piątek, 12 maja 2017

Rozdział XXVI Witajcie w Studiu 21

Cześć wszystkim! Jestem Camila Torres i mieszkam w Buenos Aires razem ze swoją rodziną. Jestem zabawną, wesołą i bardzo wygadaną osobą. Mam w sobie silne poczucie sprawiedliwości, dzięki czemu zawsze walczę o swoje przekonania. Cenię sobie przyjaciół i rodzinę, jestem gotowa zrobić dla nich wszystko o co mnie tylko poproszą a nawet i więcej. Ostatnio mam jednak mały problem z odnalezieniem siebie. Próbuje wypracować sobie swój własny styl ale jak na razie kiepsko mi to wychodzi. Zaczęłam od stylu hipisowskiego,nie tylko ubieram się na ich wzór ale także utożsamiam się z ich filozofią życia. Próbuje kochać wszystkich ludzi, szanować przyrodę i nie stosować przemocy wobec nikogo i niczego. Jak na razie świetnie mi to wychodzi jednak nie wiem jak to długo potrwa bo czuje, że to nie jestem w pełni ja. Może kiedyś uda mi się odnaleźć siebie. Ale dość o mnie czas opowiedzieć Wam trochę o tym co robię w życiu i z kim je spędzam. W tym roku zapisałam się do „Studia 21” gdyż jak każda młoda osoba marzę o tym aby zostać piosenkarką. Mam swoją paczkę przyjaciół, z którymi udało mi się nawiązać świetny kontakt już na początku roku szkolnego. Ale zapewne jak już dobrze wiecie jak to w każdej szkole bywa są też tacy, którzy uważają się za lepszych od reszty i dają nam wszystkim o sobie znać. Dobrze rozgadałam się trochę a tu trzeba pędzić do szkoły na zajęcia. W Studiu opowiem Wam więcej zapraszam na historie z życia uczniów. 


Ubrałam się na styl „Hipie” popatrzyłam na siebie w lustro i uznałam, że całkiem nieźle to wygląda. Wzięłam swoją torbę, wpakowałam śniadanie, które zostawiła mi mama i poszłam do szkoły. Weszłam do budynku, w którym znajdowało się „Studio 21” i od razu zauważyłam jednego ze swoich przyjaciół.

  • Maxi! - zawołałam do niego na powitanie.
  • Hej Cami – przywitał się ze mną i zapytał jak zwykle. Co tam?
  • Dobrze.
  • Co to ma być? - zapytał ponownie patrząc na mnie z góry na dół.
  • Hipis! - zawołałam radośnie.
  • Dlaczego Hipis jeszcze wczoraj byłaś popową laską – odpowiedział lekko zdziwiony moją zmianą kiedy oboje zmierzaliśmy w stronę szafek szkolnych.
  • Oj Maxi, wczoraj byłam pop, dzisiaj jestem hipi, a jutro... - zaczęłam udawać, że się zastanawiam. Sama nie wiem. Jestem na takim etapie życia kiedy eksperymentuje, próbuje, szukam siebie – zaczęłam mu tłumaczyć dokładniej to co dzieje się w moim życiu, a w między czasie schowałam swoją torbę do szafki. Wiesz co myślę, że powinieneś zrobić to samo – zaproponowałam Maxiemu.
  • Nie wiem czy mam ochotę codziennie zmieniać sobie osobowość Camila – odpowiedział mi chłopak wyjmując swojego laptopa z szafki.
Tu powinnam zatrzymać na chwilę historię i przedstawić Wam swojego przyjaciela.
No więc Maximiliano Ponte nazywany przez nas wszystkich Maxi jest najlepszym tancerzem w naszej szkole. Niezbyt wysoki chłopak, który uwielbia czapki z daszkiem. Jego styl jest raczej hip-hopowy albo jak wolicie ubiera się na rapera. To bardzo zabawny i utalentowany, a także jeden z moich ambitniejszych przyjaciół. Już może wystarczy o nim wróćmy więc do historii.
  • Cóż... miłość i pokój wszystkim – powiedziałam do niego zamykając na kłódkę swoją szafkę.
  • Chyba pokój już się skończył – odpowiedział mi wskazując głową w stronę wejścia. A stała tam tak zwana „elita” szkoły. Czworo bogatych i rozpieszczonych dzieciaków, którzy zadzierają nosa.
  • Wszyscy z drogi! Chcemy przejść – zawołała ciemno włosa dziewczyna wskazując ręką drogę, którą zamierzają iść.

  • Ludzie bez mózgu, talentu i bez stylu, wynocha – dodała jej koleżanka, blondynka, która szła razem ze swoim chłopakiem.
  • Kochanie to, że my to wiemy nie oznacza, że musisz to wygłaszać przy wszystkich – powiedział do niej jej chłopak.
  • Leon, nie ma nic gorszego niż ludzie, którzy próbują stać się kimś kim nigdy nie będą – odpowiedziała mu pewna siebie blondynka.
  • Skoro o tym mowa, za kogo przebrała się Camila? - zapytał ich kolega wskazując w moją stronę, a pozostali zlustrowali mnie z góry na dół.
  • Hę no proszę, czyżby dziewczyna cofnęła się w czasie – dodała koleżanka blondynki.

  • Nie, po prostu jest zacofana jeśli chodzi o styl – dodała blondynka.
  • To po mnie spływa – zaczęłam przemowę w ich stronę ale pomógł mi ją dokończyć Maxi.
  • Jak woda po gęsi! - krzyknęliśmy razem patrząc sobie w oczy.


Nie wdawaliśmy się z nimi zbytnio w dyskusję bo właśnie zaczynały się nasze pierwsze zajęcia. Wszyscy poszliśmy po ubrania do tańca i pobiegliśmy do szatni aby się przebrać. Gotowi weszliśmy do sali, w której odbywały się nasze zajęcia. Prowadził je jeden z najlepszych tancerzy ale zarazem jeden z najstraszniejszych nauczycieli. Gregorio wymagał od nas dużo więcej niż jakikolwiek inny nauczyciel. Był perfekcjonistą i uważał, że żadne z nas nie dorasta mu do pięt. Zajęcia zaczęliśmy od rozgrzewki a później była już ciężka harówka nad jego choreografią. Jak na pierwsze zajęcia uważam, że daliśmy z siebie wszystko jednak jak to na Gregoria przystało on znalazł jakieś błędy. Zakończył zajęcia swoją przemową motywująco dołującą ale to całkiem w jego stylu. Udaliśmy się pod prysznice, a później mieliśmy godzinną przerwę przed następnymi zajęciami. Moja przyjaciółka pobiegła do baru aby pomóc swojemu bratu, a ja z Maxi udaliśmy się do parku aby odpocząć i skorzystać trochę ze słońca. Ja oczywiście łapałam promienie słoneczne leżąc na ławce, a on wpatrzony w swojego laptopa ciągle coś w nim stukał.
  • Co Ty tam tak ciągle dłubiesz w tym laptopie? - zapytałam go z ciekawości.
  • Camila nie przeszkadzaj jak skończę to Ci pokaże – odpowiedział zbywając mnie ruchem ręki.
  • Oj no zdradź mi nad czym tak ciężko pracujesz, no proszę - nie dawałam ciągle za wygraną.
  • Dowiesz się później – znowu mnie zbył.
  • Ok to poczekam, w końcu w mojej filozofii życia liczy się miłość i spokój – powiedziałam do siebie i dalej łapałam promienie słońca.
Nawet się nie spostrzegliśmy jak dołączyła do nas nasza przyjaciółka Francesca, która zmierzała już na kolejne zajęcia.
  • Hej a Wy się nie zbieracie na lekcje śpiewu! - zawołała do nas z daleka machając ręką.
  • O Maxi, nasza perfekcyjna Francesca idzie do nas aby przerwać nam leniuchowanie – zażartowałam na widok przyjaciółki.
  • Yhm ... - zamruczał zza laptopa Maxi.

Tutaj pojawia się kolejna postać z naszej paczki, moja najlepsza przyjaciółka Francesca Cauviglia. Jest bardzo bystrą, koleżeńską osobą, a także perfekcjonistką. Przyjechała do Buenos Aires aż z Włoch, żeby uczyć się w naszej szkole. Spotkałam ja na początku roku stała z boku, z uśmiechem na ustach czekała na kogoś kto ją odpowiednio przywita. Tak się złożyło, że wpadłam na nią wchodząc do szkoły lekko spóźniona i od tego czasu jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Pokazałam jej nasze miasto, udało nam się znaleźć wspólny język i stawiamy razem czoło naszej ulubionej „elitce”, która panoszy się w szkole. Dobra ale dość o naszej przyjaźni bo mogę się założyć, że jeszcze nie raz się o niej nasłuchacie. Wracamy do historii.
  • Nie zbieracie się? - zapytała Francesca stając przede mną zasłaniając mi słońce.
  • Już idziemy, prawda Maxi – powiedziałam do chłopaka, który nadal patrzył w laptopa jak zaczarowany.
  • Idźcie już dogonię Was – odpowiedział.
  • No dobrze – powiedziałam do niego i razem z Francescą udałyśmy się do szkoły. 
Podeszłyśmy do szafek i zabrałyśmy swoje rzeczy potrzebne nam do zajęć. Rozglądałyśmy się za naszym Maxim ale go nadal nie było. Zmierzałyśmy do sali od śpiewu, w której czekała już „elita” gotowa na zajęcia.
  • Muszę iść do toalety – powiedziała Francesca stojąc w drzwiach od sali.
  • Iść z Tobą? - zapytałam przyjaciółkę.
  • Nie trzeba poczekaj na Maxiego ja zaraz wrócę – odpowiedziała i poszła w stronę łazienek.
Weszłam do środka i odłożyłam swoją torbę na wolne miejsce kiedy do sali wpadł Maxi ze swoim laptopem.
  • Cami posłuchaj jaki podkład przygotowałem póki nie ma Angie – powiedział chłopak okładając laptopa na stoliku. W drzwiach stała już Francesca, która wróciła z toalety.
  • Dobrze – odpowiedziałam i udałam się za nim.

  • Fran chodź! - zawołał do niej. Posłuchajcie – powiedział i odpalił laptopa.
Nagle zaczęła grać muzyka i wszyscy w sali zwrócili na nią uwagę. Ja razem z Francescą dałyśmy się porwać melodii nagle jeden z chłopaków z „elity” podniósł głowę zza nut i zawołał.

  • Maxi! - wołał wychylając się zza keyboardu. Nawet mój pies ma lepszy słuch od Ciebie – powiedział do naszego przyjaciela a cała reszta zaczęła się śmiać.
Nie czekając na naszą reakcję chłopak zaczął grać na keyboardzie melodię jednej z piosenek, nad którymi pracowaliśmy z Angie. Jego dziewczyna obeszła instrument dookoła, posłała nam wyzywające spojrzenie i zaczęła śpiewać stając u boku swojego chłopaka.



  • Quien le pone limite al deseo oh – zdjęła swoje futerko, podała koledze i śpiewała dalej.
  • Cuando se quiere triunfar – śpiewała stojąc przy swoim chłopaku.
  • No importa nada, lo quiero,oh
  • Es cantar y bailar
Nagle nie wytrzymałam i podeszłam do mikrofonu, który stał na środku i odpowiedziałam jej tym samym.



  • Algo suena en mi
  • Algo suena en vos, oo
  • Es tan distinto y fantastico
  • Suena distinto
  • Baila tu corazon
  • Mueve tu cuerpo, muevelo – śpiewałam dość gwałtownie gestykulując co wprawiło blondynkę w oburzenie. Podeszła do mnie i odwróciła mikrofon w swoją stronę. Jej chłopak znowu zaczął grać, a ona śpiewać.
  • La diferencia esta aqui dentro
  • En mi circuito mental
  • Soy una estrella destinada a brillar
  • O, o, o
  • Somos el exito – śpiewała blondynka, a ja obeszłam ją dookoła aby ją rozproszyć.
  • O, o, o
  • Somos magneticos – śpiewała dalej nie reagując na moje zaczepki.
  • O, o, o
  • Somos lo maximo
  • Como sea, donde sea – śpiewała swoją kwestię kiedy wkroczyłam do akcji i odebrałam jej mikrofon jednak ona nie przestawała śpiewać.
  • Quien le pone limite al deseo oh – śpiewała równocześnie ze mną.

  • Algo suena en mi
  • Algo suena en vos
  • Cuando se quiere triunfar
  • Es tan distinto y fantastico
  • No importa nada, lo quiero oh – śpiewała blondynka odsuwając się od mikrofonu.
  • Suena distinto
  • Baila tu corazon – ja zrobiłam to samo co ona.

  • Es cantar y bailar – blondynka znów wróciła do mikrofonu.
  • Mueve tu cuerpo, muevelo – zrobiłam ten sam ruch.
  • La diferencia esta aqui dentro – zaczęłyśmy chodzić dookoła mikrofonu, a inni uczniowie ruszali się w rytm melodii.
  • O o o o e e e o
  • En mi circuito mental
  • O o o e e e o
  • Soy una estrella destinada a brillar
  • O o o e e e o
  • O o o somos el exito
  • O o o e e e o
  • Somos magneticos
  • O o o e e e o
  • Somos la maximo – zakończyła blondynka, a wszyscy staliśmy twarzą w twarz.
Nagle do sali weszła nasza nauczycielka i z hukiem zamknęła drzwi. Przywitała nas jak zwykle miłymi słowami i zaczęła swoje zajęcia od ćwiczeń na rozgrzanie aparatu mowy. Nie mieliśmy pojęcia czy słyszała to co się działo wcześniej w sali ale rozbiegliśmy się po sali i stanęliśmy twarzą do Angie
  • Ale mamy dzisiaj humorek co? - powiedziała nagle blondynka niby nie wiadomo do kogo ale odwróciła się perfidnie w moją stronę.
  • Sama masz dzisiaj humorek – odpowiedziałam na jej zaczepkę nie zastanawiając się nad tym kto ją usłyszy.
  • Nie dosłyszała do kogo mówiłaś co? - dorzuciła jej koleżanka.
  • Do Was wszystkich! - krzyknęłam nie wytrzymując ich ataków.
Nagle w sali zrobiło się bardzo gorąco. Wszyscy zaczęli na siebie krzyczeć wywołując ogromny chaos podczas zajęć. Nasza nauczycielka próbowała nas wszystkich przekrzyczeć i uspokoić. W końcu nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć aż zrobiło się cicho.
Wszyscy zwróciliśmy głowy w jej strony nie bardzo wiedząc co się dzieje. Tak na prawdę zapomnieliśmy o tym, że ona jest wśród nas. Oczywiście nie obyło się bez kazania po którym wróciliśmy do zajęć. Przebiegły one w napiętej ale już spokojniejszej atmosferze. Po zajęciach ze śpiewu mieliśmy kolejną dłuższą przerwę między zajęciami. Razem z Maxim udałam się do wielkiej sali aby dopracować jego podkład muzyczny na zajęcia do Pabla. Nasza „elitka” w tym czasie rozeszła się po „Studiu”, chłopaki zaczepiali dostawce jedzenia, a nasza ulubiona blondynka kręciła się po salach. Jej koleżanka w tym czasie udała się po wodę dla niej. Zaczepił ją dostawca, który szukał osoby składającej zamówienie. Chwilę porozmawiali i wrócili do swoich zajęć.
Całej rozmowie przyglądała się blondynka, która z zaciekawieniem obserwowała chłopaka. Gdy odszedł podeszła do swojej koleżanki. 
  • O czym rozmawiałaś z tym chłopakiem? - zapytała zaciekawiona blondynka.
  • On jest Hiszpanem – odpowiedziała jej z radością na ustach koleżanka.
  • Przyniosłaś mi wodę o którą Cię prosiłam – powiedziała już nieco poważniejszym tonem blondynka.

  • E... mieli tylko zimną – odpowiedziała wskazując jej butelkę.
  • Zawsze masz jakieś wymówki, zrób coś z tym! - krzyknęła na koleżankę, a ta ruszyła na poszukiwania innej wody.
Siedzieliśmy razem z Maxim nad jego laptopem i kończyliśmy jego pracę, do sali wszedł dostawca a za nim nasza „ulubiona” koleżanka. Jednak nie zwracaliśmy na nich uwagi bo byliśmy zajęci czymś innym.

  • Już gotowe. Zapiszę i jutro możemy przedstawić to Pablo – powiedział do mnie Maxi. Oniemieje z wrażenia – dodał zapisując plik, kiedy nagle wpadł na mnie nasz kolega z paczki, który ćwiczył układ do Gregoria.
  • Uważaj! - krzyknęłam do niego, gdyż trzymałam w ręce kartonik z sokiem i ze strachu mocniej go ścisnęłam.
  • Co jest? - zapytał lekko zdenerwowany Maxi.
  • Nie zepsuj bo pójdzie na marne! - krzyknęłam także zdenerwowana sytuacją.
Jesteście ciekawi co się dalej wydarzy? To czekajcie z niecierpliwością na kolejny rozdział opowiadany przeze mnie! A w nim czy nasza prezentacja na zajęcia do Pabla przetrwa bez szwanku? Co wykombinuje nasza urocza blondynka z dostawcą? I co na to wszystko jej chłopak? Zapraszam Was na śledzenie dalszych losów uczniów ze „Studia 21” dużo jeszcze przed nami!
Pozdrawiam Was z wielkiej sali razem z chłopakami. Camila.



Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z pierwszego odcinka serialu „Violetta” („ Powrót do domu”)

1 komentarz:

  1. Cudowny rozdział.Masz wielki talent czekam z niecierpliwością na kolejny.

    OdpowiedzUsuń