czwartek, 27 lipca 2017

Rozdział XXVIII Zwolniona!

Witajcie trochę mnie tu nie było ale wracam do Was z porcją moich nowych historii. Dzisiaj opowiem Wam co mi się przytrafiło dalej po wizycie w tej szkole muzycznej. Ale najpierw może szybki skrót z poprzedniego mojego rozdziału. Nowy dzień rozpoczęłam od wpisu do pamiętnika i oczywiście od sprawdzenia czy plamy z sukienki mamy znikły. Potem udało mi się pogodzić z tatą – co nie było zbyt trudne. Później chciałam się zobaczyć z Tomasem ale jak zwykle wszyscy nam przeszkodzili ale nie dałam za wygraną. Korzystając z okazji że domownicy byli zajęci swoimi sprawami wymknęłam się z domu. Podążałam za dostawcą aż dotarłam do dziwnej szkoły, w której wszyscy albo śpiewali albo tańczyli – ale na tą chwilę moja uwagę skupiał Tomas. Zobaczyłam go z blondynką jak rozmawiał w sali na uboczu, jednak gdy podeszłam bliżej oni się CAŁOWALI!!!! Miałam tego dość i wybiegłam nie zwracając uwagi na ludzi, którzy przechodzą obok mnie. Nagle zaczepił mnie jakiś starszy mężczyzna. Pewnie jesteście ciekawi co było dalej? No to czytajcie.


- Maria? – zapytał mocno zdziwiony mężczyzna.
- Co? – zapytałam odwracając się w jego stronę. Przepraszam ale właśnie wychodzę – powiedziałam mocno speszona.
- Ale czekaj, czekaj nie wychodź jeszcze, proszę – zatrzymał mnie ponownie. Jak Ci na imię? – zapytał.

- Violetta – odpowiedziałam. Ale ja tu nie chodzę. Pomyliłam się i … - zaczęłam się tłumaczyć. Muszę już iść – odwróciłam się i wyszłam.

Nie zatrzymywałam się ani na chwilę tylko mocno zamyślona i zdezorientowana całą tą sytuacją pędziłam do domu. Zastanawiałam się kim był ten mężczyzna i dlaczego nazwał mnie Maria? Ale jednak nie to było najważniejsze! Tomas miał dziewczynę i przekonałam się o tym na własne oczy.  

- Po co ja za nim poszłam? – zapytałam samą siebie. Ale ja byłam głupia przecież to oczywiste, że taki chłopak jak Tomas ma dziewczynę. Musze o nim zapomnieć i to jak najszybciej! – krzyknęłam do siebie i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się przed drzwiami domu. 

W tym samym czasie Jade rozmawiała przez telefon ze swoim bratem.
- Oj tak Mati jeszcze odbija mi się czkawką to przyjęcie zrujnowane przez te smarkatą. Co za życie! – wykrzykiwała Jade kiedy nagle usłyszała jak wchodzę do domu. Ej ktoś przyszedł pogadamy potem – powiedziała do Matiasa i się rozłączyła. Witaj Violu jak się czujesz ? – zapytała pośpiesznie Jade.
- Źle – rzuciłam do niej krótko.
- Ach to wspaniale bo ja też – odpowiedziała Jade nie słuchając w ogóle co do niej powiedziałam. Powiedziałaś źle? – zrozumiała po krótkim czasie. Ale dlaczego? A cóż takiego się stało skarbeńku – mówiła podbiegając w moją stronę. Opowiadaj co jest, mów co się stało – zatrzymała mnie przed schodami na górę.
- Na pewno masz teraz o wiele ważniejsze rzeczy na głowie, prawda? – ominęłam ją z gracją i stanęłam na pierwszym stopniu schodów.
- Oczywiście, muszę zrobić sobie okład z parafiny na dłoniach ale… - pociągnęła mnie za rękę Jade. Hy… Violetta? – zapytała patrząc mi w oczy.
- Co? – zapytałam lekko zdziwiona.

- Proszę Cię daj mi jedną szansę, pozwól mi się do Ciebie zbliżyć. Chce Ci doradzać, być Twoją przyjaciółką, Twoją… - zaczęła wyliczać Jade ale nagle jej przerwałam.
- Moją mamą? Zgadza się? – zapytałam ją w prost.
- No nie! – krzyknęła Jade i pobiegła za mną. Poza tym przyznaj jestem zbyt młoda by móc być Twoją matką! – ponownie chwyciła mnie za dłoń i powstrzymała od ucieczki na górę. Ale jeśli kiedyś wyjdę za Twojego ojca nadejdzie moment kiedy zajmę jej miejsce.
- Co? – zapytałam mocno zdenerwowana. Ani Ty, ani nikt inny nie zajmie jej miejsca. Mam nadzieje, że to jasne tak? A teraz przepraszam – zakończyłam swoją przemowę i udałam się wreszcie na górę.
W tym samym momencie nagle zadzwonił telefon. Lekko oszołomiona Jade ocknęła się po chwili i podeszła do słuchawki.
- Jasne. Och matko dlaczego w tym domu nikt nie odbiera telefonu! – wściekała się gdy ja wchodziłam do pokoju. Halo? Tak. Z jakiej agencji? Ale o czym rozmawiamy? – mówiła do telefonu Jade. Tak oczywiście, proszę przyjechać będę na Pana czekać. Dziękuje do zobaczenia – powiedziała i odłożyła słuchawkę. Dziwne o co mogło chodzić temu mężczyźnie? – zapytała sama siebie Jade i udała się do swojego pokoju.
Po piętnastu minutach rozległ się dzwonek do drzwi. Olga, która szykowała właśnie obiad podeszła aby je otworzyć.
- Dzień dobry, słucham Pana o co chodzi? – zapytała mężczyznę, który stał w drzwiach.
- Dzień dobry, byłem umówiony na spotkanie z … - zaczął mówić mężczyzna ale Olga nie dała mu dokończyć.
- Z Panią Jade? Już wołam, proszę poczekać w gabinecie – powiedziała i wpuściła mężczyznę do środka. Sama podeszła pod schody i zaczęła wołać. Pani Jade ktoś do Pani przyszedł i czeka w gabinecie!
- Dobrze już schodzę! – odkrzyknęła Jade i zaczęła schodzić po schodach.
- Czeka na Panią w gabinecie – powiedziała Olga i nie czekając na odpowiedź wróciła do swoich zajęć.
- Dobrze, dziękuje Olgo – odpowiedziała jej Jade i ruszyła do gabinetu. Dzień dobry – przywitała się z mężczyzną i usiadła na krześle naprzeciwko niego.
- Dzień dobry – odpowiedział uprzejmie.
- To Pan dzwonił, prawda? – zapytała Jade aby się upewnić że wie z kim rozmawia.
- Tak to ja do Pani dzwoniłem – odpowiedział mężczyzna.
- Więc o czym chciał Pan ze mną tak pilnie rozmawiać ? – zapytała Jade.
- Chciałem porozmawiać bo bardzo nas dziwi to, że odrzucili państwo obie guwernantki polecane przez naszą agencję – zaczął tłumaczyć się mężczyzna.
- Ale jakie guwernantki? – zapytała mocno zdziwiona Jade.
- Te co przyszły wczoraj wieczorem i druga dziś – mówił dalej mężczyzna.
- Ale German już zatrudnił te, która przyszła z państwa polecenia – odpowiedziała na to Jade.
- Co proszę ? – zapytał mocno zdziwiony mężczyzna. Nie, nie. To nie porozumienie. Ani jedna z naszych guwernantek nie zgłosiła nam, że została zatrudniona.
- O…! Tak coś podejrzewałam. Tak podejrzewałam – powiedziała do siebie Jade. Dobrze dziękuje Panu za tę informacje oraz to że pofatygował się Pan do nas w tej sprawie osobiście – powiedziała do niego dość formalnie Jade.
- Nie ma a co to nasz obowiązek w końcu zaufali nam Państwo więc chciałem to osobiście wyjaśnić – odpowiedział mężczyzna.
- Skonsultuje się z Germanem i powiadomimy agencje co dalej w tej sprawie – powiedziała Jade żegnając się z Panem.
- Dobrze będę czekał na Państwa telefon – odpowiedział również podając jej rękę.
- Odprowadzę Pana do drzwi – dodała z uśmiechem i wskazała mu drzwi wyjściowe. Do widzenia.
- Do widzenia Pani.

Po zakończonej rozmowie Jade udała się do kuchni aby zapytać Olgę czy Angie jest w domu. 
W tym czasie siedziałam w swoim pokoju i oglądałam wisiorek, który zgubił Tomas gdy ratował mnie przed upadkiem. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i ktoś wszedł do środka.
- Mogę wejść? – zapytała Angie zamykając za sobą drzwi. 
- Angie! – krzyknęłam radośnie i odłożyłam wisiorek na półkę.
- Cześć Violu. Co słychać? – zapytała z uśmiechem na twarzy i podeszła do mnie.

- A nic. Wszystko dobrze.
- Ciesze się – mówiąc to chwyciła mnie za ręce. Przyszłam bo chce powiedzieć Ci coś bardzo ważnego.
- Tym razem nic nie zrobiłam.
- Ja wiem, że nic nie zrobiłaś. Nie o to chodzi – powiedziała Angie i spuściła głowę.
- A o co? – zapytałam zaciekawiona.
- To najwyższy czas by powiedzieć Ci coś o czym jeszcze nie wiesz.
- Co chcesz mi powiedzieć? – zapytałam zniecierpliwiona a Angie spojrzała na sukienkę na manekinie i mocno się zamyśliła. Angie! – zawołałam do niej aby się ocknęła. No mów co chcesz mi powiedzieć!

Gdy ja próbowałam wydusić z Angie to co chciała mi powiedzieć Jade dopadła Olgę na schodach.
- Droga Olgo widziałaś może gdzieś naszą guwernantkę? – zapytała milutkim głosikiem.
- Tak wchodziła do pokoju Violetty, pewnie mają tam lekcje – odpowiedziała bez namysłu Olga.
- Mają lekcje… - zamyśliła się Jade. Coś takiego – dodała po chwili.
- Coś jeszcze bo mam dużo pracy? – zapytała zniecierpliwiona Jade.
- Nie dziękuje to wszystko nie zatrzymuje Cię już – odparła Jade i udała się po ochroniarzy na zewnątrz.

- Angie! No powiedz! – krzyczałam podekscytowana i bardzo zniecierpliwiona.
- To nie jest takie proste Violu – zaczęła dość dziwnie Angie.
- Dobrze rozumiem… może spróbuje Ci jakoś pomóc? – chciałam ja zachęcić do dalszej rozmowy. Najpierw myśli są w głowie potem przechodzą z głowy na język, a z języka w końcu idą… - zaczęłam gestykulować aby wreszcie się rozluźniła i powiedziała o co jej chodzi.
- Nie bądź znowu taka dowcipna – zaśmiała się w końcu Angie.
- No to powiedz wreszcie, powiedz!
- Ale obiecaj że się nie obrazisz.
- Za co miałabym? Na Ciebie? – zapytałam lekko zdziwiona tym stwierdzeniem.

W tym czasie Jade stała już pod moimi drzwiami i chwytała za ich klamkę aby wparować do środka.
- Tak. Violu… Jestem… - zaczęła Angie ale niestety nie dane jej było skończyć bo Jade wparowała do środka.
- Ja Ci powiem kim jesteś! Jesteś zwykłą oszustką! I tyle! – krzyczała jak poparzona.

- Słucham? – zapytała mocno zdziwiona Angie.
- Słoneczko Ty moje – zwróciła się do mnie Jade. To jest problem do rozwiązania między dorosłymi, dobrze? Tak więc bardzo Cię proszę… - mówiła do mnie ale nie wytrzymała i jej weszłam w zdanie.
- Co się stało?
- Nie musisz się o nic martwić – mówiła Jade ściszonym głosem.
- Violu może lepiej zejdź na podwieczorek, a potem już porozmawiamy na spokojnie, dobrze? – zwróciła się do mnie Angie. Ta Pani chce mi coś powiedzieć.
- Ja też chce Ci coś powiedzieć – zwróciłam się bezpośrednio do Jade.
- Co? – zapytała zdziwiona.
- Kiedy się denerwujesz wychodzi Ci taka mała… zmarszczka – dodałam zdenerwowana i opuściłam swój pokój.
- Violetta – dodała zdziwiona moim zachowaniem Angie i zaczęła się śmiać.

Mocno zdenerwowana schodziłam na dół po schodach i zastanawiałam się czego znowu chce Jade. Ona zawsze ma jakieś głupie pomysły i oskarżenia w stosunku do innych.

- Och… - jęknęłam wchodząc do kuchni. Gdyby ona chociaż raz się ode mnie odczepiła – powiedziałam siadając na krześle.
- Kto nie daje spokoju mojej księżniczce! – krzyknęła Olga wpadając do kuchni z koszem pełnym prania.
- Jade znowu się wtrąca w moje życie. Tym razem uwzięła się na Angie i wyprosiły mnie z mojego pokoju. Bo mają jakąś ważną sprawę do wyjaśnienia – mówiłam mocno zmartwiona tym co się właśnie dzieje.
- Wszystko będzie dobrze – przytuliła mnie Olga żeby poprawić mi humor.
Jednak moje przeczucia były nieco inne i bałam się że Jade dopnie swego, jak w każdej sytuacji. 
W moim pokoju toczyła się dalej zacięta dyskusja.

- Zdemaskowałam Cie oszustko – mówiła Jade wskazując na Angie złowrogo palcem.
- A jasne, rozumiem – odpowiedziała jej nie wzruszona. No dobrze, świetnie, to po mnie – mówiła dalej.
- Wynocha stąd! Albo zadzwonię po policje! – krzyknęła mocno zdenerwowana Jade.
- I co im Pani powie? Że przyszłam po swoją… - zaczęła Angie ale tamta weszła jej w słowo.
- Powiem im, że podszywasz się pod guwernantki z agencji! – krzyknęła nie wytrzymując już napięcia Jade.
- Co? Z agencji? A! Więc chodzi Ci o te agencje? – zadawała jej pytania Angie.
- Nie wierze. Czemu ja muszę tracić na Ciebie czas! Podczas gdy moje przyjaciółki czekają na mnie w klubie fitness. Więc teraz proszę, wynoś się z naszego domu. Ochrona! – krzyknęła Jade, a w drzwiach pokoju pojawili się mężczyźni. Szybko, proszę zabrać stąd te Panią – powiedziała do nich zdenerwowana Jade i pociągnęła Angie za rękę w kierunku drzwi.
- Pani próbuje mnie… - zaczęła się bronić Angie ale Jade nie dopuściła jej do głosu.
- A jeśli Pani będzie próbować stawiać opór to i tak proszę ją stąd wywalić! Dziękuje bardzo. No już, już, już biegiem. O matko… - zaczęła lamentować Jade gdy mężczyźni razem z Angie opuszczali pokój. Co za dzień – powiedziała do siebie i podeszła do małego lusterka aby poszukać zmarszczki o której mówiła Violetta. Gdzie się podziałaś? Gdzie jesteś? Gdzie? – szukała jej zrozpaczona. To Ty! – krzyknęła do lusterka.

Nagle wypadłyśmy razem z Olgą z kuchni gdyż usłyszałyśmy dziwny hałas. Zobaczyłam jak ochroniarze wyprowadzają Angie z naszego domu. Weszłam im w drogę i zapytałam co się dzieje.
- Angie co tu się dzieje? Co się stało?
- Nic takiego nie martw się o mnie. Twój tata ci wszystko wyjaśni.
- Proszę nas przepuścić – powiedział do mnie jeden z ochroniarzy.
- Nie dopóki nie dowiem się o co tu chodzi! – krzyknęłam mocno oburzona.
- Pani Jade kazała nam wyrzucić z Państwa domu tę kobietę – odpowiedział mi ochroniarz.
- Jak to wyrzucić! Przecież to moja guwernantka!
- Właśnie została zwolniona. Panienko proszę nam nie utrudniać naszej pracy – powiedział łagodnie jeden z mężczyzn.
- Violu przepuść nas, proszę nie rób sobie problemów. Wszystko się wyjaśni – powiedziała do mnie spokojnie Angie i uścisnęła na do widzenia.
- Olga jak ona mogła ją wywalić bez zgody taty! – krzyczałam oburzona. O co znowu jej chodzi?
- Nie wiem słoneczko na pewno wszystko się za raz wyjaśni.
Po całym zamieszaniu Jade zeszła wreszcie na dół lecz zanim zdążyłam ją zapytać dlaczego zwolniła Angie do domu wszedł tata. Zobaczył nasze grobowe miny i zapytał co się stało.
- Violu, Jade co tu się dzieje? Znowu się pokłóciłyście ze sobą?  
- Nie Jade zwolniła Angie! – krzyknęłam do taty.



Jesteście ciekawi co będzie dalej? Czy Angie wróci do pracy? Co zrobi tata gdy się dowie o wszystkim? Czy Jade miała rację wyrzucając Angie z naszego domu? Tego wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale. A teraz żegnam Was wszystkich mocno zdenerwowana! Viola.



Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z trzeciego i czwartego odcinka serialu „Violetta” („ Zakochanie ”, „ Rozczarowanie ”)

1 komentarz:

  1. Jade wyrzuciła Angie.Ciekawe co na to powie Herman.Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń