Witam was z powrotem mam nadzieje, że
tęskniliście za mną ale nie aż tak bardzo. Moja poprzedniczka
opowiedziała wam swoją historię przez co nie było mnie aż dwa
rozdziały. Mam nadzieje, że wam się podobały. Jednak wracam do
opowiadania o swoim życiu. Teraz przypomnę wam w dużym skrócie co
się działo u mnie ostatnio. Zaczęliśmy od nowej postaci czyli
brata Jade – Matiasa. Pojawiła się też tajemnicza kobieta, która
zdążyła już namieszać. Oczywiście moja ucieczka z domu i
kolejne kłopoty. Tata wezwał policje i sam zaczął poszukiwania.
No i najlepsze na sam koniec! Gdy chciałam się schronić przed
deszczem prawie doszło do wypadku ale uratował mnie tajemniczy
chłopak. Więc wróćmy do tych wydarzeń!
Gdy zorientowaliśmy się że tkwimy
tak już dłuższy czas, chłopak postawił mnie na nogi. Świeciło
nad nami słońce ale ciągle padał deszcz, który wcale nam nie
przeszkadzał. Doprowadziłam się w miarę szybko do porządku a on
ciągle mi się przyglądał. Pomyślałam czy aż tak źle wyglądam?
A może mam błoto na czole? Jednak w końcu ciemno włosy chłopak
zapytał.
- Dobrze się czujesz?
- Tak – odpowiedziałam patrząc mu prosto w oczy i nie mogąc wyjść z podziwu.
- Na pewno? – zapytał ponownie. Jeśli chcesz pójdę z Tobą do szpitala to nie daleko – mówił dalej. Ja jednak nie bardzo zwracałam uwagę na to co mówi. Byłam zbyt zafascynowana jego wyglądem. W końcu zapytałam.
- Jesteś Hiszpanem?
- Tak.
- Ja wróciłam wczoraj z Madrytu – powiedziałam bez namysłu.
- Podobał Ci się? – zapytał chłopak.
- Jest piękny – odpowiedziałam.
- Tak jak Ty – rzucił chłopak i szybko wrócił do rozmowy. Słuchaj mogę Cię gdzieś odprowadzić. Wyglądasz na zagubioną?
- A… zapomnij.
- O Tobie to niemożliwe – powiedział nieśmiało chłopak.
-
Muszę już iść – powiedziałam i zaczęłam odchodzić. Szłam przed siebie i słyszałam głos chłopaka, który krzyczał w moim kierunku.
- Y… ale.. na pewno nic Ci nie jest? Nie idź jeszcze, jestem Tomas! A Ty?!
Nie odwracając się w stronę chłopaka
podążałam twardo przed siebie. W mojej głowie było tysiąc myśli
na minutę. Sprawę z tatą ciągle przerywały mi myśli o tym
chłopaku. Jak on miał na imię ciągle próbowałam sobie
przypomnieć.
- Tomas! – wykrzyknęłam przed siebie. Był taki przystojny i uratował mnie przed upadkiem. Ciekawe czy go jeszcze kiedyś spotkam. Nawet nie odpowiedziałam mu jak mam na imię. Może to i lepiej, znowu miałabym powody do kłótni z tatą.
Chodziłam tak sobie po okolicy i
rozmyślałam, gdy tak sobie myślałam po drodze minęłam radiowóz.
W środku było dwóch policjantów oraz jakiś mężczyzna. Coś
krzyczał i wymachiwał rękami do policjantów, natychmiast
przyspieszyłam kroku. Nie chciałam być świadkiem żadnego
dziwnego zdarzenia.
- Dziwne gdzieś już widziałam tego faceta? No tak przed domem był w samochodzie z tą kobietą, która wchodziła do naszego domu. Muszę szybko wracać i dowiedzieć się co się stało – skierowałam się w drogę powrotną.
Tym czasem w domu Castillo, German
ciągle nie wrócił z poszukiwań Violetty. Olga weszła do kuchni z
kobietą, która wcześniej rozmawiała z Germanem.
- Moja kruszynka, jak mogła od nas uciec? – lamentowała Olga wniebogłosy.
- Aż dziw, że nie wcześniej – odpowiedziała kobieta.
- Słucham? – zapytała zdziwiona Olga.
- No bo, mówiła Pani, że pokłóciła się z ojcem i to nie pierwszy raz. Więc… - zaczęła się tłumaczyć zmieszana kobieta.
- Chyba Pani wie jaka jest młodzież w tym wieku – mówiła Olga poprawiając półmisek z owocami, który leżał na blacie kuchennym.
- Jasne, a co z jej matką? – zapytała kobieta.
- Jej mama zmarła wiele lat temu – odpowiedziała Olga układając owoce na półmisku.
- A… przykro mi. Ale chyba rodzina pomaga w jej wychowaniu? – pytała dalej kobieta.
- Pan German ma tylko ojca ale jest zbyt zajęty – odpowiedziała Olga trzymając w ręce owoce i kierując wzrok w kierunku kobiety.
- A ze strony mamy?
- Mm… nie. Jej matka nie miała rodziny – pokiwała przecząco głową Olga
- Żadnej?
- Żadnej.
Zapanowała nagła
cisza w kuchni i jak małe tornado do kuchni wpadła Jade.
- O matko, Olga błagam zrób mi zieloną herbatę. Spójrz na moją twarz, nie wierzę własnym oczom. Chyba będę potrzebowała okładu z glinki z nilu żeby wrócić do formy. To wszystko przez te gówniarę! – lamentowała do siebie Jade nie zwracając uwagi na to kto jest w kuchni. Musiała uciekać z domu akurat tuż przed przyjęciem, które dla niej szykuje. O… - Jade zauważyła kobietę stojącą obok Olgi i przyglądającą się jej histerycznemu zachowaniu. A Pani to kto? – zapytała i podeszła bliżej żeby przyjrzeć się obcej kobiecie.
- Ta Pani y… to kandydatka na guwernantkę – odpowiedziała Olga z radością widząc bardzo zdenerwowaną Jade.
- Bardzo mi miło – kobieta wyciągnęła dłoń w kierunku Jade.
- Mnie również ale nie masz się co wysilać bo to nie jest stanowisko dla Ciebie – Jade także pewnym już ruchem podała kobiecie dłoń. Tak więc zjeżdżaj! – oburzyła się Jade.
- Halo! – słychać było wołanie Matiasa, który właśnie wszedł do domu.
- Jestem w kuchni braciszku! – zawołała Jade nie spuszczając wzroku z kobiety.
- Ale śmiało, proszę iść. Proszę iść! – rzuciła w stronę Jade kobieta i wskazał jej gestem, że może sobie iść.
- Ej! A co Ty mi tu rozkazujesz – oburzyła się Jade.
- E… Może są jakieś wieści od Violetty?
- O bardzo sprytne, dziękuje kochana – rzuciła pośpiesznie Jade i pobiegła do Matiasa, który był w salonie.
- To właśnie cała ona – zaśmiała się Olga podsumowując całą rozmowę.
- To nowa żona Pana Germana? – zapytała kobieta.
- Nie, skąd że znowu. Panienka Jade jest przyjaciółką Pana German ale uważa się za jego narzeczoną.
- Aha… a ten mężczyzna, który wszedł do domu to?
- To jest brat Panienki Jade. Ale czemu ja Pani to mówię… miałam wziąć tylko kontakt od Pani a nie zatrzymywać tu niepotrzebnie. Proszę poczekać pójdę po jakąś kartkę i już wszystko zapiszemy.
- Dobrze, proszę iść ja poczekam. Proszę się nie spieszyć.
Olga udała się na poszukiwanie kartki
papieru, na której mogłaby zapisać numer i dane kobiety, która
ubiega się o stanowisko nowej guwernantki. German, który znajdował
się dalej poza domem, zrezygnowany wracał w kierunku domu. W tym
samym czasie Jade pobiegła do swojego brata.
- Co się stało? – zapytał Matias, który widział minę swojej siostry.
- To straszne Violetta zaginęła, German poszedł jej szukać, a ja… - mówiła Jade z przejęciem, gdy nagle do domu wszedł German. O! Jesteś skarbie powiedz co się dzieje? Wiesz coś o Violettcie? – zapytała Jade z przejęciem.
- Ani śladu. Nie wiem gdzie jej szukać – powiedział bardzo zrezygnowany German. Już zgłosiłem zaginięcie.
- Spokojnie nie martwcie się – Matias starał się ich uspokoić. Przejadę się po okolicy może przypadkiem na nią trafię – powiedział Matias i udał się w kierunku drzwi.
- Dzięki – odpowiedzieli równocześnie Jade i German.
- A jeśli coś jej się stało? – zapytał sam siebie German.
- Nie przesadzaj kochanie, na pewno jest cała i zdrowa. I nic jej nie jest. To tylko jakiś kolejny jej wybryk – przytulając się do Germana próbowała go pocieszyć Jade.
- Ale czemu? Dlaczego? Przecież ona nigdy taka nie była. Nie rozumiem o co jej chodzi – wściekał się na siebie German.
- Och kochanie, wszystko będzie dobrze.
- Mam nadzieje…
Jade udała się na górę do pokoju
gościnnego żeby się trochę uspokoić. Tata został w salonie i
ciągle patrzył na telefon i sprawdzał czy ktoś z komisariatu do
niego nie dzwonił. A wracając do mnie to właśnie zmierzałam do
domu. Byłam cała przemoczona ale nie przeszkadzało mi to wcale. W
tym samym czasie Olga spisała już wszystkie dane kontaktowe dla
Pana Germana.
- To wszystko. Myślę, że jak sprawa z Violettą się wyjaśni to Pan German się do Pani odezwie – Olga odłożyła kartkę na blat kuchenny i wzięła ścierkę do ręki. Zaczęła ścierać blat kuchenny.
- Dobrze.
- Proszę Pani na co Pani jeszcze czeka? Pan German dzisiaj Pani nie przyjmie – odparła beztrosko Olga.
- Wiem, wiem. Ale zostanę tutaj tak długo, aż Violetta nie wróci. Nie mogę odejść w tych okolicznościach.
- Jak Pani chce – powiedziała Olga i wyszła z kuchni.
Weszłam na naszą posesję i udałam
się do wejścia bocznego, tego którym wymknęłam się z domu.
Miałam nadzieję, że nikogo nie będzie w kuchni i niepostrzeżenie
wejdę do domu. Nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego co właśnie
się w nim działo. Weszłam do kuchni jak gdyby nigdy nic i
zobaczyłam tam tą kobietę, która wcześniej była w tym
samochodzie, z tym mężczyzną. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam
dalej i nagle kobieta krzyknęła.
- Violetta!
- Kim jesteś? – zapytałam kobietę i podeszłam bliżej. Cały czas się zastanawiałam skąd zna moje imię i nagle poczułam jej uściska na sobie.
- Kochana. Witaj Violetto. Wiesz jestem Twoją… Od tak dawna czekam na ten moment i jestem taka szczęśliwa i … - kobieta chwyciła mnie za ręce i patrzyła. prosto w oczy.
- To nie mnie musisz przekonywać lecz ojca – powiedziałam do kobiety.
W tym czasie
German słysząc poruszenie w kuchni chciał wejść do środka
jednak coś go powstrzymało i przysłuchiwał się całej rozmowie,
która miała miejsce w kuchni.- Jesteś nową guwernantką, tak? – zapytałam. Z nim rozmawiaj – powiedziałam i odeszłam poskurczana z zimna.
- Posłuchaj Violetto ucieczka nie jest żadnym rozwiązaniem. Słyszałam o Twojej kłótni z tatą ale pamiętaj… - powiedziała kobieta i zatrzymałam się, żeby jej wysłuchać. Niezależnie od tego jak bardzo jest uparty, surowy, samolubny i zakłamany… - ciągnęła dalej kobieta.
German ciągle
stał pod drzwiami i nasłuchiwał co się dalej wydarzy.
- Nie jest aż taki zły – stanęłam w jego obronie.
- Oczywiście. Nie, mam na myśli rodziców w ogóle. Ale rozmowa zawsze jest najlepszym rozwiązaniem – powiedziała kobieta a ja ocierałam wodę, która kapała mi z włosów prosto na czoło i słuchałam co ma jeszcze do powiedzenia.
- Ale mój tata nigdy mnie nie słucha. No a moja mama… - odpowiedziałam nieco zrezygnowana. Moja mama nie…
- Tak słyszałam o tym – powiedziała szybko kobieta, żebym nie poczułam się niezręcznie. Na pewno za nią tęsknisz? Ale pomyśl o sobie. Wiesz ona w pewnym sensie żyje w Tobie i Ty również jesteś jej częścią – kobieta wzięła mnie za rękę i trzymała.
- Tata kazał Ci to powiedzieć? – zapytałam.
- Mówię poważnie – zaśmiała się kobieta. Nawet jeśli jej nie ma i nie możesz z nią rozmawiać nie jesteś sama. Violetta jestem Twoją… - nie dokończyła kobieta, ponieważ Olga weszła do kuchni i przerwała nam rozmowę.
- Moja kruszynko wróciłaś! Rybeńko kochana! Boże! – wykrzykiwała i ocierała mnie szmatką z wody.
- Olga! – krzyknęłam i poczułam jak mnie mocno ściska z radości.
- Ty przemokłaś do suchej nitki. Chodź, chodź przygotuje Ci ciepłą kąpiel – ściskała mnie Olga i wycierała jednocześnie.
- Dziękuje – udało mi się powiedzieć do kobiety, z którą przed chwilą rozmawiałam. Niestety nie mogłam już nic powiedzieć, ponieważ Olga zaciągnęła mnie do salonu, a stamtąd do łazienki.
- No już, już dobrze. Chodź. Panie German! Pańska córka wróciła cała i zdrowa! Tylko strasznie zmokła! – wykrzykiwała Olga z radości i wyszłyśmy razem.
W tym samym
momencie do kuchni wszedł German, który cały czas stał pod
drzwiami i słyszał każde słowo. Zwrócił się do kobiety.
- Witam. Chce żeby Pani dla nas pracowała. Zatrudniam Panią.
- Witam… Ale jak to zatrudnia mnie Pan? Tak po prostu bez rozmowy wstępnej? – zapytała zakłopotana kobieta.
- Tak. Uważam, że jest Pani odpowiednią osobą na to stanowisko – kontynuował German.
- Bardzo miło mi to słyszeć ale…
- Nie przyjmuję, żadnego ale… Pani?
- Jestem Angie – kobieta wyciągnęła swoją dłoń w kierunku Germana.
- Miło mi Panią poznać – German także podał dłoń kobiecie. Mam nadzieje, że nasza współpraca będzie bardzo przyjemna. Oczywiście jeżeli się Pani zdecyduje. Do niczego nie mogę Pani przecież zmusić.
- Ależ oczywiście. Przemyśle Pana propozycje i dam Panu moją odpowiedź.
- Proszę się nie spieszyć i dobrze to przemyśleć.
Gdy German rozmawiał z nową
guwernantką Violetty, Jade właśnie zeszła do salonu i zobaczyła
tam swojego brata. Podeszła do niego i zaciągnęła pod fortepian.
- Co Ty tutaj robisz? – zapytała wściekła Jade. Przecież miałeś iść po Violette! – krzyczała Jade.
- No tak i przecież wyszedłem nawet na dwór. Ale widziałaś jak leje! Gdyby zaczął padać grad zniszczyłby mi całą karoserię – tłumaczył się ostro Matias swojej siostrze.
- Bardziej troszczysz się o swój samochód niż o ludzi? – zapytała zirytowana Jade.
- Chyba nawet nie wiesz jak bardzo jest mi teraz potrzebny. Hy… A po, za tym może Ci się trochę poszczęści i ktoś z ulicy przygarnie tę nieznośną smarkulę – powiedział Matias.
- Ach żeby to było takie proste. Niestety już wróciła.
- Jak to? Tak sama z siebie? – zapytał zdziwiony Matias.
Nagle z kuchni wyszedł German w
towarzystwie kobiety, z którą rodzeństwo LaFontaine miało już
wcześniej styczność. Jednak każde w innym momencie.
Dalszy ciąg mojej historii w następnym
rozdziale, który już niedługo. A w nim dowiecie czy tajemnicza
kobieta zostanie moją nową guwernantką? Czy chłopak, który
uratował mnie od upadku zawrócił mi w głowie? Jak zareaguje Jade
i Matias na nową guwernantkę, którą przedstawi im mój tata?
Odpowiedzi na te wszystkie pytania już niedługo! Pozdrawiam
Violetta.
Dialogi zaznaczone innym kolorem niż
reszta treści pochodzą z drugiego odcinka serialu „Violetta”
sezon 1 („Sekret”)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz