Cześć wszystkim to znowu ja Wasz
ukochany nieudacznik Tomas. Mam nadzieje, że z ogromną
niecierpliwość – no dobra taki mały żarcik ;p Czekaliście na
mój rozdział. No i jestem chociaż moi poprzednicy świetnie sobie
dawali radę. Wróćmy jednak do mojego życiorysu. Ostatnio historie
zakończyliśmy na ważnym zleceniu od mojego szefa. Tak udaję się
do centrum „Sol” - tak występuje tam wielki Rafa Palmer!!! No to
opowiadam co było dalej bo jestem bardzo podekscytowany!!!
- Tak – potwierdził Luca.
- Tam gra Rafa Palmer – dodałem uradowany.
- Nie wiem kto to i nie interesuje mnie to – mówił dalej.
- To wirtuoz gitary! Jestem jego fanem! Jedna piosenka leci tak y... - odpłynąłem na chwile nucąc jego wielki utwór jednak po chwili przerwał mi Luca.
- Skończyłeś? Posłuchaj mnie. Jedziesz, zostawiasz zamówienie i wracasz. Nie będziesz poznawał żadnego Rafy Palmera, ok? - powiedział dość dosadnie Luca.
Zacząłem
ponownie nucić na co Luca zrobił srogą minę i zabrałem się za
sprzątanie stolików. Jednak po chwili
zawołał mnie do siebie szef.
- Tomas do mnie!
- Już gotowe mogę zanosić zamówienie? - podbiegłem gotowy do spełnienia swojej wymarzonej misji.
- Nie zabrakło nam paru składników. Pójdziesz do pobliskiego warzywniaka. Masz tutaj pieniądze i listę zakupów. Tylko się nie zgub i chce Cię tu za chwilę widzieć razem z zakupami. Bo jak nie to...
- Dobra, dobra już lecę.
Udałem się do
pobliskiego warzywniaka. W doskonałym humorze kiedy nagle zobaczyłem
ją!! Dziewczynę o imieniu Olga!! nie wierzyłem że spotka mnie
dzisiaj coś jeszcze lepszego a tu taka niespodzianka. Jak już sami
przeczytaliście zamieniliśmy ze sobą parę słów. Nie obyło się
oczywiście od tłumaczeń związanych z moimi kłopotami, które
przysparzała mi wiecznie Ludmiła. Na szczęście udało mi się
jakoś z tego wybrnąć. Jak zwykle szef jej mamy przeszkodził nam w
rozmowie ale udałem, że nic się nie stało. No i w końcu zebrałem
się na odwagę aby zaprosić ja na randkę. Oczywiście po długich
namowach zgodziła się i bardzo mnie to ucieszyło. Zabrałem więc
zakupy i pobiegłem do „Resto baru” . Chciałem zanieść
zamówienie i przygotować się na najlepszy piknik w moim życiu. W
kuchni szybko uporali się z zamówienie więc zabrałem torbę i
udałem się czym prędzej żeby go zrealizować.
Gdy dotarłem do
Centrum Sol bez zastanowienia wparowałem do środka, oczywiście na
korytarzu stał jeden z ochroniarzy. Udało mi się go zagadać i
szybko przemknąć obok.
- Dzień dobry! Przywiozłem zamówienie dla... dla Rafy. Proszę się nie fatygować zaniosę. Jaki miły facet – powiedziałem szybko i odszedłem.
Udałem się więc
dalej korytarzem w poszukiwaniu słynnego Rafy Palmera kiedy nagle
natrafiłem na kogoś kto próbował mi popsuć humor.
- Co tam? - zawołał chłopak Ludmiły. Zgubiłeś plaster sera dostawco?
- W sumie tak. Ale właśnie znalazłem dwie marchewki – odpowiedziałem im na ich zaczepkę ale chyba jeden z nich nie do końca zrozumiał aluzje.
- Masz marchewki? - zapytał.
- Nie no co Wy tu robicie? Śledzicie mnie? - zapytałem lekko zdziwiony.
- Myślałeś, że odbierzesz mi moją dziewczynę? - dodał ponownie chłopak Ludmiły.
- Nie no znowu z tym tematem. Może pogadamy o tym później, dobra? Teraz jestem w pracy. Nie chce mieć problemów – odpowiedziałem im spokojnie i liczyłem że wreszcie się odczepią.
- No proszę już je masz – dodał kolega, chłopaka Ludmiły.
Odepchnąłem
chłopaków i poszedłem przed siebie nie chciałem sobie psuć tak
wspaniałego dnia. Udało mi się wreszcie dostarczyć zamówienie
ale niestety odebrała je ode mnie jego asystentka. Udałem się do
wyjścia, jednak na schodach spotkałem Ludmiłę.
- Hej Ludmiła – przywitałem się z grzeczności.
- Hej Tom! - zawołała radośnie. Przepraszam Cie za wtedy! - zeszła razem ze mną po schodach.
- Właśnie spotkałem Twojego chłopaka i był strasznie wściekły – opowiedziałem jej o nieprzyjemnym spotkaniu.
- Tak trochę się zdenerwował. A wtedy gdy oblałam Cię wodą zrobiłam to specjalnie żeby on nie znienawidził Cię do końca.
- No to średnio Ci to wyszło bo nadal mnie nie trawi.
- Tak czy owak chyba mi to wybaczysz co? - mówiła Ludmiła i zaczęła gładzić mnie po policzku. Nie zauważyłem że w tej samej chwili z drugiej sali wyszła dziewczyna, która bardzo mi się podoba.Podeszła do nas i zrobiła mi ogromną awanturę, oczywiście nie dała mi dojść do słowa i wszystko wiedziała lepiej niż ja. Na to wszystko jeszcze wtrąciła się Ludmiła co dolało oliwy do ognia.
- A gdzie dziękuje? Przecież wyciągnęłam Cię z tarapatów Tom! Zasługujesz na więcej! - zapytała Ludmiła gdy dziewczyna od nas odeszła.
- Co Ty wygadujesz! - próbowałem jakoś pozbierać to co właśnie straciłem jednak gadanie Ludmiły mi w tym nie pomagało.
- A Ty nie chciałeś się jej pozbyć? Co? - w końcu do niej dotarło to o co mi chodziło.
- Nie! Nie tego chciałem – odszedłem mocno zdenerwowany, miałem ogromną nadzieje że uda mi się ją jeszcze dogonić i przeprosić za tą głupią sytuację.
- Ojej to przepraszam – powiedziała zdziwiona Ludmiła. No nie możliwe.
Wyszedłem przed
budynek i zacząłem się rozglądać za Olgą jednak nie udało mi
się jej odnaleźć. Zrezygnowany wróciłem do pracy. Zająłem się
sprzątaniem brudnych stolików kiedy nagle do „Resto Baru”
weszła Francesca.
- Co to za mina? - podeszła do mnie bliżej. To przez to że zakochałeś się w niewłaściwej dziewczynie – nagle stwierdziła moja przyjaciółka.
- Jeśli masz na myśli Ludmiłę to nic mnie z nią nie łączy – odpowiedziałem jej i zabrałem brudne naczynia aby odłożyć je na bar.
- To znaczy, że Ludmiła i Ty...? - dopytywała dalej ciekawska Francesca.
- Nic. Nie interesują mnie dziewczyny takie jak ona. Mnie podoba się ktoś … - zamyśliłem się w połowie zdania. Wyjątkowy. Dobry i ktoś kto mnie rozumie.
- Ktoś kto wie czego potrzebujesz zanim komukolwiek o tym powiesz?
- Ktoś z kim czuje się tak jakbym znał te osobę całe życie.
- Ktoś kto zawsze będzie Ci pomagać, kto Cie nigdy nie zawiedzie ani nie zdradzi – drążyła dalej Fran.
- Dokładnie. Ktoś komu mogę ufać.
- I ktoś taki. Kto oprócz przyjaciółką mógłby być Twoją dziewczyną – powiedziała Fran i usiadła naprzeciwko mnie.
- Dokładnie tak. I … wiesz co? Zdaje mi się że spotkałem taką osobę – mówiłem do niej z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- I? teraz czekasz by jej powiedzieć co czujesz? - mówiła jak zahipnotyzowana Francesca.
- Tylko że …. ona myśli że jestem zakochany w Ludmile.
- No ale jeśli pokażesz, że tak nie jest to może ją przekonasz?
- Tak myślisz? - pojawił się mały promyk nadziei dla mnie.
- Tak.
- Masz racje. Muszę iść i wszystko wyjaśnić. Dzięki przyjaciółko – pocałowałem ją na dowód wdzięczności w czoło i pobiegłem do wyjścia. Wróciłem aby zostawić ścierkę i wybiegłem.
- Jestem przyjaciółką – powiedział zaskoczona Francesca.
Pobiegłem do jej
domu, gnałem jak szalony a w głowie miałem tysiące myśli.
Chciałem jej wszystko wytłumaczyć, liczyłem że mi wybaczy i
jednak nasza randka dojdzie do skutku. Stanąłem pod drzwiami jej
domu miałem zapukać kiedy po prostu wparowałem do środka.
Trafiłem na miłego mężczyznę, który porozmawiał ze mną chwilę
na temat Olgii. Skierowałem się schodami na górę i nagle
usłyszałem jej głos więc za nim podążyłem. Wszedłem do środka
i zobaczyłem ją – dziewczynę, która zawróciła mi w głowie.
Ocknąłem się i zacząłem z nią rozmowę. Chciałem jej
wytłumaczyć całą sytuacje, która miała miejsce w centrum Sol.
Prawie mi się to udało kiedy nagle do środka wparowała jakaś
kobieta, przez którą musiałem szybko opuścić dom Olgii.
Byłem lekko
zdezorientowany po naszej rozmowie która odbyła się dość szybko
i chaotycznie. Jednak cieszyłem się, że udało nam się wszystko
sobie wyjaśnić. Wróciłem więc do pracy przy roznoszeniu
zamówionego jedzenia. Trochę się tego nazbierało więc goniłem z
domu do domu. Wróciłem do baru po kolejną dostawę i zobaczyłem,
że czeka mnie kolejna runda gonienia po mieście. Pierwszy adres na
kartce to „Studio 21” bez zastanowienia popędziłem tam co sił
w nogach, chciałem mieć to jak najszybciej z głowy gdyż najwięcej
problemów miałem właśnie przez dostawy w tym miejscu. Jednak los
był dla mnie bardziej łaskawy niż mi się wydawało.
- Co tu robisz? - zapytałem mocno zdziwiony widokiem Olgii w „Studiu 21”.
- Szukałam Cię. Byłam w restauracji ale Cię nie zastałam – odpowiedziała dziewczyna.
- Pewnie przyszłaś ustalić kiedy robimy piknik Ola? - zapytałem uradowany. W tym samym czasie z sali wybiegła Angie.
- Tomas ja nie jestem Ola – powiedziała mocno zdenerwowana.
- A przepraszam. Wolisz żebym mówić do Ciebie Olga. Jasne.
- Nie o to chodzi. I to chciałam Ci powiedzieć – zaczęła się plątać w słowach. Nie wiem dlaczego myślisz, że … - nie dokończyła ponieważ do środka wszedł jej szef.
- A tutaj jesteś! - krzyknął mocno zdenerwowany.
- Pan nie może tak na nią krzyczeć! - stanąłem w jej obronie.
- A Ty to się lepiej nie wtrącaj – powiedział groźnie.
- O co chodzi? On zawsze Cię tak traktuje? - pytania same wypadały z moich ust jedno za drugim.
- Idź już – powiedziała do mnie z błagalnym wzrokiem. Tomas idź sobie. Idź stąd proszę.
- Dobrze, dobrze – powiedziałem i odszedłem na bok.
- Co jest? Dlaczego mi to robisz? Po co tu przyszedłeś? - zadawała mu pytania jedno za drugim z głosem pełnym złości.
- To ja przyszedłem? To ja Ci robię? - powtórzył jeszcze głośniej.
- Tak.
- Idziemy do domu. No idziemy – zaczął ją szarpać. Idziemy do domu!
- Tomas, Tomas! - zaczęła mnie wołać jakaś kobieta. Zostań tu nie idź za nimi. Zrób to ze względu na nią – poprosiła mnie i odeszła.
Wróciłem do
wykonywania swoich zadań jednak po skończonej pracy chciałem
sprawdzić czy u Olgi wszystko dobrze. Nie potrafiłem się skupić
na pracy i nawet zdarzało mi się mylić zamówienia za co bardzo
przepraszałem klientów. Nie myślałem nawet o tym, że mogą na
mnie naskarżyć mojemu szefowi. W tym momencie liczyła się dla
mnie tylko ona. Wracałem już do pracy aby się
rozliczyć z szefem kiedy nagle usłyszałem jej głos.
- Nie jestem już mała! - krzyczała. Nie. Nie rozumiem. Nie rozumiem jak się …. jak się dowiedział – mówiła jakby sama do siebie ale podszedłem bliżej. Ty mnie wydałaś. To byłaś Ty. To Ty mu powiedziałaś że idę się spotkać z Tomasem! - krzyknęła mocno zdenerwowana. Zdradziłaś mnie Olgo!
- Ale... Olga to ona czy Ty? - zapytałem mocno zdziwiony. Zaraz nie kapuje. Ona też się nazywa... A jasne po mamie.
- Chodź no – zawołała kobieta.
- Ale... chciałem tylko pogadać z... - powiedziałem lekko zmieszany.
- Tomas to jakaś pomyłka. Chodziło o to że... - chciała znowu coś mi wytłumaczyć ale niestety kobieta weszła jej w słowo.
- Zostaw te biedną dziewczynę już i tak narobiłeś jej wystarczająco problemów z Panem Germanem.
- Pan German to chyba ma problemy ze wszystkimi – stwierdziłem bez zastanowienia. Nie ogarniam dlaczego mu pozwalacie się tak odnosić do ludzi.
- Idziemy już kochanie – powiedziała i zaczęła szarpać Olgę żeby wracała do domu.
- Ej no muszę się Wam do czegoś przyznać. Pan German nie przyłapał Was na gorącym uczynku to ja widziałam to na własne oczy, gdyby on Was nakrył to mielibyśmy tu jesień średniowiecza.
- Nie przesadzaj – wyrwała się dziewczyna. Daj mi wyjaśnić .
- Yyy... Do widzenia – powiedziała kobieta i poszła.
- Tomas nie jestem …. - mówiła idąc za nią.
- Za mała jesteś na takie dyskusje. Tyle Ci powiem. I w tej chwili wracamy do domu bez gadania – powiedziała stanowczo kobieta i pociągnęła ją za rękę.
Nawet
nie zdążyłem się pożegnać z obiema paniami, tak szybko
popędziły do domu. Raczej jej mama popędziła i pociągnęła ją
za sobą bez gadania. Ja także udałem się w swoją stronę. Ciągle
jednak myślałem o tym co chciała mi wyjaśnić Olga. Chciałem
zakończyć swoją zmianę i wreszcie udać się do domu. Dotarłem
do „Resto Baru” ale od progu nie przywitało mnie nic dobrego.
- Tomas! - krzyczał wściekły Luca.
- Co? - zapytałem zdziwiony jego krzykiem. Pewnie znowu coś zrobiłem nie tak.
- Posłuchaj mnie chwile, hm? Przyszedł tu jakiś facet. Szukał Twojej koleżanki i powiedział że mi zamknie knajpę jeśli nie przestaniesz jej dokuczać – powiedział dość stanowczo Luca.
- A to pewnie szef mamy – powiedziałem już nieco spokojniej. Jest stuknięty. Luca nie zwracaj na niego … - nie dokończyłem zdania gdy ponownie wszedł mi w słowo.
- Nie, nie, nie... Ja nie chce wiedzieć kto to jest. Ciągle mamy przez Ciebie jakieś problemy.
- Czyli to moja wina, że typ jest nienormalny? - zapytałem lekko zdziwiony.
- Posłuchaj. Nie, możesz robić awantur gościom. Przerabialiśmy to – powiedział Luca i odszedł na zaplecze. Nagle zza baru wyszła Francesca.
- Masakra. Nie wiem już co mam robić żeby Twój brat przestał na mnie najeżdżać – powiedziałem do niej.
- Zapytaj tamtej laski, która Cię w to wkopała ok? - powiedziała oburzona Francesca i ruszyła do wyjścia.
- A tą co ugryzło? - zdziwiłem się i pobiegłem za nią. Poczekaj! Francesca! No zatrzymaj się wreszcie albo chociaż zwolnij, proszę! - na moment przystanęła.
- Czego chcesz spieszę się na zajęcia – rzuciła do mnie gniewnie.
- Chcę zapytać co Cię dzisiaj ugryzło, że jesteś dla mnie taka nie miła?
- Co mnie ugryzło? Dlaczego jestem nie miła? - zapytała z lekką drwiną w głosie. Nic po prostu zdenerwowała mnie ta cała sytuacja z tym dziwnym typem, który zagroził mojemu bratu, że zamknie mu bar. A jak dobrze wiesz to jest bar naszego wuja, który naprawdę na nas liczy, że damy radę z rodzinnym biznesem. – wyrzuciła z siebie.
- Serio tak się nim przejęliście? Ten typ ma problem z wszystkimi, którzy się do niego tylko zbliżą więc nie uważam żeby pojawił się tu ponownie. A już na pewno nie zamknie Waszego baru.
- A Ty skąd tak dobrze go znasz, co? I skąd wiesz, że tego nie zrobi? - zapytała nie ufnie Francesca.
- Długa historia... ale Ty chyba spieszysz się na zajęcia, prawda? - zapytałem aby zmienić temat.
- Prawda ale … - zaczęła mówić Francesca ale udało mi się jej przerwać.
- Ale ja muszę posprzątać na sali i lecieć do domu. Pogadamy jutro! Pa! - pobiegłem z powrotem do baru żeby uniknąć wszelkich pytań, które właśnie zamierzała mi zadać Francesca.
Dotarłem
do baru na szczęście Luca był zajęty swoimi sprawami, więc nie
zwracał na mnie uwagi. Posprzątałem całą sale , zdałem szefowi
wszystkie dzisiejsze dostawy i wreszcie w spokoju udałem się do
domu. To był dla mnie bardzo ciężki dzień i marzyłem o tym aby
udać się do łóżka. Jednak zanim zasnąłem to ciągle miałem
przed oczami Olgę, która usilnie próbowała mi coś wyjaśnić
jednak ciągle coś jej przeszkadzało. Byłem bardzo ciekawy co to
mogło być.
Jesteście
ciekawi co wydarzy się dalej? Zapraszam na kolejny rozdział mojej
historii jednak jak dobrze wiecie musicie na niego sporo poczekać.
Kolejny rozdział opowie nam ktoś inny. No i podpowiem Wam że
będzie to dziewczyna. No ale już nic więcej nie zdradzę liczę,
że sami z ciekawości zajrzycie. Pozdrawiam Tomas.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego,
piątego i szóstego odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie”
, „Podejrzenie”, „Oszustwo”)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz