Witajcie w kolejnym rozdziale mojej
historii. W poprzednim bardzo dużo się działo ale to może
pokrótce Wam przypomnę. Gdy wychodziłam zaczepił mnie jakiś
mężczyzna i zwrócił się do mnie Maria – dziwne ale to odłóżmy
na inny raz. Odbyłam nie przyjemną rozmowę z Jade – zresztą jak
zwykle. Tym razem jednak przesadziła! Co ona sobie wyobraża, że
zastąpi mi mamę – nigdy w życiu! Ja jej na to nie pozwolę.
Jednak najważniejszym wydarzeniem było zwolnienie Angie z pracy. To
oczywiście zasługa tej okropnej Jade. Musze coś z tym zrobić nie
pozwolę aby Angie nas opuściła. Jeśli jesteście ciekawi co
będzie dalej to zapraszam do czytania.
- Ale dlaczego ją zwolniła? – zapytał German zwracając się jednocześnie do nas obu.
- No właśnie Jade, co masz nam do powiedzenia! – dorzuciłam mocno zdenerwowana.
- Kochanie to nie jest rozmowa, w której powinna uczestniczyć Violetta – Jade zwróciła się swoim słodkim głosikiem do mojego taty.
- Dobrze to chodźmy do mojego gabinetu – odpowiedział jej German, który uległ jej czarowi.
- Tato! Ja nie jestem dzieckiem i także mam prawo wiedzieć dlaczego Jade bez Twojej zgody zwolniła moją guwernantkę – powiedziałam do taty cała w nerwach.
- No dobrze skoro tego chcesz – zwrócił się bezpośrednio do mnie a potem skierował się z poważną miną w stronę Jade. Słuchamy Jade powiedz co się stało.
- Ta kobieta jest oszustką – rzuciła szybko i nie dając dojść nam do słowa mówiła dalej. Był tu dzisiaj szef agencji, którą wynająłeś aby znaleźć guwernantkę dla Violii… - mówiła pewna swoich racji gdy nagle German wszedł jej w słowo.
- Czego chciał? Miał się kontaktować bezpośrednio ze mną w razie jakiś problemów – dodał zdenerwowany German.
- No ale wolał to załatwić osobiście – odpowiedziała Jade i kontynuowała swoją poprzednią wypowiedź. Był ciekawy dlaczego nie zatrudniliśmy żadnej z jego kandydatek, które nam polecił.
- Przecież zatrudniliśmy Angie – odpowiedział zdziwiony German.
- Ona nie pracuje w tej agencji więc gdy tylko się o tym dowiedziałam od razu pobiegłam z ochroną żeby wyprowadzili tę oszustkę z naszego domu – mówiła z tryumfem na twarzy Jade.
- To jest nie możliwe! To jakieś nie porozumienie! – krzyczałam mocno zdenerwowana słysząc oszczerstwa ze strony Jade. Tato zrób coś – popatrzyłam na niego swoim błagalnym wzrokiem.
- Dobrze kochanie zaraz zadzwonię do agencji i wszystkiego się dowiem – powiedział zdenerwowany tata jednak mówił dalej stając w obronie Jade. Kochanie posłuchaj nie możesz obwiniać Jade o to co się stało. Ona zachowała się odpowiedzialnie i chciała Cię chronić – mówił dalej a Jade rosła z dumy, która ją rozpierała.
- Jade nie może nikogo zwalniać bez Twojej zgody! – krzyknęłam i pobiegłam w kierunku schodów.
- Jeżeli jest to konieczne... – mówił tata, który poczuł się lekko zagubiony.
Miałam dość słuchania tych bez pod
stawnych oskarżeń więc mocno rozżalona udałam się do swojego
pokoju. W tym czasie Jade razem z Germanem udała się do jego
gabinetu aby ustalić wszystkie szczegóły dotyczące sprawy
zwolnionej guwernantki. Weszłam z hukiem do
swojego pokoju i udałam się na poszukiwanie mojego pamiętnika,
który leżał na biurku.
- Nie! – mówiłam do siebie biorąc do ręki pamiętnik. Nie może jej zwolnić – dodałam gdy znalazłam pierwszą wolną stronę aby zapisać na niej to co czuję.
"Ja nie staram
się żeby zyskać w oczach Jade. Za to ona robi wszystko bym jej nie
lubiła. Nie rozumiem, jak tata może być z kimś takim jak ona."
Po rozmowie
odbytej w gabinecie tata razem z Jade udali się na górę aby ze mną
porozmawiać.
- To lepiej ja z nią porozmawiam – powiedział German w kierunku Jade, która uparcie za nim biegła.
- Spokojnie misiaczku – odpowiedziała podbiegając do niego. Viola ma dziś po prostu gorszy dzień. Godzina w dobrym spa wszystko załatwi – dodała wymachując dwoma biletami.
- Umiem z nią rozmawiać. To nie jest dobry pomysł żeby… - powiedział spokojnie German lecz nie zdążył ponieważ Jade była już w moim pokoju.
- Violu! Kochanie masz ochotę porozmawiać! – krzyczała Jade wbiegając do środka. Niespodzianka! – krzyknęła stając przede mną. Zobacz co dla Ciebie mam.
- Bilet do Kongo? – zapytałam udając zainteresowaną. Przyszłaś się pożegnać Jade? – dodałam jednak nieco złośliwiej aby pokazać swoją niechęć do niej. O jak się ciesze.
- Nie słoneczko, no chyba że w Kongo są jakieś nieziemskie plaże. A tu mam dwa wyjścia do spa. Na dzisiaj – mówiła podekscytowana Jade gdy ja i tata wydawaliśmy się nieco zirytowani jej pomysłem. Jednak German nie dawał tego po sobie poznać. Jedno dla Ciebie i drugie dla mnie – wymachiwała mi nimi przed oczami jednak po chwili zmieniła temat. Ta kobieta wydała się podejrzana. I z troski o Ciebie kotku, no wiesz. Zaczęłam dociekać o co chodzi i co się okazało? Teraz już wiem – powiedziała kończąc swoją wypowiedź.
- Co takiego wiesz? – zapytałam udając zainteresowaną. Nie masz prawa zwalniać Angie! – krzyknęłam na nią w nerwach.
- Violetta! – krzyknął na mnie tata abym się uspokoiła.
- To nic zostaw ją German – zwróciła się nie wzruszona Jade. Ta prostaczka próbowała udawać jej przyjaciółkę.
- Nie – rzuciłam szybko. To pierwsza guwernantka, którą naprawdę polubiłam. Dlaczego Jade to zrobiła? – zwróciłam się do taty aby usłyszeć co on ma mi do powiedzenia w tej kwestii.
- Dobrze – odpowiedział na moje pytanie i zaraz zwrócił się do Jade. Proszę Cię zostaw nas samych.
- Niech Ci będzie – odpowiedziała i opuściła mój pokój.
- Dobra – zwrócił się do mnie tata gdy Jade zamknęła drzwi. Posłuchaj mnie uważnie. Jade ma racje i musisz to uszanować – mówił mocno zdenerwowany.
- Jade nie ma prawa zwalniać Angie! – krzyknęłam oburzona.
- Angie nas okłamała!
- Nie tato! Nie okłamała! Na pewno jest na to jakieś wytłumaczenie! Musi być!
- W agencji nikt jej nie zna! Nie wiedzą kim jest! Okłamała nas.
- Nie. Nie rozumiesz – zaczęłam nieco spokojniej. Poznaliśmy ją niedawno a ja mam wrażenie jakbyśmy się znały całe życie. Musi być jakieś wytłumaczenie. Proszę zadzwoń do niej tato. Zrób to dla mnie. Proszę cię. Zadzwoń do niej – rzuciłam się tacie na szyje aby zmiękczyć jego serce.
- Przemyśle to kochanie dobrze?
- Obiecujesz?
- Obiecuje – powiedział tata i ucałował mnie w środek czoła. A teraz idę do siebie trochę popracować i ...
- I pomyśleć – dodałam szybko za tatę.
- I pomyśleć – powtórzył i wyszedł z mojego pokoju.
Zajęłam się
porządkowaniem swoich rzeczy i rozmyślaniem o całej tej sytuacji z
Angie. W głębi serca czułam, że tata wszystko odkręci i wróci
do nas jak najszybciej.
W tym samym
czasie German zamiast udać się do swojego gabinetu usiadł w
salonie i zaczął rozmyślać nad dalszym losem Angie.
Po chwili
dołączyła do niego Jade, która właśnie wychodziła z kuchni.
- Co Ci jest kotku? Czemu masz taką minę?- zapytała Jade siadając obok Germana.
- Trochę mi przykro przez te historie z Angie.
- Jasne...cale co tu poradzić? - powiedziała Jade kręcąc przy tym nosem. Twój błąd polegał na tym, że byłeś zbyt dobry i zatrudniłeś ją nie pytając o nic, i nie zważając na jej wygląd. Choć ubiera się jak bezdomna.
- Ale z drugiej strony dogaduje się z Violettą.
- Za bardzo ją rozpieszczasz, spełniasz wszystkie jej zachcianki, a to wcale nie jest takie dobre, na prawdę.
- Mogłem porozmawiać z Angie zanim sobie poszła.
- Powinna być wdzięczna za naszą wielkoduszność, że nie zgłosiliśmy tego na policje albo jeszcze gorzej.
- Hoo... - prychnął German. Co może być gorszego od aresztowania?
- Nie wiem. Na pewno tysiące rzeczy, które teraz nie przychodzą mi do głowy.
- Zainwestowałem dla Ciebie pięćdziesiąt tysięcy – powiedział German pełen entuzjazmu, a za jego plecami pojawił się Matias ze szklanką soku w ręce. Przysłuchiwał się on ich rozmowie i zaczął dawać sygnały swojej siostrze, która go obserwowała w trakcie rozmowy z Germanem.
- Aha. Najdroższy wiesz, że wole o tym nie rozmawiać bo nie znam się na pieniądzach. Rozumiesz? - odpowiedziała wymijająco Jade.
- Trzeba było to zrobić żebyś nie wypadła z firmy. Ramallo dziś pogada z Matiasem.
- Tak. - mówiła Jade odwracając uwagę Germana. Doskonale. No to jak dużo zarobie? - zapytała odwracając jego twarz w swoją stronę.
- Bardzo dużo – odpowiada z radością German.
- Aj dziękuje skarbie jesteś kochany – Jade objęła Germana tak aby dać ręką sygnał swojemu bratu aby ten wycofał się ponownie do kuchni. Uwielbiam gdy tak o mnie dbasz. Nagle zadzwonił telefon.
- O zaczekaj chwile.
- Co?
- Odbiorę. Halo?
- Jasne.
- Co słychać? Tak właśnie w tej sprawie do Ciebie dzwoniłem. Możemy chwile o tym porozmawiać? - powiedział German do słuchawki i wyszedł do ogrodu aby swobodnie porozmawiać. Gdy się oddalał Matias skradał się z kuchni aby zamienić parę słów z siostrą.
- Wytłumacz mi co Ci strzeliło do głowy?! - zapytał mocno zirytowany tym co wcześniej usłyszał.
- Nie wiem – odpowiedziała mu Jade chwytając się za głowę.
- Aj! Chcesz zainwestować pięćdziesiąt tysięcy teraz gdy akurat mamy kryzys.
- Ale Mati jesteśmy przecież milionerami.
- Nie Jade! Za chwile sięgniemy dna, poważnie...
- Matias, nie lubię rozmawiać o pieniądzach – przerwała mu w pół słowa Jade. To mnie denerwuje i w dodatku przysparza mi zmarszczek. Więc błagam zwróć forsę Germanowi czym prędzej bo nie chce by pomyślał, że jestem z nim dla kasy!
- Przecież Ty jesteś z nim dla kasy!
- Zobacz tylko co się ze mną dzieje – zaczęła histeryzować Jade. Przez Ciebie jestem cała w zmarszczkach! - krzyknęła oburzona Jade i udała się do swojej sypialni.
W tym samym
czasie gdy na dole toczyły się ciężkie rozmowy ja siedziałam w
swoim pokoju i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Nagle
przypomniało mi się, że znalazłam wisiorek, który na pewno
należał do Tomasa. Zaczynam przyglądać się mu dokładnie i
przypominać sobie obrazy, które widziałam gdy udałam się za nim.
Wspomnienie, które na pewno będzie dręczyć mnie całą noc –
gdy go ujrzałam jak całuje się z tą blondynką. A ja naiwna
myślałam, że taki chłopak jak on może się mną zainteresować.
Szybko odpędziłam ze swojej głowy ten okropny obraz i wyrzuciłam
go razem z wisiorkiem na biurko. Poczułam nagłą chęć śpiewania
i bez wahania zaczęłam śpiewać piosenkę, której nigdy wcześniej
nie słyszałam.
- No se si hago bien
- No se si hago mal
- No se si decirlo
- No se si callar
Wykonałam
obrót na środku pokoju i nagle znalazłam się po jego drugiej
stronie. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze.
- Que es esto que siento
- Tan dentro de mi,
- Hoy me pregunto
- Se amar es asi..
- Mientras algo me hablo de ti,
Wykonałam
ponownie obrót i znalazłam się ponownie po przeciwnej stronie
pokoju. Śpiewałam sobie dalej gdy nagle za swoimi plecami
usłyszałam głos.
- Mientras algo crecia mi,
- Encontre las respuestas a mi soledad
- Ahora se que vivir es sonar
Odwróciłam
się w stronę lustra i ujrzałam Tomasa, który śpiewał razem ze
mną. Moje serce poczuło ogromną radość.
- Ahora se que la tierra es el cielo
- Te creo
- Te creo
- Que en tus brazos ya no tengo miedo
- Te creo
- Te creo
Nagle
słysze tylko głos Tomasa, który śpiewa najpierw do mnie. Lecz
nagle za jego plecami pojawia się blondynka, z którą go dzisiaj
widziałam.
- Que me extranas con tus ojos
- Te creo
- Te creo
Oboje
nagle zaczynają śpiewać, a ja czuje się nagle nie potrzebna i
tracę głos, który nagle uwiązł mi w gardle. Trzymają się za
ręce i wyglądają jak idealna para.
- Ahora se que la tierra es el cielo
- Te creo
- Te creo...
Nie
wytrzymałam już tego obrazu dłużej i pobiegłam zgasić światło.
Szybko wskoczyłam do łóżka, okryłam się kołdrą i mocno
zaciskałam powieki. W głębi myśli chciałam jak najszybciej
zasnąć, żeby nie myśleć o dzisiejszym dniu.
- Oby jutro było lepiej – powiedziałam do siebie wpatrzona w sufit i nagle odpłynęłam w głęboki sen.
Tak
właśnie zakończył się mój dzień pełen wrażeń. Jesteście
ciekawi co wydarzy się w następnym rozdziale. Powiem Wam szczerze,
że sama jestem ciekawa co szykuje dla nas nowy dzień – nowy
rozdział. Czy Angie do nas wróci? Oby tak trzymajcie kciuki za jej
powrót!! Pozdrawiam Was serdecznie z mojego pokoju. Viola.
Dialogi
zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z czwartego
odcinka serialu „Violetta” ( „Rozczarowanie”)








Hej
OdpowiedzUsuńJade nie chce za bardzo powrotu Angie.Tomas śpiewał razem z Violą, jakie to słodkie no ale przeszkodziła mu Ludmiła. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.