poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział IX Historia Angie

Witam wszystkich nazywam się Angeles Carrara ale wszyscy mówią na mnie „Angie”. Jestem dość żywiołową, rozrywkową, charyzmatyczną, kochającą muzykę i sztukę osobą. Tak mnie opisują moi przyjaciele – ja uważam się za nieco skromniejszą osobę. Ale dość o mnie zresztą cały rozdział spędzicie ze mną. Mam nadzieje, że się nie zanudzicie. W tym rozdziale przedstawię wam to co się wydarzyło zanim trafiłam do domu Violetty i Germana. A zapomniałam dodać, że jestem bardzo związana z tą rodziną. Jestem siostrą zmarłej żony Germana, czyli ciotką Violetty. Ale zacznijmy od początku.

Gdzieś w centrum Buenos Aires znajduje się małe mieszkanko, które właśnie wynajmuje. Mieszkam w nim sama ale za to mam cudownych sąsiadów. Nie mam z nimi żadnych problemów. Przeniosłam się tutaj, ponieważ miałam już dość ciągłych przeprowadzek w pogoni za Germanem i Violettą. Odpuściłam, wiem nie powinnam ale na moje szczęście oni przylecieli tutaj.
  • No hej zaraz się zbieram i spotkamy się na miejscu – powiedziałam przez telefon do swojego przyjaciela. Odłożyłam telefon, włożyłam buty do biegania i wyszłam z domu. Pobiegłam w kierunku parku, w którym codziennie rano biegam razem ze swoim przyjacielem. Jest dla mnie ogromnym wsparciem i doskonale mnie rozumie. Dotarłam na miejsce, oczywiście on już tam na mnie czekał.
  • Cześć, spóźniłam się? – zapytałam przyjaźnie.
  • Cześć. Nie to ja byłem wcześniej i zdążyłem się już rozgrzać – odpowiedział mężczyzna.
  • No to biegnijmy! – krzyknęłam i wyrwałam się przed siebie.
  • Zaraz Cię dogonię! – odpowiedział i pobiegł za nią. Biegli tak dobrą chwilę po czym mężczyzna zapytał. Coś cię gnębi?
  • Nie.
  • Przecież widzę. Wyrzuć to z siebie.
  • No bo chodzi o moją siostrzenicę…
  • To dzisiaj przylatuje do Buenos Aires prawda?
  • Pewnie już są w samolocie. Wiesz co bym dała żeby móc ją odebrać z lotniska. Żeby ją ucałować i powiedzieć jej jak bardzo ją kocham.
  • No to zrób to Angie. Jedź, ucałuj ją, uściskaj i powiedz jej to w końcu.

W tym samym parku biegało dość sporo ludzi. Po przeciwnej stronie sporo kilometrów w miejscu oddalonym od nich biegł sobie właśnie Matias. Nie zwracając uwagi na ludzi dookoła biegł i rozmawiał przez telefon.
  • Zorganizuj spotkanie ze wszystkimi pracownikami marketingu. Jak to nie ma już nikogo z marketingu? Dobrze, kto w ogóle jest jeszcze w firmie? Tylko Ty i ja? Co? Jak to? – wykrzykiwał zdziwiony Matias do telefonu i biegł dalej coraz szybciej przed siebie.

Wróćmy jednak do rozmowy naszej dwójki.
  • Jeśli pojawię się w firmie German znów mi ją wywiezie. Już Ci to mówiłam. Korzystając z okazji, że przebywamy w tym samym mieście… Czuję, że mówię do ściany – oburzyłam się trochę zmęczona.
  • Nie przestań. Właśnie mi się przypomniało, że mam spotkanie z Antonio muszę zdążyć – przyśpieszył mężczyzna.
  • Jeszcze nie skończyłam! – krzyknęłam, próbując go dogonić.
  • Później pogadamy.
  • Ale mówię do Ciebie Pablo…!
  • Później, obiecuje, taxi!

I tak oto zostałam sama razem ze swoimi problemami. Powinnam przedstawić wam postać tego oto mężczyzny, który właśnie mnie tu zostawił.
No więc Pablo Galindo to mój najlepszy przyjaciel. Znamy się dość sporo czasu i tak się składa, że razem pracujemy. To on mnie namówił do tego, żebym wreszcie pomyślała o sobie. No i dzięki niemu zostałam tutaj, mam świetną pracę i teraz szansę na poznanie swojej siostrzenicy.
Biegłam dalej stwierdziłam, że zostało mi jeszcze sporo czasu zanim będę musiała pójść do pracy zresztą jak biegam to lepiej mi się myśli. Niestety pech chciał i rozwiązała mi się sznurówka, która zmusiła mnie do zrobienia sobie przerwy. No i to przez tą okropną sznurówkę poznałam właśnie Matiasa.



  • Skoro zostaliśmy tylko Ty i ja spotkajmy się w domu i zastanówmy się jak możemy uratować firmę – ciągnął dalej Matias. Jak to nie ma już firmy? Jak to nie mam już domu? Co straciłem dom? – nagle coś go rozłączyło. O matko nie mam domu, nie mam już domu… - mówił do siebie Matias i biegł jak zahipnotyzowany. Patrz przed siebie jak biegasz! – krzyknął do człowieka, który prawie wpadł na niego. Niestety miał pecha bo nie zauważył mnie i wpadł prosto na mnie. Auu! – wykrzyknął upadając.
  • Hej! Hej! Nic Ci się nie stało? – zapytałam. Na przyszłość powinieneś być bardziej ostrożny.
  • Ja mam być bardziej ostrożny? – zapytał Matias. To była Twoja wina. Wariatka!
  • Wariatka?! Ja wariatka? To Ty nie patrzysz przed siebie jak biegniesz.
  • A co Ty w ogóle robiłaś na ziemi? Możesz mi wytłumaczyć?
  • Wiązałam sobie sznurówki.
  • Ha… Jeśli masz sobie wiązać sznurówki stań z boku, a nie na środku zawadzając wszystkim, którzy biegną. Jasne? Co Ty z księżyca spadłaś! Wariatka!
  • Sam spadłeś z księżyca! – wykrzyknęłam i pobiegłam przed siebie. Nie miałam ochoty rozmawiać dalej z tym oszołomem. Zresztą zmarnowałam dość swojego czasu na tę dziecinną wymianę zdań.

Ruszyłam w kierunku domu, zrobiło się już dość późno i zdałam sobie sprawę, że za niedługo mam swoje zajęcia. Zastanawiało mnie o czym chciał rozmawiać Antonio wezwał na tę rozmowę tylko jego. Trochę to dziwne ale na pewno dowiem się więcej jak pójdę do pracy. Dotarłam na miejsce, zgarnęłam swoje świeże ubrania i pobiegłam pod prysznic. Będąc w łazience ciągle myślałam o mojej siostrzenicy. Zastanawiałam się jak wygląda, czy jest podobna do mojej siostry czy do swojego ojca. Gotowa do pójścia do pracy wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni.
  • Przecież ja dzisiaj nic nie jadłam – rzuciłam do siebie. Przygotowałam sobie świeżą kawę oraz grzanki z dżemem i usiadłam żeby zjeść w spokoju. Ciągle moje myśli zaprzątał mi także Antonio i jego tajemnicza sprawa do Pabla. Może korzystając z wolnej chwili opowiem wam kim jest nasz tajemniczy Antonio.

 Jest moim szefem jeśli można go tak nazwać – to dyrektor.
Antonio Fernandez Vallejo jest właścicielem oraz założycielem szkoły muzycznej, w której uczę. To miły, bardzo przyjazny starszy człowiek, który mimo swojego wieku czuje się wręcz jak niejeden młodzieniaszek. Jest dla nas wszystkich jak ojciec, który czuwa nad naszymi postępami, dodaje nam skrzydeł i wierzy że każdy ma jakiś talent. Szkoła muzyczna, którą założył nazywa się „Studio 21”. Ja pracuję w nim jako nauczycielka śpiewu, Pablo jest nauczycielem, że tak to ujmę wszystkiego. Zna się on bowiem na komponowaniu, pisaniu dobrych tekstów oraz na organizacji świetnych przedstawień, z których słynie nasza szkoła.Oczywiście uczą w niej także inni świetni nauczyciele każdy z nich wnosi do Studia bardzo dużo.  

Naszym nauczycielem tańca jest Gregorio Casal. Najsłynniejszy tancerz w Europie. Tańczył na deskach największych teatrów w Europie. Jest to bardzo wymagający, pracowity a nawet surowy nauczyciel. Wymaga od swoich uczniów dużej precyzji, umiejętności oraz poświęcenia dla tego co robią. Jednak uchodzi w środowisku uczniowskim za najmniej lubianego nauczyciela.

Skończyłam jeść śniadanie, zabrałam torebkę i ruszyłam do pracy. Miałam jeszcze trochę czasu więc zrobiłam sobie mały spacer. Mam czas aby skończyć opowiadać o nauczycielach pracujących w Studiu. Pracuje z nami także nauczyciel gry na instrumentach.  


Nazywa się Roberto Benventito wszyscy mówią na niego po prostu „Beto”. To dziwaczny i nieprzewidywalny, a równocześnie miły i wrażliwy człowiek. Często daje odpowiedzi, które tylko on rozumie dzięki czemu udaje się mu wprowadzić bardzo wesołą atmosferę na swoich zajęciach.  

W czasie gdy zmierzałam w kierunku szkoły, odbywały się w niej już inne zajęcia. Jednymi z pierwszych były zajęcia z tańca prowadzone przez Gregoria. Uczniowie ćwiczyli właśnie nową choreografię.

  • Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem… - odliczał Gregorio. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem… - nadawał rytm uczniom. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem… - powtarzał i obserwował postępy uczniów. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem… dobrze! Raz! Podszedł do jednego z uczniów. Nie tak więcej siły…! Postawa! Źle! Pomyliły Ci się kroki! Nie, nie i nie! – krzyknął Gregorio i przerwał zajęcia. To nie są zajęcia dla początkujących. Zapomnieliście dlaczego tu jesteście? Idźcie już, wynocha! Jeśli jutro też macie tak ćwiczyć to lepiej nie przychodźcie. To byłaby tylko strata czasu dla was i dla mnie – zakończył swoją przemowę Gregorio i uczniowie udali się do wyjścia. Braco stój! – zawołał jednego z uczniów. To chyba stop po waszemu prawda? Ty nie rozumiesz po hiszpańsku, co? – zapytał ucznia.
  • Rozumiem – odpowiedział chłopak.
  • To dlaczego nie słuchasz tego co mówię?
  •  Yy… ee… - wydusił z siebie przestraszony chłopak.
  • Czekaj, nie odpowiadaj. Idź sobie szybko. Znikaj stąd – zarządził Gregorio. W tym momencie do sali wszedł Pablo, który słyszał całą rozmowę Gregoria z chłopakiem.
  • Nie bądź taki surowy dla niego. To dobry tancerz – stanął w obronie chłopaka Pablo.
  • No oczywiście. Pewnie, że bronisz takiego mięczaka jak on – zakpił sobie Gregorio.
  • A Ty wolisz takich, którzy mają technikę ale tańczą bez serca – zarzucił mu Pablo.
  • No jasne, serce może sobie poudawać.
  • Tak myślisz? 

Nie zauważyli jak do Sali wszedł Antonio.
  • Chłopaki co z wami znowu się kłócicie, co? – zapytał wchodząc w ostrą wymianę zdań między jego kolegami.
  • Antonio! – wykrzyknął Gregorio od razu zmieniając ton głosu na weselszy.
  • Muszę wam powiedzieć coś bardzo ważnego – zaczął Antonio. Muszę wyjechać.
  • Że co? – zapytał zdziwiony Pablo.
  • No błagam. No tylko nie patrzcie tak na mnie. Przebywając tutaj ciągle w tych czterech ścianach nie uczę się niczego nowego. No i nie wiem nic o nowych talentach. Omija mnie mnóstwo nowych możliwości. No dobra! Chce inspiracji do projektu – zakończył swoją przemowę Antonio.
  • Jasne to zrozumiałe – odpowiedział Gregorio.
  • Ale zaraz, zaraz. Kto będzie teraz kierował Studiem? – zapytał Pablo.
  • Wybiorę nowego dyrektora – odpowiedział Antonio.
  • To bardzo dobry pomysł. Zgadzam się z Tobą – zaczął Greorio cofając się do tyłu. Nie zauważył Pabla i nadepnął go na stopę. Pablo zajęty bólem stopy nie mógł chwilowo uczestniczyć w rozmowie więc Gregorio ciągnął dalej. To interesujące, że tak mówisz. Bo to prawda potrzebujesz kogoś utalentowanego.
  • Tak – odpowiedział Antonio.
  • I kogoś, kto dba o siebie i swój wizerunek. No i … - ciągnął dalej Gregorio.
  • Tak – powtórnie przytaknął mu Antonio.
  • Sympatycznego, przede wszystkim sympatycznego. Jak najbardziej kreatywnego, to ważne – kontynuował nie przerwanie Gregorio.
  • A przede wszystkim kogoś z dobrym podejściem do ludzi – podsumował przemówienie Gregoria, Antonio.
  • Oczywiście – bez wahania mu przytaknął dumny ze swojej prezentacji Gregorio. Antonio skierował się w stronę Pabla i rzekł.
  • Dlatego nowym dyrektorem zostaniesz Ty, Pablo.

Po tych słowach Gregorio upadł na podłogę jak długi.
  • No pięknie – odpowiedział Pablo zdziwiony zachowaniem Gregoria, który zemdlał z wrażenia. W końcu Pablo zrozumiał powagę sytuacji i wyrzucił z siebie zaskoczony. Ja? Jesteś pewien swojej decyzji?
  • Jestem pewien, że świetnie mnie zastąpisz. I nie próbuj protestować. Podjąłem już decyzję i zdania nie zmienię – odpowiedział Antonio.
  • Nie wiem co powiedzieć… - powiedział zmieszany Pablo.
  • Wystarczy dziękuje.
  • Dziękuję postaram się nie zawieść Twojego zaufania. Po tych słowach Gregorio otrząsnął się z szoku i wstał z ziemi. Widząc jak Antonio gratuluje Pablo tymczasowego awansu odwrócił się u obrażony udał się do pokoju nauczycielskiego. Po drodze minął mnie w drzwiach. Widząc jego minę nie mogłam się powstrzymać i zapytałam co się wydarzyło.
  • Co się stało, że jesteś taki zły?
  • Pablo właśnie został nowym dyrektorem Studia… - wycedził przez zęby Gregorio.
  • Och to świetnie ale coś nie tak z Antonio?  
  • Nie – odpowiedział niedbale. Wszystko dobrze, wyjeżdża sobie na wycieczkę… - odpowiedział Gregorio, wziął kubek z kawą i wyszedł z gabinetu wściekły jak osa.
  • Wyjeżdża na wycieczkę na początku roku szkolnego? Dziwne? Nie zauważyłam jak obaj weszli do środka.
  • Zaraz pokaże Ci wszystkie dokumenty, którymi będziesz musiał zarządzać jak mnie nie będzie – mówił Antonio.
  • O witam was! – wykrzyknęłam w kierunku przyjaciół. Słyszałam od Gregoria, że wyjeżdżasz na jakieś wakacje? – zapytałam Antonia nieco zdziwiona.
  • To nie są takie wakacje jak Ci się wydaję. Wyjeżdżam aby znaleźć nowe talenty, inspiracje…
  • Aha rozumiem.
  • Pablo obejmie moje obowiązki i będzie tymczasowym dyrektorem tego Studia – powiedział dumnie Antonio. No to ja już lecę, bądźcie grzeczni. Pa!
  • Baw się dobrze, pa! – wykrzyknęliśmy razem. Antonio wyszedł a ja zwróciłam się do Pabla.
  • Ale ciesze się. Moje gratulacje. To świetna nowina. Wspaniale. Naprawdę świetnie. A Ty co nie cieszysz się? – z radości zaczęłam wyrzucać z siebie tyle słów, że nie zauważyłam że Pablo się nie cieszy.
  • Dziękuje Ci bardzo – odpowiedział w końcu dodając. Nie no bardzo się ciesze.
  • To dobrze.
  • Naprawdę, serio. A Ty jak się czujesz? Masz taką minę…
  • Dobrze… Chodzi o moją siostrzenice.
  • Nawet jeśli jej ojciec jest palantem nie może zabronić Ci jej widywać.
  • No tak wiem ale… wiesz jaki on jest. Moja mama spotkała go w Madrycie, a on teraz przeprowadził się do Buenos Aires.
  • Dlaczego ten facet ma takie wrogie nastawienie? Nie rozumiem tego.
  • Moja siostra całkowicie poświęciła się karierze, bez przerwy była w trasie. A mój tata, który był jej menadżerem. Był… w stosunku do niej nieco zaborczy…
  • A jej mąż pewnie tego nie znosił.
  • Nie tak naprawdę wszystko grało, dopóki nie urodziła się Violetta. Bo wtedy moja siostra postanowiła zająć się dzieckiem i chciała wreszcie zakończyć karierę ale tata uparł się by wyjechała w swoją ostatnią trasę.
Dalsza część mojej historii już w następnym rozdziale. Mam nadzieje, że nie zanudziłam was moją historią. Co prawda nie opowiadam tak jak Violetta. Jej historia wróci jak tylko dowiecie się jak znalazłam się w jej domu i w jakim celu odbyła się moja wizyta. Pozdrawiam was Angie.



Dialogi zaznaczone innym kolorem niż reszta treści pochodzą z pierwszego odcinka serialu „Violetta” („Powrót do domu”)

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Wróciłam!!!
      Rozdział świetny!!
      Gregorio!! haha
      Matias i Angie
      Zapraszam cię co mnie na zakładkę ,,konkurs" proszę weź udział hehe
      Z góry dziękuje!!
      Pozdrawiam Nataly :-) :*

      Usuń