Witam Was serdecznie kolejny rozdział opowiem Wam ja –
Angie! Mam nadzieje, że chociaż trochę się cieszycie z tej nowiny! Nie będę Was
zanudzać życiem w domu Violetty bo o nim opowiada nam nasza mała. Za to ja
opowiem co dzieje się w naszym „Studiu 21” w samym gabinecie nauczycielskim i nie
tylko. Jak wiecie w poprzednim rozdziale trochę się już tam wydarzyło ale może
mały skrót dla zapominalskich. Pablo uświadomił uczniom jak ważna jest praca w
zgranym zespole co wywołało u nich jeszcze większe grymasy niż wcześniej. Ja
korzystając z okazji zwierzyłam się mojemu przyjacielowi z wszystkich występków
jakie popełniłam w domu Violetty. Oczywiście nie pochwalił ich ale wiem że
zawsze mogę na niego liczyć. Potem jak wiecie było przyjęcie Violi, które
zakończyło się małą katastrofą i to z mojej winy ale nikt o tym na szczęście
nie wie. No oprócz mnie i Pabla. Kolejny dzień zaczął się bardzo pracowicie dla
niektórych nauczycieli w Studiu. Beto odbywał właśnie swoje indywidualne
zajęcia, które miały ciekawy przebieg. Zobaczmy więc jak się zakończyły dla
niego oraz jego uczennicy.
- Powinnaś – powiedział Beto i potknął się o rzeczy, które leżały na podłodze. Powinnaś spróbować przekazać słuchaczom. Spróbować jakoś to wyrazić w swojej muzyce. Przekazać im to co czujesz.
- Jak mam to zrobić? - zapytała zniecierpliwiona uczennica.
- Dobra, jeśli dalej tak będzie obawiam się, że nie zaliczysz tego roku.
- Ale? - zapytała nieco zdziwiona.
- Zagraj – powiedział poważnie Beto a uczennica zaczęła grać. Zagrała dużo lepiej niż wcześniej i Beto wyraził swój zachwyt. I widzisz dalej tak graj to na pewno zdasz, ok? Właśnie tak.
- Dziękuje – powiedziała zachwycona uczennica.
- Bardzo dobrze. Wiedziałem. Patrz. Tutaj jest! - krzyczał Beto z radości, że znalazł swoją kanapkę. Cały dzień jej szukam. Całe szczęście. Kanapka – mówił dalej i nie zauważył jak do sali wszedł Gregorio.
- Roberto. Roberto! - zawołał do niego aby zwrócić jego uwagę. Masz dla mnie trochę czasu?
- Tak. Nie widziałeś chleba od mojej kanapki – mówił Beto trzymając plasterki sera w ręce. Chleba od kanapki.
- Na pewno dotarły do Ciebie już informacje o tym co się wydarzyło – mówił nie wzruszony Gregorio.
- Tak. Podobno dzieciaki podprowadziły mydło z łazienki – mówił Beto ale w pół słowa wszedł mu Gregorio.
- Pablo został mianowany dyrektorem! - wykrzyknął Gregorio.
- Pablo został mianowany dyrektorem – powtórzył po nim Beto.
- To jest niedorzeczne! - mówił dalej oburzony Gregorio.
- Słuchaj... Nie wiem czy to takie niedorzeczne – mówił w miarę normalnie Beto siadając za swoim biurkiem. Chyba nie do końca.
- A... czyli Ty też dałeś się nabrać. Ej on udaje wyluzowanego żeby zyskać sympatie. Robi to co każe mu Antonio żeby zyskać jego zaufanie. Ah... To zwyczajny lizus.
- Tak. Zwyczajny – mówił Beto odkładając kanapkę.
- Ale zobaczysz co się stanie kiedy wreszcie przyjdzie co do czego.
- Była tu gdzieś szklanka wody i nie wiem gdzie ją odłożyłem! - nagle krzyknął Beto.
- A... To ja zasługuje na stanowisko kierownika Studia – mówił rozżalony Gregorio.
- Ta jasne – rzucił niedbale Beto szukając szklanki wody.
- A słyszałeś o tym idiotycznym, bezsensownym ćwiczeniu jakie zadał uczniom!
- Nie.
- Praca zespołowa podczas gdy powszechnie wiadomo, że praca indywidualna daje o wiele lepsze wyniki. No.
- No wiedziałem! - krzyknął nagle Beto. Jest tutaj! Tutaj!
- Spokój Roberto!
- Tak, słucham Cię – odpowiedział trzymając w ręce kanapkę i butelkę z wodą.
- Bardzo rzadko schodzisz na ziemie, a teraz właśnie jest na to odpowiedni moment! - krzyknął Gregorio.
- Na podwieczorek. Może by tak wspólna przekąska. Co Gregorio?
- Z winy Pablo... To Studio się pogrąży – mówił Gregorio a Beto wszedł mu w słowo.
- Tak.
- A Ty nic z tym nie robisz!
- Tak. Tak czy siak nie odpowiedziałeś mi jeszcze czy chcesz pójść na podwieczorek zamówimy cappuccino albo kawę z mlekiem.
- E... P... - próbował powiedzieć coś jeszcze Gregorio ale zrezygnował i wyszedł.
- No . Spokojnie Gregorio, spokojnie. Nie denerwuj się proszę. No. Spokojnie, spokojnie, spokojnie Gregorio. No – nagle zaczął dzwonić telefon. Tu Studio. Dzień dobry. A przecież to jest chleb. Chlebek. Wyjątkowo smaczny.
Beto został w swoim gabinecie i
dalej zjadał swój podwieczorek, w tym samym czasie zdenerwowany Gregorio
poszedł na swoje zajęcia. Chciał rozładować swoją frustrację na uczniach aby
odreagować cały swój gniew. Wszedł do sali tańca, odpalił muzykę i patrzył jak
rozgrzewają się uczniowie. Zaczął chodzić
między nimi i komentować ich wyczyny.
- Do roboty. Nie za wygodnie Ci? Już się rozgrzałeś? Świetnie Ludmiła. Braco a Ty co nie tańczysz. Jak zwykle nie tak.
- Zawsze robisz wszystko z opóźnieniem. Ludzie trochę więcej siły. Stopy mocno na ziemi w przeciwnym razie kroki wam nie wyjdą. A Ty co wyrabiasz? Nie. Litości z tego nic nie będzie. Proszę Państwa postawa, co to za brak charakteru. Nie, no nie mogę już z Wami – krzyknął Gregorio i rzucił swoją piłeczką w stronę wieży, z której leciała muzyka. Wszyscy stanęli w miejscu a on zaczął swoją przemowę chwytając do ręki piłeczkę. Nie było najgorzej ale skoro hasłem Waszego ćwiczenia jest „ Razem możemy więcej”. To moglibyście się zsynchronizować. Tak, mówię do Ciebie! - krzyknął jednemu z chłopaków, który stał z przodu sali.
No dobra jeszcze bardzo dużo Wam brakuje więc macie więcej ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze ćwiczyć. Do widzenia – zakończył swoją przemowę kiedy nagle podbiegła do niego jedna z uczennic. - Gregorio! - zawołała blondynka.
- Gdzie te łapy – odburknął odsuwając się od niej.
- Przepraszam – odpowiedziała blondynka i odsunęła się na centymetr od niego. Dziękuje, że zatwierdził Pan mój super układ – ucieszyła się blondynka.
- Hmm... Nie miałem wyboru wcześniej po prostu nie miałaś nic. A teraz zamiast tego masz zupełnie zwyczajną choreografię.
- Ja już im wcześniej mówiłam, że nawet jak skończymy to... - zaczęła mówić druga dziewczyna, która do nich podeszła ale blondynka uciszyła ją jednym ruchem.
- Nie mieliście pracować wszyscy razem? - zapytał nie wzruszony Gregorio.
- Tak ale zdecydowaliśmy podzielić się zadaniami – odpowiedział jeden z chłopaków, obok którego przechodził Gregorio.
- Po prostu darzymy się zaufaniem – dorzuciła pośpiesznie blondynka.
- Kiedy to niby tak się umawialiśmy? - zapytał inny chłopak zza pleców kolegi.
- Ciebie nie było! - krzyknęła nagle jedna z dziewczyn.
- No dobrze jutro popracujemy nad tym żebyście tańczyli równo, a potem coś dla Was wymyśle. Na dziś koniec. Musze już iść. Buu... - zakończył swoją pracę Gregorio i wyszedł z sali.
- Dziękuje za wspólne zajęcia – powiedział z uśmiechem Pablo.
- Nie ma za co, to sama przyjemność. Liczę na więcej takich lekcji – odpowiedziałam mu z uśmiechem.
- Ja także – odpowiedział i zerknął na zegarek. No więc ja mam chwilę przerwy a Ty zaraz następne zajęcia.
- Ty idź odpocznij, a ja lecę na zajęcia z Violą – powiedziałam i wyszłam razem z nim z holu.
- O nie, nie, nie. Teraz nie możesz sobie iść przecież masz zajęcia! Już za parę minut zaczynasz zajęcia! - wykrzykiwał Pablo wskazując na swój zegarek.
- Spokojnie, uspokój się proszę. Nie ma się czym martwić dogadałam się z Letti tą drugą nauczycielką – zaczęłam go uspokajać na środku korytarza.
- Przecież wiem kim jest Letti! Wiem, wiem, wiem.
- Załatwiłam, że ona mnie zastąpi. Możesz być spokojny.
- Dobrze jestem oazą spokoju.
- Dobrze.
- Rób co Ci się żywnie podoba, organizuj zastępstwa kiedy chcesz i z kim chcesz – mówił niespokojnie Pablo. Angie! - krzyknął na mnie.
- Co? - zapytałam zdziwiona o co mu chodzi.
- Tak dalej być nie może. Przychodzisz do pracy i wychodzisz sobie kiedy tylko masz na to ochotę! No to po prostu nie może tak dalej być! - wykrzykiwał wściekły Pablo.
- No dobrze, przepraszam ale muszę wyjaśnić tę sprawę z Violettą – powiedziałam do niego poważnym tonem i skierowałam się do wyjścia ale skręciłam do pokoju nauczycielskiego.
- Słuchaj bądź szczera! Bo to jest najważniejsze! - wykrzykiwał dalej Pablo.
- Przepraszamy najmocniej – powiedział do ludzi, którzy byli obok. Tylko prawda Angie – powiedział Pablo i zamknął za sobą drzwi.
- Nie mogę powiedzieć mu prawdy. Przecież wiesz, że jeśli German się dowie że jestem ciotką Violetty zaraz wsiądzie do samolotu i wywiezie ją na koniec świata! A tam na pewno jej nie znajdę! - mówiłam bardzo zdenerwowana i szukałam czegoś między segregatorami. A pro po nigdzie nie mogę znaleźć mojej teczki – powiedziałam do Pabla i udałam się na dalsze jej poszukiwania.
- Jeśli to zrobi to znaczy, że jest... - zaczął mówić Pablo ale ja weszłam mu w słowo.
- Jaki? - szybko zapytałam. Daj mu spokój to nie tak. German to dobry człowiek tylko czasami nie potrafi nawiązać kontaktu z córką. Nie umie z nią rozmawiać – mówiłam do niego dalej i rozglądałam się po półkach w poszukiwaniu swojej zguby.
- Tego szukałaś? - zapytał Pablo z moją teczką w ręku.
- Dziękuje – odpowiedziałam mu z uśmiechem.
- Nie ma za co – dorzucił beznamiętnie i ustawił segregator na półce.
- Ale mówię poważnie. To na prawdę dobry człowiek – powiedziałam już nieco spokojniej.
- A ile uwagi musiałaś mu poświęcić żeby dostrzec, że ten gość ma uczucia i że to dobry człowiek, a nie potwór – zaczął z ironią w głosie Pablo.
- Dosyć – powiedziałam stanowczo.
- Z czym dosyć? - zapytał Pablo udając, że nie wie o co chodzi.
- Koniec – mówiłam dalej.
- Koniec? - dopytywał dalej Pablo.
- Nie zaczynaj.
- Nie, nie, nie. Ok. W porządku już daje Ci spokój – powiedział Pablo i rozłożył ręce w geście poddania się.
- Nie zaczynaj. Ej! Na szczęście. Dziękuje.
Pablo wyszedł z pokoju
nauczycielskiego i udał się do toalety. Ja krzątałam się jeszcze trochę po sali
i także wyszłam z niej. Kiedy stanęłam w drzwiach ujrzałam na korytarzu
Violettę, która stała przed salą prób i słuchała jak inni uczniowie ćwiczą.
- Co ona tu robi? - zaczęłam się głośno zastanawiać nad całą tą sytuacją.
Zaczęłam się za nią skradać,
podążała za jedną z uczennic i dostawcą. Podeszłam nieco bliżej aby dowiedzieć
się co się tu dzieje. I skąd ona zna tych uczniów. Nagle Violetta się odwróciła
i zaczęła się wycofywać więc porwałam jednego z uczniów i zaciągnęłam go na ławkę
aby mnie zasłonił. Otworzyłam swoją teczkę i dla pewności się nią osłoniłam. Odczekałam chwilę i schowałam się w pokoju nauczycielskim.
Po chwili do środka wszedł Antonio.
- Angie coś się stało? Czemu masz taką straszną minę? - zapytał zdziwiony Antonio.
- Nic się nie stało, po prostu pomyliłam się w pewnej sprawie ale już wszystko dobrze – odpowiedziałam nieco zmieszana.
- Aha. Wydawało mi się, że widziałem przed chwilą dziewczynę podobną do Twojej siostry – powiedział nieco zmieszany Antonio.
- Chyba Ci się przewidziało. Ja muszę już lecieć albo nie jeszcze zostanę i poszukam Pabla – mówiłam nieco chaotycznie.
- No dobrze, jak się nie mylę to zaczyna właśnie zajęcia – odpowiedział mi Antonio.
- Dobrze to pójdę na niego tam zaczekać – wskazałam na drzwi i wyszłam.
Gdy to się wszystko rozgrywało
Pablo właśnie zaczynał zajęcia z uczniami, którzy już się zebrali w sali. Wszedł do sali i nie zauważył czy
wszystko jest już gotowe. Zaczytany w swoich notatkach stanął na środku i
zaczął zajęcia.
- No dobrze. Zaczynamy – powiedział z nosem w notesie, a reszta uczniów zajęła już swoje miejsca. Przyniosłem materiały, które mogą być dla Was pomocne. Andres możesz podłączyć rzutnik? - zapytał jednego z uczniów.
- Jasne! - krzyknął chłopak i podszedł do niego.
- Ok. tylko znajdę... o jest to – podał chłopakowi płytę. Gdy on podłączał sprzęt Pablo zapytał resztę uczniów o ich projekt. Jak idzie projekt?
- Doskonale – odpowiedziała blondynka.
- Na pewno? - dopytywał Pablo.
- Tak. Mamy już gotową muzykę i choreografię – dodał pewny siebie chłopak, który siedział za blondynką.
- A może lepiej to przedyskutować, nie uważacie? - zapytała rudowłosa dziewczyna z przeciwnej strony sali.
- A może lepiej wziąć się do roboty – odpowiedziała jej koleżanka blondynki.
- No to jak? Przygotowaliście już coś? - zapytał jeszcze raz Pablo.
- Tak – przytaknęła blondynka.
- Tak – zaraz za nią chłopak, który siedział za nią.
- Tak – odpowiedziała też zgodnie koleżanka blondynki.
- Tak, tak – odpowiedziała z nie wyraźną miną rudowłosa dziewczyna.
- Tak – powiedział jej kolega.
- Tak – i na końcu dodał drugi jej kolega.
- Ok. To zajmiemy się tym po obejrzeniu wideo – podsumował ich wypowiedzi Pablo. Rzutnik, gotowy? - zapytał chłopaka, który go obsługiwał.
- Tak – odpowiedział mu chłopak.
Gdy Pablo wycofał się na koniec
sali aby nie zasłaniać rzutnika obie grupki uczniów zaczęły szybką wymianę
zdań.
- No i co bezmózgowcy co teraz mamy zrobić? - zapytała rudowłosa dziewczyna pozostałych.
- Róbcie to co my, a nie będzie żadnego problemu – odpowiedziała im blondynka.
- Chyba właśnie to Wasza trójka będzie naśladować nas – powiedział kolega rudowłosej dziewczyny.
- Dobra dzieciaki. Cisza! - krzyknął z końca sali Pablo. Zaczynamy!
- Co za nuda – dorzuciła szybko blondynka.
Jesteście ciekawi co się działo
dalej? Bo ja tak i to bardzo ale niestety tego dowiecie się trochę później bo
mój czas z Wami już dobiegł końca. Co zobaczyli uczniowie Studia? Co Violetta
robiła w Studiu czy uda mi się tego dowiedzieć? Następny rozdział opowie nam
nasz jedyny jak na razie chłopak narrator. Jesteście ciekawi kto to?! A może
już wiecie! Do następnego rozdziału gorące buziaki przesyła Wam Angie.
Dialogi zaznaczone innym kolorem
niż reszta treści pochodzą z trzeciego odcinka serialu Violetta („Zakochanie”)













































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz