stał jeden z ochroniarzy. Udało mi się go zagadać i
szybko przemknąć obok.
- Dzień dobry! Przywiozłem zamówienie dla... dla Rafy. Proszę się nie fatygować zaniosę. Jaki miły facet – powiedziałem szybko i odszedłem.
Udałem się więc
dalej korytarzem w poszukiwaniu słynnego Rafy Palmera kiedy nagle
natrafiłem na kogoś kto próbował mi popsuć humor.
- Co tam? - zawołał chłopak Ludmiły. Zgubiłeś plaster sera dostawco?
- W sumie tak. Ale właśnie znalazłem dwie marchewki – odpowiedziałem im na ich zaczepkę ale chyba jeden z nich nie do końca zrozumiał aluzje.
- Masz marchewki? - zapytał.
- Nie no co Wy tu robicie? Śledzicie mnie? - zapytałem lekko zdziwiony.
- Myślałeś, że odbierzesz mi moją dziewczynę? - dodał ponownie chłopak Ludmiły.
- Nie no znowu z tym tematem. Może pogadamy o tym później, dobra? Teraz jestem w pracy. Nie chce mieć problemów – odpowiedziałem im spokojnie i liczyłem że wreszcie się odczepią.
- No proszę już je masz – dodał kolega, chłopaka Ludmiły.
Odepchnąłem
chłopaków i poszedłem przed siebie nie chciałem sobie psuć tak
wspaniałego dnia. Udało mi się wreszcie dostarczyć zamówienie
ale niestety odebrała je ode mnie jego asystentka. Udałem się do
wyjścia, jednak na schodach spotkałem Ludmiłę.
- Hej Ludmiła – przywitałem się z grzeczności.
- Hej Tom! - zawołała radośnie. Przepraszam Cie za wtedy! - zeszła razem ze mną po schodach.
- Właśnie spotkałem Twojego chłopaka i był strasznie wściekły – opowiedziałem jej o nieprzyjemnym spotkaniu.
- Tak trochę się zdenerwował. A wtedy gdy oblałam Cię wodą zrobiłam to specjalnie żeby on nie znienawidził Cię do końca.
- No to średnio Ci to wyszło bo nadal mnie nie trawi.
- Tak czy owak chyba mi to wybaczysz co? - mówiła Ludmiła i zaczęła gładzić mnie po policzku. Nie zauważyłem że w tej samej chwili z drugiej sali wyszła dziewczyna, która bardzo mi się podoba.Podeszła do nas i zrobiła mi ogromną awanturę, oczywiście nie dała mi dojść do słowa i wszystko wiedziała lepiej niż ja. Na to wszystko jeszcze wtrąciła się Ludmiła co dolało oliwy do ognia.
- A gdzie dziękuje? Przecież wyciągnęłam Cię z tarapatów Tom! Zasługujesz na więcej! - zapytała Ludmiła gdy dziewczyna od nas odeszła.
- Co Ty wygadujesz! - próbowałem jakoś pozbierać to co właśnie straciłem jednak gadanie Ludmiły mi w tym nie pomagało.
- A Ty nie chciałeś się jej pozbyć? Co? - w końcu do niej dotarło to o co mi chodziło.
- Nie! Nie tego chciałem – odszedłem mocno zdenerwowany, miałem ogromną nadzieje że uda mi się ją jeszcze dogonić i przeprosić za tą głupią sytuację.
- Ojej to przepraszam – powiedziała zdziwiona Ludmiła. No nie możliwe.
Wyszedłem przed
budynek i zacząłem się rozglądać za Olgą jednak nie udało mi
się jej odnaleźć. Zrezygnowany wróciłem do pracy. Zająłem się
sprzątaniem brudnych stolików kiedy nagle do „Resto Baru”
weszła Francesca.
- Co to za mina? - podeszła do mnie bliżej. To przez to że zakochałeś się w niewłaściwej dziewczynie – nagle stwierdziła moja przyjaciółka.
- Jeśli masz na myśli Ludmiłę to nic mnie z nią nie łączy – odpowiedziałem jej i zabrałem brudne naczynia aby odłożyć je na bar.
- To znaczy, że Ludmiła i Ty...? - dopytywała dalej ciekawska Francesca.
- Nic. Nie interesują mnie dziewczyny takie jak ona. Mnie podoba się ktoś … - zamyśliłem się w połowie zdania. Wyjątkowy. Dobry i ktoś kto mnie rozumie.
- Ktoś kto wie czego potrzebujesz zanim komukolwiek o tym powiesz?
- Ktoś z kim czuje się tak jakbym znał te osobę całe życie.
- Ktoś kto zawsze będzie Ci pomagać, kto Cie nigdy nie zawiedzie ani nie zdradzi – drążyła dalej Fran.
- Dokładnie. Ktoś komu mogę ufać.
- I ktoś taki. Kto oprócz przyjaciółką mógłby być Twoją dziewczyną – powiedziała Fran i usiadła naprzeciwko mnie.
- Dokładnie tak. I … wiesz co? Zdaje mi się że spotkałem taką osobę – mówiłem do niej z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- I? teraz czekasz by jej powiedzieć co czujesz? - mówiła jak zahipnotyzowana Francesca.
- Tylko że …. ona myśli że jestem zakochany w Ludmile.
- No ale jeśli pokażesz, że tak nie jest to może ją przekonasz?
- Tak myślisz? - pojawił się mały promyk nadziei dla mnie.
- Tak.
- Masz racje. Muszę iść i wszystko wyjaśnić. Dzięki przyjaciółko – pocałowałem ją na dowód wdzięczności w czoło i pobiegłem do wyjścia. Wróciłem aby zostawić ścierkę i wybiegłem.
- Jestem przyjaciółką – powiedział zaskoczona Francesca.
Pobiegłem do jej
domu, gnałem jak szalony a w głowie miałem tysiące myśli.
Chciałem jej wszystko wytłumaczyć, liczyłem że mi wybaczy i
jednak nasza randka dojdzie do skutku. Stanąłem pod drzwiami jej
domu miałem zapukać kiedy po prostu wparowałem do środka.
Trafiłem na miłego mężczyznę, który porozmawiał ze mną chwilę
na temat Olgii. Skierowałem się schodami na górę i nagle
usłyszałem jej głos więc za nim podążyłem. Wszedłem do środka
i zobaczyłem ją – dziewczynę, która zawróciła mi w głowie.
Ocknąłem się i zacząłem z nią rozmowę. Chciałem jej
wytłumaczyć całą sytuacje, która miała miejsce w centrum Sol.
Prawie mi się to udało kiedy nagle do środka wparowała jakaś
kobieta, przez którą musiałem szybko opuścić dom Olgii.
Byłem lekko
zdezorientowany po naszej rozmowie która odbyła się dość szybko
i chaotycznie. Jednak cieszyłem się, że udało nam się wszystko
sobie wyjaśnić. Wróciłem więc do pracy przy roznoszeniu
zamówionego jedzenia. Trochę się tego nazbierało więc goniłem z
domu do domu. Wróciłem do baru po kolejną dostawę i zobaczyłem,
że czeka mnie kolejna runda gonienia po mieście. Pierwszy adres na
kartce to „Studio 21” bez zastanowienia popędziłem tam co sił
w nogach, chciałem mieć to jak najszybciej z głowy gdyż najwięcej
problemów miałem właśnie przez dostawy w tym miejscu. Jednak los
był dla mnie bardziej łaskawy niż mi się wydawało.
- Co tu robisz? - zapytałem mocno zdziwiony widokiem Olgii w „Studiu 21”.
- Szukałam Cię. Byłam w restauracji ale Cię nie zastałam – odpowiedziała dziewczyna.
- Pewnie przyszłaś ustalić kiedy robimy piknik Ola? - zapytałem uradowany. W tym samym czasie z sali wybiegła Angie.
- Tomas ja nie jestem Ola – powiedziała mocno zdenerwowana.
- A przepraszam. Wolisz żebym mówić do Ciebie Olga. Jasne.
- Nie o to chodzi. I to chciałam Ci powiedzieć – zaczęła się plątać w słowach. Nie wiem dlaczego myślisz, że … - nie dokończyła ponieważ do środka wszedł jej szef.
- A tutaj jesteś! - krzyknął mocno zdenerwowany.
- Pan nie może tak na nią krzyczeć! - stanąłem w jej obronie.
- A Ty to się lepiej nie wtrącaj – powiedział groźnie.
- O co chodzi? On zawsze Cię tak traktuje? - pytania same wypadały z moich ust jedno za drugim.
- Idź już – powiedziała do mnie z błagalnym wzrokiem. Tomas idź sobie. Idź stąd proszę.
- Dobrze, dobrze – powiedziałem i odszedłem na bok.
- Co jest? Dlaczego mi to robisz? Po co tu przyszedłeś? - zadawała mu pytania jedno za drugim z głosem pełnym złości.
- To ja przyszedłem? To ja Ci robię? - powtórzył jeszcze głośniej.
- Tak.
- Idziemy do domu. No idziemy – zaczął ją szarpać. Idziemy do domu!
- Tomas, Tomas! - zaczęła mnie wołać jakaś kobieta. Zostań tu nie idź za nimi. Zrób to ze względu na nią – poprosiła mnie i odeszła.
Wróciłem do
wykonywania swoich zadań jednak po skończonej pracy chciałem
sprawdzić czy u Olgi wszystko dobrze. Nie potrafiłem się skupić
na pracy i nawet zdarzało mi się mylić zamówienia za co bardzo
przepraszałem klientów. Nie myślałem nawet o tym, że mogą na
mnie naskarżyć mojemu szefowi. W tym momencie liczyła się dla
mnie tylko ona. Wracałem już do pracy aby się
rozliczyć z szefem kiedy nagle usłyszałem jej głos.
- Nie jestem już mała! - krzyczała. Nie. Nie rozumiem. Nie rozumiem jak się …. jak się dowiedział – mówiła jakby sama do siebie ale podszedłem bliżej. Ty mnie wydałaś. To byłaś Ty. To Ty mu powiedziałaś że idę się spotkać z Tomasem! - krzyknęła mocno zdenerwowana. Zdradziłaś mnie Olgo!
- Ale... Olga to ona czy Ty? - zapytałem mocno zdziwiony. Zaraz nie kapuje. Ona też się nazywa... A jasne po mamie.
- Chodź no – zawołała kobieta.
- Ale... chciałem tylko pogadać z... - powiedziałem lekko zmieszany.
- Tomas to jakaś pomyłka. Chodziło o to że... - chciała znowu coś mi wytłumaczyć ale niestety kobieta weszła jej w słowo.
- Zostaw te biedną dziewczynę już i tak narobiłeś jej wystarczająco problemów z Panem Germanem.
- Pan German to chyba ma problemy ze wszystkimi – stwierdziłem bez zastanowienia. Nie ogarniam dlaczego mu pozwalacie się tak odnosić do ludzi.
- Idziemy już kochanie – powiedziała i zaczęła szarpać Olgę żeby wracała do domu.
- Ej no muszę się Wam do czegoś przyznać. Pan German nie przyłapał Was na gorącym uczynku to ja widziałam to na własne oczy, gdyby on Was nakrył to mielibyśmy tu jesień średniowiecza.
- Nie przesadzaj – wyrwała się dziewczyna. Daj mi wyjaśnić .
- Yyy... Do widzenia – powiedziała kobieta i poszła.
- Tomas nie jestem …. - mówiła idąc za nią.
- Za mała jesteś na takie dyskusje. Tyle Ci powiem. I w tej chwili wracamy do domu bez gadania – powiedziała stanowczo kobieta i pociągnęła ją za rękę.
Nawet
nie zdążyłem się pożegnać z obiema paniami, tak szybko
popędziły do domu. Raczej jej mama popędziła i pociągnęła ją
za sobą bez gadania. Ja także udałem się w swoją stronę. Ciągle
jednak myślałem o tym co chciała mi wyjaśnić Olga. Chciałem
zakończyć swoją zmianę i wreszcie udać się do domu. Dotarłem
do „Resto Baru” ale od progu nie przywitało mnie nic dobrego.
- Tomas! - krzyczał wściekły Luca.
- Co? - zapytałem zdziwiony jego krzykiem. Pewnie znowu coś zrobiłem nie tak.
- Posłuchaj mnie chwile, hm? Przyszedł tu jakiś facet. Szukał Twojej koleżanki i powiedział że mi zamknie knajpę jeśli nie przestaniesz jej dokuczać – powiedział dość stanowczo Luca.
- A to pewnie szef mamy – powiedziałem już nieco spokojniej. Jest stuknięty. Luca nie zwracaj na niego … - nie dokończyłem zdania gdy ponownie wszedł mi w słowo.
- Nie, nie, nie... Ja nie chce wiedzieć kto to jest. Ciągle mamy przez Ciebie jakieś problemy.
- Czyli to moja wina, że typ jest nienormalny? - zapytałem lekko zdziwiony.
- Posłuchaj. Nie, możesz robić awantur gościom. Przerabialiśmy to – powiedział Luca i odszedł na zaplecze. Nagle zza baru wyszła Francesca.
- Masakra. Nie wiem już co mam robić żeby Twój brat przestał na mnie najeżdżać – powiedziałem do niej.
- Zapytaj tamtej laski, która Cię w to wkopała ok? - powiedziała oburzona Francesca i ruszyła do wyjścia.
- A tą co ugryzło? - zdziwiłem się i pobiegłem za nią. Poczekaj! Francesca! No zatrzymaj się wreszcie albo chociaż zwolnij, proszę! - na moment przystanęła.
- Czego chcesz spieszę się na zajęcia – rzuciła do mnie gniewnie.
- Chcę zapytać co Cię dzisiaj ugryzło, że jesteś dla mnie taka nie miła?
- Co mnie ugryzło? Dlaczego jestem nie miła? - zapytała z lekką drwiną w głosie. Nic po prostu zdenerwowała mnie ta cała sytuacja z tym dziwnym typem, który zagroził mojemu bratu, że zamknie mu bar. A jak dobrze wiesz to jest bar naszego wuja, który naprawdę na nas liczy, że damy radę z rodzinnym biznesem. – wyrzuciła z siebie.
- Serio tak się nim przejęliście? Ten typ ma problem z wszystkimi, którzy się do niego tylko zbliżą więc nie uważam żeby pojawił się tu ponownie. A już na pewno nie zamknie Waszego baru.
- A Ty skąd tak dobrze go znasz, co? I skąd wiesz, że tego nie zrobi? - zapytała nie ufnie Francesca.
- Długa historia... ale Ty chyba spieszysz się na zajęcia, prawda? - zapytałem aby zmienić temat.
- Prawda ale … - zaczęła mówić Francesca ale udało mi się jej przerwać.
- Ale ja muszę posprzątać na sali i lecieć do domu. Pogadamy jutro! Pa! - pobiegłem z powrotem do baru żeby uniknąć wszelkich pytań, które właśnie zamierzała mi zadać Francesca.
Dotarłem
do baru na szczęście Luca był zajęty swoimi sprawami, więc nie
zwracał na mnie uwagi. Posprzątałem całą sale , zdałem szefowi
wszystkie dzisiejsze dostawy i wreszcie w spokoju udałem się do
domu. To był dla mnie bardzo ciężki dzień i marzyłem o tym aby
udać się do łóżka. Jednak zanim zasnąłem to ciągle miałem
przed oczami Olgę, która usilnie próbowała mi coś wyjaśnić
jednak ciągle coś jej przeszkadzało. Byłem bardzo ciekawy co to
mogło być.
Jesteście
ciekawi co wydarzy się dalej? Zapraszam na kolejny rozdział mojej
historii jednak jak dobrze wiecie musicie na niego sporo poczekać.
Kolejny rozdział opowie nam ktoś inny. No i podpowiem Wam że
będzie to dziewczyna. No ale już nic więcej nie zdradzę liczę,
że sami z ciekawości zajrzycie. Pozdrawiam Tomas.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego,
piątego i szóstego odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie”
, „Podejrzenie”, „Oszustwo”)
czwartek, 3 stycznia 2019
Śpiewaj razem z Angie
Witajcie moi drodzy! Tutaj Wasza ulubiona nauczycielka śpiewu Angie. Mam nadzieje, że poprzednie piosenki są już dla Was doskonale znane i opanowane. Dlatego spokojnie możemy pójść z pracą dalej. Dzisiaj przed Wami kolejna piosenka nad którą trochę popracujemy. Tym razem zajmiemy się piosenką stworzoną przez chłopaka, który wiązał z tym utworem wielkie nadzieje. No ale może do sedna! Kolejny utwór to "Entre tu y yo" czyli na język polski " Między Tobą a mną".
Autorem tekstu jest Tomas. Napisał tą piosenkę z dwóch powodów. Jednym z nich jest egzamin do "Studia 21" który udało mu się ukończyć z powodzeniem. Jednak nie był to najważniejszy powód. Napisał ją z myślą o dziewczynie w której się zakochał. Jak wszyscy dobrze wiecie nasz uroczy Tomas miał wiele adoratorek, które wchodziły mu na głowę. Mam namyśli oczywiście narzucającą mu się ciągle Ludmiłę no i nie tylko...
Nie wiedział że darzy go również uczuciem jego najlepsza przyjaciółka Francesca. To ona popchnęła go do napisania tej piosenki. Skierowała go na właściwy tor - czyli uczucia.
Tomas kierował się największym i najbardziej silnym uczuciem jakim jest miłość do drugiego człowieka. Tekst napisał z myślą o Violettcie, która była rozdarta między swoimi uczuciami do niego.
Doskonale wiecie że w dalszej serii tego serialu śpiewali ją różni wykonawcy. Jednak najbardziej zapadła nam w pamięci podczas wykonania w "Studiu 21" na przesłuchaniu.
To na tyle tej historii. Życzę Wam aby każdy kiedyś miał takie natchnienie w swoim życiu i zrobił chociaż mały gest w kierunku osoby którą kocha.
Zapraszam już niedługo kolejny post z mojej serii a w nim tekst naszego utworu.
Komentujcie, zaglądajcie i ślady swoje zostawiajcie.
Pozdrawiam Angie.
środa, 2 stycznia 2019
Motto Violetty na dziś!
Witam wszystkich bardzo gorąco w tym Nowym Roku!!!! Stary rok był dla mnie bardzo zakręcony. Nie wiem jak u Was ale u mnie bardzo dużo się wydarzyło i dobrego no ni troszkę złego. Ale mam nadzieje, że ten nowy przyniesie nam wszystkim jeszcze więcej dobrego. Życzę Wam wszystkim aby Nowy Rok był owocny w spełnianie Waszych najskrytszych marzeń, aby każdy z Was był szczęśliwy no chociaż czasem do mnie zaglądnął. ;) Ja w starym roku dałam ciała jak zwykle pewnie z pracą nad sobą i moim blogiem oraz częstszym pojawianiem się na nim postów ;( Ale mimo to widziałam że mnie nie opuściliście i zaglądaliście wytrwale czekając na kolejne posty ;) Bardzo Wam dziękuje!!!!
Wracajmy jednak do postu w Nowym Roku mam dla Was nowe Motto Violetty na dziś! Myślę, że będzie ono dla nas wszystkich dobrą lekcją na ten rok ;)
Kto czytał rozdział ten wie z czym jest ono również związane ;)
Zapraszam do komentowania i odwiedzania mnie w tym Nowym Roku!!!
Postanowienie mam jedno aby wreszcie dać Wam więcej z siebie niż daje ale co z tego będzie to już trudno mi powiedzieć ;( Trzymajcie za mnie kciuki ;)
Komentujcie , zaglądajcie !!!
Pozdrawiam Was gorąco !!!
środa, 7 listopada 2018
Rozdział XXXVIII Zepsuta gitara
Witam Was moi drodzy w kolejnym
rozdziale z mojego życia. Jak sami wiecie dobrze pokręconego jak na
nauczycielkę oraz guwernantkę w jednym. To może szybciutki skrót
z poprzedniego rozdziału i lecimy z historią dalej. Nie obyło się
oczywiście bez awantur. Uczniowie ze „Studia 21” dali popis na
zajęciach Pabla, jednak nie bardzo był on w stanie zapanować nad
tym co się wydarzyło. Później mój przyjaciel próbował namówić
mnie do wyznania prawdy mojej siostrzenicy ale jak zwykle sami dobrze
wiecie, że życie musi nam spłatać figla i przeszkodzić wtedy co
nie trzeba. Był także mały incydent na zajęciach Beto. Jednak ja
spanikowana czekałam na to co się wydarzy. German wezwał mnie na
rozmowę i dał mi kolejną szansę na uczestniczenie w życiu
Violetty. Wiem miało być krótko, już kończę. No i zakończyłam
historię na tym, że Pablo wytypował Gregoria na udział w
wycieczce z naszą nieokiełznaną młodzieżą – na koncert Rafy
Palmera. Wiem mocno Wam teraz namieszałam w głowach ale jeżeli
chcecie to przeczytajcie sami ponownie mój poprzedni rozdział. Czas
wracać do tego co się teraz dzieje.
Pędziłam do „Studia 21” jak
szalona, ponieważ Pablo zadzwonił z bardzo pilną sprawą. Ale
dlaczego nie mógł mi tego wyjaśnić przez telefon. Ciągle
musiałam biegać między szkołą a domem Violetty. Dotarłam na
miejsce i pobiegłam do pokoju nauczycielskiego.
- Cześć! Już jestem – powiedziałam do niego i odwiesiłam torebkę na wieszak.
- Hej! - odpowiedział Pablo nalewając sobie kawę.
- Co było takie pilne? - zapytałam zniecierpliwiona.
- No a najpierw Ty mi powiedz jak Ci poszło z siostrzenicą? Jak zareagowała kiedy poznała prawdę? - zapytał Pablo a ja próbowałam mu jakoś powiedzieć, że tego nie zrobiłam. Nie powiedziałaś? - zapytał lekko zdziwiony.
- Nie. To. Nie – próbowałam to jakoś wyjaśnić.
- Oj Angie.
- Wiesz ale... ja nie mogłam bo... przecież German jest dla niej wszystkim.
- Nie, nie, nie, nie. Na prawdę nie wiem co Ci doradzić. Nie mam pojęcia – usiadł zrezygnowany Pablo.
- Może po prostu powiedz mi... że mnie popierasz, że robię to co najlepsze dla Violetty albo... albo wiesz co?
- Co?
- Lepiej powiedz mi, że jestem genialna, że jestem najlepsza w tym Studio, i że bardzo mnie cenisz – powiedziałam nieco próbując zmienić temat.
- To prawda ogromnie Cie cenie.
- Nie. Teraz nie możesz iść. Idziesz z Gregorio na pogadankę z Rafą Palmerem w audytorium Sol.
- Nie to nie możliwe! Ja i tak tam idę ale z Violettą, idziemy na koncert. Czekaj!
- Poczekaj! Angie powinnaś poukładać sobie priorytety, tak? Bo wiesz ja spędziłem całą noc zamknięty w ciemnej celi, bardo małej celi żeby Ci wtedy pomóc – mówił Pablo aby wywołać we mnie poczucie winy. Z Violettą możesz pójść jutro.
- Tak dobrze. Nie martw się pójdę tam jako guwernantka i nauczycielka – wpadłam na genialny pomysł.
- Jak masz zamiar to zrobić? - zapytał zdziwiony Pablo.
- Jeszcze nie wiem. Nie wiem ale na pewno coś wymyśle. Mam nadzieje. Pa! - pobiegłam po moją torebkę i skierowałam się do wyjścia.
- Angie – zawołał w moją stronę Pablo. Nie, nie, Angie! - wołał dalej a ja posłałam mu tylko buziaka i wyszłam.
Pobiegłam szybko
do domu po trochę nie zbędnych mi rzeczy żeby móc być w dwóch
miejscach na raz. Spotkałam się z Violettą w umówionym miejscu
jednak w małym przebraniu. Wymyśliłam, szybkie przeziębienie,
przez które muszę być ciepło ubrana. Historii z Violettą pewnie
już się domyślacie jednak opowiem Wam jak to było z wycieczką ze
Studia. W tym czasie gdy ja byłam z Violą w
innej sali zjawił się Gregorio razem z naszymi uczniami.
- Och! Nie wierze że tu jestem – powiedział z zachwytu Andres.
- Widzieliście jaki mają tu super sprzęt! - krzyknął z zachwytu Maxi oglądając salę dookoła.
- No i scenę – dodał zaraz za nim Leon.
- Dziewczyny z chórku były powalające – mówiła oszołomiona z zachwytu Ludmiła.
- Tak cudownie śpiewały – przytaknęła jej Camila.
- Tak śpiewały cudownie – potwierdził Braco.
- A jakie miały buty – rzuciła do nich Natalia.
- hm... masz zegarek? - zapytał Gregorio podchodząc do jednego z uczniów. To jest nie dopuszczalne. Na prawdę nie wierze. Ktoś może mi powiedzieć gdzie jest Angie! - krzyknął zirytowany Gregorio.
- Tak Gregorio już jestem! - zawołałam wyskakując zza jego pleców.
- Gdzie byłaś? - zapytał sucho Gregorio.
- Byłam na korytarzu rozmawiałam z Virginią, która jest asystentką Rafy Palmera. A to jest Gregorio nasz instruktor tańca.
- Bardzo mi miło – odpowiedziała kobieta.
- To Lusila – powiedziała nagle Francesca. Słynna gitara, którą Rafa skonstruował z ojcem.
- Bardzo proszę jej nie dotykać! - podbiegła nagle do nich Virginia. Jest dla niego wyjątkowo cenna.
- Oczywiście rozumiem – nagle wyłonił się z tłumu Gregorio. Dlatego teraz przejdziemy do części garderoby, prawda?
- Właśnie – potwierdziła Virginia.
- Przepraszam – uśmiechnął się uprzejmie do kobiety.
- Ależ proszę – odpowiedziała.
- Idziemy.
- O czym myślisz? - zapytał Leon swoją dziewczynę, która zamiast iść razem z grupą zatrzymała się.
- Jak będzie wyglądać Twoja garderoba gdy będziesz tak znany jak Rafa – odpowiedziała mu blondynka.
- Myślę że jakoś sobie dasz rade.
- To źle myślisz. Zaraz wracam – pobiegłam żeby sprawdzić co się dzieje z Violettą.
- Kiedy uczył się u nas w Studiu ... - prowadził swój wykład Gregorio jednak nie wszyscy uczniowie byli nim zainteresowani.
- Nudzi mi się. Kiedy przyjdzie Rafa? - powiedział do kolegi Leon.
- Mam pomysł! Chodźmy zobaczyć jego konsole – zaproponował kolega.
- Ale nie przeszkodziło mu to w rozpoczęciu wielkiej kariery. Więc jak widzicie macie szanse Mówiłem nie dotykać – upomniał jednego z uczniów Gregorio i podszedł do mnie. A z Tobą co jest? - zapytał.
- A nic. Musze iść do toalety Gregorio – odpowiedziałam mu szukając dobrej wymówki.
- pójść w jego ślady. - opowiadał dalej, jednak tracił zainteresowanie coraz bardziej. Virginia wyszła na korytarz aby zadzwonić. Na prawdę. Możecie zaistnieć. Myślę, że macie potencjał tak jak on. Nikt nie ma wątpliwości że go macie. Na pewno potrzeba czasu żeby coś z niego było ale nikt na razie was nie pogania – mówił Gregorio gdy kolejne uczennice odeszły od grupy. Wszyscy tutaj możecie się nim inspirować. No... - zakończył nagle. Przepraszam – odszedł na bok. Znowu sobie poszła. To nie do wiary, no – wyciągnął telefon i wybrał mój numer. Po rozmowie ze mną kontynuował rozmowy z uczniami. Więc sama rozumiesz – powiedział do uczennicy gdy wpadłam do środka.
- Już jestem! - zawołałam.
- Hahahah – zaśmiał się Gregorio. Wróciłaś.
- Tak, wróciłam.
- Słuchajcie idźcie sobie obejrzeć złote płyty, dobrze? O tam są. Jazda. Szybciutko. - zaproponował Gregorio uczniom.
- I co wszystko w porządku?
- Po co okulary?
- Jakie okulary? A ... już wiem. Nie no bo pomyślałam, że ... wezmę je na wypadek jakby miały być flesze. Na pewno będą chcieli pstrykać zdjęcie z Rafą Palmerem a to trochę ochroni moje oczy bo bardzo łzawią... - tłumaczyłam się dość nieskładnie.
- Skończyłaś już?
- Tak.
- Dobrze.
- Tak.
- Dziewczyny! W tamtą stronę. Pani również.
- Dziękuje.
- Przede wszystkim musicie wiedzieć, że to jest tylko kostium. Zakłada się go w specjalny sposób bo inaczej się nie da – tłumaczył Gregorio dzieciakom, a ja skorzystałam z chwili żeby się urwać. Jednak to zauważył. Potrzymaj mi to, proszę. Za chwile wracam – poszedł w moją stronę.
- A teraz co robimy? - zapytał jeden z uczniów.
- Teraz idziemy na scenę zobaczyć ich na żywo! - krzyknął Maxi.
- Niech nikt się nie rusza! - krzyknęła Virginia z gitarą w ręku. Nikt stąd nie wyjdzie dopóki nie dowiemy się, które z Was to zrobiło? Czyja to wina?
- Violetta już idę – mówiłam do telefonu wychodząc z sali. Dobrze jak się zobaczymy to na spokojnie wszystko Ci wyjaśnię. Nie ruszaj się, poczekaj i zostań tam gdzie jesteś a ja już do Ciebie idę – powiedziałam i odłożyłam telefon do torebki.
- Co ma oznaczać ta maskarada?! - krzyknął Gregorio wychodząc zaraz za mną. O co tu chodzi? No dobra. Mów co się dzieje i dlaczego się przebrałaś? - mówił dosyć szybko i poważnie Gregorio.
- Nie, nie – zaczęłam się tłumaczyć. Ja wcale się nie przebrałam. Nie, po prostu w środku jest bardzo zimno – wymyśliłam na szybko wymówkę.
- Z kim rozmawiałaś przez telefon Angie? - zapytał Gregorio zdejmując mi okulary z nosa. No przyznaj się.
- Z kim? Jakie to ma znaczenie Gregorio?
- Ogromne. Bo wiem że coś przede mną ukrywasz.
- Nie.
- Wchodzisz, wychodzisz i znowu, i znowu. Dzieje się z Tobą coś dziwnego.
- Angie! Gregorio! - nagle usłyszeliśmy wołanie jednego z uczniów. Chodźcie mamy problem!
- Co się stało? - zapytałam mocno zaniepokojona.
- Cziczi ja nie znaju która Twoja gitaru by zniszzył – mówił drugi uczeń.
- Mów po ludzku bo nie rozumie! - krzyknął do niego Gregorio.
- Ja powiem! - krzyknął nagle drugi chłopak.
- Nie dotykaj mnie – powiedział do niego Gregorio pod nosem.
- Ktoś zniszczył gitarę Rafy Palmera i przeciął w niej struny – mówił chłopak.
- Co? - powiedziałam z niedowierzaniem.
- I obwiniają Camile! - dodał drugi w pośpiechu.
- A to Twoja wina! - krzyknął do mnie w biegu Gregorio.
- Moja? - dodałam zdziwiona. Ja nie mam z tym nic wspólnego – pobiegłam za nimi.
- To Ty to zrobiłaś? - zapytał Gregorio jedną z uczennic.
- Nie! - odpowiedziała stanowczo uczennica. Nigdy bym nie porysowała gitary! A już na pewno nie pocięłabym strun!
- A wiesz, że napis na niej jest taki sam jak na Twojej koszulce? - dorzucił Gregorio trzymając zepsutą gitarę w ręce.
- A co to ma do rzeczy Gregorio? - zapytałam mocno zdenerwowana jego oskarżeniami.
- Słuchaj Ty się nie mieszaj, wystarczająco dużo dziś zrobiłaś – dodał ponownie Gregorio.
- Zadziałało – powiedziała blondynka do swojej koleżanki.
- I to jeszcze jak. Ale to pocięcie strun to chyba już było trochę za wiele – odpowiedziała je dziewczyna.
- Ona jest święta dla Rafy – wtrąciła się asystentka artysty. Masz pojęcie jaką wartość ma ta gitara!
- Tak. Doskonale to wiemy. Dlatego się tym zajmiemy – powiedział stanowczo Gregorio.
- Luscila jest niezastąpiona! - dodała Virgina.
- Wykazałaś się kompletnym brakiem szacunku panienko – mówił Gregorio do uczennicy, którą o to podejrzewał.
- Ale ja nic nie zrobiłam! – broniła się dalej Camila.
- Przestań już kłamać – powiedział koleżanka blondynki.
- Tak rozumiem to, że jesteś buntowniczką no ale żeby … - mówiła jak najęta blondynka. Poprzecinać struny w gitarze to okropne Cami.
- A... jasne to byłyście Wy? Tak? - zwróciła się do nich Camila.
- Nie – zaprzeczyła blondynka.
- Oceniacie ją po wyglądzie? - zapytałam mocno zdziwiona zachowaniem uczniów oraz Gregoria.
- Angie ale ja nie używam lakieru – powiedziała Camila. Ani nawet nie jestem punkiem.
- Ma na myśli to, że wcale nie czuje się punkiem – dodał szybko kolega.
- Co Ty gadasz? Co ma jedno do drugiego? To nie wyklucza tego, że zabazgroliła Luscilę – dodał chłopak blondynki.
- I poobcinała jej wąsy – dodał jego przyjaciel.
- Dobrze wystarczy już – zakończył wymianę zdań między uczniami Gregorio. Wiedziałem, że to wszystko się bardzo źle skończy. Sam skontaktuje się z dyrektorem Studia żeby jak najszybciej rozwiązać te sprawę.
- Bardzo słusznie – dodała Virgnia.
- To nie sprawiedliwe oskarżają mnie przez mój wygląd – podsumowała Camila.
- Sprawę uznaje za zamkniętą. Poniesiesz konsekwencje swoich działań – podsumował całą sprawę jednym zdaniem Gregorio.
Po całej akcji z
gitarą udaliśmy się z uczniami do autokaru. Ja w tym czasie
wybiegłam na zewnątrz aby odnaleźć Violettę. Nagle ujrzałam ją
w towarzystwie Leona jednego z uczniów. Wbiegłam z powrotem do
środka aby mnie nie ujrzeli. Gdy odjechali, pobiegłam za Violą.
Uczniowie wraz z
Gregoriem dotarli do Studia. A cała sytuacja przeniosła się do
pokoju nauczycielskiego, gdyż Gregorio wezwał do siebie uczennicę,
która została oskarżona w centrum Sol.
- Jakie są dowody że to byłam ja? - mówiła zdenerwowana dziewczyna.
- Wszystko wskazuje na to że... - mówił Gregorio kiedy Camila mu przerwała.
- Że mnie z góry oskarżasz Gregorio!
- Nie jesteś punkiem?
- Nie!
- I nie zniszczyłaś gitary Rafy Palmera?
- Nie! - krzyknęła poirytowana dziewczyna. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Nie przeszkadzać – powiedział Gregorio. Jednak chłopak wszedł do środka.
- Panie Gregorio. Chciałbym coś jeszcze powiedzieć bo ja przez cały czas byłem z Camilą w centrum Sol, nie rozstaliśmy się ani na chwilę. Sam Pan wie jak to czasami jest. Ona jest niewinna! - tłumaczył chłopak.
Jesteście
ciekawi jak zakończy się sprawa z gitarą Rafy Palmera? I co powie
Violetta gdy się spotkamy u niej w domu? Czy mi wybaczy? Jeśli
jesteście ciekawi to zapraszam na kolejny rozdział mojej historii.
Jednak następny rozdział opowie Wam ktoś inny. Myślę, że jego
historia też Was mocno zaciekawi. A teraz gorąco Was pozdrawiam.
Angie.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego i
piątego odcinka serialu „Violetta” („Rozczarowanie”,
„Podejrzenie”)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
























